Wybrańcy
postnuklearnego świata
- z projektem PNRPG

Pustkowia - Ścieżka życia Derek Kilian

Szałas - 2009-02-10, 22:07
Temat postu: Ścieżka życia Derek Kilian
Nazywasz się Derek. Byłeś bandytą. Należałeś do zmechanizowanego gangu o nazwie Trzeszczące Kości. To zrobiłeś togo dobrowolnie. Po prostu wcielili cię w swoje szeregi. Pamiętasz tylko to jedno zdarzenie zanim to nastąpiło. Byłeś w jakimś dużym pomieszczeniu i naprawiałeś czyjś traktor. Zawsze miałeś talent do tego typu spraw. Nagle usłyszałeś czyjeś krzyki, odgłosy strzelaniny i nagłą cisze. Powiedzieć, że się przestraszyłeś to eufemizm. Byłeś dosłownie sparaliżowany strachem. Po prostu siedziałeś tam i gapiłeś się na drzwi. Do zaciemnionego pomieszczenia wpadło światło. W wejściu stanął uzbrojony mężczyzna. Szeroka, długa kozia broda i oczy pełne spokoju. Nigdy go nie zapomnisz. Podszedł do ciebie i spoglądał. Jedyne, co robi to krążył wokół ciebie i patrzył. Na ciebie a później na bałagan wokół traktora. Byłeś zbyt przerażony by podnieść wzrok. Zrobiłeś to dopiero, gdy mężczyzna wyciągnął do ciebie dłoń. I tak zaczęło się twoje życie w gangu.
Twoje zdolności w zakresie mechaniki nie były zbyt długo niedostrzeżone. Główną pieczę nad tobą sprawował niejaki James. Tak. Mężczyzna, którego poznałeś tamtego dnia. Wychowywał i przyuczał cię różnych rzeczy. Mimo że miałeś go za ojca i on musiał odejść. Zginał podczas napadu na wieś. Oberwał kulkę w serce i zmarł na miejscu. Nie widziałeś tego na własne oczy, jedynie plotki słyszałeś. Zresztą zawsze byłeś na tyłach i szczególnie przydatny w napadach to ty nie byłeś. Wciąż naprawiałeś pojazdy reszty.. Starałeś się być uniwersalny, tak jak przyuczał go James. Ale uniwersalność nie jest w cenie, co często się okazuje prawdą. Chłopaki z gangu pozwalali ci używać swojej broni do treningu w zamian za dodatkowe naprawy lub "ulepszenia" w ich pojazdach. Żołnierzem nie jesteś. Niczym Herkules wolałeś prostotę łomu nad finezję pozostałych broni. Dla przykładu pewnej nocy porządnie zdzieliłeś szabrownika w głowę jak chciał zwędzić coś z obozu. Śmierć na miejscu, a nie wielu potrafiło tak zdzielić wroga. To był wyczyn, który zapewnił ci poszanowanie kumpli z gangu. Zezwolono ci na udział w akcji w pierwszej linii. Ten najazd miał być twoim ostatnim...
Jak ubezpieczałeś kumpli podczas napadu dostrzegł jak jakaś rodzina ucieka boczną drogą. Dostrzegli cię a ty ich. Czekali aż wyjmiesz broń i strzelisz. Patrzyłeś w oczy małej dziewczynki z misiem w łapkach. W tym momencie lata twojego hartowania w duchu mordu i rabunku przepadły. Dałeś znak żeby uciekali. To cię bardzo zmieniło. Nigdy nikomu o tym nie mówiłeś. Było ci z tym ciężko na sercu...
Przez kilka nieprzespanych nocy gryzły się w tobie myśli by uciec. Któregoś dnia wstałeś i wyszedł z obozu. Bez słowa. Przeszedłeś już kilkanaście mil na zachód od obozu gangu. Nie musisz się zastanawiać, dokąd idziesz. Bo jak mówił Jemes.
Jest wiele dróg, wystarczy znaleźć cel...

Jest południe, a ty plujesz sobie w brodę czemu nie zabrałeś któregoś z motocykli w garażu...

Nicolay Chrupow - 2009-02-11, 10:41

Nie miałem nigdy w swoim stylu marudzenia. Nie pamiętam trochę tej nocy. Na chwilę przystopowuje przeszukując samego siebie. Miałem nadziej ,że wziąłem mój łom albo jkaiś nóż. I oli mi szczęście dopisze.
Coś do jedzenia. Po za tym idę dalej.

Szałas - 2009-02-11, 13:35

Szum pustynnych wiatrów, nawet mimo straszliwego żaru, bywa kojący. Widok malowniczego pejzarzu piaszczystych szczytów wydm pozwala ci na relaks i ukojenie zkołatanych myśli. Przeciągając się słyszysz jak pobrzdąkiewają przedmioty w małym worku który zabrałeś ze sobą. Metalowa "głowa" twojego kompana wychyla się zeń i dodaje ci pewności siebię oraz ten niezbędny "POWER" by ruszać dalej. Wszystkie drogi są dobre... Ale która jest właściwsza tobie?

Na zachodnim horyzącie przemyka mały swinioszczór ignorując cię zupełnie.

Nicolay Chrupow - 2009-02-11, 13:38

Nic mi nie zostało innego jak iść prosto, przed siebie licząc ,że napotkam jakąś osadę. Mam nadzieje ,że nikt mnie nie rozpozna jako członka gang. Bo nie chciałbym rozpocząć swojego życia ucieczką przed ołowianymi łowcami.
Szałas - 2009-02-11, 13:49

Żar leje się z nieba. Pustkoie pokazuje ci swe surowe piękno jednak za jego sprawą dostrzeżenie czegokolwiek będzie wymagało wytężenia wzroku.

Test percepcji - Mniej niż 40

39 - Ale fuks!

Dalej na zachód widzisz w powietrzu unoszące się kłęby białego dymu. To twoja szansa. Jest to napewno -> na pewno ognisko lub coś podobnego. Może i to niepewny trop ale jedyny jaki masz...

Nicolay Chrupow - 2009-02-11, 14:01

Szkoda ,że nie mogę wyczuć co tam się grzeje. Zbliżam się powoli do ogniska. Wiadomo. Jak podejdziesz zbyt szybko to wyciągną broń i strzelanina murowana, a ja nie mam żadnej broni oprócz mojego wiernego łomu. Kiedy będę bliżej niż 25 metrów, to położę się na ziemi i dojże co tam się dzieje i kto tam w ogóle się znajduje.
Takie teraz moje życie.

Szałas - 2009-02-11, 22:11

Podróż do źródła ognia chyli się ku końcowi. Jak założyłeś, 25 metrów przed nim zaczynasz się czołgać by uzyskać dobry widok i samemu się za wczasu nie ujawnić. Widzisz ognisko, trzy chatki z blachy i drewna a kapkę dalej... NIEMOŻLIWE! CZY TO JEST TO CO MYŚLISZ?

Test na szczęście poniżej 55

Zdany 46 - nieźle nie ma co

W oddali bowiem znajduje się całkiem sporawa oaza. Woda, zieleń i życie... prawie. Przy ognisku znajduje się tylko staruszek z widłami w rękach a u stup jego wierny pies... przynajmniej wygląda na psa. Człek wygląda na smutnego...

Nicolay Chrupow - 2009-02-12, 08:16

Wztaje i otrzepuje się z kurzu. Podchodzę normalnym krokiem do tego staruszka. Chyba nie ma gdzieś ukrytego samopała? Mam nadzieję. Wołam
- Hej, wszystko w porządku?
Nie umiałem za bardzo rozmawiać. W obozie zwylke odpowiadałem ,,spier%$#aj jak ktoś się czepiał a w ostateczność w ryja". Gdyby nie to byłbym ciotą.

Szałas - 2009-02-12, 14:19

Staruszek spojżał na ciebie spod byka. Nie widzać jego twarzy. Gapi się prosto na ciebie bo widzisz błysk w oczach. To chyba łzy... Piesotwór cicho zapiszczał i podniusł głowę do stojego pana który pogłaskał go...
- Wyszyscy pomarli... - to jedyne co z siebie wydobył. Po czym znów spojżałena puszke fasoli grzejącą się na ogniu. Zacisnoł widła i dokończył...
- Monstra ich zabrały, zabrały a mnie nie chciały... - nie wytrzymał. Rozpłakał się. Co zrobić ze staruszkiem w depresji?

Nicolay Chrupow - 2009-02-12, 15:03

- Spokojnie. Spokojnie. Opowiedz mi proszę co się stało.
Uspokajam dziadka. Nie podchodzę do niego ba znam życie i widziałem ludzi którzy nie lubili być dotykani kiedy płakali.

Szałas - 2009-02-12, 20:57

- Już dobrze, dobrze... po mnie też przyjdą... to pewne - "uspokoił" się dziadek.
Wstał opierając się widłami a piesotwór zaczoł krzążyć wokół niego. - Mutanty przyszły. - Jedno zdanie a ileż ma wyrazu. Nie miałeś w swoim życiu okazji poznać jakiegokolwiek z nich. Słyszałeś tylko jak mówili że rozszarpywali ludzi na połówki przy pomocy macek, haków, szczypiec i innych. Jedno wiedziałeś... kiepski pomysł spodkać jednego... a co dopiero kilku.
- Jesteśmy, a raczej byliśmy, wędrownymi kupcami. Zawsze się tu zatrzymujemy na tydzień by odpocząć i uuzpełnić zapas wody. W tym roku jednak jakaś banda (kaszle) banda popromieńców zagnieździła się w (kaszle) w jaskini niedaleko... uznali, tak jak my że jest to (kaszle) jest to wyśmienita miejscówka... - nabrawłwszy trochę powietrza staruszek wykaszlał jeszcze trochę po czym kontynułował... - Ja byłem, widać za stary ale... wszystkich innych zabrali... to niemal moja rodzina... nie wiem co bez nich zrobie... zostane tu, razem z Szhitem - spoglądał na psa po czym z małym uśmiechem pogłaskał go po łbie. Pies uradowany pomachał wynaturzonym ogonem... - Miałem nawet pomysł - kontynułował -pomysł, prosze ciebię, by tam ruszyć i zginąć prubując ich uwolnić... ale jestem za stary nawe by unieść widły a co dopiero nimi wymachiwać... Ech... - usiadł znowu i posmutniał...

Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 15:17

- Spokojnie dziadku, nie musimy od razu ginąć za nich. Trzeba wymyślić plan oraz chciałbym wiedzieć kilka rzeczy. Ilu ich konkretnie jest? Czy masz może jakąś inną broń oprócz tych wideł i tego psiska? Czy te mutanty są duże i naprawdę mają macki i inne paskudztwa czy używają normalnej broni. Bo jak o mnie chodzi to mam tylko łom. Zaatakowali was w tamtej oazie? Czy te domy są zamieszkane?
Szałas - 2009-02-13, 21:32

- Tak... Zaatakowali nas w tej osadzie... te budynki za mną były zazwyczaj... (kaszle) zazwyczaj zemieszkane... - Westchnoł i wyprostował się - Mamy na składzie, o tam - wskazuje ci mały szałas zbudowany z fragmentów starej Corvety. - Tam mamy jakieś pół kilo wybuchowego plastiku... był na sprzedaż dla Bractwa Stali... (kaszle) Chyba im się dostawa spuźni w tym miesiącu... - pokaszlał biedak troche po czym kontynułował.
- A co do mutków. Jest ich tak z, no niech pomyśle... Hmmm... z dziesięć? Ale większość z nich to chuderlaki. Gdyby nas zaatakowali wprost, zgineli by jak nic. My mieliśmy silnych najemników. Najleprzych chłopów jakich poznałem. Ale... ich przywódca ma naprawde silny mózg... - zaśmiał się - I znów umysł zatrumfował nad mięsniami. Łapali ich jeden za drugim, zaciągali do jaskini i wracali po kolejnych podczas gdy czworo z nich odwracało uwagę... (kaszle) Strategia doskonała żekłbym... - Spojżał się na ciebie - Masz może chęć mi pomóc ich uwolnić? Zapłace ci jak tylko wrócimy do najbliższego miasta...

Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 21:38

- Dobrze. Pomogę ci. Skoro mówisz ,że to same chuderlaki.... Mam pomysł. Nażrą się swoją własną taktyką. Ja pójdę pod ich jaskinie i zacznę i ich wyzywać to pewnie kilku wyjdzie. Zacznie się ciężka walka, ale ty z tym psem zaatakujecie ich od tyłu. Ty walisz po plecach widłami a ten piec co tam będzie mu się podobało. No chyba ,że masz lepszy plan?
Proponuje mu moją taktykę.

Szałas - 2009-02-13, 21:46

Patrzy na ciebie z niedowierzaniem... - Coś ty? Niby ja? Mam Mutki po dupach tłuc? Ty jesteś młody i masz życie przed sobą... Mój plan jest (kaszle) lepszy... To ja odwórce ich uwagę podczas gdy ty wparujesz do środka... Znajdziesz moich ludzi, uwolnisz ich a potem... a potem... Kiedy mnie otoczą wysadze się ładunkiem C4 i zginą marnie... - Twarz mu się wykrzywiła w wyraźnym grymasie smutku i rozdarcia wewnętrznego. Spojżał w niebo... - Moja rodzina ci wypłaci nagrode w mieście... Nazywam się Frideryk Bibet... ale wołali na mnie Stary Fryc... No to jak? Idziemy? Tylko obiecaj mi że Shita zabierzesz do miasta... moja wnóczka uwielbia tego brzydala. - Zaśmiał się na cały głos a pies zaczoł się do ciebie łasić...
Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 21:50

- Ehhhhhh. Dobrze. Frideryku. Szkoda ciebie. Wariat z ciebie ale skoro chcesz zginąć ty wariacie. A w ogóle znasz się na tym? Bo żeby później nie było ,że coś źle podłączyłeś i żeby ciebie nie potrzebnie nie zajebali na miejscu?
Głaszczę psa patrząc na tego starego wariata.

Szałas - 2009-02-13, 21:58

- Ano znom się. To proste jak konstrukcja gwoździa... Ty się martw o tego paskuda i o to by jakiś ewentualnych strażników nie zaalarmować... Powinno pójść jak z płatka... koniec końców masz ci łom nie? Tylko ich znajdź... - zabiera się do szałasa i przygotowuje łądunek... - Ej? A chcesz zobaczyć jak to się robi? A nuż też kiedyś wysadziś się będziesz musiał - zaśmiał się w typowy sposób kochającego dziadka. Nie pamiętasz swojego dziadka, dlatego poczółeś się jakoś tak przyjemnie i ciepło w środku... ile to wspólnych wycieczek na grzyby, ciekawostek ze świata i dobroci cię omineło. Ale do tej pory ci to nie przyszkadzało... bo przecież ktoś postanowił inaczej...
Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 22:02

- Dobra pójdę z tobą. Chociaż popatrzę jak się podłącza te kabelki albo.... Nie to może zaczaję się przy ich jaskini i poczekam aż ich wykurzysz. A propo. Mogę wziąć Shita?
Zapytuje się rozszalałego dziadka.

Szałas - 2009-02-13, 22:09

- Jasne, Tylko go przy życiu utrzymaj... no chodź... to się bierze ten kabelek i w tyka w tę żółto plastelinkę a potem... - W ciągu godziny pokazał ci całe ABC robienia prostych bomb pytanie ile z tej lekcji wyniosłeś?

Test na inteligencję poniżej 70
1 Zdany - OMG ALE TO PROSTE

- No chultaju i mamy bombe aż miłą. Przypomina mi się czas kiedy to mojego synalka uczyłem tej sztuczki... szkoda że wykorzystał ją tak wcześnie... no nic... ładunek w torbie. Chcesz może coś jeszcze zrobić przed podurzą? Bo wiesz to jednak 2 kilometry stąd... - Wskazuje ci na oaze i pozostałe domki. Wykorzystasz okazję czy może...?

Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 22:12

- Lepiej nie. Zróbmy to teraz. Wolę mieć to z głowy. Twoje szczątki mam zabrać czy zostawić na miejscu?
Powiedziałe mu wprost.

Szałas - 2009-02-13, 22:17

- Cwaniaczek z ciebie Eee? Nie zostaw... po co masz te rączęta krwią mazać tak wczesno... No to idziem! - Staruszek poruszał się z taką werwą i chęcią walki że aż dziw bierze jak wyglądał przed chwilą. Tego mu było trzeba... Ciebie...

Po około godzinie marszu przez wzniesienia jesteście już przed ową jaskinią. - Dobra... To ja wyprubuje ile mam pary w tych starych kikutach a jak się droga zrobi wolna to leć... - W wejściu nikt nie stoi jednak w śroku wyraźnie widać chude i wygięte w makabryczny sposób sylwetki. Tak to tutaj... Pies lekko przerażony wtula się ci w nogę...

Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 22:23

- Trzymaj się. Fajny był z ciebie gostek. Szkoda ,że nie spotkaliśmy się w barze. Przechlalibyśmy całą noc. Trzyma się jeszcze raz i pokaż im ,że nie powinnni napadać tej karawany. Dowal im.
Żegnam się z nim przyklękając przy psie i głaszcząc go.

Szałas - 2009-02-13, 22:32

Zasalutował niczym przedwojenni piloci myśliwców i... Wybiegł krzycząc jak wariat
- ZABIJE WAS WY MUTANCKIE ŚCIERWA!!! - Po czym wyjoł z kieszeni pistolet na race sygnalizacyjną i strzelił do środka. Jaskrawo świecący pocisk wpadł do środka i chyba zderzył się ze sklepieniem. Jaskinia rozbłysła a po chwili z jej wnętrza roznisoły się krzyki, wrzaski i inne bliżej nie określone odgłosy i piski. Po chwili spora grupa wybiegła z jaskini szamocząc się i potykając o siebie. Dzadzio Fryc zaczoł biec. Szło mu to nadzwyczaj sprawnie. To twoja szansa. Niestety w szamotaninie monstrów nie udało ci się ich policzyć. Idziesz tam w ciemno. Sam z psem...

Nicolay Chrupow - 2009-02-13, 22:50

- Dawaj Shit! Biegniemy! Tylko na razie nikogo nie atakuje.
Wydaje psu rozkazy. Nie ma co. Biegnę z łomem w ręku. Walę pierwszego mutanta który pojawi mi się na drodze albo nawinie. Skurwysyny...

Szałas - 2009-02-14, 00:08

Biegniesz "na byka" przed siebie. Mijasz pierwszą skałe, drógą aż widzisz efekt wystrzału z racy. Kawał sklepienia odłamał się i zleciał na jednego z mutantów. Jest to kobieta w wiku około 25 lat. Gdyby nie jej trzecia ręka i powykręcana twarz była by nawet całkiem łądna. Nic to biegniesz dalej. Nie miała nic na sobie więc przy sobie też nie... Dobiegasz do krańca jaskini. Z tyłu dostrzegasz jednego z nich i jakąś ciężarówke zasypaną głazami. Widać ta jaskinia nie jest stabilna a po śladach pęknięć lecących po sklepieniu, długo nie się ostanie. Już masz rzucić się z łomem na chuderlaka z z mackami na plecach kiedy nagle coś słyszysz. To płacz...
Z ciężarówki dobiegają jęki i łkania. Teraz dostrzegaż że do drzwi od tyłu ciężarówki przymocowane są kraty wykonane z kości, najprawdopodobniej ludzkich... Chudy jest strażnikiem i jest chyba sam...

Nicolay Chrupow - 2009-02-14, 10:38

- Choć, boisz się śmierdzielu? No choć!
Drażnie mutanta. Trzymam łom głową do góry. Udaje ,że chce na niego skoczyć. Chce opóźnić jego reakcje. Aż w końcu tej właściwej podrzucam łom do góry i tym ostrzejszym końcem wbijam mu w brzuch.
- Choć......

Szałas - 2009-02-14, 16:23

Potwór rozdziabia paszcze ponad ludzkie normy i wydaje z siebie obrzydliwy wrzask po czym opierając się rękoma o ziemie wyskakuej i zaczyna biec niczym rozwcieczony wilk. Kiedy jest krok przed tobą korzystając z pomocy swych macek na plecach wybija się w powietrze i spada na ciebie. Twój "myk" ma bardzo duże szanse powodzenia

Poniżej 70
1 Zdany

W odpowiednim momęcie przeszywasz swojego oponenta łomem na wylot. Masz teraz szamotające się wynaturzenie ludzkie na żelaznym kiju. Jego szamotanina jest bardzo niebezpieczna i możesz zostać powarznie zraniony przez zdesperowany konający twór...

Nicolay Chrupow - 2009-02-14, 19:36

- Złaź ze mnie do kur*& nędzy!!!!!
Wrzeszcze na niego po czym odpycham go nogami od siebie, po czym biorę jakiś kamień i pędzę na niego żeby przywalić mu w ten jego zmutowany łeb. Nienawidzę mutków.

Szałas - 2009-02-14, 23:17

Gość zlazł z ciebie... w pewnym sęsie. Jego górna część lerzy sobie na ziemi. Dolna NADAL SIĘ TRZYMA! Nogi mutka stoją przed tobą a tyłka tego potwora wyłarzą trzy macki. Dwiema wymachuje na boki a trzecia z OKIEM gapi się na ciebie.
To nie koniec niespodzianek. Górna część wstaje podpierając się rękoma. Macki z pleców robią teraz za dolne kończyny.
Masz przed sobą dwa wybryki natury o zabójczych zapędach.
Ty się nadal dobrze trzymasz. Zero urazów jak na razie. I to chyba pomaga ci dalej świetnie walczyć. Bierzesz sporawy kamulec do ręki i rzucasz się na nich.
W jednej ręce łom a w drugiej kamulec. Jesteś zaiste nie do zdarcia. Zamachujesz się na "oczodoła". Kamieniem trafiasz w jego oko a łomem kaleczysz jego lewą macke. "Głowonóg" w tymn czasie przygotowuje się do wyskoku przy pomocy silnych macek...

Nicolay Chrupow - 2009-02-15, 19:37

(Jest za mną?) Ze wściekłością robię półobrót mając nadzieję ,że trafię tego sukinsyna zanim on mi coś zrobi. Jestem wściekły. To dla ciebie Frideryk.
Szałas - 2009-02-15, 21:30

Oczodołowi cięrzko wykazać emocję ale okaleczony próbuje odbiec na bok. Zamachujesz się łomem w odpowiednim momęcie, chyba zawsze to umiałeś i trafiasz Głowonoga w łep... cios odrzuca go spory kawał od ciebie. Jesteś tak zły że podchodzisz do niego i w kilku uderzeniach kończysz jego nędzny żywot. Odwracasz się i widzisz... Shita maltretującego oko oczodoła który się potknoł i nie umie wstać ze zdruzgotaną macką. Nadal żyje ale pies mu tego życie nie ułatwia...
Nicolay Chrupow - 2009-02-15, 21:37

- Shit! Odsuń się!
I kończe jego nędzny, popaprany żywot tego cholernego mutka. Oddycham głęboko i odwracam się w kierunku uwięzionych ludzi. Podchodzę do kraty i staram się je wyważyć łomem.
- Nie bójcie się Frideryk, mnie przysyła.
Uspokajam ich słowem, które rzadko mi się udawało.

Szałas - 2009-02-15, 21:45

Jedna z dziewczyn w środku odzywa się wcale miłym głosem - Szybko, zanim wrócą potwory -jej głos drży. W środku widzisz 3 mężczyzn i 5 kobiet w tym 3 to nastolatki. Frycek mówił że było ich sporo a ta liczba nie wygląda na sporą. Jednak po przyjżeniu się okolicznemu otoczeniu i samym kratom zrozumiałeś co się stało z resztą...

Test na wyłamanie krat łomem.
Jesteś specem w tej dziedzinie więc ZDANY

Po chwili wszyscy są wolni. Wychodzą wszyscy prócz jednej z dziewczyn. - Jest przerażona. Jej brata zjedzono na jej oczach. - oznajmił ci rosły mężczyzna który po chwili bierze kość udową lerzącą nieopodal ich celi. - No to gdzie Stary? - pyta się drugi mężczyzna...

Po chwili słychać dźwięk potężnej eksplozji. Cała jaskinia drży w posadach. Wszyscy biorą do rąk kości i kije w ramach broni i patrzą się na ciebie...

Nicolay Chrupow - 2009-02-16, 10:42

- Jest zajęty czymś innym. Później wpadnie
Okłamałem ich. Nie chciałem mówić im przykrej prawdy. Wchodzę do konteneru. Wyciągam w kierunku dziewczyny ręke i mówię.
- Choć, złapie jedengo mutanta i ty go zabijesz. Zgoda
Wiedziałem, że to głupia propozycja ale mój schamiały mózg nie potrafił nic innego wymyśleć a ja ne chciałem zabierać jej stąd siła.
- Czy ktoś jeszcze został gdzieś indziej albo kogoś z was przenieśli gdzieś indziej?
Zapytałem ich.
- Drugie pytanie. Kto wie gdzie te sukinsyny zabrały WASZE rzeczy? I kto chce po nie pójśc? Ręce do gury.
Tak z chłoakami z gangu rozwiązywaliśmy sprawy zbiorowe.

Szałas - 2009-02-16, 16:57

Wchodząc do "celi" wyciągasz dłoń i mówisz co powiedzieć chciałeś. Kołysająca się niczym w chorobie sierocej dziewczyna spogląda się na ręke. Potem kieruje swoje szafirowe oczy wprost w twoje. Chyba ci ufa... wstaje i niepewnie się uśmiecha choć nadal milczy.
- Nasze rzeczy zabrali i rozrzucili zaraz po tym jak nas łapano. Powinny chyba leżeć niedaleko oazy - oznajmił ci trzeci najniższy mężczyzna. - a zabierali nas tylko przed celę w celu zerzarcia żywcem! - wyjaśnił ci pierwszy po czym dodał - A tak wogóle -> w ogóle to Ja jestem Rod, ten tu to mój brat Jim, pokurcz ma na imię Joel a to są Mindy, Edna, Jesica i Marta... - Marta jest tą milczącą bo gdy usłyszała swoje imię schyliła głowę i patrzyła w ziemię...

Nicolay Chrupow - 2009-02-16, 18:45

- Ok, to jak nic na nie powstrzymuje, to wypierdzielajmy stąd!
Krzyknąłem raźno po czym wychodzimy z jaskini. Idę przodem bo jestem ty najlepiej uzbrojony. Niestety nie oszczędzę im widoku rozerwanego staruszka. Przynajmniej Shit jest ze mną. Głaszczę go po głowie.

Szałas - 2009-02-16, 19:48

Wychodzisz na zewnątrz jaskini jednak ta zaczyna się zapadać. Patrzysz do tyłu a tam lewituje wielkogłowy mutant. Rękoma wymachuje w stronę sklepienia. On go nie niszczy... on je próbuje utrzymać. Biegniecie ile sił w nogach. Kiedy wychodzicie on nadal próbuje utrzymać jaskinie w całości. - Jakbyśmy mieli splówy tobyśmy go załatwili na dobre... - Trafne stwierdzenie. Tylko jak go powstrzymać? Pomysł poduneła Milcząca dotychczas Marta - Kkktoo... kt... Ktoś musi tam pujść iiiii goo zatłuc zaaa... aanim ucieknieee... - Kto się odwarzy? Po jego zabiciu jaskinia zacznie się zawalać. Marta trzyma jakąś lage i zaczyna zmierzać ku jaskini. Pozwolisz jej na to poświęcenie?
Nicolay Chrupow - 2009-02-17, 15:04

- Marta, czekaj. Niech ktoś da mi jakąś kość.
W moim głowie zrodził się pomysł. Wziąłem od kogoś kość i idąc w kierunku mutanta złamałem kość tak aby powstał ostry koniec. Chciałem mu ten bolec wbić w nogę a w ostateczność w jądra. Chamskie,ale może skuteczne.

Szałas - 2009-02-17, 20:26

Joel daje ci kość, Baz trudu łamiesz ją i idziesz do jaskini. Czujesz że się ledwie trzyma. Za sobą słyszysz skomlenia Shita. Idziesz szybko i pewnie do mutanta. Dzgasz go w krocze... Brak reakcji? To chyba eunuch. Oby nie spostrzegł że jesteś. Ma zamknięte oczy...

Test Na szczęście
Poniżej 67
23 ZDANE

Uff nie reaguje. Dobra ale co teraz? Jego mózg pulsuje jak oszalały. Od tego dudnienia zaczyna cię głowa boleć...

Nicolay Chrupow - 2009-02-17, 20:47

- Pieprzony mutant!!!!
Biorę jakiś mały kamulec i staram się trafić w jego puls ma czaszce. To pewnie nic nie da ale.......
Wato spróbować.

Szałas - 2009-02-17, 21:00

Uderzasz od niechcenia kamieniem.
PSSSSS... Plum...

Dziwny dźwięk. Jego głowa jest pełna jakiś gazów i to dla tego lata... warto by mu troche pary z uszu wyoyścić nieprawdasz?

Nicolay Chrupow - 2009-02-17, 21:05

Zrodził mi się kolejny, najbardziej popaprany pomysł jaki wpadłem kiedy oblałem się smoła i obsypałem pierzem żeby odwrócić uwagę obrońców wioski.
Wyjąłem kość z jego krocza i postanowiłem się spiąć na jego bark i wbić mu kość w jego łepetynę. Chory pomysł,a tamci nawet jak mnie znajdą to nie będą wiedzieli jak się nazywałem.

Szałas - 2009-02-17, 21:34

Szaleństwo? Na pewno.

Test na bycie Jebniętym w czułko. poniżej 30
4 - Zdany

Jesteś oficjalnie wariatem! Włazisz temu mutkowi na czerep a on będąc tak zajety podtrzymywaniem jaskini że cię nawet nie zauważa. Spory zamach.
ŁUB, PSSSS>>> BUM!!
Potężna eksplozja rozsadza czerep tego popromnieńca wraz z całą zawartością. Tobie natomiast przysłuhuje darmowy lot z widokami w kierunku wyjścia z jaskini. Uderzasz o twardą posadzkę. Nic ci nie jest?

Test na wytrzymałość. poniżej 40
16 - zdany

Pare siniaków i nic więcej. Patrzysz na swoje dzieło z dumą po czym z przerażeniem na twarzy spoglądasz na pękające i zapadające się sklepienie... CZAS WIAĆ!!

Nicolay Chrupow - 2009-02-18, 07:49

Nie masjue nawet swojego tyłka tylko bez zastanowienia biegne do wyjścia, a Shit pewnie i tak mnie wyprzedzi. Dobiegam do tłumku i mówię.
- Już jest spokój, wywietrzał.
Mówiębiorąc głębokie wdechy, po takim sprincie.

Szałas - 2009-02-18, 09:09

Wybiefasz a zaraz za tobą jaskinia zapada się wywołująć potężny wstrząs i zasypująć okolice warstwą wezbranego kurzu.
Udało się.
Ty się cieszysz ale pozostali są dość niepewni. - Gdzie Stary? - Pyta się Rod.
Wokół was są ślady mięsa, krwi i niektóre ludzkie organy...

Nicolay Chrupow - 2009-02-18, 10:42

Drapie się w ty głowy niepewnie. Co ja im powiem?
- Zginął ratując was, a mnie poprosił o pomoc żebym was uratował. Odwrócił ich uwagę a ja w tym czasie wpadłem do jaskini żeby was uwolnić. Przepraszam ale on nie żyje. I nawet może być problem z odnalezieniem jego ciała.
Powieziałem z niepewnym i skrytym bólem. Też mi go brakuje, ale czas odtawić łzy.

Szałas - 2009-02-18, 11:22

Na dźwięk tych słów wszyscy staneli dęba. Mindy, Edna i Jesica się rozpłakały, Marta milczała, Rod i Jim patrzyli na siebię ze strachem... jedynie Joel chwycił cię za ramie i powiedział. - Tak, mówił że kiedyś odda za nas wszystkich życie i NA BOGA zrobił to. Nigdy nie było drógiego takiego człowieka... Dzielny z ciebie kolo młody. - Westchnoł, popatrzł na swych kompanów i dodał - Czeka nas przeprawa przez około 20 kilometrów do miasta po ciężkim terenie tylko po to by zanieść wiadomość o bohaterskim człowieku. Wracajmy do oazy i przygotujmy się, mamy wiele rzeczy do zrobienia. - Mindy dodała patrząc na ciebie - przynajmniej zostawił nam Shita byśmy go pamiętali... - po czym otarła łzy i wraz z resztą zaczeła się zbierać... Rod odwrócił się do ciebie i zapytał - To idziesz z nami wybawco? - co tu odpowiedzieć?
Nicolay Chrupow - 2009-02-18, 13:18

- Jak znajdzie się dla mnie broń i jakiś sprzęt to czemu nie, ale i tak bym z wami poszedł. Czy Frideryk miał jakąś rodzinę? Bo prosił mnie ,żeby oddał Shita jego wnuczce.
Uspokojony, pytam się.

Szałas - 2009-02-18, 17:46

Rod zamilkł i spuścił głowę. - Ma... a ona miała tylko jego... - westchnoł i z bardzej radosnym tonem dodał - ... Spoko zaprowadzimy cię a i jakaś spluwa się znajdzie nie bój nic... - raźnie kroczycie do oazy ty i siódemka prawie nudystów. Jesica nagle coś zauważyłą - O rajuchnu, Zobaczta co tu jest! Nasze rzeczy lerzom wszędzie no totalnie. - słysząc po raz pierwszy jej głos miałeś dość na całe życie. Klasyczna blondynka z jakiejś wiochy i świeci że miastowa. Ech nie wolno tak myśleć ale cóż... - To my, tak jakby, wracamy do ten... oazy a wy ten... jakby pozbieracie je ok? - UDUSIĆ, POĆWIARTOWAĆ I ZAKOPAĆ... ech... co zrobić?
Nicolay Chrupow - 2009-02-18, 17:54

Nie odzywam się. Zaciskam zęby i olewam chęć ,żeby wziąć mój łom i pire... znaczy pieprznąć jej z całej siły w jej głupi czerp. Mówię szeptem do Roda.
- Co to za idiotka? I ska ją wzięliście?
Zagajam szeptem.

Szałas - 2009-02-18, 17:59

- Siostrzenica siostry Fryca... nic na nią nie poradze trzeb żyć... - Mówiąc już na głos - Nie to MY wszyscy to pozbieramy a Marta i... sorka jak ci na imię? W karzdym razie oni idą do obozu... on dla bezpieczeństwa a Marta bo przeżyła zbyt dużo... no zmykać... - kończy i zagania wszystkich do poszukiwań...
Nicolay Chrupow - 2009-02-18, 20:45

- Ok, to idziemy.
Podbiegam do Marty i odprowadzam ją do oazy.
- Przepraszam, chyba nie dotrzymym tej obietnicy odnośnie złapania tego mutanta. Wybaczysz mi ,że ją złamie?
Nieśmiało zagajam do Marty. Opieram dłoń o mój łom.
Mój drogi przyjaciel
Myśle sobie

Szałas - 2009-02-19, 18:13

Milczy, patrzy przed siebie i iddzie wyprostowana. W momęcie kiedy mówisz swoje ona się zatrzymuje i zaciska pięści. Nie wytrzymała zamachuje się i tostajesz piąchą w twarz. Nie zabolało mocno, w koncu to drobna dziewczyna ale o ile nie zabolało cię fizycznie tak psychika ci kuleć zaczeła.
- Jak mogłeś mu na to pozwolić?! Czemu mnie zatrzymałeś?! Prosił cię ktoś o to?! Wparowałeś tu jak głupi i zdążyłeś więcej zniszczyć niż w stanie jesteśmy naprawić!! - Rozpłakała się i pobiegła dalej... Otrzymała pożądny kopniak od życia a ma na oko 17 lat. Tak nie powinno być. Trzeba coś zrobić, Ty musisz coś zrobić... tylko co?

Nicolay Chrupow - 2009-02-19, 18:18

Nie patrze na rany tylko ją stopuje. Zakleszczam ją w moich rękach i ją potrząsam.
- Nie pozwolił bym ci zginąć ty głupia. Sama miałabyś załatwić tego cholernego giganta?Heee!!!!
Potrząsam ją.
- I weź nie pier%$) ,że rozj%$#łem tamtą jaskinię. Tam zginął twój brat.
Patrzę w jej oczy i się im przyglądam.
- Uspokój się.
Puszczam ją.

Szałas - 2009-02-19, 18:28

Ma łzy w oczach i bez zastanowienia rzuca ci się na szyje i moczy całe ramie swoim płaczem... Słyszysz dużo lamentów ale to nic dla ciebie. Wiesz że jak jest źle trzeba się wyżyć żeby cię ciśnienie nie rozszadziło. Jak ty byłeś zły to napieprzałeś się z kumpalmi lub waliłeś łomem o różne rzeczy. Tu jest tak samo.
Po chwili jest spokojna, przynajmniej bardziej niż była do tej pory i możecie wrócić do oazy w celu przygotowań...
- Szukaj rzeczy w magazynach i kładź je przed największą chate. Wszysko co uznasz za potrzebne, jedzenie, towary, broń, łądunki słowem wszyto ładuj... Rod mówił że jak uznasz coś za przydatne tobie możesz to zabrać - Pokazuje ci 3 małe magazynki z blachy postawione na chybcika z zamkiem klinowym...

Nicolay Chrupow - 2009-02-19, 18:32

- Dobrze....... Jakby ktoś by się zbliżał to krzycz.
Huraaaaaaa! Niech żyją legalne łupy!!!! Krzyczę w duchu. Przeszukuję wszystkie chaty. Kawałek po kawałeczku. Mam dużo czasu. Pierwszą lepszą broń biorę do łapy, i może jakieś świecidełko do kieszeni też (Daj mi spis co znalazłem)

Szałas - 2009-02-19, 18:43

Pierwszy magazynek, ten najbliżej wody, miał w środku trzy skrzynie z nieuzbrojonymi jeszcze minami przeciw pancernymi, dwie beczki ropy, skrzynia suszonego mięsa, lodówka i z trzy paczki fajek. Fajki możesz zatrzymać reszta przed chate.

Drugi magazynek zawierał z 30 sztuk kocy, 12 par zniszczonych spodni, 20 pudełek z butami a wśród nich potężne, ciężkio zbrjone buty traperskie z czarnej skóry. Po za tym 13 pustych manierek na wode i trzy puste mieszki na trzymanie w nich pieniędzy. Możesz sobie wziąść pare z tych rzeczy.

Ostatni byłe pełen skrzyń z amunicją oraz... Niesamowitą splówą ASG CO2 Desert Eagle .50AE w oryginalnym choć wysłużonym opakowaniu. Prawdziwy skarb zwłaszcza żę obok znajduje się sporawa skrzynia a w niej z 5 magazynków po 30 naboji 12 g CO2 choć część nie jest w najlepszym stanie...

To wszystko. Bierz co chcesz a reszte zanieś...

Nicolay Chrupow - 2009-02-19, 21:59

Jak na początek to jestem zadowolony z łupów. Papierosy chowam za pazuchę. Kila pasków suchego mięsa upycham po kieszeniach. Biorę spodnie i tworze z nich prowizoryczny plecak ( mogę rzucać ). Buty traperskie biorę ze sobą, ale swoich starych trzewików nie wyrzucam tylko chowam do ,,nowego plecaczka".
Teraz chodzenie to będzie sama przyjemność
Manierkę zabieram i meszek na kasę przypinam do pasa. Zabieram jeszcze jedną minę przeciw piechot nią. A nóż widelec się przyda? Słabego acz gnata oczywiście zabieram, a amunicje chowam w kieszeniach kurtki.
Natomiast resztę grzecznie zanoszę przed największą chatę.
Czekam razem z Matrą na pozostałych. Wycieram nosa rękawem.

Szałas - 2009-02-20, 08:43

Kawał dobrej roboty. Tylko Gdzie Marta? Nigdzie jej nie widzisz i nic nie słyszysz. Może jest w którymś z domków? W zgarodzie z Braminem? Przy wodzie jej na pewno nie ma. Musisz ją znaleźć i to szybko. A co jak jej się coś stało? Rod i reszta ci nie wybaczą...
Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 12:02

- MARTA!!!! GDZIE JESTEŚ?!!!!
Krzczę z wcześniej dobytym łomem. Jak wariat sprawdzam każdy domek szukając jej. Ana nie może zginąć jest za młoda, za dużo w życiu przeszła. Nie może. Jeśli coś się jej stanie jestem skończony i jak ostatni bandyta będe musiał stąd uciekać zabierając wcześniej najpotrzebniejsze rzeczy.
Jeśli jej nie znajdę będę musiał zdać się na moje zdolność terenowe. Jems zawsze powtarzał, że ziemia jest jak książka. Można z niej czytać, pod warunkiem ,że umiesz czytać. Ciekawe czy dobrze zapamiętałem alfabet. Choć atrament powinien być jeszcze świeży.

Szałas - 2009-02-20, 16:31

Mnóstwo przenośni, śladów i paniki... Nie tak postępuje członek gangu. O nie. Człowiek taki jak ty powinien się uspokoić i przyjżeć się karzdemu miejscu gdzie być może Marta. Sprawdziłeś Większość czyli 2 domki z 3 na tym terenie. NIe sprawdziłeś zagrody braminów ani oczka wodnego.
W jednym z domków znalazłeś stare radio zasilane na korbkę z dość długą antenę. Po za tym kilka ton złomu i nic po za tym. Patrząc na rozmieszczenie łużek i sterty puszek po piwie i wypalonych petów to siedziba dwóch braci. W drugim domku znalazłeś trzy pokoje, W karzdym łużko i szafa zamknięta na klucz. To siedziba 3 sióstr ale nie marty.
Co dalej? Został największy domek...
Jest piętrowy. Wchodzisz do środka. Widzisz Całkiem ładne i stylowe wnętrze. Tu mieszkał dziadunio to pewne. Styl i klasa a nawet komiknek. Stół z 9 krzesłami kilka foteli, mnustwo szafek a nad piecykiem zawieszona przenośna lodówka. Obok znajdują się otwarte drzwi za którymi widzisz oddzielone przesłoną dwa łużka. Jest terz drabinka na góre... Słyszysz tam dziwny szum i jakby mruczenie...

Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 16:49

Nie zostało mi nic innego jak wejść na górę uzbrojony w łom. Zaciskam mocno zęby i się nie odzywam.
Nie rozpraszaj się.
Tak rzeczył Jems. Idę tam.

Szałas - 2009-02-20, 16:52

Jesteś na górze... Szum i pomrukiwania są tytaj najwyraźniejsze. Jesteś w małym pokoiku z łużkiem, szafką nocną, biurkiem, lampką i dywanem na odłodze. Jest to pokój Marty. Przez okno widać całą oaze jak na dłoni. Tuż obok znajdują się drzwi. Szum dochodzi z tamtąd... Odwarzysz się zajżeć tam gdzie nie wolno? W końcu kto wie co Matra trzyma w tym pomieszczeniu...
Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 16:53

Niech mnie pokarze ręka kogoś ale muszę tam zajrzeć. To się wydaje podejrzane. Otwórzmy paczkę.
Szałas - 2009-02-20, 17:02

Otwierasz drzwi. Kłąb jakiejś pary bucha ci po oczach. Wchodzisz do zaparowanego pomieszczenia niemal na ślepo. Łapiesz się za coś puchatego. Ręcznik? O rany! To łazienka! Marta stoi przed tobą okryta w sam ręczki. - AAAAAA!!! Co ty wyprawiasz?!!! WYŁAŹ SZYBKO BO CIE SZCZOTKĄ ZDZIELE!!! - Wypycha cię za drzwi... ale przesząca sytułacja... mruczała Marta jakąś piosenkę... że też nie dosłyszałeś... Siedzisz na jej łużku i myślisz. Jesteś chyba zawstydzony ale spokojnie, ona to dopiero jest. W sumie ciekawe wykorzystanie gorąca pustkowia by nagrzać wodę...

Wyszła owinięta w ręcznik z mokrymi włosami na bosaka. Patrzy na ciebie z założonymi rękoma. - Nie miałeś pracować? - wyjżała przez okno i posmutniała - A rozumiem... Ty się poprostu martwiłeś o mnie... Tak? - patrzy na ciebie niewinną miną...

Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 17:05

Zszokowany, nie odzywam się. Ja myślałem,że ktoś ją napadł, zamierza zjeść czy zainteresować się pewnym punktem w jej ciele. A ona po prostu się myła. Nie odzyam się tylko twierdząco kiwam głową ,że zrobiłem robotę mając tak szeroko otwarte oczy ze zdziwienia ,że zaraz mi wypadną na podłogę.
Szałas - 2009-02-20, 17:12

Usiadła obok ciebie i uścisneła cię. - Mieć takiego troskliwego obrońce... przypominasz mi mojego brata... zawsze pilnował by nic mi się nie stało... - ze smutniejszym i lekko drżącym głosem - Ale go już nie ma... Dziękuje że się mną opiekujesz... a ja niewdzięczna cie uderzyłam, wybacz - poprawiła ręcznik - nie wiem czy kiedyś spłacę dług. - Patrzy na ciebie, Siedzicie na jej łużku a ona ma sam ręcznik na sobie...
No dalej Derek. Masz łeb i **** to kombinuj...

Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 17:20

Mój mózg przeżył wiele (tragedii?) nieprzyjemnych chwil. I teraz mam wykombinować jak mam do niej dojść? A może to pułapka przygotowana przez los.
Obejmują ją moim ramieniem. Rękom biorę jej dłoń. Przybliżam ją do swojej twarzy. Pocieram ją o mój twardy zarost. Następnie obcałowuje jej całe ramie aż się zbliżam do jej ust. Dalej niech mi się urwie film albo niech zasnę w jej ramionach.......

Szałas - 2009-02-20, 17:26

Lepiej! Ona zasypia... chyba nadmiar ciepłej wody i brak snu w celi zupełnie ją wykończył. Rozsądek Faceta kazał by wykorzystać tę sytuacje. Rozsądek Gentelmena kazał by wykorzystać tę sytuację by ją przebrać i ułożyć do snu... A potem przejść się po okolicy i wszystko przemyśleć...
Która część sumienia przemówi? Który mózg uruchomisz? Słowem... co dalej?

Nicolay Chrupow - 2009-02-20, 17:30

Raczej postawię na uniwersalizm i zostawię ją tak jak jest tylko jej nogi położę na łóżku. Nie będę korzystał z okazji. Może w tamtym życiu. Ale teraz chcę się zmienić.
Słuszna decyzja Panie słuszna decyzja
Ty FRAJERZE!!!!!! CO TY DO %^$wy nędzy robisz!!!!!! WRACAJ TAM!!!!!
Pieprz się.

Szałas - 2009-02-20, 17:37

Sumienie nie lubi kompromisów... Ale to było słuszne... masz czas na przechadzkę, kompiel w oazie, napełnienie manierek wodą, przeszukanie pokoi innych i załadowanie towaru do stojącej w garażu sporej ciężarówki. Gararz jest tuż obo domku w którym się znajdujesz... Masz chwilę spokoju...
Nicolay Chrupow - 2009-02-21, 10:46

Kąpiel niewiele mi zrekompensuje brak czasu w kobiecych ramionach, ale to nic. Przynajmniej nie będę śmierdział potem. Towary jak rasowy mężczyzna ładuje na ciężarówkę. Może być problem z beczkami. Jak ich nie załaduje to poczekam na chłopaków. Napełniam manierki przed podróżą. Żeby mieć wodę, a następnie odkrywam kolejny stopień piekielnej ciekawości grzebiąc w pokojach innych.
Szałas - 2009-02-21, 12:56

Woda jest, załadowanie co załadować można jest, kąpiel jest... czas grzebać. Wracasz do domku dziewcząt. Standart. W każdym pokoju jest łużko, szafa na ubrania i inne, szfka nocna ze świecą i portertem własnym właściciela, okno i dywanik. Pod łużkiem Mindy znalzałeś szkatułkę zamkniętą pokaźną kłudką. U Jesicy znalazłeś pamiętnik a Enda miała pejcz... po co jej? Nie wiadomo...
Nicolay Chrupow - 2009-02-21, 14:50

No to poczytajmy sobie pamiętnik Jessicy. Nie będę się włamywać do tej skrzyneczki. Jeszcze bym odkrył jakąś paskudną prawdę.
Czego oczy i uszy nie słyszały, temu sercu nie żal.
To akurat powiedział jakiś pijak w jakimś anonimowym barze.
Na szczęcie nauczyłem się czytać a z pisaniem mam troszkę kłopotów.
Do dzisiaj pamiętam jak Jems uczył mnie uczyć czytać.
A jak.......
Amunicja!
B jak.........
Blacha!
C jak.........
Cykor!
D jak......
DUPA!
Wtedy dostałem w potylicę z otwartej
Jak dach debilu.
Ehhhhhh. Miłe czasy.

Szałas - 2009-02-21, 16:21

Ma okrutne pismo a jej składnia woła o pomste do nieba. CZytanie całości zmiękczyło by ci mózg i wyleciałby przez ucho. Skupiasz się na ostatnich wpisach.
Jesica piszę...
"Kohany Pamientioczku... Dzisiaj żeśmy przyjehali na oazem. Słonice, piach i woda... jak tu piknie, zawsze siem wzruszam jak tu jeseśmy. Rod i chłopacy cieszom się jak jestem na plarzy. Dziwne, niegdy nie wiedziałom że nie widzieli dziewczyny w storju Evy... Myślałam że oni już jakąś gołą babke widzieli... no cóż, cieniosy... Dzisiejszy dzień to relax i opalanie a jutro czas wypakować sprzęta..."

Wpis przedostatni...
"Kohany pamientnioczku... Dziwna żecz. Po tym jakeśmy rozpakowneli sprzenta zniknoł Kris. Pewnie poszedł w krzoki z Edną... świnioki z nich nie ma co. Coraz dużej nas tu... nie zdążyliśmy rozbić nowych domków dla reszty. Ale jutro tyż jest dzień... w końcu tydzień przerwy to prawie 7 dniów urlopa nie?""

Wpis ostatni...
"Kohany pamientioczku... Bojam się jakem nigdy się nie bojałą. Już 10 osub nie ma. Bracioszek Marty zniknoł przed chwilkom. To przez to żęśmy nie rozbili domków na czas... pogubilo się biedoki i błondzom bo domków nie ma... Ale dziwne bo dziś som a ich a ni wida ani słychać. Wstyd sięm przyznać ale wczoraj widziałam za oknem jakiego chidzielca. Myślałam że to Max przyszedł mi frajde zrobić i zasąć pomóc, bo szczerze on jest naprawde "maluśki" w tych sprawach... okazało się że mnie nie odiwedził w nocy... dziś go nie ma... ciekawi mnie... zaraz coś usłyszałam... pujde zerknąć i zaraz napiszam co widziała..."

Tu zapiski się kończą...

Nicolay Chrupow - 2009-02-21, 16:47

Niezmiernie ciekawe. Nic to. Może ja ucieszę później swym ,,Maluszkim"
Pójdę zobaczyć co z Martą. Może już wstała? Kto wie?

Szałas - 2009-02-21, 16:55

Wychodzisz z domku Dziewcząt i widzisz biegnącą Marte. Biegnie do ciebie. NIe może ci się opszeć? Możliwe ale widzać że jest czymś zmartwiona.
- Widziałam reszte! Leżą nieprzytomnie! Może nie żyją! Musimy coś zrobić! - Dziewczyna wskazała ci miejsce gdzie ich widziała ze swojego okna. Czas się spieszyć...

Nicolay Chrupow - 2009-02-21, 17:04

Podrzucam łom w dłoni i patrze na nią.
- Sprawdźmy to.
Po czym biegnę z nią we wskazane miejsce.

Szałas - 2009-02-21, 17:53

Jesteście na miejscu. Wszyscy leżą nieprzytomnie na ziemi. Widać ruch klatki piersiowej po czym trafnie wnioskujesz że żyją. Podchodzisz do nijbliższej osoby. Prubujesz ją ocucić. O Losie. To Jesica. Akurat na nią musiałeś wpąść. trudno, cucimy.
Kaszle i budzi sie do życia. - Co się stao? Hej ty! No no. Wiedziałam żem ci się spodobała. No chodź tu. - Bez słowa rzuca cię na ziemie i zrywa z ciebie ubranie. Próbujesz się wyzwolić.

Test siły. Poniżej 25
9 - Zdany

Udaje ci się złapać jej ręce i ją powstrzymać. - No co malutki? Bojasz się? Nie martw się, nikomu nie powiem? Co robić? Pozwolić jej i potem szybko o tym zapomnieć czy wstać i wraz z resztą którą cuci Marta pare metrów dalej wrócić do Oazy by popracować?

Nicolay Chrupow - 2009-02-21, 19:03

Bardzo trudny wybór. Sama chce, a ja jej o nic nie prosiłem, Marta jej w pobliżu. No nie wiem. Trudno zdecydować.
No cóż Sir, jak kobieta chce to powinno się spełnić jej prośbę, ale ja oczywiście nie namawiam do niczego złego Sir.....
TAK!TAK!TAK! Pierwszy raz zgadzam się z tym pedałem!!! POZWÓL JEJ NA TO!!!
Ehhhhhh. mężczyźni..... Pierwsza lepsza zdzira pokaże wam dupę i jeszcze do tego chce tego...... A pomyślałeś o Marcie zamiast dać się tej dziwce?
Tego głosu nigdy nie słyszałem.
A co mi tam.
- ZŁAŹ ZE MNIE!!! KOCHAM INNĄ A W DODATKU PODARŁAŚ MOJĄ ULUBIONĄ KURTKĘ TY......
Mój Boże! Jestem ciotą!!!!!
NIEEEEEEE!!!!!!

Szałas - 2009-02-21, 21:36

Trzecim głosem było, coś czego nigdy nie zaznałeś. NIe umiesz tego opisać słowem więc i ja ci nie pomoge. Wiesz że to dobre. Masz nadzieje że to nie twoja gejowa strona mocy przemawia. Kurtka na szczęście nie podarła się a rozpieła jednak jest cała w piachu a sówak ma ślad jej zembów. Ale co tam.
- No no, Inna? świętoszek z ciebie Eee? Tak trzymaj malutki tak trzymaj... - Dziwne usłyszeć takie coś od notorycznej zdziry... mimo wszystko miło ci z tym uczuciem.
Powstaliście, poprawiliście ubranie i udaliście się do reszty. - Shit lizał Joel-a po twarzy a Marta Pomagała Ednie wstać. Pozostali i dą w waszą strone. - Uff to chyba od radiacji w jaskini. - Odezwał się Rod - Mamy na skórze mnustwo pułu z jaskini a ona była pełna mutków... nic dziwnego że zasłabneliśmy... w chacie powinniśmy mieć jeszcze Anty-nuki co nie Mindy? - Ta podniosła głowe i odezwała się pierwszy raz patrząc jendocześnie na ciebie - Ymm. Chyba... Chyba mam jeszcze pare leków w mojej szkatułce... ale nie jestem pewna... nie wiem... A co jak nie ma - chyba jest troche nieśmiała...

Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 12:21

- Jak chcesz mogę ci pomóc ich poszukać.
Raźnym i przyjacielskim głosem zaproponowałem jej wspólne poszukiwania leku. Kurtki nie postanowiłem zapinać, niech trochę klata mi się opali. Opieram dłoń na łomie.
Niezwykły dzień a do tego jeszcze się nie skończył.

Szałas - 2009-02-22, 19:18

Młoda uśmiechneła się niemal niewidocznie małymi usteczkami i skryła twarz za zasłną swych lśniących, czarnych włosów. - Dobrze... pójde z panem... Panie...? - Zapytała się ale po chwili Rod się wtrącił - Ale cięzarówka załadowana? - Troche grubiańsko ale co tam...
Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 20:19

- Hej, obniż ton. Wszystko jest ok tylko musicie mi pomóc z beczkami bo w pojedynkę ich nie zapakuje. Ale później, teraz idę po lekarstwa.
Po czym raźno ruszam za dziewczyną.

Szałas - 2009-02-22, 20:32

Idziecie raźno za wami reszta idzie zbierając rzeczy które znaleźli. Po chwili jesteście w jej pokoju. Patrzy na ciebie nieśmiałym lecz kuszącym wzrokiem. Cholera, jesteś aż tak dziarski? Skłąniając się by sięgnąć szkatułkę wypieła się wdzięcznie...
- Mam je... ale nie dam ci puki nie powiesz jak się nazywasz... - Chowa szkatułkę za plecami i uśmiecha się przepięknie...

Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 20:33

Uśmiecham się
- Derek. Po prostu
Wciąż się ciepło uśmiecham.

Szałas - 2009-02-22, 20:36

Daje ci szkatułkę na wyciągniętej ręce. Kiedy zbliżasz się by ją wziąść ona skrada ci całusa i ucieka. Zostawiła cię z pudełeczkiem z kluczykiem w środku...
Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 20:39

Pierwsza która nie chciała mnie zgwałcić. No no. I jeszcze gra w miłosną parytyzantkę.
Masuję to miejsce z uśmiechem na twarzy. Cholera. Nigdy bym tego nie przyznał
Ale oparcie się przeciw pokusie przynosi nie lada frajdę.
Otwieram szkatułkę.

Szałas - 2009-02-22, 20:44

Zawiera ona:
- trzy paczki tabletek Anty-Rad "Zarzyj i wejdź do reaktora bez strachu o życie"
- Zestwa do transfuzji krwi firmy "Blo & Dyme & SS"
- Pusta strzykawka
- Zestaw żyletek
- Pudełeczko aspiryny
- Pełne pudełko Wiagry
- Z 5 Anty-Nuki "Nasz produkt zgasi najjaśniej świecących" Firmy Kryptech

To chyba tego ostatniego szukałeś... Ale co z resztą?

Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 20:48

Niezły zestaw medyczny. Nie ma co. Jak to mówię.
Biorę tylko Anty-Nuki i Aspirynę. Nie będę złodziejem. Nie u ludzi którzy mi zaufali. Nie tutaj i nie teraz. Wychodzę na dwór w poszukiwaniu tej skromnej czarnulki, ale znając życie będzie na mnie czekał Rod z chłopaki w sprawie tych beczek. Ehhhhhh

Szałas - 2009-02-22, 20:56

Wychodzisz. Widzisz Przygotowaną ciężarówkę i Powóz Na Bramina załądowany mniej istotnymi bibelotami. Wszyscy są w oazie, nawet Shit się kompie. Podchodzisz do nich. Kolejno Marta, Jesica i Mindy puszczają ci oczka lub dyskretnie machają łapkami w przyjacielskim geście. - Yo chłopie! Dziś już nie wyjedziemy. Zamieć się zbliża i nie da rady jechać tym starym gratem, jeszcze iniektor ogniw się sapcha i dupa... - Zaraz zbudujemy chatke która miała być innych... im już niestety nie potrzba ale ty będziesz tu mile widziany więc... - Joel dodał reszte - ...Więc puki co mamy fajrant. Jak się uspokoi zamieć to jedziemy... z tego co widze to może się skończyć koło 3 rano... i wtedy wyjedziemy. - Dziewczyny przypieczętowały - To jak? Wskaakujesz się z nami zabawić w "basenie"?!!! - Puki nic nie ma złego można się zabawić. Jim bierze swoją działe Anty-Radu i dziękując ci daje pozostałym...
Nicolay Chrupow - 2009-02-22, 21:05

Panie, w którego nigdy nie wierzyłem. Dziękuje ci za to i za te anioły których nawet jeszcze nie spróbowałem. Nie wiem czego będziesz chciał w zamian o damnie, ale nie wymagaj wysokiej ceny,za... za..... za to wszystko. Proszę. A może ja już zapłaciłem za to wszystko?
Zresztą i tak ci dziękuje.
Rozdaje Anty-Nuki i idę do dziewczyn. Biorę pierwsze lepsze pod moje silne ramoina i patrze na te młode roześmiane, piękne twarze.
- No pewnie moje miłe panie, no pewne
Sir, nie wiem skąd ale jak na bandytę to całkiem grzecznie się zachowujesz. Moje gratulacje
Pier%$%#ić zachowanie i grzeczność. WAŻNE SĄ DUPY!!!!
A ty tylko o jednym, dzikusie
Raj........

Szałas - 2009-02-22, 21:15

Impreza bya świtna, wokół jak to określiłeś, dupy suę kręciły, Rod odkorkował bimber. Pod wieczór przy gonisku piekliście gekona i patrzyliście z podziwem na twoją świerzo wybudowaną kwatere. Była parapetówa i koniec końców wszyscy usneli w twoim pokoju. Ty na łużku a na tobie wszystkie dziewczęta. Raj słowem.

Po 9 godzinach.
Obudził cię wrzeszczący Joel. - KURWA! ZASPALIŚMY! Wstawać bo dupy przetrzepie! - Po półgodzinnej pobudzce wszyscy ubrani, umyci i najedzeni siedzieli w aucie tylko Jim i Rod dosiedli Bramina. Ty siedzisz w kabinie ciężarówki na tylnym siedzieniu... Jedziecie...

Dopisz resztę... np rozmowe

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 07:46

- Joel, byku! Wziąłęś strzelbę czy jakiś karabin? Bo gołymi łapami, łomem i 4,5 milimetrówką nie będziemy się bronić. Wziąłeś coś?
Pytama sie Jolego

Szałas - 2009-02-23, 13:52

Siedzisz W Kabinie przy oknie, obok Marty która siedzi obok Jesicki. Przed tobą jest podwójne siedzienie gdzie są Edna i Mindy. Autem Kieruje Joel.
- Ano mam 4 wiatrówki, śrtót do nich, oraz z 3 rewolwery A na dachu tego złoma mamy sporego CKM-a ręcznej roboty Fryca. Znał się dziad na robocie nie ma co. Takie dwulufowe cacko zrobić... A i Rod jeszcze wzioł jakieś kałasze czy coś tam... otwórz okno i się go zapytaj, przy okazji zobaczysz czy nadążają za nami... - Tyle się dowiedziałeś. Całym złoem trzęsie aż miło. Odrazu wyczułeś rozregulowane zawieszenie i podziurawiony tłumik. Naprawiłbyś to z częsci dowolnego wozu ze złomowiska... Rod z Bratem jadą jakieś 3 merty za wami. Widać że mućka się troche męczy...

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 15:05

Otwieram okno i krzyczę do Roda
- HEJ! ROD! Masz kałacha!?
PO uzyskaniu odpowiedzi zwracam się do Jolea
- Joel, dasz mi rewolwer czy mam się tym posługiwać?(Pokazuje mu to co znalazłem) Jakby co mogę coś naprawić w wozie bo się na tym znam.
Oznajmuje mu

Szałas - 2009-02-23, 15:19

Rod odkrzykuje - MAM! TRZY! ZWOLNIJCIE TROCHE BO BERTA NIE NADĄŻA! - Mówisz Joelowi co znalazłeś. - Wybacz ale ten rewolwer jest mój i nie oddam go nikomu. A że umiesz naprawiać to się przyda... za chwilę robimy postuj w małej mieścinie. W końcu już 3 godziny w drodze... - Jedziecie przed siebie

Po godzinie

- No już widze tą zaplutą dziure. Witajcie w "Boot Bay"! Takiego syfu jaki tu znjadziesz to nigdzie nie ma... - Mindy się odezwała - Nie lubie tej mieściny... Dziwnie się na mnie patrzą. - Jesica odparła - Podobasz im się i chcieli by cię zobaczyć bez tej skurzanej kurtki... - Marta się zaśmiała.
Zatrzymaliście się. Wychodzisz i wdzisz że bracia są jakieś pół godziny drogi za wami... Co się tyczy mieściny to jest tu kilka murowanych domków z dziurami w ścianach po jakiś pociskach. Wokół pełno starych zniszczonych samochodów. Jedynym miejscem które wygląda czysto jest studnia. Jest tu sporo części do naprawy gruchota...

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 15:25

- Jakby co Mindy to krzycz, bo mnie od rana pięści swędzą i mam dziką chęć komuś ryja obić.
Gniotę pięści. Słychać charakterystyczny chrzęst.
- A na razie zajmę się naszą ciężarówką. Z tych gróchotów da się wyrwać kilka części do naszego.
Stwierdzam fachowo.

Szałas - 2009-02-23, 15:33

Bierzesz się do roboty.
Otwierasz maskę i widzisz, o zgrozo, silnik. Jest to pętanina rurek i przewodów podłączona do jakiegoś opiekacza. Dziw że to jedzie. Silnik możesz złożyć ze znajdujących się obok 3 ciężarówek. Idziesz dalej pod gruchota. Hydraulika w normie i całkiem fachowo zrobiona. Zawieszenie jest do dupy i trzeba wymienić. Chwilka i zrobione bo obok znajują się wspomniane ciężarówki. Tylko one mogą mieć wystarczająco silne sprężyny by utrzymać ten ciężar. Dalej koła. Są w całości i nic im nie brak. Teraz Wydech. OMB! Gdzie rura wydechowa? Musiało ją zmieść. Trzeba zastąpić i podczepić wraz z nowym tłumikiem.
Całość może zająć z 3 godziny. Joel będzie ci pomagał zdemontować a dziewczyny się rozejżą. To od czego zaczynamy?

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 15:41

Od najgorszego. Od silnika.
- OK Jole, przeszperajmy te stare graty i wymieńmy ten silnik. A później szukamy zawieszenia i sprężyn.
Po czy zabieram się do roboty. Dobrze ,że mam narzędzia.

Szałas - 2009-02-23, 15:52

Zabieracie się do pierwszej ciężarówki. Łomem szybko otwierasz klape. To samo z drógim i z trzecim. Joel wyrywa wszystko ze środka i kładzie koło grata. Shit łazi ci wokół nóg i przyszkadza. - Ok Zobaczmy czy się to na coś nada. - Mówi Joel.

Test na szzcęście. Poniżej 50
36 - zdany

- Tak. Na pewno się uda je wykorzystać. - Po godzinie udręki udaje ci się złorzyć profesjionalny, a co najwarzniejsze, Potężny silnik. Wystarczy wmontować.

Test Na Umiejętności Mechaniczne. Poniżej 35
13 - Jak ty to robisz?

Silnik na miejscu. Joel z niepokojem uruchamia monstrum. Rod i Jim właśnie przyjechali. Podziwiają kunszt mechaniczny.
Prrrr. Psss... PRrrr! Tryk. WRUUUMM!!!
- Działą i mruczy jak kocie - stwierdza Rod. - Ano teroz to krasula nigdy za womi nie zdąrzy. - Dodaje Jim. - No... jeszcze kilka rzeczy tu usprawni i jedziemy dalej. Ok. My w trójke pozbieramy reszte części a ty idź odsapnąć i poszukać dziewczyn ok? - Joel daje ci chwilę przerwy... ale co to za przerwa?...

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 15:58

- Spoko. Od rana świerzbią mnie łapy.
Stwierdzam zgodnie z prawdą i zostawiam ich samy sobie z moim nowym silnikiem. Ciekawe gdzie te dziewoje poszły?

Szałas - 2009-02-23, 16:07

Rozglądasz się po okolicy. O dziwo lata tu dużo Bezdomnych, bosonogich a czasem zupełnie gołych dzieciaków. Grzebią w stertach złomu i gdzieś zanoszą. Budynki to rudery. Szyldy szczycą szpetotą i brakiem znajomości składni. Widzisz jeden w miare czytelny. " Piwiarnia Madlena". Madlen? To facet? Dziwne imie... Idziesz tam. Po drodze wpada na ciebie mała dziewczynka, góra 6 lat, bez butów w długich włosach częściowo w sadzy i w dość długiej spudniczcze wyglądającej na piżame. - Daj, plose. - Wystawia rączki w nadzieji że coś od ciebie dostanie. Ale co? Fajki? Nie? Suszone mięso? A wie co to? Kase? A nie szkoda ci?
Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 16:10

Zastanawiające. Jak dam jej to zaraz zleci się cała chmara.
Chwytam ją za rączkę i wsuwam jej w rączkę kawałek suszonego mięsa.
- Nie dostałaś tego odemnie. Dobrze? Nie mów nikomu.
Po czy wchodzę do baru w poszukiwaniu dziewczyn

Szałas - 2009-02-23, 16:17

Dziewczynka uśmiecha się i łapczywie pochłania kawał słonego, suzonego mięsa po czym ucieka w siną dal. Widzisz że jej nogi są strasznie pokaleczone. Ech, taki świat.
W barze jest standard. 3 ławki na krzysz, przy dwóch banda chlejusów lerzy plackiem lub dopija. A przy barze jest Edna. Dopija jakiś destylat i słucha radia. Barman siedzi zmartwiony na krześle i trzyma w ręce broń. Chyba ma doła bo wokół niego są z 3 sześciopaki piwa... Puste dodam do tego... Na tyłach słychać jakieś postękiwania, wyzwiska i dźwięk sprężyn... nie chesz wiedzieć co tam się dzieje...

Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 18:02

Przyjacielsko pukam Edne na znak ,że jestem. Czując w powietrzu oprócz odoru piwa, rzygowin i moczu kasę pytam barmana.
- Widzę koleś ,że masz niezłą deprechę. Masz jakiś problem z którym nie możesz sobie poradzić?
Kładę łom na ladę i ręce na ladę. Czekam na jego odpowiedź (Jaką ma broń? Obrzyn?)

Szałas - 2009-02-23, 18:09

Gość podrzuca swój rewolwer w dłoniach. Edna patrzy ci znad ramienia jak gadasz z barmanem. - Słyszysz ten dzwięk? Własną córke sprzedaje byle by utrzymać się w interesie. Jaki ze mnie ojciec? Do dupy tyle ci powiem... Przez to że musze płacić haracz koszty mi tak podskoczyły że szukam wszelkim metod byleby zarobić i spłacić... to miasto umarło dawno temu... - Opowieść barmana trwa jeszcze chwilkę. Opowiada jak to się stało że miasto powstało, potem coś o zamieszkach i jak przyjechała tu banda łowców niewolników. Założyli tu baze i żądają haraczy za ochrone. Ludzie sprzedają swoje dzieci im jako roczna zapłąta, lub swoje córki oddają na "użycie" jako miesięczna... Smutna historia. Edna jednak szepcze ci że kiepskim pomysłem jest zadrzeć z nimi kiedy wóz jest w kawałkach... Co zrobić?
Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 20:31

- Ilu ich jest na zapleczu?
Pytam bez ogródek. Wiem ,że to chore i narażam innych ale muszę odpokutować za moje grzechy. Muszę. W ostateczności mogę tu zostać i pomóc ludziom
Co ty pier$%^lisz??!!!
Odważny jak lew
Moje głosy. Gentelmen i pełnokrwisty facet.

Szałas - 2009-02-23, 20:55

- Je..je..jeden... ale to Łowca! Oni trzymają się razem. Zadrzesz z jednym to już zawsze będą na ciebie cięci... Ale... - Po cichu ci mówi - To cienias. Jest tu z jakimś murzynem na zewnątrz. Razem może wyglądają jak jeden facet. - Normalnym głosem - Ale... nawet jak nam pomożesz teraz to... musiałbym uciec z miasta... A i jak tu uciec? NIe mam nawet jednego Bramina, taczki czy czegokolwiek... a nie naraże mojej córki na śmierć na pustyni... - Znów posmutniał...
Nicolay Chrupow - 2009-02-23, 21:04

- Zrobimy tak. Bierzesz cały nasz dobytek i zabierasz się z nami. Oczywiście wrzucisz coś na nasz stosik fantów co nie? A w zamian pójdę tam i porozwalam łby tym sukinsynom. Proponowałbym jeszcze podpalić budynek żeby zając czymś grupę pościgową. To co zgadzasz się? A wracając do rozwalania to wolisz żebym ich zastrzelił z twojego gnata czy łomem?
Biorę swój łom do eki i nim potrząsam ostrzegawczo.

Szałas - 2009-02-24, 13:48

Patrzy na ciebie pełen nadziei - Chłopcze! Dupe mi ratujesz tak za nic? Kolerzanko, ten drink jest na mój koszt - Mówił do Edny - Lepiej łomem, bo jak ten drógi strzał usłyszy to przyjdzie i sprawy się skomplikują. A przy okazji mów mi Dave. - Barman zaczoł przygotowania a Edna patrząc na ciebie ze zdziwieniem powiedziałą - Ty wiesz na co się porywasz? Ale dobrze że chiciaż wynegocjowałeś troche fantów bo bym cie w ucho strzeliła i byś kwiczał... a teraz leć i rozpraw się z resztą a ja pomoge temu tu... - Przygotowujesz łom, herosie, za drzwiami na tyły jest chuderlak wykorzystujący jeszcze dziecko do niecnych, nie chrześcijańskich celów... czujesz to? TO FURIA!!! Ukierunkuj ją i rozwal palantowi łeb... W imię wyższych idei!
Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 15:01

O tak.......
Na to czekałem cały dzień.
cicho otwieram drzwi i zakradam się do tego zboczucha. Rozwle mu łeb łomem.

Szałas - 2009-02-24, 15:05

Widzisz dziewczyne przywiązaną do postawionej "na stojaka" przyczy, Gość nic jeszcze nie zdążył zrobić tylko dręczył małą. Stoisz odi jakieś 3 metry, nie widzi cię. W ręku trzyma jakiś bicz czy inny przedmiot. Widzisz jak zadaje ciosy młodej. Jest całą w ranach i krwi. Toż to nie ludzkie zachowanie. Podejżewasz że się rozochocił wystarczająco by działać. Musisz być szybki.
Szefie JEBINJ GO AŻ ŁEB ODLECI!
Zgadzam się, nie tak traktuje się dame.
Cuż dodać cuż ując? Werdykt wydany. Śmierć młodojebcom!

Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 15:09

Na to czekałem.
Podchodzę cicho do tego gwałciciela. Nie słyszy mnie bo jest zajęty. Punkt dla mnie.
Kiedy będe za nim wstrzymuje oddech i walne go z całej siły w potylice. Oczywiście z zamachu.
Kiedy będzie kwiczał dobiję go. Niech zdycha.

Szałas - 2009-02-24, 16:06

Cios! i dźwiek turraljącej się głowy. Po zamachu przed tobą stał tylko bezgłowy manekin obficie bryzgający krwią. Dziewczyna, patrzy z przerażeniem. Sparaliżowana strachem, pewna że teraz jej kolej. Stoisz nad zwłokami. Przy drzwiach jest krzesło na którym powiesił swoje rzeczy. To nagroda...
Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 18:35

- Nie bój się już. On cię już nie skrzywdzi.
Uspokajam przerażoną dziewczynę i odcinam jej węzły.
Bardzo dobrze Sir, w krykieta to byłby niezły wynik
A weź się zamknij pedale jeden. Najważniejsza jest zadyma
Zamknijcie się wszyscy
Obszukuje i zabieram ubrania (jakie miał typ ubrania?)
A następnie idę do Dava.
- Córcia cała. Edna, skocz po jedną minę przeciwpiechotna albo jakąś inną o mocniejszym rażeniu. Mam pomysł jak można wykorzystać ciało tego skur#$%yna.
Mówię z drapieżnością i mrocznością w głosie.

Szałas - 2009-02-24, 18:53

Odciołeś dziewczyne. Ona szybko łapie zasłony które są obok i zakrywa swoją nagość. - Dziękuje bardzo dziękuje - Firany szybko pszesiąkają krwią.
Bierzesz ubrania łowcy. Słowem jest to troche przerobiony strój wojaka sprzed wojny ze sporą ilością ubytków i metalowych ozdubek. Miał przy sobie ręcznej roboty Samopała I troche śrutu. Idziesz do Dave-a. Edna na twój plan uśmiecha się równie mrocznie jak ty... - Chyba rozumiem. Chodźmy do Roda i reszty...

Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 19:46

- Dave, na razie ty zostań i udawaj ,że nic sę nie stało i niech ta mała gdzieś się ukryje. Naprawdę, zostań , zaraz wrócę. I uważaj na tego czarnucha.
Wychodzę z Edną do Roda po minę przeciwpiechotną. Wypatruję tego cholernego czarnucha.
Luźno wkładam samopała za pazuchę kurtki.

Szałas - 2009-02-24, 21:16

Trafiacie na reszte. Manipulują coś przy rurze wydechowej. Chyba im to nawet zgrabnie wyszło. Ale mniejsza. Szybko wyłuszczacie problem. - No nic. Bierzemy zawieszenia na pake i naprawe dokończymy gdzieś indziej. Wy idzcie a my rozruszamy silnik ok? - Marta podaje ci mine. O już wróciła? NIe warzne. Bierzesz mine i co dalej?
Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 21:22

Idę do Baru. Wracam na zaplecze i szukam głowy tego gościa. Biorę jakis pręt, nóż coś ostrego i wtykam jego łeb z powrotem na miejsce. Wynoszę go baru mimo sprzeciwu Dava.
- Dave ty na razie zostań. Będziesz mi potrzebny a niech twoja mała biegnie do naszej ciężarówki.
Kładę minę na podłodze i na nią kładę tego gościa. Mordą do ziemi.Jak czarnuch będzie sprawdzał co się stało z jego kumplem do będzie go czekała mała niespodzianka.
- Idź zawołać tego czarnego pajaca i powiedz mu ,że coś się stało z jego kumplem a następnie ukryj się za ladą. Bo będzie małe bum
Ja teraz się ukrywam

Szałas - 2009-02-24, 21:36

Dave woła do córki. - Madlen idź skarbie z tą panią do ich wozu. Zaraz tatuś przyjdzie tylko się upora z bałaganem. - Dziewczynka cała dygocze. Nadal jest odziana tylko w zasłone. Uciekają obie. Dobra czas na akcje.
Dave wychodzi na zewnątrz. Cisza. Wtem jakiś krzyk, szuranie i inne temu podobne. Dave nie wraca, dość długo. Do baru włazi czarnuch. - Co to kurwa?! Szabla nie rób mi tego chłopie. - Z zaniepokojeniem idzie ku przjacielowi. Ciekawe czy taktyka zadziałą?

Test Na szczęście. Poniżej 25
53 - Auć niewypał

Mina kilkneła, było puknięcie i... Nic? Mina okazała się niewypałem! Czarny podnosi Szable do góry i wtem głowa zturla się z pręta. Czarny wrzasnoł i rzucił kolego po czym wydarł się - Który z was sukinsyny mu to zrobił?! - Oddał strzał z podobnej samoróbki jaką miał Szabla... I jaką masz teraz ty. Strzał prosto w pierwszego lepszego pijaczyne oderwał mu ręke. Wrzask i dźwięk pacnięca o podłoge. - KTÓRY KURWA! - Jeden z bywalców wstał i powiedział - Tam jest! Chowa się za ladą! Nie zabijaj nas... - No tak... żałosne dupki. Na szczęście nagroda była sowita za taki czyn... Strzał w bebechy wywalił całe jelito na podłoge. Zaskakujące jak to gówienko jest silne... Idzie w twoim kierunku...

Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 21:39

- Cześć Matko^%co!!!!
Po czym wywalam mu z samoróbki prosto w niego.

Szałas - 2009-02-24, 21:42

Test na trafienie. Poniżej 60.
1 - To się nazywa ironia

Trafiłeś wprost w jego klatke piersiową. Pokaźna dziura po obu stronach biedaka... Jest już trupem. A co jego jest twoje... co było pijaków. Właśnie zostało zabrane przez... pozostałych pijaków. Tylko co teraz?

Nicolay Chrupow - 2009-02-24, 21:44

Biorę łom i przywalam temu jeb%$#mu czarnuchowi w głowę, a następnie jego przeszukuje. Po czy podchodzę do Dava i...
- Wszystko ok? To jak tak to podpalamy tę budę i spadamy stąd!!
Pokrzykuje
- A wy moczymordy, wypad stąd bo rozwalę jak tego.
Straszę ich niewypałem.

Szałas - 2009-02-25, 12:07

Bierzesz wszycho co czarny miał przy sobie. Na jego kombinezonie widnieje blaszka "Czarny". Dziwne, zgadłeś jego ksyfke. Przepędzasz pijanych i przygotowujesz się do spalenia chaty. Po oblaniu pomieszczenia jakimś diabelnym trunkiem wychodzisz na zewnątrz by zawołać Dave-a, w końcu to jego bar niech on go spali. Wychodzisz i widzisz go leżącego nieprzytomnie na ziemi. Wokół jest mała kałuża krwi. Obracasz go i widzisz że oberwał solidnie z czegoś w twarz. Prawie ją stacił wraz z życiem. Potrzebna jest pomoc medyka...
Nicolay Chrupow - 2009-02-25, 15:03

- Dave słyszysz mnie!? Dave!? Ku$#a nie rób mi tego! Masz przecież córkę do wychowania.
Biorę go do ciężarówki. Ob jakaś z dziewczyn umiała go uratować.
Gdyby nie mój błąd Dave by nie oberwał.
To moja winna........
Ja powinienem był go sam zawołać.

Szałas - 2009-02-25, 15:36

Ciągniesz biedaka. Trzeba się zmywać i ty o tym wiesz. Dlatego powinieneś szybko sfajczyć bude Dave-a. Jesteście przy ciężarówie. Na widok ojca Madlen Krzyczy rozpaczliwie. Rod i Jesica prubują ją utrzymać. Kładziesz go na tyłach ciężarówki. - O Boże! Co mu się stało? - Pyta cię Marta a w międzyczasie Mindy Wyciąga ze szkatułki przyrządy i leki jakie tylko może. Widać czemu Frycek ją wybrał. Ale co z budą?
Nicolay Chrupow - 2009-02-25, 15:38

- Zaraz tam wrócę i spalę ją a wy zajmijcie się Davem. Niech ktoś da mi jakąś spluwę i zapałki. Muszę to zrobić.
Dysze dramatycznie.

Szałas - 2009-02-25, 15:40

Masz zapałki w kieszeni. Panika i szok nie służą logicznemu myśleniu z którym i tak często masz problem. Biegniesz, jesteś i co dalej?
Nicolay Chrupow - 2009-02-25, 15:41

Rzucam zapałkę w na podłogę w barze i z powrotem wracam do ciężarówki i odjeżdżam z tą w cholerę.
Szałas - 2009-02-25, 15:54

Idziesz powoli. Zastanawiasz się nad cierpieniem które zadałeś, życiem które ofiarowałeś i o tym co straciłeś... To ulotne momenty twojego życia ale warte zapamiętania. Za tobą potężna eksplozja. Najprawdopodobniej ognień dotarł do butli z gazem pod opiekaczem. Czas stąd spadać...

Podróż Gratem nie była taka jak ostatnio. Z tyłu siedziała Mindy zajmująca się Davem oraz jego córka czówająca nad nim. Edna prowadziła w milczeniu a obok Marta i Jesica. Wyjątkowo spokojne.
Rod z Jimem powozili wóz pare kroków za wami. Shit był z nimi. Leżał skulony i gapił się na piasek pustkowia. Ty i Joel siiedzieliście na dachu. On przy działku a ty na rybackich krzesłąch które Fryc tam ulokował. Jesteście cicho. Zdarzyło się coś co wszyscy będą pamiętać. To już nie jest zwyczajna przejażdrzka...

Nicolay Chrupow - 2009-02-25, 15:59

Przynajmniej zabiłem dwoje złych ludzi, uratowałem i uszkodziłem kilka istnień ludzki z mojej głupoty. Dalsza część podróży nie będzie już zwykła. Będzie chwalebna.
O czym ty gadasz?
Czy cię już totalnie porąbało?
Może.
Oglądam rzeczy które zrabowałem czarnuchowi.
- Joel, gdzie teraz jedziemy?

Szałas - 2009-02-25, 16:08

Czarny miał przy sobie Magazyn o zwyczajach dawnych plemion afrykańskich. Dziwne ale chyba interesował się swoimi przodkami. Po za tym miał troche kasy dokładnie 14$ w kieszeni a jego kombinezon Łowcy nie różnił się zbytnio od Tego Szabli... Miał też Nieśmiertelnik z imieniem Macuel Fincher. Bardzo stary i zardzewiały możliwe że jego pradziadka... Joel spojżał na ciebie zachmużonymi oczyma.
- Słuchaj Derek... Sprawa jest poważna. Zadarłeś z łowcami nagród. Jeżeli nie dadzą się nabrać na ten trik ze spaleniem chaty to TY a przez to MY będziemy mieli przejebane... Myślisz że to fajne? - Krzyknoł że aż wstał z miejsca. Uspokoił się, usiadł i kontynuował. - Słuchaj uważnie... Jesteś naszym kompanetm bo pomogłeś nam kiedy było przejebane, I dobrze... ale od kiedy Fryc jest denatem ja jestem dowódcą tej grupy, rozumiesz? Mam nadzieje... Jeżeli chcesz z nami trzymać, pomagać nam i żyć z nami to musisz pamiętać że Takie decyzje to ja podejmuje, ok? - Spojżał się za nas. - Ale w sumie nieźle ich załatwiłeś, to ci musze przyznać he... Ale nie rób tego zbyt często ok? - Uśmiechnoł się po czym pociągnoł łyka jakiegoś domowego destylatu. Podał ci butelkę i dodał na koniec. - Jedziemy do Pewnego, niegdyś wielkiego miasta... Co ci mówi nazwa... Chicago? - Uśmiechnoł się spod byka...

Nicolay Chrupow - 2009-02-25, 20:16

Uśmiechnąłem się
- Miasto rezygnacji......
Po czym ucichłem i napawałem się słońcem i podróżą.
- Jakby wybuchła by jakaś zadyma w moim wykonaniu......
To nie przyznawajcie się do mnie. Po prostu jedzcie.....

Szałas - 2009-02-25, 21:30

- Hehe... masz jak w banku młody, masz jak w banku... - Joel pociąga kolejnego łyka a ty zasypiasz znużony monotonią krajobrazu.
Po jakimś czasie czujesz że wóz się zatrzymał. Chyba kolejny postój. Budzisz się i widzisz jak Joel leży na podłodze i daje ci sygnał byś się nie wychylał. Na dole słyszysz rozmowe.
- No cne panienki, Dupy dajecie albo będziem pruć. - Jesica zagaduje jakkby była zainteresowana. Pozostałe milczą. I co teraz? Udaje ci się zauważyć że wóz Roda jest daleko i nie przemieszcza się. Chyba zauważyli że coś nie tak. Tylko co jest? Trzeba się dowiedzieć ale nie wolno się wychylać... Joel nadal ci kiwa żebyś leżał nisko... Jedyne co możesz zrobić to nasłuchiwać...

Nicolay Chrupow - 2009-02-26, 07:45

Nabijam mojego samopała i oczywiście nasłuchuje co tam się dzieje. Cholera, pewnie jakieś włóczęgi nas zaatakwały. Cholera. Nie ma co.
Na razie modra i nasłuchuje.

Szałas - 2009-02-26, 10:22

- NO... panienki same, z takim sprzętem? - Mówi jakiś dość wysoki męski głos. Pewnie jakiś frajer. Po chwili odzywa się czysto czarny głos, Gruby i niski. - No dziwki. Dajecie co macie najlepszego albo weźmiemy wszystko i wasze życia... - Po chwili głos podobny w tonacji do twojego. - Zamknąć ryje wy gbury! Toż to damy nie widzisz? To tak, Same się nam oddacie to nikomu nic się nie stanie i odjedziemy stąd niby nic... - W oddali słychać jakiś głośny krzyk - No ruszcie się debile! Ile załatwianie takich formalności może trawć co? - Słyszysz gdźwięk silnika z jakiegoś czterokołowca. Najprawdopodobniej jest ich 4 góra 5. To 3 motocyklistów, kierowca wozu i ewentualnie jakiś pasarzer który się jeszcze nie odezwał.
Joel widzi jak nasłuchujesz. Kiwa pytająco głową i ręką daje znak? ~~Ilu?~~

Nicolay Chrupow - 2009-02-26, 10:34

Szeptem
- 4 - 5. Nie wiem dokładnie. Pośpieszmy się bo oberwiemy z naszej własnej broni.
Musimy działać jednocześnie. Ja jednego po cichu jak będe mógł nabije jednego na hak od mojego łama i skręce mu kark a ty resztę zastrzelisz z rewolweru?
Co ty na to?
Wciaż szeptem.

Szałas - 2009-02-26, 11:03

Szeptem - Po co się cackać? Mamy tu działko a oni nie wiedzą że my tu jesteśmy... Ty zeskocz i biegnij w storne tego ichniego wozu a ja powystrzelam tych co są najbliżej... Taki mam plan. Dziewczyny się szybko wpsaują... - Wyszeptał ci informacje... to jak? Do dzieła?
Nicolay Chrupow - 2009-02-26, 15:00

-Dobra, tylko żadnej nie zastrzel z działka. Nie chciałbym kopać grobu od rana.
Czym zeskakuje ze spluwą i biegnę w kierunku ich wozu. Celuje w kierowce. W biegu trafić w cel? Mistrzostwo!

Szałas - 2009-02-26, 15:55

Zeskakując wywołałeś sensacje. Kolesie nie wiedzą co się dzieje. Patrzysz na całkiem udany wóz i zdziwionego kierowce. Oddajesz strzał.

Test na celność. Poniżej 30
23 - FUKS!

Trafiasz gościa w bark. Solidnie krwawi i trzyma się go ręką. Jest unieruchomiony. Patrzy z przerażeniem na ciebie i na to co się dzieje z tyłu. Ty możesz tylko usłyszeć. Wrzaski, jęki, skamlenia i błagania o litoś w dułecie z odgłosem miarowego wystrzału z działka przeplatanego pojedyńczymi strzałami. Okazało się że chłopa było więcej ale i tak plan się udał. Za tobą 6 ciał przed tobą jeden jeszcze żyw. Już maż go na wyciągnięcie ręki kiedy słyszysz głośny krzyk. - ZOSTAW GO! Musi żyć! - To Joel krzyczy. Jaki ma plan? Po co go trzymać przy życiu? I co najważniejsze... co zrobisz teraz?

Nicolay Chrupow - 2009-02-26, 20:43

- Nie bój się! Będzie żył. Ale jego graty i połowy tych trupów jest MOJA!!!!!
Krzyknąłem bojowo i chciwie. No bo ja przecież odwrócił ich uwagę. Co nie?
Oczywiście sir, oczywiście.
Bez zbędnego pier%#$enia.
Moje głosy. Moje głosy......

Szałas - 2009-02-26, 22:08

- Nie myśl tak sobie... my Zajebałyśmy tych debili... Graty idą do nas.
- No niestety mają racje Młody ty tylko trafiłeś tego jednego... jego jest twoje... ale najpierw go przesłuchamy, bo śmierdzi mi to że tak nagle nas napanięto. - Joel wyjaśnił ci stan rzeczy. Co zabijesz jest twoje, taki jest prawo pustkowia.
- Nie martw się młody, z tego co widze ten gość ma całkiem ładny zestaw kułek. - Zaiste wóz może być twój ale najpierw delikatnie i kulturalnie przesłuchaj kierowce...
- Jest ranny. Może lepiej pogada jak się go opatrzy? - Napomneła Mindy wychylając się z okna ciężarówki jednocześnie wdzięcznie prezentując swoje "kobiece kształty"...

Nicolay Chrupow - 2009-02-27, 10:37

- A ch%j. I tak będe miał wóz. Dobra, niech nasza krówka zaryczy.
Podchodzę do rannego kierowcy i wyciągam go z wozu a następnie zwalam na ziemię. Trzymam Go za szmaty jakie ma na sobie. Jedną ręką wyjmuje łom i ....
- Słuchaj skurwielu. Mów kto cię wynajął bo jak nie to ci wbije w twoją pieprzoną ranę ten oto łom. I jak będziesz dalej milaczał to będe ci odrywał mięco od kości. A to boli jak jasna cholera a nawet jeszcze bardziej.
Więc się zastanów. Będziesz gadać czy zaczynamy operację oderwanka?

Szałas - 2009-02-27, 11:44

- Delikatnie, nie ma co... jesteś mistrzem subtelności - Zaśmiał się Joel. Marta odwróciła wzrok. To chyba za dużo dla niej.
- Aaaaa! Nie, NIeeee, Nie... Ja wszystko wygadam, wszyściuteńko! Na boga człowieku! Tylko odłuż ten przyżąd, błagaaaagaam! - Doszliście do porozumienia a może i się nawet polubiliście. Powiedział że ci martwi należeli do jednej z band podlegających Łowcą nagród. Mają za zadanie zlokalizować ciężarówke pełną ludzi, zwałaszcza kobiet i po ich zpacyfikowaniu oddać Łowcom na niewolników wzamian za zapłate i nowy sprzęt. Wyszło na jaw też że on sam jest niewolnikiem wdrożonym do działań militarnych gangu "Czerwonych Wron". Na strojach zabitych, w różnych miejscach są widoczne małe blaszki pomalowane na czerwono w kształcie ptaka w locie. On sam takiej nie ma co już świadczy o jego niewinności. Prócz informacji o zagrożeniu i ewentualnych miejscach rewizji zdradził że jest prawiczkiem, do 30 roku życia mieszkal z matką, pracował jako górnik, ma pluszowego misia "Mr. Boo" i ma problem z nietrzymaniem moczu gdy się boi. O dziwo puki co się nie zeszzcał ale to skutek tego że ostatnio pił wode 2 dni temu.
Po zakończeniu przesłuchania błągał o życie i możliwość spłacenia długu poprzez przyłączenie się do was. Jest dobrym kierowcą i zna się dobrze na podstawianiu ładunków. Nie nazwałbym go Saperem ale na pewno umie podłożyć ładunek tak by napewno -> na pewno wybuchł... Twój wybór... Joel zadecyduje jak ty się namyślsz...

Nicolay Chrupow - 2009-02-27, 13:20

- Mój Boże..... Nie......
Łapię się ręką za oczy i przecząco kręcę głową.
- No sam nie wiem. Nie będę cię zabijać bo mi cię szkoda.
Twardnieje.
- A może jesteś jakimś pieprzonym aktorem! HEH!!!!! HEH!!!!!!!!!!!
Potrząsam niem i po czym go puszczam.
- No nie wiem. Ale jakby co jesteś na razie żywy. Opróżnij kieszenie i lepiej oddaj mi całą broń jaką masz. Mindy, weź go opatrz.
Mówię z załamaniem.
- A ty jak ,żeś się znalazł pośród tych debili.
Wskazuje ręką na ciała.

Szałas - 2009-02-27, 14:08

Patrzy na ciała, Po chwili zdejmuje koszule jak mu karze Mindy i podczas opatrywania tłumaczy wszystko.

- Mieszkałem w mieście górniczym na południu. Nazywało się Pitsburg czy jakiś tam. W każdym razie, miasto przed wojną słyneło jako Wielka Huta Ameryki. Po wojnie przywrócono część konstrukcji górniczych i kilka hut. Pracowałem w jednej z koplni jako inżynier. Pilnowałem by górnicy nie kopali w złych miejscach by im się strop na głowy nie zawalił. Pilnowałem też wysadzania granitowych czopów i takie tam... raz dostaliśmy olbrzymie zamówienie od bractwa stali a zasady wymagają by inżynier pilnował przewozu. podczas drogi mój wóz zurzył cały bak paliwa, bo jakiś z podwładnych zapomniał zatankować i musieliśmy czekać aż w przynioą nam kanistry. Czakałem razem z kierowcą i 3 parobkami kiedy nas napadli. Po zabiciu kierowcy poddaliśmy się i zabrali nas. Potem dali nas.... AUA!! Spokojniej tam... no więc oddali nas jako prezent ganu. No i tak tu trafiłem... pozostali nie wytrzymali i zgineli albo zagineli... nie wiem co z nimi. No to wszystko. -

powiedział ci wszystko co wie... co dalej?

Nicolay Chrupow - 2009-02-27, 15:03

- Słodko. Zapomniałeś o jednym. Opróżnij kieszenie. Coś mi tutaj stary śmierdzi. Skoro jesteś taką ciotą to dlaczego się zatrudnili jako inżyniera ,żeby kierował innych chamów podczas chamskiej roboty. A z twoim charakterem to raczej powinieneś dokumenty pisać. Wytłumaczysz mi to geniuszu czy coś ukrywasz?
Szałas - 2009-02-27, 21:17

Opróżnił kieszenie. Maiał dfługopis, kilka ołówków, troche śrutu, jakieś farfocle, pogniecione puste lub zapaćkane kartki, chuskę do nosa i około 4,67$.
- A myślisz że czym się ja zajmowałem? Nigdy nie musiałem rąk brudzić a jak raz mi kazali to mnie porwano... I już na pierwszej akcji zgineli wszyscy z którymi wyruszyłem... - Posmutniał i schował śmieci spowrotem do kieszeni...

Nicolay Chrupow - 2009-02-27, 21:21

- Taki świat stary. Taki świat. Wyrzuć śrut. Tobie się nie przyda no chyba że trzymasz jakąś w wozie. (A propo jaki to typ wozu?)
Rzekłem mu. Coś mi tu śmierdziało. Naprawdę.
- Joel, co teraz?

Szałas - 2009-02-27, 21:36

- Zna się na rzeczy. A my mamy sporo zabawek którymi on umie się bawić.
- Adoptujmy go!
- Nie wierć się, bo szef puści.
- Ajużci, Ładniuchny chłopaczek nie!? - Jak sam widzisz... reakcje są żywe i ochocze. Chyba się musisz do niego przyzwyczaić. Co do schowka. Są tam jakieś akta, papierowe chustki do nosa i kilka gum do żucia z jakimś narkotykiem... fajna rzecz. Will, bo tak się nazywa, widząc jak patrzysz się na gumy powiedział - Hej, jak chcesz to bierz. To były ich gumy. Tylko zostaw mi chustki. - Miły gość...

http://marekdenko.net/3dg...sert_front_.jpg

Nicolay Chrupow - 2009-02-27, 21:45

-Dzięki za gumy, ale samochodzik zabieram. Bierz swoje szpargały.
- HEJ, chłopaki, czy któryś z tych kolesi miał jakiś nóż? Bo chętnie się wymienię z kimś.
Zarzuciłem w wozie.
Mmmmmmm. Mój własny samochodzik.
Pamiętaj Sir, kultura zobowiązuje także w wozie.
Pieprzyć kulturę. Teraz możemy iść do lasek zarywać.
Przejedz kogoś........
O cholera. Nowy głos.
Cześć maniaku, dawno się nie widzieliśmy....
??????????????

Szałas - 2009-02-28, 16:11

Odezwał się w tobie pierwotny instynkt Pogromcy Autostrady. Męski Mężczyzna winien kochać wozy i szaleć nimi, bo drogach i bezdrożach... A zwłaszcza po ludziach zwarzywszy na twój temperament.
- A bierz go... I tak nie mój. Ja nim tylko jechałem raz.
- No to ustalone! Will jedziesz z nami. A ty Derek prowadzisz nowy wóz ekipy. Jedź obok nas albo z tyłu eskortuj wóz. Byłeś nie próbował wojażować mi przed nosem. – Wszycho jasne... Rod i Jim już dojechali i wiedzą o wszystkim. Czas jechać...

Nicolay Chrupow - 2009-02-28, 19:35

- No to jedźmy!!!!
Wsiadam do wozu i ruszam z ekipą.
Kiedy będziemy w drodze.....
Pobawimy się.
Zaczynam krzyczeć. A raczej śpiewać starą piosenkę którą zrobili starożytni. W moim gangu mieliśmy magnetofon z tą piosenką. Fajnie się jej słuchał. Tylko jakiś debil z gangu zastrzeli urządzonko z kasetą w środku. Bójka była niezła.
- Ja - de na Pi - wo!!!!!
Podjeżdżam obok ciężarówki i zaczynam do Joego tą piosenką. Blokuję kierownicę.
A następnie daje upust swojej męskości.
Biorę się za jaja i wyraźnie pokazuje mu ,że jestem facetem wykonując przy tym ruchu około stosunkow.
Ciekawe jak zareaguje?
( To tą piosenkę śpiewam w tym wykonaniu)
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Szałas - 2009-02-28, 20:22

Jesica prowadząc Auto zaczyna wczuwać się w rytm. Tak samo wszystkie dziewczyny, BA nawet Rod I Jim w wozie! Twój pasażer Will Włącza radio. O dziwo Akurat miał kasetę z tą piosenką. Mućka dostała kopa adrenaliny i Ściga się z wami. Kołysząc autem, prowadząc bardzo niebezpiecznie. Joel zaczyna fikać na dachu. Wszystkim się spodobała zabawa i śpiewają razem z tobą. Auta i Wóz wykonują bardzo złożony "taniec" między sobą. Czas podróży skraca się diametralnie...

Po Jakimś czasie i kilku skocznych piosenkach, które Will zapodał do kaseciaka a których znakomitą większość znałeś... Trafiacie na pierwsze zabudowania. Mijacie jakiś opuszczony kiosk a potem tabliczkę...

"Welcome To Chicago City - Town Of Prosper"
http://www.villageprofile...s/00c_topic.jpg

Po drodze mijacie jeszcze inne tabliczki zapewniające, że Chicago jest wspaniałym miastem. Po chwili nie wiedząc, czemu znajdujecie się na autostradzie. Widzisz uradowanie Joela jak mijacie szyld...
http://i.treehugger.com/i...0-19_100347.jpg

- Na najbliższym zjeździe w prawo - Krzyczy Joel. Po wykonaniu manewru Zatrzymujecie się przy najbliższej Konstrukcji. Drewniany domek. Jeden z kilku. Widzisz osadę pod autostradą. Jest tu kilkanaście domków z drewna, betonu i blachy. Z domu wybiega jakaś dziewczyna wśród gromadki dzieci.
Tak... Podróż dobiega końca...

Nicolay Chrupow - 2009-02-28, 22:32

- Will, szacunek. Zajebista kolekcja. Nigdy takiej nie miałem. Aż mi się chce komuś walnąć. Zna ktoś tę osadę?
Pytam rozglądając się dookoła.

Szałas - 2009-03-01, 14:39

- Co ty se jaja robisz? To Chicago. Jesteśmy na miejscy tu żyje wnuczka Fryca. A Z tego co widzę to już nie jest samotna. - Z wózka mućki zeskoczył Shit i pobiegł do kobiety.
- Shit, mój malutki piesiaczek - Pieszczotom nie było końca. Psiak był w raju. Dama odstawiła kundelka na ziemie gdzie zajeły się nim dzieciaki. Biedak. Chwila raju i wieczne potępienie.
- WuJEK JOEL! - Młoda podbiegła i uścisneła "Wujka". Po kolei witała się z karzdym. Was, znaczy Ciebie i Willa pomineła bo was nie zna. - Gdzie Tim i reszta? - Wszyscy posmutnieli... nie umieją tego powiedzieć.

Nicolay Chrupow - 2009-03-01, 17:44

Spuszczam głowę. Nigdy to do mnie nie należało ale musiałem to powiedzieć.
- Był dzielny. Uratował nas wszystkich. Walczył jak lew ,żeby nas wszystkich uratować. Zabił wiele mutantów. Ja zauważyłem go jak walczy i pobiegłem mu pomóc. Wiele ciał potworów było wokół niego. Niestety, oberwał paskudnie od jednego i się osunął na ziemie. Podtrzymałem go. Powiedział mi te słowa
- Jestem Tim. Proszę, przekaż mojej I zakaszlał... Że ją kocham.....
Po czym skonał mi na rękach. Tak oto dzielnie odszedł Tm. Reszty nie widziałem.
Pozwiedzałem to wszystko z ciężkim głosem. Sam nie wiem gdzie się nauczyłem tak kłamać.

Szałas - 2009-03-02, 19:29

Test na kłamstwo. Trudny poniżej 30
29 - Fuksiarz

Uwierzyła i posmutniała. Marta spuściła głowe i z pod byka patrzyła na ciebie z zgrozą i chyba obrzydzeniem. - Przynajmniej wy i Dziadzio jesteście cali. To jest sukces i powód do radości. - Wszyscy wokół i ty sam zdziwiliście się i zakłopotaliście... Co ona mówi?

Nicolay Chrupow - 2009-03-02, 20:16

Czekam na dalszy przebieg akcji. Dalszą akcję pozostawiam mojej ekipie. Kobiet, rannych i mężczyzn z jedną dziewczynką.
Szałas - 2009-03-02, 20:19

Nie jest ci to dane. Joel ci szpce - Hej młody czy to nie tę wieści obiecałeś frycowi że przekarzesz? - Popycha cię do przodu. Panna patrzy na ciebie - Słucham panie...? Jak się pan nazywa? - Pyta z naiwnością w głosie...
Nicolay Chrupow - 2009-03-02, 20:30

- Ja..... yyyyyy. Derek. Ehhhhhhhh. NIestety mam ci do przekazania kolejną smutną wieść.
Twój dziadek odszedł. Kazał mi żebym ci przekazał Shita pod twoją opiekę.
Wiem,że jestem twardzielem i mam kohones ale już się długo nie utrzymam na tej lini.

Szałas - 2009-03-03, 18:09

- Dziadzio? Mówisz o tym gentelmenie który popija cherbatke z moją sąsiadką o tam? - Wskazuje altankę sąsiadki i, O ZGROZO, Fryca we własnej osobie! Niesamowite! Szczęka ci opadła tak jak i pozostałym. Rod już chciał cię strzelić w łep ale widząc twoje zdziwienie i twarz jakbyś ducha widział, uznał że jesteś naprawde pewien że on umarł. Widzisz "ducha" a stary widząc zamieszanie i ciebie przeprasza sąsiadke i o lasce zbliża się do tłumu. Ma wokół brzucha bandarze podobnie jak na skroni. - Heja Młody! Dzięki żęś mi moje owieczki sprowadził! - Jak zawsze wesołym tonem wykrzyknoł. Wnuczka jego uradowana aż podskoczyła. Choć po chwili się ogarneła, w końcu już nie jest małą dziewczynką... Jesteś w szoku... Co powiesz?


Do ogłady odlicze Kwestję szoku :-P

Nicolay Chrupow - 2009-03-03, 20:38

Widziałem wiele, ale to był cios poniżej pasa od losy. To ja już na nim łzy ukryte wylałem a ten stary skur#$%yn.
Nic nie mówię tylko się na niego patrzę ze zdziwioną gębą.

Szałas - 2009-03-03, 21:00

- Widze że was zdziwił mój widok?
- Jak to dziadku? To oni nie wiedzieli że sam przyjedziesz?
- Pozwól wnuczko że ci wyjaśnie...
- Ale najpierw zaprosze ich do domku... sąsiadke też. PANI KRYSIU! ZAPRASZAMY DO NAS!! - Dziewcze wydarło się i już po chwili wszyscy siedzieli w przestronym salonie.
Dziadzio opowiedział historię. Część wiedziałęś. O tym jak zaczeły się porwania, jak został sam jak cię poznał jak mu pomogłeś i jak wyrolował mutantów...
- Było tak. Kiedy odwróciłęm uwage by Derek mógł was uratować biegłem ile sił w nogach przed tą zgrają. Miałem przygotowany ładunek. Jednak mój plan był troche inny niż ten który ci Młody przedsawiłem. Otóż Worek w którym była bąbka był kiedyś pełen mięsa bramina. Kiedy Potwory mnie dogoniły i przewróciły ja szybko włączyłem mechanizm i wyrzuciłem torbe kawał drogi dalej. Monstra łapczywie starały się znaleźć mięso ale jedyne co znalazły to śmierć. Wybuch był ładny, nie powiem... po tym po prostu ruszyłem z kopyta do Chicago... Wiedziałęm że Rod będzie opieszały a Joel pozwoli wam zaspać. Miałem mnustwo czasu zanim się wogule ruszycie... - Po tym wyjaśnieniu Rod ty i Joel wyjaśniliście co wam się przytrafiło po drodze. Rozmowa była przednia i zeszło wam kilka godzin. Nawet sąsiadka zaśmiała się kiedy usłyszałą jak spiewaliście w podruży... Tak. Po tym Samanta, bo tak się wnuczka nazywa, odeskortowała was do waszych kwater. Znaczy szałasó ustawionych za domem. Masz to z widokiem na miasto zaraz pod Jesicą i Nad Martą obok Mindy... ty to masz farta. trafiłci się piękny piętrowy Szałas... Czas na sen i ewnetualne "Czuwanie"...


Misja "Dojechać Do Wnóczki" Zakończona - Podsumowanie
- Podstawowe doświadczenie zdobyte +1000
- Dostarczenie Psa +100
- Wyratowanie kompanów ze śpiączki +50
- Okazanie Ogłady +50
- Nauka saperska +100
- Poprawienie osiągów silnika +500
- Nieudolne wykorzystanie wiedzy Saperskiej - 250
- Uratowanie córki od Gwałtu +150
- Pozwolenie na zranienie Barmana -50
- Nieufność wobec NPC -10
- Rozpoczęcie zmagań Z łowcami Niewolników -500
- Pomoc Dziewczynce +10
- Impreza na Szosie +250
- Kłamstwo o poległych +50
- Zabicie Wrogów
*Duplikującego Mutanta +50
*Łowców Niewolników +10x2
*Mózgowca +125

WYNIK = 1645 NOWY POZIOM

Nicolay Chrupow - 2009-03-03, 21:13

Dziwny ,ale fajny dzień. Pełen cierpienia, pracy i szczęścia.
Zaczął się nowy rozdział w moim życiu. Oparłem się pokusom którymi nigdy bym się nie oparł i zrobiłem rzeczy których nigdy bym nie zrobił.
Sen dobrze robi Sir.
Taaa, idźmy spać.
ALE JA CHCĘ KOGOŚ PRZEJECHAĆ!
ZAMKNIJ SIĘ! (razem)
Pieprzcie sie.......
Dżentelmen, Pełnokrwisty Facet i CarmagedonMen.
Wesoła gromadka. Nie ma co.
Przejdę się na wieczorny spacer. Bo jakoś nie chce mi się spać.

Szałas - 2009-03-05, 09:14

Przechadzając się po okolicy natknołeś się na wnuczke Fryca. Sam stała sobie na przydrożnym kamieniu i patrzyłą na miasto. Otóż ona mieszka na samych przedmieściach. Prawdziwe miesto jest jeszcze dalej...
Ciekawe o czym rozmyśla?

Nicolay Chrupow - 2009-03-06, 10:37

Nieważne. Idę dalej. Chce zostać sama, niech zostanie. Przejdę się jeszcze chwilę po okolicy po czym wracam do chaty. Na żadną wieczorną zadymę chyba się nie załapie. Ale .kto wie?
Szałas - 2009-03-06, 12:57

Już masz zamiar odejść kiedy dziewczyna zapłakała i padła na kolana. Gentelmen mówi byś podszedł i pomógł jej wstać. Gbur mówi że ta pozycja wygląda seksownie a ona wymaga takiej pociechy. Kierowca mówi żebyś wsiadł do wozu i odjechał, bo po co się mieszać... Co zrobisz TY?
Nicolay Chrupow - 2009-03-06, 13:47

Nie odejdę. Podchodzę do niej i klękam przed nią. Przypatruję się jej chwilę i pytam.
- Co się stało? Wszystko w porządku?
Staram siębyć czuły

Szałas - 2009-03-06, 16:07

- Tak... - przez łzy - wszystko w porządku... Mamy drobne problemy ale nie moge cię nimi zadręczać... - Nadal popłakując - Czas... Czas już iść spać. Bo puźno a i Dziadek się strasznie czapia jak na czas się nie wstanie... - Wstała i zaczyna odchodzić. Nic ci to nie mówi, bo mało uczuciowy z ciebie gość, ale czy ciekawość cię nie zadręcza? Możesz teraz spokojnie zasnąć? Czy nadal jesteś twardym Sukinsynem który może kamienie jeść będąc polewanym kwasem i nie uroni łzy. Kim jesteś i co zrobisz?
Nicolay Chrupow - 2009-03-06, 22:15

K*rwa
Przejeżdżam ręką po moich włosach. Zastanawiając co zrobić. Być chamem i ją zostawić czy olać sprawę i iść spać.
- Hej, czekaj! Samanta! Powiedz proszę.
Wiem, jestem za bardzo uczuciowy. Nie chce żeby płakała albo (nie teraz przesadzam) odebrała sobie życie.

Szałas - 2009-03-07, 15:58

Podniosła ku tobie spojżenie... Przez pół godziny rozmawialiście. Okazało się że Łącznik z Bractwa Stali przyjdzie po odbiór towarów dopiero za tydzień a ona już za dwa dni musi zapłacić ostatnią rate za grunt na którym się urządziła. Brakuje słownie 1000$. Wiedziała o tym i dlatego Kenn, jeden z zjedzonych przez mutanty, miał poprowadzić wóz w wyścigu organizowanym z 12 rocznicy odbudowy Chicago. Tak zwany "Dashed Race". Za perwsze miejsce jest prawie nowy wóz ufundowany przez BoS i 2500$, za drugie jest 1500$ oraz zestaw narzędzi a za trzecie 500$ i daromowa naprawa wozu.
Wyścig ciągnie się przez główne ulice Chicago by potem przenieść się na jazde przez pustkowia. Tam nawet ubite drogi są niebezpieczne. W całym wyścigu jest haczyk. Jeżeli jest się jedynym zwycięzcą to zgarnia się całą pule nagród. Dlatego zasad jest właściwie brak. Tylko Kenn chciał się na to odwarzyć... czyli są w kropce.
- Zapisy do jutra do 12... ale dzięki że mnie wysłuchałeś... od razu mi lepiej, dzięki - dała ci całusa w polik i poszła spać. Tak na marginesie ma 4 lata mniej od ciebie.
No, ciekawe co na to twoja wyścigowa strona mocy?

Nicolay Chrupow - 2009-03-07, 18:11

HIGWAY THE HELL!!!!!!
TAK!!!! TAK!!!!
ZAPISUJEMY SIĘ!!!! CHCE KRWI NA MOICH OPONACH!!!! KRWIIIIII!!!!!!!!
Reszta w szoku
Uśmiechnąłem się podstępnie i chorze.
- Samanta. Gdzie są zapisy? Bo muszę wam odpłacić tym. Za to że przygarneliście mnie. Jako brata. Jade.
Kończę dumnie
- Tylko musimy wziąć trochę broni i amunicji i wóz uzbroić. I jeszcze jedno.
Obrzyn i kasety Willla

Szałas - 2009-03-07, 18:40

Zdziwiła się bardzo ale była szczęśliwa. - Pokarze ci jutro teraz idź spać. - odeszła podskakując z nogi na noge niczym mała dziewczynka. No Kierowco... czas lulu...

Po 9 godzinach błogiego snu co jakisz czas przerywanego przybywaniem nowego gościa do twojego szałasu... Ech te laski... co im się stało że cie tak lubią?

O poranku przy śniadaniu Sam wyjawiła twój zamiar. Fryc nie był zaskoczony.
- No najwyższa pora... ciekaw byłem ile jeszcze się z decyzją będziesz męczył... -
Joel natomiast oznajmił że pod żadnym warunkiem nie możesz narażać Gruchota na zniszczenie podczas wyścigu. Rod przypomniał o silniku który zrobiliście i że wpsauje się go do Twojego Buggy. Usprawni się zawieszenie, doda pancerz i karabinek z Gruchota plus pare min. Jesica obiecała ci Obrzyna którego sama zrobiła parę latek temu. Ponoć nie rozpadnie się a odrzut ma wystarczający by trafioną muche na orbite wysłać. Jim, brat Roda, pojedzie z tobą. Jest wyśmienitym strzelcem i działko ma obcykane.
- A i kasety na ciebie czekać będą w aucie... są twoje. Tyle moge się odwdzięczyć za przygarnięcie. A i przy aucie pomoge. - Odpaeł Will.
Pracy jest sporo a gotowy musi być na jutro do południa. Puki co najpierw idź się zarejestorwać.

Misja "Przetrawaj wyścig" Rozpoczęta

Nicolay Chrupow - 2009-03-07, 18:47

- Dzięki. Potrzebuje jeszcze kilku rzeczy i odpowiedzi. Potrzebuje jeszcze kija, najlepiej besbolowego dla strzelca. Czasem jest szkoda amunicji i konkurencja może się wpieprzyć do wozu. Umiesz walnąć nim Jim? Dajcie mi kałach i trochę amunicji do wozu.
Czekam na odpowiedzi i ruszam z Samantą do zapisów.

Szałas - 2009-03-07, 19:04

Fryc odpowiada. - Kałacha ci nie damy... bo nie mamy. Kija też brak ale gazrurek to u nas jest od chuja i ciut ciut. Muszą starczyć. Damy zapas bo ich dziwne kształty mogą robić jako takie pineski pod koła rywalom, jeśli mnie rozumiesz... - Jim kiwnoł głową. Dziwne, ani razu od kąd się znacie nie odezwał się słowem...
Wyszscy ruszyli. Ci co mogli poszli zbierać części i rozmontowywać kawałki Gruchota:
- Joel już zaczoł mieszać przy zawieszeniu.
- Rod i Jim zajmują się wyłądowaniem silnika i działkiem.
- Will robi projekt pancernej karoserji i liste rzeczy nieszbędnych do jej konstrukcji.
- Fryc Montuje innowacyjne urządzenie własnego pomysłu "Podajnik do min" i ładuje go nimi. Pomaga mu Dave.
- Madlen podaje narzędzia, wode i inne takie karzdemu kto potrzebuje. Biedaczka chodzi nadal w samym płaszczu na bosaka ale chyba jej się to nawet podoba.
- Jesica i Edna przynoszą amunicje ze swojego składziku. Silne z niej babki.
- Marta i Mindy poprawiają wnętrze i łądują wode i apteczki. Na wszelkie niechciane wypadki. Dbają o twoje zdrowie.
- Dzieciaki łażą po okolicy i szukają przydatnych części. Aż przypomina się ci dzewczynka z "Boot bay"...
Wszyscy charują... spokojnie dołączysz do nich jak z Samantą wrócisz z zapisów. Mućka was podwiezie. Macie chwile relaksu... do centrum jeszcze pół godziny drogi...

Nicolay Chrupow - 2009-03-07, 19:09

Wsiadam razem z Samantą na krówkę i jadę do centrum.
- Duże jest to centrum?
Nieśmiało zagaduje podczas podróży.

Szałas - 2009-03-07, 19:18

- To Chicago! Kiedyś, przed wojną było to jedno z najwięszksych i najważnieszych miast usa... Kiedy się urodziłam to miasto jeszcze się odbudowywało. Pamiętam jak biegałam z Shitem ubrana w worek po ziemniakach po ruinach sklepów i domów. Znalazłam mnustwo zabawek i jedzenia. Właściwie to ja nas utrzymywałam. Dzięki temu dziadek mógł rozwijać swój interes nie bojąc się że nie będziemy mieli co jeść... Właśnie dla tego przyjmuje te wszystkie dzieciaki... one odpłacają mi się tym samym za opieke czym ja dziadkowi... Ech... czasami znów chciałabym w tym worku latać zupełnie wolna... Ech... - Przez reszte drogi rozmowa kleiła się wam zaskakująco dobrze.

Po pół godziny byliście już pod ratuszem. Weszłeś sam. Samanta wraz z mućką i Shitem czekali na zewnątrz.
Budynek jest przestronny, głównie za sprawą sporej wyrwy w suficie przesłaniającym wszystkie trzy piętra budynku. Rozglądasz się wokoło i dostrzegasz napis.
"Tu Zapisy Na Wyścig"
Tuż obok są zapisy na honorowego krwiodawce. Za litr krwi sześciopak piwa i kilka ciastek...

Nicolay Chrupow - 2009-03-07, 19:24

Niestety, kusząca propozycja, ale nie. Idę prosto do zapisów.
Będę się ścigał, będę się ścigał.
KIerowca dziecinnie się naigrywał.
Ehhhh, ale on dzieciny.
I przy tym jebnięty.
Nieważne. Idę się zapisać.

Szałas - 2009-03-07, 19:34

W okienku siedzi pani. Wygląda na młodą ale jest starsza od ciebie. maluje paznokcie.
Zanim zdąrzyłeś się odezwać... - Wypełni formularz A, nie kłamie tylko prawde pisze i zda jak skończy. - podsuwa ci formularz nawet na ciebie nie patrząc.

Treść forumlarza A
Imie:
Nazwisko:
Zawód wykonywany:
Zawód wyuczony:
Stan zdrowia: Wypełnia lekarz
Pojazd:
Stan techniczy pojazdu:
Imię drugiego kierowcy: Opcjonalnie
Czy wyraża pan zgode na na przetwarzanie tych danych w celach konkursu: Tak/Nie
Czy jest pan świadom ryzyka: Tak/Nie
Czy pragnie pan wpłacić 50$ na ubezpieczenie od śmierci: Tak/Nie
Czy pragnie pan wpłacić 50$ na ubezpieczenie auta w wypadku jego zniszzcenia: Tak/Nie
Grupa Krwi:
Imię blizkiej osoby (w celu poinformowania o ewentualnym zgonie):
Wpisowe do wyścigu 5$ wpłacić zdając formularz.

Nicolay Chrupow - 2009-03-07, 20:57

Imie: Derek
Nazwisko: Kilian
Zawód wykonywany: Dużo umiem
Zawód wyuczony: Wolny kierowca.
Stan zdrowia: Wypełnia lekarz
Pojazd: Taki który jeździ. Buggy
Stan techniczy pojazdu: Jeszcze jeździ
Imię drugiego kierowcy: Jim
Czy wyraża pan zgode na na przetwarzanie tych danych w celach konkursu: Nie.
Czy jest pan świadom ryzyka: Tak. (dopisek) Bardzo lubię jak ktoś do mnie strzela i mnie taranuje.
Czy pragnie pan wpłacić 50$ na ubezpieczenie od śmierci: /Nie
Czy pragnie pan wpłacić 50$ na ubezpieczenie auta w wypadku jego zniszczenia: Tak/
(dopisek) Mam nadzieje ,że dojedzie cały.
Grupa Krwi: Nie wiem.
Imię blizkiej osoby (w celu poinformowania o ewentualnym zgonie): Marta, Samanta,
Wpisowe do wyścigu 5$ wpłacić zdając formularz. Dostaniecie

Szałas - 2009-03-07, 23:00

Kobieta dostaje formularz. Nie patrząc na ciebie stawia stępel i bierze kase. Równo 55$. - Teraz proszę pójść tymi drzwiami do dr. Walker i przyjść z wpisem lekarza. Wtedy pana wpisze do listy uczestników... - mówi znudzonym głosem. Wkurzające. - ...która jest wywieszona o tam w holu. - wskazuje palcem na ściane przy drzwiach wejściowych. Nie patrzy na ciebie i wraca do pielęgnacji paznokci... Lekarka czeka.
Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 11:12

Pieprzona biurokracja. Nie wystarczy wpisać tylko swojego imienia i nazwiska? Jak pamiętam to tylko to wystarczyło do wzięcia udziału w wyścigu w mniejszych mieścinach. No i jeszcze opis samochodu i oznaczenie go w barwach wyścigu. Ale nic to. Chodźmy do tego doktorka. Niejakiego Waltera.
BĘDĘ SIĘ ŚCIGAł, BĘDĘ SIĘ ŚCIGAŁ!!!!!
Weź się zamknij......

Szałas - 2009-03-08, 11:18

Wchodzisz do pomieszczenia oznaczonego jako
"Gabinet Pomocy Lekarskiej"
Dr. chirurg wykwalifikowany Walker

Wchodzisz do środka. ZONG! To nie jest Pan doktor!
Widzisz lekarke z wydatnymi... płucami zakrywanymi fartuchem lekarskim.
- Ooo... kolejny szaleniec gotów się zabić dla kasy? Zapraszam, prosze usiąść przy mnie i powiedzieć jak się pan nazywa. - Lekarka wyjmuje sprzęt medyczny. NIe znasz się więc nie wiesz co tam ma...
- No, prosze o szerokie "A"... - Zaczyna się zabieg...

Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 11:23

Uśmiecham się głupio w rozbrajającym uśmiechu ukazując moje zęby. Siadam na tym krześle patrzę w jej oczy i otwieram szeroko gębę.
ALE CYCE!
Dorodna Sir!
Łeeeeee, jak nie ma kierownicy to pieprzyć to!

Szałas - 2009-03-08, 11:26

- Więc? Pana godność? - Pytająć się sprawdza ci patyczkiem gardło, siedząc na łużku szpitalnym obok ciebie. Coś notuje po czym wyciąga jakiś dziwaczny przyżąd z zatyczkami do których podłączona jest jakaś rurka zakończona płaskim metalowym czymś. - Proszą rozpiąć koszele i oddychać głęboko. - Przyznaj... piewrwszy raz masz badanie co nie?
Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 12:59

- yyyyyy..... Derek. W sumie nie ,bo już kilka razy leczyłem się u różnych szamanów i tym podobnych. Ale miło, że pani pyta.
Zdejmuje moją skórzaną kurtkę ukazując moją lekko zaoraną klatę w bliznach i ranach postrzałowych. Oddycham głęboko ,żeby ukazać jak w najlepszym świetle moją klatę.
Stary, jak to dobrze rozegrasz to będziesz podziwiał te piersi pod bardzo ostrym kątem!
Tak sir, pierwszy raz zgadzam się z tym CHAMEM.
Pieeeeprze was........

Szałas - 2009-03-08, 14:49

- Uuu... ćwicymy widze? - Zachichotała uroczo. Po kilku chwilach badanie było zakończone dostałeś pieczątke, lizaka i buziaka w polik... nic więcej.
Czas zdać papiery i wracać do domu... tu już nic nie ma do zrobienia a tam czeka wóz wymagający naprawy...

Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 15:19

Lepszy ryc niż nic. Lizaka nie zjem może teraz ale dam któreś z dziewczyn.
Idę do biurokratki i oddaje jej papiery. Wracam do Samanty.
- Chcesz lizaka? Bo dostałem za badania.
Normalnie zagaduje lekko się spiesząc.

Szałas - 2009-03-08, 17:14

Sam patrzy na lizaka. - Z przeciwbólówką... nie dzięki, nic mnie nie boli. Ale miło z twojej strony. - Uśmiecha się i jedziecie do domu.

Na miejscu Widzisz że Joel nadal męczy się z zawieszeniem. Jedno już zrobił, teraz drugie. Silnik jest już na miejscu. Teraz Dziewczyny pomagają je umieścić w odpowiednim miejscu. Plany karoseri już są. Dzieciaki wróciły z kupą złomu na pancerz. Fryc jeszcze robi ostatnie poprawki w podajniku min. Tylnie siedzenia są wywalone i jest tam teraz podręczny bagażnik. Jest tam już paka gazrurek i innych rzeczy. Czas zająć się tym co zostało... Ale... co najpierw?

Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 17:41

Silnik już jest to teraz zawieszenie.
- HEJ! Joel! Pomogę ci.

Pszyspiesze i powiem że potem robisz inne rzeczy...

Szałas - 2009-03-08, 18:09

Test na Babranie się w metalowych Częściach. powyżej 30
1 - Zdane

Urzywasz narzędzi i wraz z Joelem montujecie sprawnie zawieszenie z ciężarówek. Poprawiiasz nawet to które ona sam zrobił. Następnie Montujesz przyniesione działko. Następnie zgodnie z poleceniami Wila spawasz części bilbrdów i innych znalezionych przz dzieciaki kawałów złomu. Faceci trzymali płyty a ty leciałeś piękną strugą. Amatorska spawarka którą znalazły dzieciaki rozpadła się chwilę po tym jak skończyliście. Pech.

Po 15 godzinach drobniejszych prac nie wartych opisu...

Teraz zatankować i przejechać się kawałek. Robota skończona i masz jeszcze 9 godzin. Na test, sen i udanie się na pas startowy. Musisz być tam godzine przed wyścigiem...

Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 19:11

- Nie ma bata ludzie. Musimy wypróbować ten wózek. I jeszcze musimy zrobić kila koktajli McDonalda. Czyli po ludzku granaty BARDZO domowej roboty. Dave, chyba wiesz o czym mówię?
Wsiada do samochodu.
- Jessica, masz Obrzyna i naboje? (swoją drogą to muszę wszystkie zliczyć przed startem)
Wołam.
- Hej Fryc. Mam do ciebie jeszcze jedną sprawę z minami, ale to później.
Odpalam wóz.

Szałas - 2009-03-08, 21:19

Przejażdrzka po okolicach chicago, przez ulice kawałek po autostradzie i przez pisaki pustyni w akompaniameńcie muzyki.
W trakcie jazdy przez ulice miałeś problemy ze ściągającym tyłem.
Przy Autostradzie prętkość przyciskała cie do podłoża i poprawiała przyczepność.
Bezdrzoża poszły nieciekawie. Po chwili zoriętowałeś się że pancerz ma kilka dziur przez które piasek się przedziera. Ale samo prowadzenie przyjemne.

Jesteś spowrotem. Co zrobisz z błędami?

Nicolay Chrupow - 2009-03-08, 21:24

- Kilka błędów. Tyl musimy poprawić. Są dziury w pancerzu. Ale szybkość i wygoda jest zajebista. To co? Do roboty ludzie!
Wychodzę z auta i kieruje się do Fryca.
- Mógłbyś zrobić taką minę która miała by w sobie kulki łożyskowe które poraziły by przeciwnika? I dało by się do tego zamontować na zewnątrz drzwi od samochodu i detonować kiedy podjadą zbyt blisko jednocześnie nie rozwalając naszego wozu?

Szałas - 2009-03-09, 07:49

- Może i by dało ale na to trzeba co najmniej 3 dni obliczeń i precyzyjnych środków. A my nie mamy nawet pełnych 8 godzin. - Praca wre. Musisz wskazać dokładne położenie i rodzaj błędów by dało się je naprawić.
Nicolay Chrupow - 2009-03-09, 13:23

Opisuje bardzo dokładnie każdą usterkę jaka zaszła podczas jazdy. Szczegół po szczególe. Willowi oowiadam o pancerzu i dziurach w nim. Kiedy ich zostawiam, podchodzę do Dava i mowię mu.
- Umiesz zrobić koktajla McDonalda? Now wiesz. Benzyna, butelka i szmata?
Następnie do Fryca
- Mam jeszcze jeden pomysł dotyczący min. Na wędke. Sznurujemy minę zapalnikiem w dół i wieszamy na długim pręcie i jak ktoś podjedzie przecinamy sznur, leci na niego i BUM! Znasz to?
Kiedy odopowie pytam się.
- Potrzebuje jeszcze jakiegoś noża.

Szałas - 2009-03-09, 18:33

Dave odpowiada - Eeee...? - Rozumiesz?
Fryc mówi - POJEBAŁO CIE!!! Znam ten trik. Kumpel starił ręke a Stał w miejscy. Ty będziesz jechał około 200 kg/h... Nie nienaraże cię i nie proś więcej. - Odszedł zły. Poszeł do sąsiadki na herbatke ziołową.
- Nóż? - Odpowiedziała Marta. - Dałyśmy ci apteczke, środku jest skalpel... nic innego nie mamy i nie zgub go bo to nasz jedyny nóż do masła... - Yhy...

Masz wybór. Spać i odzyskać siły. Iść na laski z laskami do baru niedaleko centrum by poszaleć i poprawić humor czy... no właśnie... co jeszcze można zrobić w 5 godzin przed startem?

Nicolay Chrupow - 2009-03-09, 21:26

- Dzięki miłe damy
Odchodzę na ubocze.
Stary! Ja chcę się napić!!!!
A mi się chce spać
A JA CHCE POJEŹDZIĆ!!!!
ZAMKNIJ SIĘ!!!!!
PIERDO*CIE SiĘ!
PRZYMKNĄĆ MORDY BO ŁEB SE ODSTRZELĘ!
Idę do swego szałasu i kładę się spać.

Szałas - 2009-03-09, 21:40

Po 4 godzinach snu budzi cie Joel. - Gazu stary bo zaśpisz! - Czas jechać na linie startu... Jim już czeka w aucie...
Nicolay Chrupow - 2009-03-09, 21:43

- Nie sraj ogniem. Już wstaje. Cała broń w wozie? No wiesz obrzyn i amunicja i te sprawy. Dave coś zrobił dla mnie?
Zagaduje niewyspanym głosem.
Wycieram oczy i draoię się po jajach. Dzisja do cholery ciężki dzień. Co nie chłopaki
Tak, sir!
No oczywiście stary
..............
A ty nic nie mówisz?
Zamknąć mordy, zbieram energię kmh na wyścig?
???????????????
Jesteś poje*any.
Miło mi, Szatan Drogi jestem.

Szałas - 2009-03-09, 21:44

- Tak gotowe, nie nie zrobił, WSTAWAJ I JEDŹ masz 30 min żeby nastarcie być! - Wydziera się i wrzuca do wozu...
Nicolay Chrupow - 2009-03-09, 21:48

- Dobra. Jadę.
Wbiegam do wozu i wskakuje zręcznie do niego i odpalam moją furę Szatana. Cholera. Szkoda ,że nie daliśmy nazwy albo tekstu naszemu samochodzikowi.
Nie mam autokasko, ale jestem szczęśliwy!
Dobry tekst. Jedźmy.

Szałas - 2009-03-09, 21:54

Jedziesz, a właściwie prujesz przez ulice. Widzicie jak wam machają w oddali. Edna musiała dać solidną mieszankę bo kopa ma...Po chwili jesteście na lini startu. Marta spakowała wam kanapki. Nie jesteście jedynmi którzy tu przybyli tak szybko. Jest jeszcze jeden gość, puki co. W oddali słychać silniki pozostałych. Będą tu zaraz.
Pierwszy przeciwnik jedzie w starym Audi które zamiast okien ma kraty a zamiast tylnich lusterek ma dwa karabinki. Będzie ostro...

Nicolay Chrupow - 2009-03-10, 10:27

- Nic to. Trzeba się przygotować. Co nie Jim?
Wyjmuje kanapkę i jedną podaje Jimowi. Czekam na reszte uczestników i z zaciekawieniem przygłądam się temu Audi. Ciekawe jaki typ w nim siedzi. W między czsie szukam tej całej ,,wyrzutni czy podajnika min" jak to nazwał Fryc.

Szałas - 2009-03-10, 18:03

Twój wóz jest wygodny więc rozsiadasz się i pałaszujesz kanapke z Owocami pustkowi... Dziwne, duże bulwy pełne jakby krost. Smakują wybornie i są bogate w witaminy ale nie wiadomo skąd się wzieły i mutacją jakiej rośliny są.
Pałaszujecie kanapki.
Gość z Audi wysiada z kluczem. O dziwo to jeszcze dzieciak. Nie dałbyś mu więcej jak 16 lat. Kuca przy swoich działkach i reperuje je. Chyba nastawia na odpowiedni kąt w celach precyzyjnego strzelania. Jego wóz jest w sumie zupełnie oryginalnym Audi R8.
Wyle że lakieru właściwie nie ma. Karoseria jest pod panowaniem krula nowego świata Sir. "KOROZJI". Szyby jak wspomniałem są zastąpione kratami. Ale po za tym jest całkiem do rzeczy to autko.
Po jakiś pięci minutach pojawiają się kolejni.

Na przykłąd Ciężarówka podobna do waszego Gruchota. Prowadzony przez grupe czterech kobiet. W tym jednego porządnego paszteta.

Kolejnym jest piękny niemal niezniszczona limuzyna lat 50.Porwadzona przez faceta w skórzanej kurcie przewieszonego łańcuchem i jego strzelca z granatnikiem który ma na oko 9 lat. Mały ma opaske na czole w moro i wygląda jakby przedawkował kofeine.

Następny na liście jest Pogromca szos którego prowadzi jakiś starszy pan z kumplem snajperem. Są obwieszeni granatami a z rur wydechowych wydobywa się zielony płomień który strasznie śmierdzi.

Następnego pretendenta widać było z daleka. Potwór Porwadzony przez brodatego i niedomytego faceta wraz z jego młodą żoną w typowym stroju kowbojki. Szaleje po drogach Chicago. Ma miotacze ognia w tylnich światłach a na pace mają koło 13 kg ciężkiego sprzętu.

Kolejny wóz to Opancerzony wóz. Nie widać kierowcy przez przyciemnianą szybe. Jedno jest pewne. Wóz ma kopa i jest wytrzymały.

NASTĘPNy wóz wygląda na pozur słabo i niepozornie lecz posiada po 3 hydraulicznie wyzówane bolce między którymi przeskakuje prąd o solidnym napięciu. Kierowca jest podobny do ciebie tyle że nosi zniszczony pancerz SWAT. Jego drugi kierowca wygląda maniakalnie. Ma postawioną czupryne i olbrzymie gogle na oczach. Szczerzy się i maniakalnie śmieje majstrując przy czymś w swoich czarnych gumowych rękawicach.

Kolejny pojazd przeraził widzów którzy powoli się zbierają. Bestja Jest przednią kabiną ciężarówki wzbgoaconą o palniki butanowe i dwa działka półautomatyczne. Kierowca jest chuderlakiem w szelkach i z opaską na oczach a jego gruby kolega trzyma w ręce rewolwer i pociąga cygaro.

Mimo że poprzednik miał solidny pancerz to Ten go prześcignoł. Prowadzony przez barczystego faceta w okularach słonecznych i z kolczykami na twarzy. Jedyną broń ma jego, jak się zdaje, syn. Jest to długa strzelba śrutowa.

Następnie przyjechała banda dzikich facetów z karabinami szturmowymi i kijami baysballowymi na . Chyba robią za jedną dr...PG]kaskaderskim

To byli wszyscy uczestnicy. Wtem nadjechał jescze jeden. Jak się okazało sędzia. Przyjechał w fiacie 126P z dzałkiem na dachu. Oznajmił że on i paru innych w innych wozach będą przyszkadzać tym którzy oszukują lub korzystają z broni. JEDNAKŻE nie jest to zakazane. Cokolwiek robisz robisz na własną odpowiedzialność. Po jeszcze chwilce pogadanki dodał.
- No psubraty! - splunoł - Jak usłyszycie wystrzał z tej oto armatki to znak że zaczeło się. Mapy zostaną wam rozdane za chwile. Zgubicie, stracicie. No to powodzenia i przyjemniej zabawy życze! JJIIIIIHAAA!!! - Pognał kierowce by ten pojechał kawałek dalej z lini startu. Piękne laski w skąpych stojach i skórze rozdawały mapy. Nie musisz się już o nic martwić po za nie zgubieniem tej mapy. No to jesteś czekasz na wystrzał w swoim eozie...

Nicolay Chrupow - 2009-03-10, 22:08

Biorę mapę i żując jeszcze kanapkę patrzę na nią po czy oddaje Jimowi.
- Jim. Będzie ostro. Kurewsko ostro, ale nie bój się. Jesteśmy zwinni i szybcy. A te skurwysyny są w powolnych (chyba) ale niestety wytrzymałych wozach. Walimy miny i się nie patrzmy. Heh niezłe zdanie.
- Jakby te pojebusy z ciężarówki za bardzo podjechały to wal od razu. Nie będziemy czekać na ich kolej.
- Trza także uważać na tego jebanego snajpera w tej limuzynce. Jeden strzał, jeden trup. Cholera. Mam nadzieje ,że podjazd z obrzynem się uda. Jakby co czekamy kiedy oni zaczną.
- Te dziewczyny nie powinny sprawiać problemów. Chyba. Natomiast ten szczynika z granatnikiem....... Może?
Nieważne, zachowujmy spokój i podkładajmy miny.
Biorę Obrzyna i obracam go na palcu a następnie go ładuje i kładę go.

Szałas - 2009-03-11, 08:25

- 3!!! - Słyszysz krzyk. - 2!! - Kolejny chyba czas uruchomić silnik - 1!!! - Teraz Gaz do DECHY - POSZLI!!! - Wystrzał z armaty uszkodził czubek jakiejś rudery i gruzy zwaliły się na dół. Jedziecie!!!
Pierwszy odcinek długa prosta przez zagruzowaną ulice Chicago. Są to dwie dwupasmówki więc prawie każdy się zmieści...

Nicolay Chrupow - 2009-03-11, 08:59

Wciskam gaz do dech i ruszam. Trzymam się jak na razie prostej i do nikogo nie zaczynam.
- Jakby co Jim do wal od razu. Nie cackamy się.
Ruszam jak wariat.
A mój kierowca ma szaleńczo wyszczerzone kły i śmieje się jak maniakalne sadystyczne dziecko które dostało krzesło elektryczne dla lalek.

Szałas - 2009-03-11, 13:37

Przeciwnicy postanowili się nie cackać. Pierwsze wystrzały i eksplozje słychać już wokoło. Słyszysz jak niektóre kule rykoszetują od twojego pancerza. Jim za twoim nakazem zaczyna napieprzać z CKMa. Do ruchu włączyli się przyszkadzacze i łowcy części. Jadą na motocyklach, quadach, buggy, crosach i innych. Liczą na kraksy by zebrać sprzęt i części. Przyszkadzacze mają prawo do robienia, co robią. Jak tylko miniecie granice miasta dołączą się jeszcze struże prawa. BĘDZIE JAZDA.
Mijasz kolejne sterty gruzów. Niektórzy wjeżdżają na nie by się wybić w powietrze. Przypadkiem wypuściłeś jedną minę, na którą trafił jeden z Przyszkadzaczy na motorze. Wybiło go w powietrze wraz z wozem. Monster truck radzi sobie na swój sposób. Z tyłu jego auta wychylają się dzieciaki z bronią w łapach i walą gzie popadnie. Elektroniczny wóz z profesorem razi koła Przyszkadzaczy topiąc opony i porażając kierowców. Jeden z quadowców kijem uderza o jedną diodę i ta wystrzeliwuje się hen w powietrze. Nieznacznie to ogranicza pole ataku tego pojazdu. Naukowiec klnie jak głupi.
Jim właśnie okalecza Smokowóz. Jest bardzo silnie opancerzony, ale jakoś go to powstrzymuje. UWAGA za tobą Audi pruje z karabinków a przed tobą kawał betonu. Musisz go ominąć!

Test na skile Kierowcy. Liczba parzysta.
34 - Zdane

Omijasz kawał betonu i jedziesz dalej. Nie wiesz, który jesteś, bo wokoło panuje chaos. Nagle jeden z Przyszkadzaczy wskoczył na twój buggy i przeszkadza Jimowi strzelać.
ZRÓB COŚ!...

Nicolay Chrupow - 2009-03-11, 14:35

NIe zdejmując ręki z kierownicy, biorę mojego obrzyna i zestrzeliwuje tego popierdolca.
- NAŻRYJ SIĘ TEGO ŁAJZO!
I wypalam. Rzucam Jimowi Obrzyna.
- Przeładuj! I WAL TEGO Z TYŁU!
A następnie zaciskam zęby i włączam tryb
Agresywny Kierowca
Bujam samochodem na najbliższych przeskadzaczy żeby nie czepiali się mojego samochodu.!
- JIM! MAMY GRANATY?!!
Wołam wściekle.
Zbijanie diod pomaga? Wykorzystamy to ale później.

Szałas - 2009-03-11, 17:45

Test na trafienie. Poniżej 40
41 - Pech

Nie trafiasz w niego ale świst kuli przeraża go i wraca na motor by przyszkadzać innym.
Jim ma znów władze nad CKM i pruje w Audi. Macha ci ręką że nie potrzeba mu Obrzyna. Ale tobie się przyda zwałaszcza że kolo którego nie trafiłeś przyszkadza teraz cięzarówce poloicyjnej przed tobą a z powodu zwężenia, spowalnia cie. Inni jadą inną drogą i jadą szybciej. Zestrzel Skurczysyna i pozwul pancernemu na szybszą jazde.
Piff... Kiling. tssss...
ktoś strzela z dachów budynków. To Przyszkadzacze bez wozów. Ich jest naprawde sporo. Strzelają z samopowtarzalnych strzelb i rzucają "koktajlami". To utrudni reszte odcinka...

Nicolay Chrupow - 2009-03-11, 18:21

- JIM!!!! W TYCH SKURWYSYNÓW NA DACHACH!
Wrzeszcze jak opętany. Jedną ręką wycelowywuje w tego gostka na motorze. Zemsta musi być.
Zabić go, zabić go, zabić go
Nie zasługuje na życie.
Zabij go.
Nowy głos. Mroczny i morderczy.
Pokieruje cię Derek. Zaufaj mi. Zaufaj mordercy.
Dam ci tę siłę. Chcesz jej? Jest wysoka ale jest.
Chcesz.....?
................
Jeszcze wrócę.
Zastanów się.
Wracamy.
Celuje w niego. Ręka mi nie drży,
Zabije go.

Szałas - 2009-03-11, 18:36

Strzał w tył głowy z potężnej broni. Zaskoczenie i szybka śmierć. Strzelasz. Pocisk leci jakby był kierowany czyjąś ręką. Delikatnie prostuje linie ognia. Nachyla się w strone głowy przeciwnika i wtem... Odwraca się. Patrzy ci prosto w oczy. Widzi że zadałeś mu śmiertelny strzał. Spojżenie umierającego to złe fatum.
Zamyślasz się. Jim tłucze cie w gowe. Muszi ominąć jego motor. Wysadzić go, przeskoczyć... nie wiem. COŚ ZROBIĆ!

Nicolay Chrupow - 2009-03-11, 18:51

- HEJ! WAL W TYCH NA DACHU! A NIE MNIE WALISZ!
Wymijam zręcznie motor i nie słucham już głosów. Koncentruje uwagę na Audi z tyłu. Wysłyam mu minę.
Z Wyrazami Miłosci matko&ebo.

Szałas - 2009-03-11, 19:24

Test na wyminięcie Motora - nieparzysta
54 - nie zdane

Zahaczasz o kierownice motoru. Podbijasz w powietrze i tracisz troche sterowność. Coś zgrzytneło w bodwoziu ale nic się nie stało. Po za tym że mina troche zboczyła z trasy. Wybuchłą ale jedynie odrzuciła Audi do tyłu. Zszokowany dzieciak zatrzymał się i zostaje w tyle. A przed tobą kolejny odcinek. Wyścig do autostrady. Zjazd jest wąski i tylko jeden wóz się na nim zmieści. Sama autostrada jest lekko dziurawa ale w gruńcie płaska. Ciągnie się kawałek aż do zjazdu zawracającego do chicago. Tam zacznie się ostatni odcinek trasy...

Nicolay Chrupow - 2009-03-12, 07:47

Nic to, trzeba jechać dalej. Nie ma co. Jest ostro.
Trzeba się przygotować. (Który ja jestem w ogóle w tym wyścigu?)
To powinno zatrzymać niestety na JAKIŚ czas tego gówniarza. Ze stary Audi z Z karabinami do niego. Ha. Dobre.
Niedługo meta. (Ilu tak jeszcze zostało uczestników?)

Szałas - 2009-03-12, 08:11

Jedziesz wprost na na wjazd na autostrade. Obok ciebie jedzie elekryczny wóz, za tobą jedzie smokowóz a przed tobą dwa pancerniaki. Hen z tyłu jedzie Monster trcuck audi i kaskader. Kolesie na quadach gdzieś znikneli. Pryszkadzacze zaczynają się wycofywać. Tera to wyścig na wiazd na autostrade. Ten kto pierwszy wedzeie będzie miał przewage pozostali albo grzecznie poczekają na swoją kolej albo zacznie się przepychanka...
Nicolay Chrupow - 2009-03-12, 08:17

Jak na razie nikt nie zaczyna to jadę dalej.
- Jim jakby co to nawalaj ile wlezie
Ja w tym czasie przeładuje Obrzyna. Trzeba brać jak najwięcej oddechu kiedy cię duszą. Rozglądam się jeszcze czy kogoś ubyło. A te debile na ciężarówce gdzie są? Albo te laski? Już zeszły?
Pruje przed siebie.

Szałas - 2009-03-12, 12:31

Wjeżdrzasz jako drugi na wjazd na autostrade. Jedziesz za pancerną ciężarówką i widzisz co się satło z pozostałymi. Jeden z quadowców zwisa z autostrady a jego pojazd leży kilkanaście metrów pod nim. Pozostali kumple jadą z przodu i atakują dziewczęta. Okazuje się że mają one zbiorniki z podtlenkiem azotu więc nie dziwne że są już tak daleko. Trwa bitwa o pozycje na jezdni. twój pojazd jak to ostatnim czasem było przycisnoł się do podłoża i zadziwił wszystkich wokoło swoją przyczepnością i speedem. To samo przydażyło się nieznajomemu w pancernym ziielonym wozie...
Policyjna ciężarówka nie dała rady trzymać się podłoża. Co chwila podskakiwała aż w końcu jeden z dzieciaków w MT rzucił granat i wbiedacy wypadli z trasy. Chyba żyją ale głowy nie dasz. Kaskaderowiec również podskakuje ale jedynie traci prędkość i zostaje z tyłu. Przyszkadzacze znów są na trasie teraz z cięższym sprzętem i w lepszych wększych wozach. Robi się tłoczno. Radze depnąć gaz skoro polycyjna ciężarówa już ci drogi nie blokuje... jeszcze tylko półtora kilometra i zjazd po prawej...

Nicolay Chrupow - 2009-03-12, 15:06

- PRUJEMY NA CAŁEJ LINI!
Wyprzedzam ciężarówkę i jadę dalej według mapy.
Jest dobrze ale nie za dobrze. Jeszcze trochę. Dojedziemy.
Musimy być minimun drudzy.

Szałas - 2009-03-12, 17:28

Wtem czujesz jakiś swąd. Oto bowiem MT wypuszcza strugi ognia ze swoich lap. i podpieka cię. Cię i jeszcze kilku innych. Audi wypada z gry. Stopiły mu się tylnie opony i bagażnik. Ciężarówka dziewczyn jest przed wami. Jest taki chaos że... Ciężko coś Wyjaśnić słowami.

Po tym chaosie zjażdrzasz cudem ocalawszy na trase wokoło chicago. Wedle mapy, przez pustkowie, kanion, zasieki i ogród botaniczny. Jesteś na ostatnich metrach... czwarty Przed tobą Pancerny nieznajomy, pan elektryk go rażący i monster truck łądujący w ciebie z tylnich granatników. Za tobą kaskader... aż dziw że jeszcze jest po tym wszystkim... zwłaszcza że sam sobie ledwie radziłeś... Ostatnie metry... co zrobisz? Jim daje z siebie co może ale te dwa potwory przed tobą są bardzo solidne. a tobie ostały się 3 miny na tył. I naldowany obrzyn...

Nicolay Chrupow - 2009-03-12, 18:17

Ładuję dwie ostatnie miny na tyły.
- JIM! WAL MU PO OPONACH! TYEMU SKURWY%SYNOWI Z GRANATNIKAMI!.
Mam nadziej ,że to pomoże.
Jak załatwię tego z MonsterTruckiem podjeżdżam do elektryka i bezczelnie wywalam mu z obrzyna. Chamskie ale skuteczne.
Resztę wymijam.

Szałas - 2009-03-12, 19:47

Miny chybiły cel ale zostały na drodze... może laski się załapią.
W tym czasie Jim wali po oponach MT...
HUK!! Gość stracił opone. Siła eksplozji zrobiła mały krater na drodze który ładnie omijasz. Wóz nadal jedzie ale chwieje się. Dzieciaki uciekają z niego zeskakując na piasek. Wymijasz je ładnie. Sam kierowca z żonką robi to samo co dzieci... Jego jednak potrąciłeś. Lekko, bokiem ale jednak... Co do elektryka to zaraz po podjechaniu poczułeś kopa energetyzcnego... zabolało i troche sparaliżowało ci lewną noge. Podjechanie to zły pomysł. Strzelasz z obrzyna... ale w co celujesz?

Nicolay Chrupow - 2009-03-12, 19:51

- TY SKUR*YSYNIE!
Obniżam Obrzyna i wale mu po Diodach. Nie będzie się już dziko śmiał. Następnie go przeładowuje i wale w niego.

Szałas - 2009-03-12, 20:01

Trafiasz raz w mocowania drzwi przez co odpadają i niszczą jedną diode. Kolejny strzał rani doktora w noge przez co omało nie wypadł. Ale przez przypadek rzucił w ciebie swoim pilotem... Trafił w przednią szyba... a że jej nie masz to trafił cię w głowe... Lekko się zachwiałeś ale twardy jesteś więc spoko. Tylko że zgubiłeś połowe swoich kul do obrzyna... zostało ci z 5 strzałów i jeszcze 3 rywali w okolicy w tym jeden niemal niezniszczalny, jeden zniszczony przez los i jeden z któym się borykasz... plus jeszcze przyszkadzacze i służby kontrolne... troche was tu jest...gość stracił dwie diody po twojej stronie... z prawa cię już nie porzazi...
Nicolay Chrupow - 2009-03-13, 07:45

- Pocałuj mnie na do widzenia łazjzo!
Po czym wypalam do doktorka i kończę jego pojeb%&ny żywot.
Następnie wyprzedzam ciężarówki i rzucam za nim gazurki i bolce które dał mi na pakę fryc. I posyłam za nimi jeszcze za nimi ostatnią minę.
- JIM! Wal po silnikach i oponach!
Wydaj mu polecenie żeby walił po tych ciężarówkch. A jeżeli nie ma ich to prezenty posyłam tej ,,Niezniszczalnej" i serię z CK-emu też.
( Który zniszczony przez los?)

Szałas - 2009-03-13, 11:29

Strzał w doktorka... W obojczyk. Kule chyba zrobiły mu tam sieczke. Żyje ale będzie cierpiał na zabiegu. Gość prowadzący jest w szoku. Wywrotka na miejscu i trafia w kaskaderowca. Podwójna kraksa. Na ich złom wjeżdrza MS Przyszkadzaczy i kilka ich motorów oraz jeden z policjantów w crosie. Teraz Policjańci oddają skoncentrowany ostrzał w twoją fure. Jim się chowa bo tylko jego łep wystaje. Strzela dalej ale na oślep i niepwenie. Twój pancerz kruszeje. Dziewczyny was doganiają. Znów na speedzie. Wszystkie laski z maszynówami naparzają we wszystkich wokoło. MS którego opony wysrzelałeś wybuchł kawałek za wami... Pancerny spokojnie jedzie po nagrode... Kule które trafiają w nieo z taką samą powtarzalnością jak w ciebie tylko rysują jego pancerz. Ale ty masz opony z Twardej gumy a on ma zwykłe... Lekko zakryte ale jak się postarasz to trafisz ze swojej pukawki... ostatni strzał. Poprzednie 3 zużyłeś na przyszkadzaczy wokoło ciebie i quadowócw którzy też dogaiają ciebie... jesteś drugi jakieś 2 mety od lidera, otoczony przez bandy, rajdowców i policje... Wokoło światsją kule a ty masz częściowy brak czucia w nodze... co z tym fantem zrobisz?
Nicolay Chrupow - 2009-03-13, 15:22

- JIM! WSTAWAJ I NAWALAJ!
Ja natomiast blokuje moją kierownicę moim wiernym łomem i celuje w opony ciężarówki.
Trzymam broń i celuję. Wyłączam się i celuje. Nie obchodzi mnie to czy oberwę czy nie.
Muszę rozwalić mu tę oponę.
Dalej Derek, dasz radę!
Śmiało stary! Dasz radę!
Nie spierz tego stary i nie popsuj mi zabawy!
Moja oferta jest wciąż aktualna? Skorzystasz?
Strzelam celnie mierząc.

Szałas - 2009-03-13, 18:02

Jim tłucze cie w łeb jak usłyszał że ma się wychylić. Strzela dalej na oślep. Ciebie boli głowa i ciężko ci się skoncentrować. Miomo to strzelasz.
BANG. Wystrzeliłeś ostatnią porcję amunicji. I w dobrym momęcie. Zaraz po oddaniu strzału obrzyn od Jesicy się poprostu rozleciał. Małe części powędrowały gdzieś wokoło a w dłoni została ci lufa i cyngiel... Pech.
Kulka leci pięknie i leci dalej i TRAFIA... chyba w opone. Tyle pancerza na osobówce więc słabo widać. Ale widać natomiast że się chwieje ale niestety nadal jedzie przed siebie. A tu ostatnia prosta. Na domiar złego jeden z policjantów trafia cię z paraliżowaną noge... teraz jest zupełnie sparaliżowana i krwawi... ból jest tak potężny że nie umiem go ci opisać. Jim nie miał lepiej... dostał w lewą dłoń... strzala teraz bardzo powoli... Do mety kilka metrów...

Nicolay Chrupow - 2009-03-13, 19:57

- KUR*A! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
Włączam tryb.
NIENAWIDZĘ WAS KUR*Y!!!!!!!
Pieprzę ból! Pieprzę krew! Pieprzę tę ciotę obok!
PIEPRZĘ WAS WSZYSTKICH!!!!
Naciskam edał gazu jak najmocniej w i wyprzedam tę jeb%$ą ciotę w tej pier^*$onej konserwie!!!
JADE!!!!!

Szałas - 2009-03-14, 07:18

przypływ adrenaliny spowodowany raną i bólem namieszał ci w głowie. Prędkość z jaką jedziesz może rozwalić ci samkchód. Jim nie jest wstanie już strzelać. Trzyma się kurczowo jedyną sprawną ręką by nie wypaść z wozu. Jedziesz. Ignorujesz strzały. Oberwałeś jeszcze kilka razy ale nie czujesz bólu. Taranujesz pancerny wóz. Oboje wpadacie w poślizg. Jedziecie dalej. twój wóz trzyma się na nitce. I linia mety.

Pierwsze miejsce - Pan Opancerzony

Drógie miejsce - Ty w swoim buggy.

Trzecie miejsce - Ciężarówka Pięknych pań i kaszalota.

Gratulacje!

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 09:24

Padam z wykończenia na fotel. Nie dociera do mnie za bardzo ,że wygrałem.
Głośno oddycham. Patrzę gdzie oberwałem i sięgam za tył roztrzęsioną ręką po apteczkę.
Ty kierowca. Jesteś szczęśliwy skur*%synie?
Jak CHOLERA!
- Czy jest tu jakaś pomoc medyczna!!!
Wołam wykończonym głosem.
Ciekawe czy dostanę jakąś dodatkową nagrodę za efektowną eliminacje przeciwników i stworzenie jednego z największych karamboli?

Szałas - 2009-03-14, 10:08

Jim pada nieprzytomny. Twój wóz zachacza o tył Pancernego. Jego wóz mocno się dymi. Patrzysz trzęsącym się wzrokiem na twoją koszule. Jak czerwone plamy zaczynają się powiększać. Świat wokoło wiruje i blaknie. Wyciągasz ręke po apteczke. Widzisz ją. Nie możesz dosięgnąć. Obraz zczerniał zupełnie.

Po jakimś bliżej nie znanym czasie.

Otwierasz ospale oczy. Nad tobą piękna pani doktor Walker przgląda jakieś kartki. Jej zderzak jest niemal dokładnie nad tobą. Albo to niebo albo...
- O witamy śpiocha... Ale jestem szczęsciarą! - uśmiecha się w "ten sposób". - Pozwolisz kochanienki że jako pierwsza ci pogratuluje zajęcia miejsca na podium. To był piękny wyścig. Szkoda że nie widziałeś jak nadjechali pozostali uczestnicy. Większość na wozach cholowniczych inni w karetce a pozostali w karawanach... no cóż zdarza się. Jechałam za wami w karetce więc wszystko widziałam... - Jesteś jeszcze osłąbiony ale mówić możesz... no i mrógać oczami.

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 11:09

- Fajnie..... A Jim? Mój drugi kierowca?
Pytam ją patrząc jej w oczy ale od czasu na te zderzaki.
Wygrałem.
- A co z tym co przyjechał pierwszy? Pewnie jest cały co?

Szałas - 2009-03-14, 11:54

- Jim? To tak się nazywa... nie powiedział. Jest cały. Ma strzaskaną ręke ale wyliże się. - znów to robi. Uśmiecha się. - A ten gość? Cały... wzioł kase nie wychodząc z auta. Wygrane auto odsprzedał burmistrzowi i odjechał z niezłym szmalem. -
To wszycho wyjaśnia...

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 12:15

- Ja tego poje$a kiedyś dopadnę. Nie ważne.
Milczę chwilę.
- A ze mną siostrą jak jest? Mogę iść i odebrać nagrodę czy czeka mnie jeszcze jakiś zabieg?
Rzekłem jej. A to dziad jeden. Nawet nie wyszedł. Chamstwo.

Szałas - 2009-03-14, 12:23

- Ja się tooobbąąąaa... - Głos zanika, mroczki przed oczami. CIemność widzisz ciemność. Tracisz przytomność.

Po sekundzie otwierasz oczy. Nie masz pojęcia gdzie jesteś. Jest czarno wokoło. A twój głos ma echo...

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 12:26

Wstaje i rozglądam się dookoła.
To mój umysł czy jestem tam gdzie nie trzeba?
- HEJ! Jest tu kto?
Wołam głośno. Siostrunia będzie się gęsto tłumaczyć. Ale gdzie jestem? I czy mam łom?

Szałas - 2009-03-14, 12:42

- HEJ! Jest tu kto? HEJ! Jest tu kto? HEJ! Jest tu kto? HEJ! Jest tu kto? - Echo nabiera siły z każdym kolejnym powtórzeniem. Stoisz po środku niczego. Stoisz w swoim stroju. Ubabrany własną krwaią z dziurami po wystrzale. Każdy twój krok jest niesamowicie donośny.
- Derek, Derek, Derek - To nie twój głos. Echo jest stałe. Ktoś cię nawołuje. - Chodź, Chodź, Chodź - Czyj to głos? Gdzie jesteś? Co się stało z kliniką? Dowiedź się.

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 12:44

- Z jaką kliniką?
Pytam sam siebie. Nie pozostaje mi nic innego jak pójść za głosem. Ale nie serca. To się wydaje podejrzane. Ale zobaczmy.
- KIM JESTEŚ!
Na cały głos.

Szałas - 2009-03-14, 12:50

Milion różnych głosów rozległ się wokoło - KIM JESTEŚ, KIM JESTEŚ, KIM JESTEŚ, KIM JESTEŚ! - Hałas jest nieznośny i nie chce przestać. Kulisz się mimowolnie, zamukasz i zatyckasz uszy.
Wtem znów. Cisza. Otwierasz ślepia i wstajesz. Jesteś przed jakąś wieś. Kilka domków z drewna, kilka szopek. Wszystko wydaje się zupełnie nowe. Jednak za każdym razem gdy zawieje wiatr budynki tracą swoją "nowość". Co potężniejsze dmuchnięcie odsłania prawdziwy wygląd miasteczka. Spalone chałupy, martwe braminy... Co jakiś czas migają ci półprzezroczyste postaci. Uśmiechnięte, smutne zmęczone twarze mieszkańców. Pojawiają się i znikają. Słyszysz szepty tych ludzi. Urywki Ich rozmów.
NIe widzą cie, mimo że stoisz między nimi...

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 12:58

Sam nie wiem gdzie jestem. To moja psychoza. Albo to moje grzechy. Albo wspomnienie którego chciałem się pozbyć.
Czyżby to była wieś w której się urodziłem? Sam nie wiem.
Może umarłem i to jest moja pokuta? Pierwszy raz w życiu mam czysty umysł bez żadnych głosów i innych wariatów. Czystka. Mroczna czystka.
Ci ludzie. Czyżby to moje ofiary? Moich rąk?
Gdzie ja jestem? I kto ze mną w to pogrywa?
Bóg też występuje w Show?
I co to za głosy? I co to za ludzie?

Szałas - 2009-03-14, 13:09

Próbujesz złąpać jednego z rzechodnów. Twoja ręka łapie jakiegoś meżczyzne. W momęcie gdy go chwytasz odwraca ku tobie swoją głowe, tylko głowe i mówi
- CZEEMU NAASS OPUŚCIIIEŁEEEŚŚŚ?!! - Po tych słowach łapie cię za ramie i na twoich oczach zaczyna płonąć. Wszyscy ludzie wokoło giną w jakiś dziwny sposób. Przestali znikać i pojawiać się. Widzisz akt mordu ale nie ma tu nikogo innego.
Farmer wciąż cie trzyma za ręke. - SSSYYNKUUUUUU - Po czym pada. Pojawiają się jakieś cienie postaci dokonujące rzezi. Próbujesz biec by ich powstrzymać ale im szybciej biegniesz tym bardziej się oddalasz. Wioska jest teraz bardzo daleko. Widzisz płomienie i dym jeszcze słyszysz błagalne krzyki cierpienia i mordu. Znika ci z oczu.

OTWIERASZ OCZY I WSTAJESZ. Łapiesz Pannę walker za szyje i ją podduszasz.
- POMOCY RATUUNKU!! - Dusisz ją maniaku, Przestań!

Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 13:16

Puszczam ręce. Przestaje ją dusić.
Nie wiem co się dzieje. Staram się uspokoić i dojść do siebie.
- Wróciłem. I przepraszam
Po czym padam na łóżko jak kłoda.

Szałas - 2009-03-14, 13:20

Doktor patrzy na ciebie z wybauszonymi oczami. Dwuch stróżów wparowało do twojego pomieszczenia. Wszyscy patrzą na ciebie ze zdziwieniem.
Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 13:37

- Byłem w innym świecie. Mogę wstać i iść odebrać nagrodę.
Powiedziałem.

Szałas - 2009-03-14, 13:43

Pani doktor wychodzi. Chyba jest w szoku. Panowie robią to samo. Zostajesz sam. Lerzysz na lekko zardzewiałym łużku szpitalnym. Obok jest gnijąca drewniana szafka. Chyba kiedyś była biała. Drzwiczki są otwarte i w środku są twoje rzeczy. Ubranie natomiast wisi na wieszaku przy drzwiach wyjściowych. Lerzysz jeszcze i podziwiasz zachód słońca przez wyrwe która jest tuż obok szafki. Do tej pory panna doktorówna zasłaniała ją. Pokój jest zapyziały i śmierdzi. Podłaoga to kawałki plastikowych kafelek posklejanych dziwynym i nieautoryzowanym lepiszczem...
Nicolay Chrupow - 2009-03-14, 13:46

Czyli dla mnie codzienność. Wstaje obolały i ranny i zabieram swoje rzeczy.
Chcę w końcu odebrać swoją nagrodę. I zobaczyć tę ciotę Jima.
Ciekawe, czy jest na tym samym wydziale?

Szałas - 2009-03-15, 18:58

Ubierasz się szybko i wychodzisz zabrawszy co twoje.
Jim jest w stołówce. Je zupe. Macha ci swoją okropnie wyglądającą ręką. Bandarze są chyba stare a z jego rany nadal sączy się świerza krew.

Nicolay Chrupow - 2009-03-15, 19:45

Podchodzę do niego i siadam na przeciwko.
Patrzę na jego ranę.
- Trzeba będzie ci wymienić opatrunek. Odebrałeś nagrodę?
Pytam się.

Szałas - 2009-03-15, 19:57

Kłądzie obolałą ręke na stole i podsówa ci kartkę. troche zapaćkana i widać że domowej roboty plus pismo Jima jest mało czytelne. On w tym czasie pociąga kolejnego siorba zupy.

"Szaleńcze!
Mamy drugie miejsce. 1500$ plus Zestaw narzędzi. Była tu Sam wraz z Frycem, Rodem i Joelem. Wzieli już pieniądze i spłacili rate za grunt. Wzieli wszycho.
Część musieli dać na nasze leczenie bo TY nie wpłaciłeś ubezpieczenia.
Autem za to się zajeli jak z królewskim koniem. Mam twój zestawik. Twoje stare narzędzia możesz oddać któremuś z dzieciaków z okolic. Wierz mi już ci się nie przydadzom."

Jim odkłada łyżke i kładzie OLBRZYMIĄ, znaczy bardzo dużą stalową, składaną skrzynkę. Jej zawartość poraża ogromem możliwości naprawy i budowy. Nie ma naświecie rzczy których tam by nie było.

Nicolay Chrupow - 2009-03-15, 20:01

Z radością w oczach patrzę na moją skrzynkę. Teraz żadna naprawa nie jest mi straszna.
Biorę ją ze stolika i kładę przy nodze i z powrotem przyglądam się Jimowi.
- To kiedy się zbieramy?

Szałas - 2009-03-15, 21:02

Patrzy się na ciebie po czym spuszcza wzrok i macza łyżke w czerwonej beji z kluskami i warzywami.
Masz chwile na przemyslenia.

Misja "Przeżyj wyścig" Zakończona - Podsumowanie
- ogólne doświadczenie +1500
- Tuning wozu +500
- Formalności +25
- Podryw pani doktor +25
- Pomoc Sam +500
- Drugie miejsce +250
- Spowodowanie historycznego karambolu +250
- Narażenie Jima -200
- Wyeliminowanie kilku oponentów +50
- Pomoc Jimowi +50
- Manewry udane +100
- Manewry nieudane -150
- Walka do końca +100
- Ubezpieczenie wozu +50
- Nieubezpieczenie siebie i Jima -100

Misja Bonusowa "Krawędź Lustra" zakończona - podsumowanie
- Ogólne +500

Razem = 3000 - Nowy poziom!

Nicolay Chrupow - 2009-03-15, 21:15

To był niezły wyścig. Będą to moje wspomnienia. Ta szaleńcza jazda. Te strzelaniny.
Pięknie załatwiłem tego Monster Tracak z tymi dzieciakami. Większość pewnie wybiła by całą załogę a ja natomiast elegancko seria w oponę. Dzieciaki i reszta kabiny do ucieczki. Ciekawe czy przeżył on ten wypadek. Chyba tak. Przecież to był kawał chłopa.
Mam nadzieje ,że przyznają mi odszkodowanie za samochód. W końcu to 50. Co nie?
Coś mi podpowiada ,że ten wyścig był jakąś przykrywką. Może chcieli pozyskać rekruta? Do jakiegoś zadania? Ja bym się nadał. Czas pokaże.
- Kończ zupę Jim.

Szałas - 2009-03-15, 21:18

Jim siorbie ostatnią łyżke. Odnosi tależ, ty czekasz, zagadał się z kucharką... NA MIGI!
To wyjaśnia brak rozmów z tobą. Wraca. Ręką daje znak byś za nim poszedł. Wzioł swoje rzeczy i wychodzi z kliniki.

Nicolay Chrupow - 2009-03-15, 21:30

A ja za nim.
Od początku podejrzewałem ,że jest nie mową. Ale słuch ma chyba dobry. Ma jakieś problemy z językiem albo mu go ucięli.
Nie ważne. Biorę moją skrzynkę z narzędziami i rzeczy moje i idę za nim. Do wozu. Zniszczonego acz całego?

Szałas - 2009-03-15, 21:36

Prowadzi cię do warsztatu a tam przed wejściem stoi twój Buggy. Cały i "Zdrowy". Wygląda świetnie to 50$ nie poszło na marne. Dali nowy olej, nowe siedzenia, wzomocnili ramę, połatali pancerz i dali też nowy bak paliwa. Stary został sitem...
Nicolay Chrupow - 2009-03-15, 21:38

- ZAJE%#ŚCIE!!!
Krzyknąłem. Prawie jak nowy, a prawie robi wielką różnicę. Nie pozostało mi nic innego jak zabrać Jima do domu i siebie przy okazji. Nie wszytko jest złe w życiu. Jedźmy.

Szałas - 2009-03-16, 18:05

Odpalasz silnik... i nic. Zero reakcji. Po chwili z warsztatu wybiega majster. Nadmiernie owłosiony Ghul. - Coże to? To sem jesta drugomiejscowca aUto. Wysiadajom bo strzeli! - Dziwić się będze jak to zrozumiałeś... co zamierzasz?
Nicolay Chrupow - 2009-03-16, 19:35

Wysiadam i podchodzę do Ghula
- Jak to zaraz strzeli?
Spytałem się zdziwiony.
- Czegoś nie zrobiliście czy fuszerkę odwalaliście?
Dopytałem.

Szałas - 2009-03-16, 20:23

- Ktoże tyś com siebie pytaju o tem Woz? - Chyba się ciebie o coś pyta ale głowy nie dam... - Jasem Majserem doskonali, ni ma Woza co by ni pojechali po moja warsztata... - teraz coś stwierdza i się czymś szczyci chyba. - Tem woz ni na sprzedoż, Drugomiejsocwca woz. Wygroł uczuciwie. Ty zmiataju... - Ten ghul był chyba chińczykiem bo mało można zrozumieć z jego słów.
Nicolay Chrupow - 2009-03-17, 10:27

- ALE TO MÓJ WÓZ! Nie wierzysz?
Pokazuje mu moją nagrodę. Profesjonalną skrznkęz narżedziami.
- To była nagroda za drugie miejsce. Coś jeszcze?
dorzucam nerwowo.

Szałas - 2009-03-17, 16:43

- Aaaa... pany byćta te ciniosy co padła jakem dłudzy? Haha. Zaawości przednia. Proszę Siwica zaplonowa i miłości dnia zycu... - uśmiechnoł się i dał ci świecę zapłonową. Cwaniak ją wyjoł. Dobre zabezpieczenie przeciw kradzierzom. Zamontuj i można jechać.
Nicolay Chrupow - 2009-03-17, 20:58

Cwany sposób. Muszę zapamiętać.
- Dzięki i powodzenia.
Montuje świecę i z Jimem jadę do domu.

Szałas - 2009-03-18, 13:46

Po półgodzinie dojeżdrzacie do domu. Witają was wiwaty i oklaski. Nie tylko "rodzinka" się zebrała ale równierz sąsiedzi i znajomi z centrum. To jest spory kawałek impezki. Pewnie za te dodadkowe 500$ co uzbierałeś z nagrody. Będzie piwo, laski i piwo.
Nicolay Chrupow - 2009-03-18, 15:21

Mimo obrażeń klatki piersiowej i ogólnych ran Proszę Jima aby zamienił się miejscami. Na jego miejscu wstaje i daje upust mojej radości. Krzycząc i że wygrałem.
Kiedy zatrzymamy się i otoczą mnie dziewczyny biorę pierwsze ładniejsze pod ramie i wysłuchuje ludzi i ich gratulacji.
Sir, widzę ,że zamieniasz się w gwiazdę.......
A co za tym idzie piwo, laski i chipsy
CHIPSY??????? (wszystkie glosy na raz)
Nie no..... Tylko nie pitolcie ,że nie wiecie co to są chipsy?
?????????????????????????????
Pokarm starożytnych. Z ziemniaków.
Z CZEGO????????????????????????????
Dobra, daj mu mu spokój i świętujmy.

Szałas - 2009-03-18, 17:20

Marta rzuciła ci się w ramiona i wycałowała ci całą twarz. Przypadkiem zadała ci też troche bulu napierając na bandarze ale przeżyjesz. Ludzie ci gratulowali, podziw był wszech obecny. Usłyszałeś kilka rad na przyszłość oraz skargę na niezabicie tego grubasa z monster trucka. Imprezka była przednia. Świecące piwko, udźce bramina, piękne laski, muzyka i śpiew. Impreza była udana i trwała do rana. Bawiłeś się jak nigdy. Ale... każdy cowboy musi kiedyś skończyć warte. Czas iść lulu. Goście już się rozeszli nadal skandując twe imie a ty jesteś przeed kwaterami. Czas się wdrapać i iść spać... by przynajmniej kaca wyleczyć. 12 piw to przesada. Pod ramieniem masz Marte. Jest padnięta. Idzie wraz z tobą sama się nie ruszy...
Nicolay Chrupow - 2009-03-18, 19:14

Ona mnie bardzo lubi.
Może nawet za bardzo. Będe dzentelmenem.
Biorę ją na ręce i wprowadzam do mmojego baraku. Kładę ją obok siebie po czym zasypiam.

Szałas - 2009-03-18, 19:30

Po kilku godzinach budzisz się.
Czujesz przeciag. Otwierasz oczy i O ZGROZO. Jesteś przykryty jakąś szmatą a twoje i czyjeś jeszcze ubrania larzą dosłownie wszędzie w twojej kwaterze. Obok ktoś smacznie śpi. To Marta podobnie jak ty w stroju noworodka... kładziesz się spowrotem i łapiesz za głowe. Pytanie nasówa się samo... Co się tu stało?

Nicolay Chrupow - 2009-03-18, 19:37

Budzę Martę
- Co tutaj się stało?
Z lekkim przerażeniem. O cholera. Film mi się urwał.

Szałas - 2009-03-18, 20:02

" He he he... ale było. No Derek! Nie cieszysz się że mnie masz? Te pozostałe dupki na to by nie wpadły a na pewno nie ten dupek pod krawatem..."
Twój głos... chyba przejoł inicjatywe. Marta się budzi.
- O cześć Derek... co robisz u mnie tak wcześnie... - spogląda na ciebe, budzi się i szybko ucieka w kąt twojej kwatery - I na boga czemu jesteś nagi? - jak jej to wyjaśnisz by nie miała cię za czuba?

Nicolay Chrupow - 2009-03-18, 20:05

- Zaraz! To ty się mnie przyczepiłaś na imprezie to cię wziąłem i położyłem obok siebie i zasnąłem! Nic nie pamiętasz?
Pytałem

Szałas - 2009-03-18, 20:08

- Ja? Kiedy? Czemu do ciebie? - wyjaśnienie mało logiczne i chyba jest w szoku. Dopiero teraz zauważyła że jest toples więc szybko wziełą kawałek szmaty którym była okryta... - Ojoj... mam nadzieje że nas nie słyszeli... cokolwiek robiliśmy... - jest troche przerażona ale chyba nie ma ci za złe.
Nicolay Chrupow - 2009-03-18, 20:13

- Wyjdę pierwszy a ty później? Dobra? Ubierzesz się i nie tylko. Może być?
Proponuje.

Szałas - 2009-03-18, 23:53

Zaczyna się ubierać. Z niewiadomych przyczyn patrzysz na nią jak w obraz. Karzdy ruch dłonią, raz delikatny raz stanowczy, maluje w twym umyśle obraz. Niczym taniec. prosta czynność nabiera znaczenia, symboliki rytuaów. Jesteś onieśmielony. Wtem z krainy ułudy na ziemi wzywa rzeczywistość - Nie. Ja wyjde ukradkiem a ty udawaj że nadal śpisz. Powiem że byłam zobaczyć czy wstałeś. - Po czym wstaje. Ubrana tylko w koszule i buty. Skacząc zakłada niedbale spodnie, nogawka po nogawce. Odsłąnia kotare dzielącą twój pokój od reszty świata i wychodzi...- Jesteś sam... w stroju dziecka świerzo po narodzeniu. Siedzisz w swoip pokoju. Masz czas dla siebie.
Nicolay Chrupow - 2009-03-19, 10:39

Piękna kobieta w brzydkim świecie. Ironia? Cholera, za dużo używam ładnych słów. Powinienem dopuścić trochę do głosu chama.
Wstaje i ubieram się. Idę do Fryca.
- Hej, stary waricacie. Zostało trochę kasy dla mnie? Masz może jakąś robótkę?
Zapytałem.

Szałas - 2009-03-19, 17:09

Fryc był na ganku przed posesją Sam. Idąc tam czułeś się dziwnie. Jakby poprzyklejało się do ciebie z milion oczu. Nic to. Zagadałeś Staruszka a on przerwał struganie jakiegoś kawałka drewna i spojżał się na ciebie. Był jakby zdziwiony po czym zaśmiał się. - Hehe. Roboty? Ha Roboty to były wczoraj co nie byku - Potem zachichotał się jak to starzy ludzie mają w zwyczaju. - Siupnij no koło mnie młody i opowiedz... lubisz Marte co? - Pytanie wyjaśniło wszystko. On wiedział co zaszło wczoraj...
Nicolay Chrupow - 2009-03-19, 18:05

Usiadłem obok niego składając ręce w blisko modlitewnym stylu.
- Tak. Lubię ją.
Odpowiedziałem wprost. Beż żadnych ogródek i skrytości które za bardzo nie były w moim stylu.

Szałas - 2009-03-19, 18:37

- No więc chłopcze - Starzec bierze oddech, rozsiada się w bujanym fotelu, wyciąga fajke i po kilku buchach ciągnie dalej - poszedłem wczoraj w nocy ci jeszcze pogratulować tak na osobności, wiesz podziękować za ogół i takie tam... Przypadkiem usłyszałem co się tam u ciebie działo. - Zatrzymał bujanie fotela. - Ona naprawde coś do ciebie czuje. Nie zawiedź tego czegoś. Ona jest dla mnie jak druga wnuczka. Każde z nich jest dla mnie jak rodzina... - Patrzy się na ciebi. - W tej rodzinie jest miejsce dla ciebie chłopcze... problem tylko czy ty masz umiejętności i chęci by stać się jej częscią... - Jego twarz była pełna powagi. Wręcz grozy - Nikomu o was nie mówiłem... i nich tak zostanie. Uczyłem tych hultajów że mają po chrześcijańsku się zachowywać i niech tak zostanie zgoda? - Twarz jego rozjaśniła się troche - No leć do Sam na śniadanie a potem przyjdź do mnie to ci dam coś... - Zarzucił kapelusz na twarz i pocągając rytmicznie z fajki bujał się na fotelu w strone wschodzącego słońca...
Nicolay Chrupow - 2009-03-19, 19:30

Poczułem się jakbym miał dziadka. Znaczy w gangu miałem też niby dziadka. Tim było mu na imię. Za flaszkę potrafił ci dużo opowiedzieć. Zmarł kiedy pomylił flaszki. Wypił przez przypadek cholernie silny środek do silników. Zmarł na miejscu. Biedak. Fajny był z niego facet.
Nie zostało mi nic innego jak iść do Samanty. Ciekawe co mistrz drugiego miejsca jada na śniadanie?

Szałas - 2009-03-20, 14:11

Sam położyła tobie i innym na stół. Grzanki, jajka kurogryza i bekon. - Smacznego - No i czas pałaszować. Ponoć takie coś to był typowy posiłek śniadaniowy przed wojną. Po posiłku nie zapomnij zabrać talerz a potem iść do Fryca...
Nicolay Chrupow - 2009-03-20, 14:15

Pałaszuje śniadanie ze smakiem i zabieram ze sobą talerz (???). Wracam do Fryca.
Coś się będzie działo. Ale zobaczmy co
- No więc jestem. Co chciałeś mi dać?
Zapytałem.

Szałas - 2009-03-20, 22:22

- Ano... na co ci ten talerz? Nieważne puźniej go sam odniose ty masz jakieś ważne widzenie. 4 dni temu kiedy ty i Jim trafiliście do szpitala burmistrz kazał ci to wręczyć jak się ockniesz. Masz to zanieść do niejakiego Czecha... to taki ghul ma warsztat niedaleko szpitala, łatwo znaleść, mówi w tak kaleczny sposób że ciężko go zrozumieć... no ale bierzesz ten świstek i jedziesz w te pendy... a i wczoraj w nocy zdjeliśmy działko z twojego auta... jest spowrotem na Gruchocie... silnik mamy nowy więc ten twój możesz zachować... - Wyperswadował. Dał Malutką paczuszke i wzioł twój talerz... po czym poszedł do środka...

Na paczuszce widnieje napis

"Dla - Derek Kilian
Skontaktować się z Antoinim "Cechem" Swofojskim.
Pod żadnym pozorem nie otwierać!
Od - Burmistrz Wiliam A. Terner"

Nicolay Chrupow - 2009-03-21, 10:27

Ciekawość mnie rozpiera. Otwieram paczuszkę. Jest mała ale może to być coś cennego. Ciekawe. Co burmistrz Chicago może dać takiemu człowiekowi jak ja?
Otwieram prezent.

Szałas - 2009-03-22, 11:24

To... holodysk. Nie masz na czym tego odtworzyć. Ale źle się stało że to otworzyłeś. Zblirza się sezon piaskowych zamieci a jak to cacuszko się upapcia w piasku to będzie buba.
Co dalej?

Nicolay Chrupow - 2009-03-22, 12:29

- HOLODYSK? Jak ja to u diaska otworzę? No chyba ,że ktoś ma jakieś komputer albo.... starego Pip Boya? No to idźmy do tego starego Ghula.
Chowam go ostrożnie za pazuchę.
Idę do swojego wozu i wyruszam do tego warsztatu.

Szałas - 2009-03-22, 12:31

Półgodzinna jazda i kilka kaset puźniej...

- Cożem ja tutej widza? - Czech cię przywitał zanim zdążyłeś wyjść z auta. - Uuuu widza że dziełko poszli w pizdu? Szkody... Czożta sprowadziło do Czecha? - pyta się ciebie...

Nicolay Chrupow - 2009-03-22, 12:35

- To!
Wyjmuję zaa pazuchy Holodysk.
- Wiesz coś o tym Panie złota rączka?
Zapytałem z lekkim przymrużeniem i oczu.

Szałas - 2009-03-22, 13:21

- Ty imbecylo! Pisaćło że nie otwirać? To delikatesne jesto! Jakoż nie zdiała to dupa... - Wyszarpuje ci dysk i zabiera do środka - No idze czy gupa pali? - Chyba ma jak to otworzyć...
Nicolay Chrupow - 2009-03-22, 13:23

- PISAŁO JASNO I WYRAŹNIE ŻE MOŻNA OTWORZYĆ!
Powiedziałem wysokim tonem. Ktoś tu na prawdę jest ,,inteligentny". Poszedłem za niem.

Szałas - 2009-03-22, 17:49

Czech patrzy na opakowanie w którym był dysk. - A coże to? "Po żadnym pozorem nie otwierać" jako byk stoi... - Zaobiera cię do środka. - No, praszaju. jak nie zadziała to dupa. Wkłąda dysk do środka i oczo tu doje bo skanąć musi... - Maszyna skanująca jest w jego "biurze". Po drodze mijaliście całkiem sporawy warsztat i kilku jego pracowników. Sama maszyna jest wielka i przypomina prototym telefonu z krytpt... jest w nim mnustwo kabli powywieranych na wieszch i kilka otworów. Jeden jest wystarczająco duży na dysk...
Nicolay Chrupow - 2009-03-22, 19:52

- Zaczynaj. Chce wiedzieć co na nim jest.
Powiedziałem. Ciekawe. To musi być cholernie ciekawe. Czyżby burmistrz miał dla mnie jakieś zadanie? A może BOS? Zobaczymy.

Szałas - 2009-03-24, 19:44

Wykonujesz czynności. pojawia się obraz niestety foni brak. Obraz jest też nieco szarpany ale odczytujesz podstawowe informacje. Niestety końcówka i część środka... detale są więc zagadką.

- A mówiłom że ta ni wolna otwirać Bractwowej fuzerki. Shais jakobych mało... ni co czacha robota... - Miał racje... dowiedziałbyś się więcej gdyby nie to że otworzyłeś wcześniej... piasek zrobił swoje a na dodatek za oknem widać było że burze nie mają zamiaru ucichnąć. Zaczoł się seznon burz piaskowych...


Wyśle ci filmik z Holodyska puźniej

Szałas - 2009-03-26, 22:12

Holodysk Jest nieco nieczytelny i uszkodzony ale pauzując i czytając dokładnie uda się dowiedzieć wszystkiego...
To jest wiadomość kodowana, jakość jest więc naturalnie zła... w tle słychać głosy, ale mieszają się z jakimś sygnałem radiowym nieznanego pochodzenia...

Nicolay Chrupow - 2009-03-27, 15:48

WYszczerzam zęby w szerokim uśmiechu.
Naciskam na zielony przycisk.
- Tak. Zgadzam się.
Ciekawe gdzie się teraz mam zgłosić? Cholera, Nowy York jest daleko od Chicago. Cholera. Trzeba będzie sie dozbroić.

Szałas - 2009-03-27, 20:21

Po chwili z holodysku wyskakuje karteczka. Po serii trzasków i miarowych zgrzytów oczywiście.
Oto co głosi:



Teraz wiesz co kiedy i jak... masz dzień na przygotowanie. Wóz najpewniej będzie czekał przed ratuszem... Pamiętaj też że musisz jechać sam... warto się przygotować i uprzedzić innych.

Nicolay Chrupow - 2009-03-27, 20:25

Moja kolejna droga w życiu. Czas pożegnać innych i ruszać w podróż.
Nic to. Biorę kartkę i ruszam do swojego samochodu.
Jestem na miejscu i....
- Kochani, pomogłem was ale niestety muszę was opuścić. (Tłumacze im ,że Bractwo mnie wzywa) Tylko chcę wziąć kilka rzeczy na drogę.
Podchodzę do Fryca.
- Czy mógłbyś zrobić dla mnie takie małe coś. Chodzi mi o czy mógłbyś do miny podłączyć długi kabel elektryczny a na nim włącznik. I żebym mógł taką minę detonować z dalszej odległości. Dasz radę coś takiego zrobić w jeden wieczór?

Szałas - 2009-03-27, 20:30

Jesteś na miejscu. Joel tłumaczy ci że takie akcje to nie trwają długo... i jak nic wyślą cię z powrotem do nas...
A fryc na twoją prośbę - Dałbym rade... gdyby nie to że min już nie ma... wszystkie wyrzuciłeś w wyścigu... A co... no wiesz... z Martą? - Zapytał... ciężko mu to przyszło widać... W końcu podróż może trwać tydzień, dwa może miesiąc... NY jest daleko a ty musisz jechać na około... i to przez niebezpieczne tereny.

Nicolay Chrupow - 2009-03-27, 21:13

- A z tą miną byś spróbował?
Zostawiłem jedna na czarną godzinę. He. Mądry pomysł.
- Marta.... Nic. Musi poczekac. Przecież jej tutaj nic nie grozi. Prawda stary niby trupie?
Ironicznie.
Cholera. Postanawiam ,że nie będę używał takich skomplikowanych słów.
- Zabieram swoje rzeczy w podróż. Macie jakiś wolny rewolwer? Joel mówił ,że w podróży miał kałachy?
Zapytałem

Szałas - 2009-03-27, 21:34

Fryc słysząc co powiedziałeś o marcie wstał i trzepnął cię w łeb. Mimo starego wieku rękę miał z żelaza i poczułeś co to znaczy dosłownie. Wstał i poszedł gdzieś... nie masz co liczyć by cię jutro pożegnał przed wyprawą...
Nicolay Chrupow - 2009-03-27, 21:43

Masując głowę.
Może za zimno mu to powiedziałem. Taki mój los. Nie ważne. Poszedłem do innych ,żeby coś rzucili mi na podróż.
Następnie podchodzę do Marty znienacka i łapie ją i wtulam się w nią. Nic nie mówię. Rozkoszuję się jej zapachem .
Puszczam ją i patrzę jej w oczy.
Spuszczam wzrok.
- Wyjeżdżam..... Bractwo mi nakazało.

Szałas - 2009-03-28, 13:41

- Tak samo mówił mój ojciec jak nas z bratem opuszczał... - Zapłakała i znów się w ciebie wtuliła - Nigdy nie, nie wrócił... - spojrzała na ciebie zapłakanymi oczyma - Ale ty wróć, dobrze? Wróć, wróć... -

Po 9 h*

Wziąłeś wszystkie swoje rzeczy z samochodu. Rod i reszta obiecali ci go przechować do czasu jak wrócisz. Wszystko jest, kasety, apteczka, prowiant, woda słowem wszystko. Nie mają ci co dać prócz zdjęcia które zrobił jeden z sąsiadów na imprezie z okazji 2 miejsca. Są na nim wszyscy łącznie z tobą. Stoicie w różnych pozach przy zwycięskim aucie. Zdjęcie jest w twardej, żelaznej ramce wykonanej z zespawanych resztek zawieszenia. Podpisane na odwrocie wszystkimi imionami i życzeniami... nawet fryc się podpisał. Godziny przygotowani, snu i rozpaczania bliskich dobiegły końca. Podwieźli cię Gruchotem do miasta i odjechali po pożegnaniach.
Jest. Stoi wóz Bractwa. Przy nim jest szczupły kolo w okularach z jednoosobową obstawą. Coś pisze na jakimś formularzu chyba. Ochroniarz okuty w lekką zbroje bractwa stoi obok i rozgląda się na boki. To chyba twój cel...


*Nie znam się na takich czułościach więc ominąłem nudny ten fragment.

Nicolay Chrupow - 2009-03-28, 14:31

- Derek Kilian na stanowisku.
Powiedziałem luźnie a jednocześnie z lekką nutą dyscypliny.
- Odebrałem Holodysk i zgadzam się na misję transportu. Dostanę jakiś sprzęt i drugiego kierowcę czy jadę sam?
Zapytałem.

Szałas - 2009-03-28, 18:46

Ochroniarz spojrzał się na ciebie jakby chciał cię zabić wzrokiem. Nie widzisz twarzy bo ma hełm ale wizjery odsłaniają jego oczy. Na twoje "przedstawienie" chudy powiedział pociągając miarowo co kilka słów nosem i poprawiając nerwowo okulary.
- Nooo, jedziesz sam... tego, żadnych dodatkowych kierowców... no i eee... robot jest z tyłu i ten... no... to twoja obstawa bendzie.... tego, to tu masz podpisać i no... jedziesz... byle zgodnie z mapą. Jest w środku wszystko. Eee... karabin jest na siedzeniu... do zwrotu... Eee, zniszczysz to potrącamy z tej no, Eee... zapłaty. - Wydmuchał nos w jakąś szmatę po czym dodał. - Powodzenia i Witamy w Bractwie Stali. - Łyknął jakąś pigułkę i jak tylko oddałeś mu formularz to wraz z obstawą poszedł sobie.

Formularz był już wypełniony danymi z wyścigu. Musisz tylko podać adres zakwaterowania i że wyrażasz zgodę...

Nicolay Chrupow - 2009-03-28, 20:31

- Masz problemy z jąkaniem? To niedobrze ale widać że jesteś inteligentny. Za szybko myślisz. Kluczyki są w wozie?
Mówię mu to podpisując dokument.

Szałas - 2009-03-28, 21:17

Nawet na ciebie nie spojżał odchodząc... Zero słów. Czas na czyny. To do czego zaczniesz wyprawę?
Nicolay Chrupow - 2009-03-28, 21:24

Z uśmiechem na twarzy wsiadam do transportera i oglądam to co jest w środku albo co dostałem. Będzie zabawa.
Ale będzie niebezpieczne!
Bez zabawy nie ma ryzyka...
Zobaczmy co dał mi Mikołaj.

Szałas - 2009-03-28, 22:19

Twoje głosy w głowie ucichły w hołdzie dla jednego z nich... kierowca od teraz jest twoim głównym sumieniem i promotorem działań. Nie licz na to jednak że pozostałych nie ma...

Wnętrze surowe. Kabina z siedzeniem przy kierownicy. Jest tylko jedno siedzenia a w miejscu drogiego jest pustka. Za siedzeniami jest stalowa ściana a w miejscu brakującego siedzenia są drzwi prowadzące na tyły ciężarówki. Kabina wyglada na zaawansowaną. Przy samej kierownicy jest kilka potężnych urządzeń. Pokazujący mape twojej trasy ekran, pokaźne "radio", jednostke komunikacyjną, terminal komputerowy i kilka ekraników pokazujących pozostałe części pojazdu w tym:
-Magazyn,
-Komorę mieszkalną
-Komorę robota,
-prawy bok auta,
-widok z tyłu,
-dach,
-podwozie... wszędzie tam są kamery.

Za siedzeniem jest twój mały arsenał. Karabin oraz Pistolet Automatyczny. Zaraz pod wieszaczkami z bronią jest pokaźna skrzynka amunicji. Widocznie oba te cuda techniki działają na tych samych kulkach... Resztę poznasz z czasem... to jak? Zaczynamy czy idziesz zwiedzać?

Nicolay Chrupow - 2009-03-29, 11:47

- O cholera! Ale zabawki! Coś mi mówi ,że będzie cholernie ostro skoro dają mi takie kalibry. Jak dla mnie są zbyt..... nowoczesne. Ciekawe czy będę umiał je w ogóle obsłużyć.
Jak się dostało nowy dom to trza poznać jego zakamarki. Zacznijmy od kwatery mieszkalnej i od robocika. Mam nadzieje ,że też będę umiał nim działać.
Rzekłem sam do siebie.
Eno, facet super bryka!
To akurat potwierdzę Sir.
(Kierowca nic nie mówi, rozpiera go duma i mruczy jak kociak)
TO I TAK WSZYSTKO PIER^%$NIE!
??????????????????????????
Dzień Doberek Miastowi! Poznajcie Haka HIK! ka
O ,nie pustynny wsiok.
Zraz, jaki wsiok! Przecież trzy razy do roku jeżdżę do najbliższej wsi!
(Załamka)

Szałas - 2009-03-29, 16:25

Twoja kwatera ogranicza się do pryczy przyczepionej dwoma stalowymi kablami do ściany. Pod pryczą jest wielka walizka, na twoje rzeczy. Obok jest małe lusterko, półeczka z kubkiem. Obok jest spory baniak z wodą a obok grzałka do niej...
Komora robota jest naprzeciwko twojej kwatery. Jest to tuba z szybą za która widząc maszynę. Sporawy twór z metalu i kabli. Robot jest potężny by go aktywować trzeba wcisnąć przycisk "Start". Wedle instrukcji robot zacznie skanować otoczenie pod kontem kodu genetycznego i atakować wszystko co nie ma kodu właściciela... Apteczka znajdująca obok zawiera strzykawki... daj mu swoją próbkę bo inaczej i ciebie zabije...

Dalej jest tylko magazyn... to jak?

Nicolay Chrupow - 2009-03-29, 16:41

Lepiej go nie włączać. Bo jeszcze skosi pół Chicago. A próbkę to lepiej teraz dam.
Biorę strzykawkę i stosuję się do instrukcji.
A magazyn to później zwiedzę.
Ruszajmy.
Zasiadam za kierownicą i ruszam tym czołgiem.

Szałas - 2009-03-29, 23:32

Zasiadasz we względnie wygodnym siedzisku i odpalasz silnik... i o boże co to za silnik!
Moc poczułeś jeszcze zanim w ogóle ruszyłeś. Czas jechać. Mape masz wyświetloną na ekranie...



Trasa jest długa ale mając takie przygotowanie nie powinno sprawić ci problemów. Pilnuj się jednak... zdziczałe ghule to na tej trasie powszechność.

Legenda:
Czerwona linia to trasa najbezpieczniejsza
Niebieskie kropki - Obowiązkowe postoje



Zaznaczyłem wyraźnie że twoim dominującym głosem jest teraz kierowca. Inni są "pod nim" w hierarchii... Znaczy on jest zawsze pozostali nie. A i zaznaczaj jego kwestje jakimś kolorem czy coś bo mi się miesza

Nicolay Chrupow - 2009-03-30, 13:42

- Rock and Rolll!!!!!!!!!!
Krzyknąłem głośnie i wrzuciłem kasetę z muzyką. Trzeba sobie jakoś podróż umilić.
Prowadząc wóz rozglądam się w międzyczasie po całej kabine.
A nóż bagnecik znajdęjakiś ciekawy przycisk?

Szałas - 2009-03-30, 18:54

Jazda... Mijasz granice miasta i kończy się w miarę znośna droga... zaczynają się wyboje, dziury w asfalcie lub jego zupełny brak. Muzyka gra, otwarte okno obok zachęca do "zimnego łokcia" a wśród ciekawych przycisków mamy takie jak.
EMP, Start, Wycieraczki, Aktywuj Robota, Hamulec Awaryjny oraz przyciski klawiatury na terminalu komputerowym... standard. Droga się wlecze i gdyby nie niepewna droga mógłbyś pospać...

Po 6 godzinach jazdy.


Zbliża się pierwszy postój... Grand Rapis na mapie... Nie wiesz co tam jest ale każą to się zatrzymaj... Widzisz jakieś zabudowanie. To chyba brama a za nią jest długi wjazd do tunelu... dalej wewnątrz widzisz że tunel ciągnie się dość daleko... czy raczej głęboko dalej... działa oświetlenie elektryczne więc to znak że są tu ludzie...

Nicolay Chrupow - 2009-03-31, 11:09

- NIe zostało mi nic innego niż wjechać do tej osady.
Rzekłem sam do siebie po czym wjechałem do miasteczka.

Szałas - 2009-04-04, 20:30

Zatrzymujesz się przy blokadzie. Długi czerwono biały kawał drewna zagradza drogę. Obok jest budka, czy jakaś kanciapa. W środku siedzi Jeden nadnaturalnie gruby kolo w lekko, a raczej bardzo mocno zniszczonym ubraniu strażnika. Na głowie ma prawie nową czapkę policyjną z gwiazdką wyciętą z jakiejś blachy z napisem "Grand Rapis Police Department".
Kolo siedzi na małym fotelu. Wygląda jakby w niego wrósł. Zajada pączki, i chyba jest tym zajęciem tak pochłonięty że nie zauważył przeszło 3 tonową ciężarówkę z herbem BoS stojącą tuż przed nim... a może to przez to zamazane w kilku miejscach smarem i potłuczone okienko? ...

Nicolay Chrupow - 2009-04-04, 21:06

- EJ! FACET! ZOSTAW TE PĄCZKI I OTWÓRZ BRAMĘ!!!!
Otwierając wcześniej okienko krzyknąłem. Ciekawe skąd ma pączki. Sam bym jednego chętnie zjadł z kawą.

Szałas - 2009-04-05, 08:07

Gość charkając i wydając inne nieprzyjemne dla uszu dźwięki. - Witomy w Grand Rapis. Miejscu gdziem już wszytko poszło na dno i głęmbniej... - Chrząknął i splunął jakąś czarną mazią na swoje potłuczone okienko. Balustrada poszła w góre skrzypiąc straszliwie. Droga do tunelu otwarta. W oddali widzisz dwóch ludzi w takich samych jak u tego faceta strojach. Jeden macha byś podjechał...
Nicolay Chrupow - 2009-04-05, 11:28

Wzruszam ramionami. Podjeżdżam.
- Słucham cię pielgrzymie. Co się stało?
Zagadał raźnie.

Szałas - 2009-04-05, 14:32

- Pielgrzym? A co to? - Nerwowo do drugiego- Mietek! On chyba nas obraził, nie? - Sięga po swoją wiarówke i celuje w ciebie. Ręka mi drży i czuć nawet przez szybę że jest wstawiony jakimś destylatem. Za nim stoi zblazowany Mietek i pociąga papierosa. - Witamy w Grand Rapis... - Tyle powiedział po czym pociągnął papierosem i zaczął iść w twoim kierunku z jakimś plikiem papierów. Jego kumpel cały czas, próbuje celować w ciebie. STRZELA... pusty magazynek - O kurwa... Mietek ty chuju. Spluwa i idzie do kanciapy przy wjeździe do podziemia.
Mietek puka w szybkę prosząc byś wyszedł. Wyciąga długopis i wręcza ci plik zżółkłych papierzysk. - Podpisik tu, tu i jeszcze tu. Reszta dla pana, proszę przeczytać i przestrzegać, to tyle... - pociąga znów i patrzy na ciebie przez swoje przyciemniane okulary. Wygląda jakby widział wszystko co świat ma do zaoferowanie...

Nicolay Chrupow - 2009-04-05, 17:20

- Dziękuje i niech Pan trzyma kolegę, bo naprawdę kogoś postrzeli ważnego i będą jaja z mielonką.
Doradziłem, wziałem i odjechałem.

Szałas - 2009-04-05, 18:57

- Miłego dnia życzę... Willy! Otwórz właz! - Odszedł w stronę kanciapy a ty w oddali usłyszałeś jakiś zgrzyt i dźwięki wirującego metalu. No i głos. - Proszę wjechać! - nawołujący z podziemia...
Nicolay Chrupow - 2009-04-05, 20:59

- Wjedżamy!!!
Krzyknąłem. Ciekawe co mnie czeka. Jeszcze trochę drogi zostało przede mną. Miasto w podziemiach? Ciekawy plan budowy, łatwy w obronie i w ucieczce.

Szałas - 2009-04-05, 21:13

Wjeżdżasz do tunelu. Stróż prawa macha ci byś jechał dalej i krzyczy - Czytać znaki i przestrzegać przepisów! - Faktycznie plik zasad jest dość spory. Ma z 15 może 20 stron. Ponadto mijając kolejne światła umieszczone na stropie tunelu widzisz ściany ozdobione takimi napisami jak.
"Włącz światła", "Unikaj niezbadanych komór jaskiniowych", "bądź gotowy na ewakuacje", "Przestrzegaj planowanych racji", "Handluj w miejscach do tego przeznaczonych", "Nie utrudniaj pracy policji", "Przestrzeń mieszkalna twoim zamkiem, broń swoich włości", "Uwaga na strefy silnego skarżenia", "Uwaga na zdziczałe ghule", "Trzymaj broń w miejscu dostępnym dla ciebie ale niedostępnym dla dzieci"... Dziesiątki jak nie setki podobnych mijałeś jeszcze przez kilka minut...
Na koniec widzisz ostatni znak. "Parking" Tam też stoi kilka równie potężnych ciężarówek, kamperów i innych tego typu aut. Dalej widzisz człowieka czekającego aż zaparkujesz. Podpiera się drewnianą laską i ma na głowie kapelusz. Jakiś elegant, widać że czeka na ciebie...

Nicolay Chrupow - 2009-04-05, 21:19

Rozmarzyłem się. Będzie fajnie. Ghule, promieniowanie, niezbadane jaskinie.....
Jak będę miał czas to trochę postrzelam.
Podjeżdżam zgrabnie do elegancika.
- Pan na mnie czeka?
Zapytałem.

Szałas - 2009-04-05, 22:05

Patrzy na ciebie, rozgląda się wokoło i... kuca. Zawiązuje sznurowadło i odchodzi rozglądając się nerwowo. Dziwne. lepiej wyjdź. Na miejscu gdzie stał została jakaś kartka. Tajemnicze?
Nicolay Chrupow - 2009-04-06, 13:18

Zostawił kartkę? Nie ma czasu. Trzeba ją wziąć i przeczytać.
Wysiadam z mojej twierdzy aby wziąć tajemniczą kartkę.
Ciekawe, skąd jest ten gościu?

Szałas - 2009-04-06, 17:31

Na kartce napisano.

"Godzina 12,00 w Barze "Łysy Bramin".
Upewnij się że towar nie zginie.
Pan. T"

Masz godzinę na zlokalizowanie owego baru oraz na ewentualne zwiedzanie miasta. Tu jest wszystko. Ale jest jedna zasada, wyodrębniona na spisie, którą musisz koniecznie znać... Pamiętaj by przestrzegać resztę...

Nicolay Chrupow - 2009-04-06, 17:37

- Łysy Bramin? Urokliwa nazwa
Podrapałem się po głowie. Rozejrzałem się po parkingu w poszukiwania jakieś żywej duszy która mogła mi wskazać drogę.
Łysy Bramin! Dave by się skrzywił.
A pieprzyć nazwę! Chce się napić!!
Otóż to wujek.
Nie jestem twoim wujem chłopcze! Może mieszkam sam ale nie mam bratanków!
Dobra wujek nie piej sianem.
Gdzie jest ten bar do cholery. Trza kogoś spytać.

Szałas - 2009-04-06, 17:53

Parking jest pusty. Ale zaraz za parkometrem jest właz z napisem wejście. To tam. Nie zapomnij o wpłacie i przeczytaniu instrukcji. Opłata za godzinę jest 1$ ty będziesz kapkę dłużej...
Nicolay Chrupow - 2009-04-06, 21:24

Zamykam drzwi i włączam zabezpieczania. (tylko nie tego robota, rozpieprzy zaraz pół dzielnicy)
Podchodzę do automatu i wrzucam z 3$. Dla pewności i wybieram się na poszukiwania knajpy ,,Łysy Bramin"

Szałas - 2009-04-07, 08:40

Brzdęk, brzdęk i brzdęk... trzy monety w parkometrze.
Wchodzisz przez śluzę.
Wzium. Otwiera się przed tobą... Całę miasto. Dziesiątki różnorakich budynków. Światła wszędzie. Setki alejek, ulic a nawet prowizoryczna lina kolejowa. Wszystko mimo że zbudowane ze starych części i doprawione złomem i improwizacją, sprawiają wrażenie solidnych, by nie rzec, pięknych. Jesteś teraz na platformie. Na dół prowadzi dość niepewnie wyglądająca"winda". Silnik spalinowy, trochę łańcuchów i kabla przyczepionych do stalowej, fałdowanej blachy tworzy mocno, niepewnie urządzenie. Wystarczy pociągnąć za wajchę. Puki co jednak, za tobą jest mapa miasta. niestety jest opisana jakimiś dziwnymi symbolami i mało z tego rozumiesz...

Nicolay Chrupow - 2009-04-07, 10:26

Pieprzyć mapę. Zjadę na dół i spytam się kogoś.
Pociągam za wajchę i zejdżam w dół w poszukiwaniu bary ,,Łysy Bramin". Swoją drogą fajne miasteczko. W podziemiach. Miał ktoś pomysł.

Szałas - 2009-04-07, 11:37

Wajcha w dół i sprzęt w ruch. Zgrzyty i trzaski towarzyszą tobie przy akompaniamencie pisku metalu przez całą podróż w dół. Koniec wycieczki oznajmiła sama winda przez porządny wstrząs spowodowany zderzeniem z ziemią.
- Witamy w Grand Rapis! -Znów ktoś cię wita. Kolo w całkiem ładnym i wręcz nowym uniformie policjanta. Cały niebieski plus żółta gwiazda na piersi i czapce. Taka sama blaszka jak u tych na górze.
- Proszę o permanentne schowanie swojej broni na czas przebywania w mieście i przypominam o absolutnym zakazie wyjmowania broni chyba że w sytuacji zagrożenia życia. - uśmiechnął się patrząc na rozpiskę którą dostałeś i trzymasz. - Ale widzę że pan już te zasady zna. Zatem czy jest coś w czym mogę pomóc? - Uśmiechnięty policjant z pistoletem w kaburze i pałką w łapie... nie codzienny widok.

Nicolay Chrupow - 2009-04-07, 13:14

Oglądam go od dołu do góry po czym mówię.
- Fajne wdzianko. Słuchaj Szeryfie. Wiesz może gdzie tutaj bar pod nazwą ,,Łysy Bramin" ? Bo jestem z kimś umouwiony?
Spytał się grzecznie i uprzejmie.

Szałas - 2009-04-07, 16:53

Twarz mu zmieniła wyraz. - po pierwsze panie... Nie tym tonem do władzy. Po drugie, osoby stołujące się w ruderze takiego Martwego pomiotu jakim jest ten Ghul nie są prze ze mnie tolerowane... rozumiemy się? Mam ciebie na oku... - Odszedł. Rasista. Nic nie zrobisz. Musisz szukać inaczej...
Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 10:31

- Pieprz się psie (szeptem)
Nic to. Rasistów jak pcheł. Od cholery. Szukam jakiegoś normalnego mieszkańca czy w ostateczności jakieś w miarę trzeźwej moczymordy.

Szałas - 2009-04-08, 14:06

Gdybyś choć raz na rozpiskę zasad wiedziałbyś czemu on się tak zachował i dlaczego nigdy nie znajdziesz tu owej "Moczymordy" czy trzeźwej czy wstawionej... Pozostaje ci kilka opcji... co zrobisz?
Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 15:53

Poszukać mieszkańca. Tak. Jakiegoś człowieka który od dawna tu mieszka i miasto zna jak własną kieszeń. Tak takiego gostka mi potrzeba a na własną rękę szukać nie będę bo nie mam czasu.
Szałas - 2009-04-08, 16:55

Ech... no więc szukasz mieszkańca. Nie jest to trudne zadanie bo wioska obecnie liczy koło 1290 mieszkańców, jesteś otoczony przez ich tłum, obok znajduje się szpital a jeszcze obok Sklep spożywczy "Waflak". Kapkę dalej jest przystanek kolejowy a obok szpitala Dłuuugi blok mieszkalny... wyborów miejsc do szukania jednego z setek mieszkańców jest co nie miara... Nawet teraz stojąc na środku drogi mijają cię ludzie.
Starsza pani z wózkiem sklepowym, trzech "ziomów" na deskach, kilkoro luźno idących mięśniaków, kilku policjantów i parę dzieciaków bawiących się w klasy...

Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 17:28

Dzieciaki
Odpadają.
W czmbo od Policjanta za molestowania i nagabywanie. No i dzieciaku sie przestraszą
Nastolatki
Też nie. Młode to głupie i wyśmieją.
Mięśniaki
Stanowczo. Złe słowo jak przy tamtych debilach i bójka gotowa a na RAZIE chce być grzecznym chłopcem
Babcia
Dobry wybór.
- Dzień Dobry.Co panie sprzedaje i czy wie pani gdzie znajdę bar Pod Łysym Braminem?
Zapytałem grzecznie.

Szałas - 2009-04-08, 18:02

- A idź się ty ugryź... - spluwa na ziemie i odchodzi. Dzieci nie zauważyły ale ziomale tak i robią sobie podśmiechujki. Jeden z pakerów podchodzi. Wybacz stary ta stara pigwa już dawno piach powinna gryźć. Dorwiemy ją stary spoko. - Trzyma w ręku łom. Chyba za uwarzył twój i ma cię za kumpla. - Hej... pomocy chciałeś czy przesłyszałem? - Głupi głos, tępy wyraz twarzy i brak karku świadczy że to prezydent jakiegoś mniejszego europejskiego państwa alb tutejszy przedstawiciel pewnej subkultury z czasów przed wojną...
Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 18:56

Uśmiechnąłem się.
- Fajny łom masz stary.
Pociągnąłem nos.
- No chciałbym pomocy. Pewnie jesteś obeznany z miastem to może mi powiesz gdzie jest bar Pod łysym braminem.
Po uzyskani u odpowiedzi wyciągnąłem rękę i....
- Derek jestem.

Szałas - 2009-04-08, 19:28

- Stachu! - Odpowiada życzliwie. - Hej Chopy! Coćta... - Woła resztę kumpli.
- Poznajcie to mój nowy kumpel Derek. No co jak jacyś nie inteligenci stoicie? -
Jeden z nich, kurdupel z fajką w gębie i roboczej koszuli i podartych spodniach dał ci ręke pierwszy. - Jestem Mr. Pigwa. Kumpel Stacha to nasz kumpel. - Dalej następny, wysoki kolo z łapą wielką jak ty cały odezwał się wręcz barytonem. - Ja to Richard. Kumpel ale jak się zaśmieje z mojego imienia to zęby wyrwę... - No i ostatni nawet podobny do ciebie. - Siemka, ja to Tommy. - Lekko piskliwy głosik i widać że przedawkował kawę...
- No zamkońć ryje... Zabierzemy cię do baru... ale po co chcesz poznać tego Ghula? kasę wisi? - Pyta jakby na serio tak myślał. Wesoła gromadka... Pewnie pracują na farmach...

Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 19:47

- Nie, z kimś się umuwiłem. Ale to nie laska.
Powiedziałem ze smutkiem. No pięknie. Jakieś wsioki się do mnie dorwały. No pięknie.

Szałas - 2009-04-08, 19:55

- Łooo biedny taki... pójdziemy to i tobie jakąś znajdziemy. - Stach zdaje się być Tym towarzyskim. Lepiej ich nie drażnić...

Po dłuższym kluczeniu w zaułkach idąc w towarzystwie 4 farmerów po żwirowej drodze...

- A oto i "Łysy Bramin"
- Noo jak moja stara - żart rzucony przez Tommiego rozbawił wszystkich.
- No to ty załatwiaj sprawy a my się już rozsiądziemy, tylko przysiądź się do nas potem zgoda? - i tyle ich widziałeś, wparowali do środka i zaczęli"zabawę"...

Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 20:04

Zarąbiście.
Westchnąłem w duchu. Wsióry jak się patrzy. Nic to.
Wszedłem za nimi do środka w poszukiwaniu tajemniczego jegomości. Żeby te bałwany niw wywołały ,żadnej zadymy albo coś w ten deseń bo nie chce żadnych problemów.
HEJ! Fajny kolesie!
Heh, co za chamy.
A weź się odpierd&ol.
WCHODZĘ!

Szałas - 2009-04-08, 20:12

Ciemno tu... Nawet jak na podziemny bar to i tak jest tu ciemno. Dwie lampy sufitowe mało dają no i jeszcze ten brzęczący neon nad Samym barem. Widzisz Ghula. Czyści szklankę i rozmawia z pijącymi tubylcami. Słychać starą muzykę. Chyba Contry. Pasuje do otoczenia. Drewniana chatka, drewniane meble... wszystko takie swojskie. W jednym z rogów pomieszczenia, tym w cieniu widzisz tego gościa w płaszczu z kapeluszem. Pali papierosa i patrzy się na ciebie. Twoi kumple natomiast przy innym stoliku piją i chyba zaczęli grać w karty. Szybko... nie będą chyba sprawiać kłopotów.
Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 20:23

Przysiad się. Kładę ręce na stoliku i zakłada je jakbym trzymał nie widzialny kubek. Chwilę patrzę na niego. Wzrok obojętny z nutką troskliwości.
- To Pan zostawił wiadomość. Słucham. Pewnie Pan jest z Bractwa.
Rzekłem

Szałas - 2009-04-08, 21:03

Kolo bierze papierosa z ust do ręki, puszcza dymka i gasi go w popielniczce.
- Nie panie Derek... Nie należę do organizacji którą pan wymienił... Osoba mająca dostarczyć panu brakujące zapasy ma przyjechać dopiero jutro. - Bierze do ręki szklankę z "rudą wódką" i kręci ją w ręku. - Nie. Ale jednak interesuje mnie towar który pan przewozi. A konkretniej mówiąc... mojego pracodawce. - Bierze łyk i odstawia - Widzi pan... mogę ci mówić na ty? Więc mam wrażenie że ty sam nie wiesz co przewozisz. Możliwe że te rycerzyki zdradziły ci te swoje, uchowaj się boże, plany ale mogę cię zapewnić że ich przeznaczenie jest... jakby to rzec, bardziej złożone. - Wyciąg kolejną fajkę, wkłada do ust i zapala zapałkę. - Dając ten towar natomiast mi możesz mieć pewność że zostanie odpowiedniej użyte a i twoje wynagrodzenie będzie dwukrotnie większe plus jakiś mały bonus... - Podaje ci jedną fajkę. - Więc? Co Ty na to Derek? - Ma błysk w oku i umie rozmawiać z ludźmi takimi jak ty...
Więc co będzie? Dowiesz się więcej i przemyślisz czy od razu błotem w twarz licząc na brak konsekwencji?

Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 21:07

Spojrzałem w stół się zastanawiając. Do czego to może doprowadzić? N pewno nie do spieprzenia sprawy. A czy aby na pewno? Lecz....
- Niech przemówią pańskie usta, o tajemniczy nieznajomy.
Rzekłem otwarcie.

Szałas - 2009-04-08, 21:21

Uśmiech na twarzy. Tak to chyba można nazwać. - Rozmarznie, rozerznie. - Mówi zapalając zapałkę i twojego papierosa. - lepiej poznać wszystkie wersje by zdecydować... - Chowa zapałki i kontynuuje. - Więc. Mój pracodawca, a twój możliwy przyszły dobroczyńca, wie że przewozisz ściśle tajne próbki czynników anty-mutagennych. Wie też że tu masz zabrać żywność. Tak naprawdę to bunkier do którego jedziesz nie ma problemów z brakiem zapasów pierwszej potrzeby... o nie. Ich jedyny problem to mutacja. A ich zadanie? Przetestować to świństwo na mutkach którzy tam się plączą. To z kolei psuje nam interesy. Widzisz - rozejrzał się uwarzenie i powoli wokoło. - Mój, klient ma bardzo dochodową umowę z poparzonymi mieszkańcami tamtych regionów. On ich wprowadza na miejsce, daje zapasy i materiały, pieniądze... słowem wszystko. W zamian za Odbudowanie regionu i przystosowania go do użyteczności dla normalnych ludzi. Gdy kończą on ich wysiedla na nowe miejsce i tak w kółko. W ten sposób zbudował już trzy miasta. Teraz kiedy przemiana Nowego Yorku jest już tak blisko pojawia się problem... twój ładunek. - Odstawia fajkę i popija. Trzymając szklankę. - Nie mamy na celu przeszkodzenie w leczeniu tych biedaków ale z tego co wiem to świństwo tylko Zabija zmutowane tkanki a to nie ujdzie. Chcemy przejąć ten towar i upewnić się że będzie 100% nieszkodliwy dla naszych pracowników. - Kolejny uśmiech - Rycerzyki postrzelają sobie wodą a my będziemy mogli kontynuować. To jak? Nikt się nie dowie przecież a pomyśl o profitach... - Kuszące nieprawdaż? Co postanowisz?
Nicolay Chrupow - 2009-04-08, 21:27

- Wie Pan Co? To kusząca propozycja z tymi mutagenami. Może bym się zgodził na tą propozycję ale..... Dla mnie najważniejsza jest reputacja. Bo powierzył by Pan towar człowiekowi który odsprzeda go Panu wrogi? Nie. I żaden inny pracodawca by mi nie zaufał. No chyba jakieś totalnie zdesperowane gówno które zaraz samo się rozpadnie. Dziękuje za propozycję ale się zbieram.
I odchodzę bez pożegnalna.

Szałas - 2009-04-09, 07:36

Przyjął to ze spokojem. - Trudno, spróbujemy inaczej. Do widzenia panie Derek... - Usiadł bardziej skierowany do stołu i akurat kelnerka podała mu zupę. Już cię ma w nosie. Możesz iść, ale pamiętaj o "kumplach" i o tym że dostawca przyjedzie dopiero jutro rano... masz jeszcze 18 godzin. Jak je wykorzystasz?
Nicolay Chrupow - 2009-04-09, 12:43

Na piwo, zabawę i nie tylko ALE....
Coś mi śmierdzi ,że ci kolesie naprawdę chcą zdobyć zawartość mojego wozu więc pójdę się upewnić czy wszystko jest OK. Ale najpierw.
- Kelner, piwo dla tych facetów! Ja stawiam!
- Wypijcie chłopaki na mój koszt, zara wrócę tylko coś muszę sprawdzić.
Rzekłem luźno.

Szałas - 2009-04-09, 13:55

Ghul odezwał się. To będzie 6$. - Zainkasował a i koledzy byli szczęśliwsi. Możesz iść... gdzie i po co?
Nicolay Chrupow - 2009-04-09, 14:11

Idę na parking sprawdzić czy wszystko dobrze jest z moim wozem. A nuż widelec przyjdę w odpowiednim momencie i uchronie go?
Szałas - 2009-04-09, 18:11

Chwilka marszu. Po drodze mijasz dwie bójki, cztery aresztowania i wypadek rowerowy wraz z szybką interwencją miejscowego lekarza... Ale jesteś przy windzie teraz i właśnie patrzysz jak młody doktor nastawia ramie biedakowi. parking jest na górze...
Nicolay Chrupow - 2009-04-09, 19:06

Przywołuje windę. Nie patrzę specjalnie co robi lekarz. Czekam na windę.
Szałas - 2009-04-09, 19:25

Zgrzyty i trzaski. Norma.

Jesteś na górze. Właz otwarty i widzisz swój wóz... nietknięty. tak przynajmniej wygląda. Parkometr wskazuje 2 i pół godziny. A ty musisz czekać 18... co zrobisz?

Nicolay Chrupow - 2009-04-09, 19:42

Podchodzę i oglądam go ze wszystkich stron. Otwieram drzwi i eksploruje mój samochód. Zaglądam również do magazynu. Mam nadzieje ,że nie obrobili mi auta.
Szałas - 2009-04-09, 19:53

Pierwszy raz wchodzisz do magazynu. Ciemno tu. Na sufitówce jest lampa ale chyba żarówka się przepaliła. Widzisz tu tylko wentylator i lilka skrzyń z dziwnym symbolem. Napis głosi:
"Bio-Inured Tec Suply" Cokolwiek to znaczy...

Nicolay Chrupow - 2009-04-09, 20:00

Uffff
Są całe. Wracam do kumpli i do piwa. Nic innego mi ne zostało.

Szałas - 2009-04-10, 08:50

Już masz wyjść kiedy słyszysz za drzwiami do magazynu.
- To co tam w środku właściwie jest?
- Jakiś biologiczno, sratotatowy syf co szkodzi mutkom...
- To czemu mu przeszkadzamy? Myślałem że mutki należy wytępić tak czy inaczej...
- Zamknij się. My tu mamy tylko je pognieść by się do użycia nie nadawały... A i nie myśl... Ja tu mam myśleć... -
Co ty na to?

Nicolay Chrupow - 2009-04-10, 13:47

A ja na to jak na lato.
Ukrywam się za jakakolwiek skrzynią z przygotowaną spluwą do walki. Hehe.
Będzie zabawnie. Ładują broń i szyjkuję się do zadymy.

Szałas - 2009-04-11, 20:57

- A... możemy sobie jedno zabrać? Wiesz mój brat przyjeźdrza za tydzień a on jest mutkiem więc..
- Ale z ciebie chory maniak... No włazimy. - Widzisz dwóch mężczyzn. Wysocy i widać że zarzywają koksu. Ich łapy są takie jak twoja noga. I kto się tu czepia mutków.
Schowałeś się za skrzyną z amunicją. Jest spora ale i łatwopalna...

Nicolay Chrupow - 2009-04-11, 20:59

Wycelować i strzał. Później odskok. Niestety chłopaki inteligencją nie grzeszą.
Strzał i skok. Poskutkuje. Wyjmuje 4,5 milimetrówkę. Na krótki zasięg powinna być skuteczna.

Szałas - 2009-04-11, 21:03

3 strzały i wszystkie trafione. Trafiłeś trzy razy w tego samego gościa. Ma trzy kule w lewym ramieniu. I STOI!
- Hej... zobacz ktoś tu jest.
- Wyrwiemy mu nogi. - Zacieli iść powoli w twoim kierunku. Obok nich jest komora robota. Zaraz ją miną...

Nicolay Chrupow - 2009-04-11, 21:05

Hej, Hej i jeszcze raz!!!!
Dobywam łom i atakuje go w jego cholerny łeb.

Szałas - 2009-04-11, 21:07

Ciach... nic. CIACH... znów nic. Jego głowa wydaje taki charakterystyczny odgłos...
- Aua... - Chwyta twój łom wraz z tobą... Masz stopy jakieś kilka centymetrów nad ziemią...

Nicolay Chrupow - 2009-04-11, 22:23

- Strach ma wielkie oczy koleś
I Obydwa palce mocno w oczodoły. Zawsze skutkuje. A później z samopała skurwy&synowi.

Szałas - 2009-04-12, 11:15

Trafiłeś w oko... powieka "zassała" twój palec i nie możesz go wyjąć. On natomiast ciągnie cię za lewą nogę. Coraz silniej i silniej. Przydało by się wsparcie?
Jedna ręka jest trzymana wraz z łomem ergo unieruchomiona. Druga jest zassana przez powiekę. Też nieruchoma. A i jeszcze nogę ciągnie ten pacan by ci ją urwać... źle się dzieje. Masz jeszcze wolną prawą i stoicie przy twoich drzwiach do pokoju i "pokoju" robota...

Nicolay Chrupow - 2009-04-12, 11:21

Zaciskam zęby i z kopa staram się przyładować w przycisk aktywujący robota.
HIGWAY THE HELL! SKURW&SYNY!

Szałas - 2009-04-13, 08:34

Kop... Nietrafiony. Ty masz pecha.
- O a co to? - Idiota, który stał za tym pierwszym, co ci nogę wyrywa wcisnął guzior. Bzzzzzzzz. Bęc. Klik... Łiiiii
- JEDNOSTKA OCHRONY SPOŁECZNEJ 0056XJ UAKTYWNIONA... SKAN W TOKU... WYKRYTO WROGIE FORMY ŻYCIA... ZALECENIE - EKSTERMINACJA! - Co, jak co ale robot szybko reaguje. Gdy tylko komora otwarła się wyciągnął swe masywne metalowe ramie i chwycił nadgarstek trzymającego cię faceta. Niby nic, ale nacisk 3000 TON robi swoje. - ARRRRGGHH - martwa sina dłoń upadłą na podłogę a olbrzym puścił cię i zaczął użalanie się nad swoją dolą. W międzyczasie Robot uaktywnił swoje działko naramienne i podziurawił ładnie drugiego. Z początku mało to zdziałało, ale pokaleczony biedak wypadł z samochodu. Robot podążył za nim depcząc głowę pierwszego, co doprowadziło do jego zgonu oraz udowodnienia teorii, że jednak miał w głowie rozum... Robot widząc szamotanie się na ziemi drugiego z około pół kilograma naboi w klacie postanowił go jeszcze podręczyć. Uaktywnił miotacz ognia i ładnie przypiekł drugiego. W tym momencie leżałeś na posadzce, ale słyszałeś straszliwe jęki okrutnego bólu i cierpienia. Jedno było pytanie... Co robot zrobi dalej?
Podszedł do ciebie.
- SKAN UKOŃCZONY... WROGICH JEDNOSTEK BRAK... WITAM PANIE Bzzz DEREK Bzzz... CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ? - Posłuszny malec... ale niebezpieczny...

Nicolay Chrupow - 2009-04-13, 12:40

Otrzepuje się
- Hej dzięki! Jak na razie jesteś wolny. Możesz odejść.
Wydałem mu polecenie.
O kurcze, ale mam machinę bojową na pokładzie. O cholercia. Zwykłą wiochę zmoitło by z powierzchni ziemi. O cholera.
Poczekałem kiedy robot wróci na miejsce, po czym wziąlem się za przeszukiwanie zwłok, a raczej co z nich zostało.

Szałas - 2009-04-13, 13:46

Robot schował się w komorze i wyłączył.
A co do ciał? jedna bez ręczna kupa leży pod twoimi nogami. Nie ma nic. Spodnie, kamizela, buty... nic on sam był broną więc nic nie miał. No prócz sterydów w kieszeni... Drugi spłonoł całkowicie. Nic po nim nie zostało. Kawał zwęglonego mięcha...

Nicolay Chrupow - 2009-04-13, 14:08

Nic to. Ścierow na zewnątrz i jakoś trzeba uprzątnąc te trupy. A sterydy się przydadzą.
Biorę ścierwa i wyrzucam.

Szałas - 2009-04-13, 17:10

Steryd do kieszeni. To kilka pigułek w plastikowym woreczku.
Trupy na zewnątrz. Niedaleko jest zsyp. Tam też zanosisz... O i przyczynią się do rozrostu roślin jako nawóz...
Co tera?

Nicolay Chrupow - 2009-04-15, 13:20

No, teraz to idę do nowo przybyłych kolegów popić piwa i wypytać się o kilka rzeczy, takie jak sklep i o co chodzi z tymi tunelami.
(800 POST!)

Szałas - 2009-04-15, 13:30

Idziesz... no ci mam napisać?

Doszedłęś bez większych afer. Już masz wchodzić do baru kiedy wpadasz na wszyskich którzy byli w środku. Wychodzą ze spuszczonymi głowami, niektórzy gadają... zaraz za ostatnim drzwi się zamykają i ghul wywiesza tabliczke "zapraszaamy ponownie". Wokoło sklepy i domy też zaczynają się zamykać a na ulice wychodzi większa liczba policjantów.
Koniec dnia pracy, najwidoczniej chociaż ty tego nie wiesz bo nie przeczytałeś instruktarzu, a przed tobą jeszcze 16 godzin do przybycia dostawcy... co robisz?

Nicolay Chrupow - 2009-04-15, 15:03

KUŹWAĆ!
Nic to.
Idę to mojego pancernego transportera przespać się. Przynajmniej mam gdzie spać.
Nic to, idziemy.

Szałas - 2009-04-16, 08:56

Jesteś z powrotem... te podrożę w te i wewte kosztowały cię sporo wysiłku. A nawet nie zwiedziłeś 1% miasta. Nic to. Z Bólem w nodze, rękach i w ogóle wszystkim wracasz i kładziesz się spać... masz 12 godzin do czasu przyjazdu dostawy...
- 3 Kondycja na czas 12h

(Reszte dopisze popołudniu)

Szałas - 2009-04-16, 18:52

Budzisz się rano.
Masz kapcia w buzi a wokoło śmierdzi spalenizną. Jest 8,00 bo tak pokazuje ten mały elektroniczny zegarek na ścianie. Swoją drogą ciekawy pomysł by naręczny zegarek użyć jako normalny...
Ale nadal czuć spalenizną, wymieszaną z zgniłym mięsem i twoim własnym fetorem. Kurcze kiedy ty się ostatnio myłeś stary?
Lepiej rusz 4 litery bo za godzinę ma przyjechać ten dostawca...
A z tego co słyszałeś w nocy sporo ludu się kręciło wokoło twojej bryki. Warto sprawdzić czy nic nie zginęło...

Nicolay Chrupow - 2009-04-17, 15:56

Do Kur$y nędzy!
Oczywiście, trzeba sprawdzić. To tutaj żadne systemy obronne już nie działają? Mam nadzieję ,że nie wynieśli całej ciężarówki. Zara. Przecież jej nie wynieśli bo w niej byłem. Ach, to niewyspanie.

Szałas - 2009-04-17, 16:58

Patrzysz przez okienko nad pryczą. Nope. Nadale jesteś pod ziemią... dziwnie to brzmi ale...
Nicolay Chrupow - 2009-04-17, 20:15

ALe co?
Zamyśliłem się.
Ubrałem się i postanowiłem sprawdzić czy nic mi nie gwizdnęli z auta. A później na spotkanie.

Szałas - 2009-04-17, 20:31

Otwierasz drzwi na zewnątrz... Z wnętrza pojazdy wydobył się wręcz zielony obłok smrodu.
Kurcze stary umyj się!
Samochód stoi. Z drzwi wszystko wygląda normalnie... ale. Lewe tynie koło jest dziurawe.
A to suki. Nie mogli się dostać więc zniszczyli koło. Po karoserii widać że próbowali nawet strzelać. Solidny pancerz wytrzymał to i nawalanie piłą łańcuchową. Było ich z 12 i żaden nie mógł się dostać do środka.
No nie ma co jest dobrze. I jesteś nadal na parkingu... Co jak co ale płaty parking to bezpieczny być powinien. No nic. Masz dziurawe 5 z 6 kół do gąsienicy. Może pojedzie ale lepiej je wymienić. Ciekawe czy jest jakieś zapasowe. Co do samej gąsienicy to wszystko jest cacy i gra o huczy...

Nicolay Chrupow - 2009-04-17, 20:36

- WY SKURWYS*NY!!!!!!! OBY WAM AUTA PIERDO^LNĘŁY KIEDY BĘDZIE MIEĆ PIŁĘ ŁAŃCUCHOWĄ W DUPIE KIEDY BĘDĄ WAS GONIĆ WYGŁODNIAŁE SZPONY ŚMIERCI!!!!!
Krzyknąłem donośnie. Wciąż dysząc ze wściekłości. A to ch&je. Nie... skończyło się dobre.
Pieprzę to ,że skasuje pół dzielnicy.
Wszedłem, włączyłem guzik bezpieczeństwa i wyszedłem na spotkanie. HEJ!
Może ziomki z dzielnicy będą wiedzieć kto to zrobił.

Szałas - 2009-04-17, 20:42

Człowieku serio chcesz tak śmierdzącym na spotkanie iść? Samym obłokiem pół dzielni wybijesz. Zrób bogu przysługę i skorzystaj z kranu...
Puki co
charyzma - 20

Nicolay Chrupow - 2009-04-17, 20:45

Panie dlaczego mnie każesz? Swego (w miarę) skromnego sługę?
Echhhhhhh.
Dobra, poszukajmy no jakiegoś kraniku czy coś w ten deseń. Trza się umyć. Możesz to niebezpiecznie miasto ale trza mieć jakaś higienę, bo kloszardy mnie wezmą za swojaka.

Szałas - 2009-04-17, 20:50

Zaprawdę powiadam ci... bóg ci wybaczy i obdaży willą z dziewicami w niebie... a do tego czasu.

Myju myju... może i samopoczucie gorsze ale ekosystem nie ucierpi bardziej.

Charyzma +5 na jakiś czas.

Możesz iść...

Nicolay Chrupow - 2009-04-17, 20:55

No i zmyłem z siebie zapach samca. Dobra odzyskam go.
Odzyskasz, odzyskasz.
Trochę czystości nie zaszkodzi sir.
Wilk się nie myje a żyje!
Lubię cię wujaszku! Wiesz o tym!?
NIE MAM ŻADNYCH BRATANKÓW I ODCZEP SIE ODEMNIĘ.
Chodźmy do tego kolesia z Bractwa.

Szałas - 2009-04-18, 16:50

Właśnie spokojnie zjeżdżasz windą na dół kiedy...

Alarm! Się włączył. Widzisz na dole policje zaganiającą wszystkich gdzieś do tunelów nie widocznych na mapie którą masz za sobą. Słychać tylko krzyk.
- Atakują nas! Wszystkie jednostki w gotowości na konfrontacje! - W tej samej chwili stajesz na ziemi. Policjant widząc jak stoisz podbiega do ciebie i trzepie cię w łeb.
- Człowieku obudź się! Znasz procedurę więc się jej trzymaj. Po czym odbiega wraz z resztą...


Teraz wiesz że trzeba było przeczytać instruktaż...

Nicolay Chrupow - 2009-04-18, 17:52

Biegnę razem z tłumem. A po drodze wpieprzam się do baru (pod warunkiem ,że siła wyższa nie zrobi mi psikusa)
Nic innego nie robię jak udaję się za tłumem.

Szałas - 2009-04-18, 22:16

~~Pikus? Ja? :lol: ~~


To bóg przemówił do ciebie... I wtem z ziemi wybył w samym środku tłumu szczuropodobny człek. Zaczął masakrować trzech ludzi znajdujący się najbliżej. Rzeź, fruwające części ciała i ostrzał policjantów. Siłą rzeczy jesteś między młotem a kowadłem. Przewrócony na ziemie z jednej strony szczuroczłek a z drugiej kontrolowany ostrzał a ty sam wśród setki biegnących ludzi.
W oddali widzisz że ze ścian jaskini i z podłoża wychodzi więcej tych poczwar.

Nicolay Chrupow - 2009-04-18, 22:55

Bez komentarza
I po cholerę opuszczał mój przytulny, miły i uzbrojony po zęby transporter?
JESTEŚ DO KU$WY NĘDZY FACETEM A NIE ŁAJZĄ! WYCIĄGNIJ BROŃ I NAPI$DALAJ w PIERWSZĄ LEPSZĄ ŁAJZĘ!!! I NA BOGA!!! SPER^ALAJ STĄD!!!
Racja.
W przeciwnym kierunku, czołgając się pod gradem kulą z samopałem w ręku. I mam nadzieje ,że się nie rozpadnie, bo zostanie mi tylko łom i 4,5 mm.

Szałas - 2009-04-18, 23:05

Czołgasz się. W około padają ludzie i szczury. Co jakiś czas nawet się znajdzie eksplozja od granatników. Doczołgałeś się do szpitala. Lekarze w budynku strzelają do szczurów z wiatrówek i rzucają koktajlami. Każdy wie co robić... prócz ciebie...
Jesteś 3 metry od szpitala. Jeden z lekarzy dostrzegł twoje starania i osłania cię. Dobrze strzela i ma wprawną rękę. Wchodzisz do środka. Pielęgniarka daje ci paczkę koktajli i wskazuje na okno na piętrze. - Biegnij i rób co trzeba! - Odbiega by dać kolejne dostawy lekarzom i chorym przy oknach... Taa... rozpiska by pomogła co?

Nicolay Chrupow - 2009-04-18, 23:10

- OK. LET"S ROCK!
Podpalam koktajla i rzucam w pierwszą lepszą grupę gryzoni.
- Nażryjcie się tym szmaty!!!!!
I kolejna płonąca butelka w ręke/

Szałas - 2009-04-18, 23:26

Rzut. Koktajl trafił świeżo przybyłego na poole zmagań. ledwie się wygrzebał i już stanął w płomieniach. Wpada na grupę walczących. Szczyry stają w płomieniach i wiją się w bólach.
Kolejny rzut trafił w ziemie i stworzył ścianę ognia. 2 Policjantów wykorzystało tą zasłonę by strzelać zza niej. - Ta jest Sukunsczury! Żryj ołów! - Walka trwa. Skończyły się koktajle i zginęło dzięki tobie bezpośrednio około 6 szczurów, a pośrednio koło 23.
- Ładnie - Główny lekarz pogratulował tobie. Nie wiesz jak się nazywa przez brak w lekturze... Ale wiesz że to on ci pomógł tu się dostać...

Nicolay Chrupow - 2009-04-18, 23:31

- Nie ma za co. Browca postawisz, będzie kwita. Derek jestem.
Szpanersko wyciągam rękę.

Szałas - 2009-04-18, 23:51

- Spoko ale nie teraz... nie spoczywaj na laurach. tam nadal giną ludzie! Strzelaj, rzucaj. Rób co trzeba, wiesz... w takich sytuacjach. - Podbiega do okna obok i strzela z Wiatrówki... Cela ma nadal... jak on to robi?
Nicolay Chrupow - 2009-04-19, 11:04

Fanatyk? Patriota? Wojownik?
Huk z tym!
Rozglądam się za jakąś spluwą w tym rozgardiaszu. A mało tu rannych policjantów?

Szałas - 2009-04-19, 12:52

~~Masz własne spluwy... po co ruszać cudze?~~

Bóg przemówił... A rannych jest sporo, chorych też... wszyscy co mogą pomagają w bitce tylko ty stoisz jak słup soli...

Nicolay Chrupow - 2009-04-19, 14:59

Ech, dobrze Szefie. Ciesz się tym co masz. Ech!
Wyciągam spluwę zrezygnowany i staram się ustrzelić najwięcej szczurów jak tylko mogę.
Ciekawe czy są jadalne? One?

Szałas - 2009-04-19, 18:13

"Skąd mam wiedzieć? Głupcze! Ja ich nie stworzyłem... to co ja stworzyłem zrodziło je przez swoją głupotę... Hańba ci!"

Bóg ma humory... Strzelanie zajęło kilka dobrych minut.... BA, mija druga godzina ale chyba się zaczynają męczyć. Część już zaczęła się wycofywać. Jeszcze trochę i...
Co to za wstrząsy?
BUM
Z podłogi ni stąd ni zowąd wyskoczył naprawdę wielki szczuroczłek. Ma rogi na głowie i łapę jak ci bracia co wczoraj zginęli z "twojej" ręki... Ryczy i jest potężny. Już złapał dwoje ludzi i zgniótł ich w okrutny sposób. Przed tobą padają ich powykręcane ciała. Patrzy na ciebie przegryzając głową jakiejś pielęgniarki.
Jest 7 metrów od ciebie. Puszcza martwe i bezgłowe kobiece ciało po czym zaczyna iść w twoim kierunku zabijając po drodze pojedynczymi machnięciami...

"Ups... Masz pecha Ziom."

Słynne poczucie humoru boga. Na szczęście nie walczysz sam. Wokoło inni skierowali ostrzał w bestie. Nie ma pancerza więc obficie krwawi ale nie widać by ból mu przeszkadzał...

Nicolay Chrupow - 2009-04-19, 18:51

No to walka wręcz chyba odpada. No chyba ,że jak podejdzie za blisko. Ale co może mu zrobić mój drogi łom?
Dobywam spluwę. Pewnie znając złośliwość losu został mi jeden pocisk.
Obraca głowę i celuję temu wybrykowi natury pomiędzy oczy.
Mało zwierzątek wytrzymuje postrzał z dosyć mocnej broni palnej w głowę, a dokładniej jak to mówią lekarze w Przodomózgowie.
Więc niech kula poleci i niech narobi szkód temu Ch*jowi. Jak trafię to odetnę mu ten łeb i zorbie sobie trofeum.

Szałas - 2009-04-19, 21:29

"NIech się stanie"

Strzelasz z Samopały bo akurat ona była pod ręką. Strzelasz. Ku twojemy zdziwieniu stówr zdążył znajleźć się tuż przed tobą i strzeliłeś mu w głowę z odległości może 12 cm... Trysneła krew i wrzaski wypełniły okolicę. Ciechnoł cię szponem w napadzie agnoni w sam żołądek. Oboje upadacie na ziemie...

Świat ciemnieje....


Po kilku godzinach.
"Dziecię moje... zbudź się!"

Leżysz na łużku szpitalnym. Obok ciebie jeszcze 5 osób zabandarzowanych i całych we krwi... Pokuj jest biały i nie ma okien... tylko migająca lampka przy drzwiach daje światło...

Nicolay Chrupow - 2009-04-19, 21:33

Leże patrząc na sufit. Jestem cały poobijany i zabandażowany. Mimo bóle uśmiecham się jak upośledzone dziecko które odczuwa prostą radość z niczego.
- Hehe. He. Dopadłem go. Dopadłem.
Śmieje się w bólu mojego ciała.
Mam nadzieję ,że stwórca nie będzie już do mnie przemawiał. Na razie mam dosyć słuchania go mimo ,że jestem jego (nie)skromnym sługą. Bo wole inne znaki od niego.

Szałas - 2009-04-23, 11:16

Kolo obok ciebie patrzy ze smutkiem.
- Nie masz się z czego cieszyć młody... Skończymy jako pożywka. -
Właśnie w tym momencie zauważyłeś że tak jak pozostali jesteś przywiązany do łózka i nie możesz się ruszyć.

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 10:31

- Jak to pożywka?
Spytałem się obolały?

Szałas - 2009-04-24, 12:20

- Oj młody... ty chyba nie wiesz gdzie my jesteśmy - Powiedział ten naprzeciwko twojego łóżka.
- Witamy w Masarni... Zaraz przyjdą te szczuroludy i wezmą kturegoś z nas na kiełbaski... -

Masz w beret ziom.

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 12:39

- Ale zaraz, przecież byliśmy w szpitalu! Tylko nie mówcie ,że zdobyli szpital! Czy oni, ze szpitala nas oddali?
Spytałem z gorycza w głosie.

Szałas - 2009-04-24, 19:56

Wszyscy wspólnie, jeden po drugim zobrazowali ci co się stało kiedy upadłeś.
Otóż pazury rogatego przywódcy wydzielają substancje działającą jako znacznik. Same pazury nie są zbyt ostre przez to ale wpojenie substancji w żyły zmusza wszystkie szczuroludy w okolicy do skupieniu swych ataków na tym właśnie celu. Nie istotne czy martwy czy żyw liczy się by był z białka. Rogacze wybierają najsilniejszych przeciwników by po ich złapaniu powstała najbardziej pożywna proteinowa mieszanka.
Zatem kiedy upadłeś szpital został otoczony przez niemal hordę tych paskud. Nikt nie mógł ich powstrzymać. Tak szybko jak wdarły się do środka tak szybko uciekły. Wszystkie. Naznaczony zostałeś tylko ty i jakiś Policjant. On już jest papką. Reszta zebranych została jako żniwo w charakterze dodatku. Obecnie wybierany jest nowy rogacz więc masz jakieś 30 minut do godziny by coś zdziałać.
Pasy nie są zbyt wytrzymałe ale skutecznie blokują twoje ruchy. Jesteś w ubraniu i masz przy sobie wszystko. Szczury nie fatygują się z "przygotowaniami"...

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 20:11

Wyszczerzyłem się.
- Czyli skurwiel nie pociął mnie bardzo. Dobrze.
Napinam mięsnie. Wykorzystuje całą siłę żeby wstać. Pomagam sobie zębami. Żeby przegryźć pasy.

Szałas - 2009-04-24, 20:22

- Patrzcie chłopaki... ona ma nadal silę! Dajesz młody - Cichy szeptany aplauz reszty twoich ziomków dodał ci otuchy i siły. Nadgryziony pas zaczyna puszczać. To samo robi drugi i trzeci. Pozostałe 2 odepniesz bez problemu. - Teraz cicho młody i odepnij nas. A potem dajemy dyla. - Fuks. Masz przed sobą, okaleczoną armie doborową z bronią przy pasie. Amunicji mało ale może nie być potrzebna. Tu liczy się cisza.
Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 20:31

- Spoko. Nie bójcie żaby.
Do każdego podchodzę po kolei. Nie biorę na barki żadnego ani nic ale pomagam co niektórym wstać.-
- Czy wiecie gdze jesteśmy konkretnie?
Zapytałem.
Sir, ty strasznie lubisz bawić się w bohatera.
Twoje zdrowie ziomek!
I moje- twoje też!
Wujku
SPIERD%$#J!

Szałas - 2009-04-24, 20:39

- Jesteśmy równe 20 kilometrów na północ od miasta i jakiś kilometr w dół. - Odpowiedział jeden kolo. Był farmerem i nawet miał ze sobą widły. - To jest stara kopalnia srebra. Srebro tu i jest ale również gniazdo tych kreatur. - To daje ci względny obraz tego gdzie jesteś.
Masz do dyspozycji 7 chłopa.
Farmera z widłami, 2 ochroniarzy z pistoletami i jeden z pałką policyjną, 3 górników z czego jeden ma kilofy i narzędzia, drugi ma ciężki młot i pistolet a trzeci ma topór i gaśnice. Ostatni jest jakiś dzieciak niewiele młodszy od ciebie. Ma wiatrówkę i coś na kształt pancerza.
Teraz przypomnij sobie co wiesz o kopalniach i zaczynaj...

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 20:44

- Fajnie....
- Ok, taki jest Plan! Z przodu idą ci co mają siekiery widły i resztę sprzętu do cichania i mlaskania. I chciałbym ciebie facet widzieć na przodzie. Ci co mają spluwy z tyłu. Jak krzyknę PADNĄĆ! to ci co mają broń białą czyli widły siekiery padają i ci co mają pukawki nawalają. Ja idę na przodzie a ty młody ubezpieczasz tyły strzelców. A ty z widłami idziesz ze mną w przodzie. Dajcie młodemu pałę policyjną. Jakieś pytania? Rady?
Zapytałem.

Szałas - 2009-04-24, 20:54

- Tak... dwie... śpieszmy się i bądźmy cicho...
- Gdzie teraz?
- No chyba do... eee... no czy ktoś widział którą windą trzeba jechać?
- Zero poszlak ziom
- Pieprzycie trzy po trzy panowie... Jadziem a droga się odnojdzie...

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 21:00

- To to spieprzajmy stąd i wracajmy do naszych żon, córek i dup.
Zawołałem i wyjąłem łom. Ostrożnie otworzyłem drzwi, rozejrzałem się i dałem znak ręką że droga wolna.
Cholerny bohater.

Szałas - 2009-04-24, 21:01

Zawołanie było głośne... zbyt głośne. Jakiś ruch nastał. Lepiej się stąd ruszać zanim ktoś tu wparuje...
Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 21:04

- Ok spieprzamy!
Zawołałem i wybiegłem z (tym razem) Samopałem w ręku.

Szałas - 2009-04-24, 21:06

Kolejny wrzask - Kurwa ciszej pojebusie! To że prowadzisz nie znaczy że masz się drzeć jak idiota...
Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 21:10

Wychodzę..... Z bronią.......
(Zrezygnowany ale mający chęci gracz)

Szałas - 2009-04-24, 21:16

Ok... Wyszliście z celi. Wokoło jest wiele gruzu, metalowych mocowań sklepienia i panuje półmrok. Co jakiś czas rozmieszczone są różne lampy. Całoś skupia się na zasadzie ślimaka. Kilka tuneli krąży wokoło aż trafia na dno kopalni. Tam teraz jest większość szczurów. Musisz szukać windy lub tunelu prowadzącego do wyjścia. Masz przed sobą 3 tunele.
Jeden jest ciemny a nikłe światło jest daleko w głębi.
Drugi jest jaśniejszy ale słychać tam jakieś odgłosy.
Trzeci jest zwykły ale prowadzi w dół.

Nicolay Chrupow - 2009-04-24, 21:18

Szeptem
- Te, górnicy, którędy waszym zdaniem powinniśmy iść?
Zapytałem.

Szałas - 2009-04-25, 09:28

- Zieloności pojęciowej nie mam...
- Wybierz jedną ziom..



Ty chyba nie liczysz że ci będe podpowiadał co? To by popsuło zabawę.

Nicolay Chrupow - 2009-04-25, 11:05

(Ale jakaś wskazówka by się przydała)
To idziemy tam gdzie się świeci najsłabiej czyli do tunelu pierwszego.

Szałas - 2009-04-25, 12:40

Zatem idziecie.
Zwarty szyk. Wszyscy w pogotowiu i na paluszkach. Dochodzicie do źródła światła. Jest to lampa przemysłowa na sklepieniu tunelu.
- To są pierwsze tunele. Nie wykopane przez te szczury. Idziemy w dobrym kierunku. - Uradował się jeden z górników.
Szliście jeszcze chwile i doszliście do pierwszej windy. Ups.
Stoi przy niej barczysty osobnik szczurokształtny. Ma w ręce jakiś kij o który się opiera. Chyba drzemie ale swoją posturą zasłania całe wejście do windy. Nie ma szans by go po prostu ominąć.

Nicolay Chrupow - 2009-04-25, 13:30

- Kuźwać
(szeptem)
- OK. To robimy tak. Rolnik mu widłami w bebechy. Ten co ma siekierę to w łeb mu. A reszta się rzuca i okłada go a na komendę PADNIJ wszyscy padacie i co mają broń nawalają w niego.
(szeptem)

Szałas - 2009-04-28, 19:40

Widły obudziły gryzonia, Siekiera rozcięła mu brzuch. Padł od ciosów by powstać i rozrzucić was wokoło. Gdy stał a wy leżeliście strzelcy oddali salwę. 1/3 strzałów chybiła a reszta zabiła biedaka. Upadł miękko między leżących. Wśród nich ty. Droga do windy jest pusta, ale troche hałasu było. Czas się kurczy...
Nicolay Chrupow - 2009-04-29, 10:35

- ZAjebiś%ie, ok wpieprzamy się i zjedżamy bo będziemy mieli zaraz tutaj jego kumpli. Wchodzimy
(szeptem)
- Górnicy, wy się znacie na tym więc wy obsługujeci winde.
(szeptem)

Szałas - 2009-04-29, 13:31

2 siada przy skrzynce i po chwili już jedziecie w górę. Jedziecie jedziecie aż nagle!

"Nie ma lekko głupcze!"

Winda się zacieła. 3 górnik stwierdzł że jedyne co możemy zrobić z tą windą to pojechać w dół albo z niej wysiąść...

Nicolay Chrupow - 2009-04-29, 16:06

- A nie da się wyjść i odblokować jej w jakiś sposób?
Zaproponowałem zrezygnowany.

Szałas - 2009-04-29, 18:16

- Keine posoben mein froind... Ta winda groBe Caput... Wyłazimy phuki nas ne wykhryła szczurza wataha... - Szwab górnikiem... o ironio...
- Tam jest droga skalna, Trochę trudu i się wespniemy...
- O&ujałeś Dzidek? To jest Stroma skała...
- Mamy liny... uda się... Ale ktoś musi iść ostatni i ubezpieczać a ktoś silny musi iść z przodu i pilnować drogi... -

"No młody głupcze? Pierwszy czy ostatni?"

Nicolay Chrupow - 2009-04-29, 18:17

Jestem głupi ale.....
- Kto ma jaja iść ostatni?
Spytałem się.

Szałas - 2009-04-29, 18:18

- Ostatni ma pilnować tyłów przed szczurami... Pierwszy ma pilnować byśmy nie spadli... Ja odpadam na obie. - rzekł górnik.
- To jak dzielimy - spytał ochroniarz...

Nicolay Chrupow - 2009-04-29, 19:18

- Ja pilnuje tyłów a ten kto ma najwięcej krzepy idzie przodem. Ka Pe WU?
Rzekłem.

Szałas - 2009-04-29, 19:26

- To ja pójdę przodem - rzekł policjant.

"Zamknijcie japy!" - rzekł Bóg.

Nicolay Chrupow - 2009-04-29, 19:28

- Społeczeństwo będzie z ciebie dumne. No to ruszamy faceci. Te, górnik otwórz właz i oceń skałę.
Rzeknąłem.

Szałas - 2009-04-30, 17:14

Rekaliście wqszyscy... czas akcji. Wszystko cacy... jedziemy
Nicolay Chrupow - 2009-04-30, 18:40

Czekam na zwiad górnika dotyczący sytuacji na górze.
Szałas - 2009-05-01, 20:41

(Dłuży się więc trochę storytelling plus na kościach wyszło że nic wam nie będzie...)

Wespieliścię się na górę po ścianie. Mimo wielu trudów i znoju. Farmer raz o mało nie zleciał. W momencie kiedy wyszliście na powierzchnię górnicy użyli swojego sprzętu by zniszczyć windę. Po kilku "przeróbkach" dźwig eksplodował i zawalił całe wejście do kopalni. Utrudni to szczurom ataki bo przez twardą granitową ścianę kopalni nie przekopią się tak łatwo jak przez ziemie miasta... Stoicie po środku niczego... wokoło piasek, piasek i targany przez wiatr piasek...
- Klops... - Farmer jak raz podsumował sytuacje jak należy... co teraz?

Nicolay Chrupow - 2009-05-01, 21:42

- Dostać się do miasta. Napić się i coś zjeść. Wie ktoś może gdzie się konkretnie znajdujemy?
Spytałem się ogółem.

Szałas - 2009-05-01, 23:04

Wtem udałeś.
Objawił ci się bóg a raczej postać we mgle wokoło ciemnych chmur...

"Głupcze! I to ciebie los mi dał za narzędzie. Dobrze chociaż że nie jesteś niedorozwinięty... no przynajmniej nie całkiem.
Kończ zadanie Bractwa. Ktoś kogo Kochasz, cierpieć ma przez ciebie. Wypełnij mą wole... inaczej życie zniknie na nowo..."

Wizja znikła. A wy znajdowaliście się w twoim wozie. A właściwie ty... bo byłeś w swoim pokoju. Reszte słyszałeś za ścianą... że są.

Nicolay Chrupow - 2009-05-02, 10:34

Nie rozumiem. Przecież przez co najmniej 48 godzin nie piłem nic ani nie brałem co mogłoby mi zaszkodzić ani wywołać takie stany.
Dlaczego najwyższy się na mnie uwziął?
Ok. Mam być Mojżeszem szefie to będę.
KIM?
Taki gostek, żydów wyprowadził z więzienia.
Znaczy zorganizował wielką ucieczkę (Gret Escape?)
No.
Aha.
Wychodzę do ludzi swych, witam się z nimi a następnie zasiadam za sterami swego pojazdu.
- To którędy do miasta?
Zawołałem

Szałas - 2009-05-02, 11:38

Nie piłeś nic... dawno. I ty się dziwisz że zasłabłeś po wspinaczce?
Mniejsza. Wstajesz i wychodzisz z pokoju. Słyszysz głosy kamratów... w ładowni?
Wszyscy po kolei odzywają się w magazynie. Chyba grają w coś.
- HA! Mały Strit! I kto przebije?
- Cholera znowu?
- Ty oszukujesz!
- Płacić mości panowie...
- A podobno farmerzy to się tylko na oborze znają.

Wesoło tam... ale kto prowadzi?

Nicolay Chrupow - 2009-05-02, 14:07

Podchodzę i przyglądam się w co grają.
- Ej, ludziska, kto w ogóle prowadzi moją brykę?
Zawołałem.

Szałas - 2009-05-02, 15:00

Spojrzeli się na ciebie. Nie posmutnieli. Wręcz przeciwnie.
- Poker. Grasz z nami ziom?
- Ano prowadzi taki jeden zakuty kolo. Mówił żeś z jego kompaniji i że ten towar pilnować mamy. Jedziemy do miasta... jako się nie mylę zaraz będziemy.
- Yo. oblukaj tego schemata. 3 dni byliśmy pod ziemią czaisz?
- Młody chce powiedzieć że jakieś kilka godzin marszu po tym jak zemdlałeś przyjechała ta jednostka pancerna. Zabrał nas widząc że cię niesiemy. Mimo że nie masz jakiejś odznaki czy munduru.
- Niemożliwe, ty to wszystko na gwiazdki na czapce przeliczasz. Tak czy inaczej my tu posiedzimy i kilofem jakby co pogrozimy a ty idź go sprawdź.

Nicolay Chrupow - 2009-05-02, 16:08

- Później. Muszę zobaczyć tego blaszaka.
Zakuty łeb? Z mojej kompani? Przecież nie było pośród nas żadnego gostka z Bractwa. Coś tu jest nie tak, ale zobaczmy.
Nie ma to jak paranojka.
Co nie wujek?
Spier%alaj. Bo butelką po bimbrze dostaniesz.
Jesteście straszliwymi chamami.
..................
A wpier%olił ci kto?
ZAMKNĄĆ SIĘ!

Szałas - 2009-05-02, 21:38

Idziesz. Drzwi do magazynu zatrzaskują się za tobą. Idziesz powoli do kabiny kierowcy. Słyszysz jakąś rozmowę.
- Więc ładunek cały?
- Tak kanclerzu...
- Kierowca zdrów?
- Zdrów kanclerzu...
- Dobrze. Dopilnuj reszty dostawy i każ mu się śpieszyć. Co prawda jest i tak przed planowanym czasem ale niech nie zwalnia tępa. Im szybciej dostaniemy tę dostawę tym.... ZGRZYT... pozbędziemy się... ZGRZYT... TRZASK...
- Kanclerzu? tracę łączność.
- ...ZGRZYT... Ku chwale... ZGRZYT... Bez odbioru...

Nicolay Chrupow - 2009-05-02, 21:49

Wyjmuje łom. To nie jest gadka Bractwa. Podkradam się do niego z łomem. I chwile obserwuję. I słucham. A potem, trzymając łom.
- A ty kim jesteś?
Zapytałem bawiąc się łomem.

Szałas - 2009-05-03, 12:10

- Starszy plutonowy sztabu wschodniego siedziby BoS. Naczelny wysłannik Konsylarza Ezela... Celem jest dopilnowanie byś dostarczył niezbędny sprzęt. Nie było cię w dniu odebrania reszty dostawy... Szeregowy Derek. I gdzie wasza odznaka? -
Yep... definitywnie to członek bractwa... i to od tego zioma co mu masz przekazać prototyp Pipboya 3000.

Nicolay Chrupow - 2009-05-03, 12:16

- Jestem najemnym kierowcą więc nie potrzebuje odznaki. Więc żeby było wszysko jasne. Co miałem ci przekazać starszy plutonowy?
Zapytałem dla pewności.

Szałas - 2009-05-03, 12:23

- Nie ty mi... Spocznij. Miałeś odebrać ode mnie zapasy żywności i części zapasowe. Niespodziewany atak na miasto przeszkodził. Na szczęście mój pluton był na miejscu. Uratowaliśmy miasto a z tego co wiem ty uniemożliwiłeś dalsze działania tych wypaczeń. Za jakiś miesiąc uporamy się z nimi zupełnie... Do tego czasu. -
Wręcza ci małą zawiniętą paczkę.
- Już nie jesteś tylko najemnikiem. Dostajesz w tej chwili przepustkę wartości E. Do podstawowych baz danych i sektorów baz... -
W paczce jest jakiś metalowy mały przedmiot z jakąś igłą...

Nicolay Chrupow - 2009-05-03, 16:57

Coś dziwnego mi natchnęło.
- Czyli jestem pełnoprawnym członkiem bractwa? Tak? Więc jesteś ode mnie wyższym stopniem. Tak. Więc, podlegam jakimś rozkazom czy mam wykonywać misję po swojemu?
Spytałem. Po odpowiedzi opowiadam mu historię o tym mężczyźnie co chciał mój ładunek i o tym jak zaatakował mnie dwóch mutków.
- ..... i w pamięci pojazdu powinno być wspomnienie o tym zdarzeniu.
Zakończyłem.

Szałas - 2009-05-03, 20:55

- Tak podlegasz. Jesteś niższy stopniem ale nie podlegasz moim bezpośrednim rozkazom. - Wysłuchuje cię uważnie.
- Tak już przejrzałem czarną skrzynkę. Dane zostaną przekazane dalej i upewnimy się by ci co to zrobili stracili domy i głowy. A teraz usiądź z tyłu. Poprowadzę do miasta... - odwórił się na drogę.

Nicolay Chrupow - 2009-05-03, 21:12

- Ok. Poradzisz sobie? Bo muszę zajrzeć do tych z tyłu.
Spytałem się.

Szałas - 2009-05-03, 21:29

Nie odpowiedział. Ale po kiwaniu głową można pomyśleć że ma cię troche za idiotę po twoim zapytaniu...

"Głupcze! Słuchaj co ludzie mówią zanim otworzysz japę! Rzesz mi się mesjasz trafił..."

Nicolay Chrupow - 2009-05-04, 11:49

,, A co? Innego nie było Panie?" Tylko ja, nie no. Czuję się zaszczycony."
Idę do gości z tyłu. Zagram o coś.

Szałas - 2009-05-04, 16:21

Spędzasz miło kilka godzin na grze w karty. Nie jesteś hazardzistą więc straciłeś 4$.
Ale co tam. Fajno było.
Wtem głos w głośniku.
- Kshhh... Wysiadać, jesteśmy na miejscu.... Kshhh... - Tak jesteście na miejscu. Niestety w ładowni nie ma okien więc nie widzisz czy mówi prawdę. Nagle klapa tylna od magazynu się otwiera. Dwóch pokaźnych chłopa i jedna całkiem niezła laska okuci w lekkie zbroje bractwa zaczynają załadunek. Czego to chyba wiesz... Laska gapi się na ciebie... ach ten uśmieszek.

Nicolay Chrupow - 2009-05-04, 17:36

Wyszczerzam ząbki i podchodzę do niej.
Patrzę na nią chwilę i opieram ręce na biodrach. A następnie patrze na słońce i....
- Ładny dzionek co nie?
Po odpowiedzi.
- A propo.
Wyciągam dłoń.
- Derek Kilian. Świeży szeregowy przy tym jednocześnie kierowca.
Przedstawiłem się grzecznie.

Szałas - 2009-05-04, 18:49

Laska pociera czoło od potu.
- No ładna... pod tą kupą ziemi musi być piękna pogoda. - Zaśmiała się. Człowieku. Jesteś w podziemnym mieście.
Mimo to rozbawiłeś ją.
- Lamia. Kapral Lamia. Miło mi szeregowy. - ten uśmiech - Kierowca powiadasz? Musisz być dobry skoro za to cię przyjęli...

Nicolay Chrupow - 2009-05-04, 18:57

(To skąd u Diaska mam wiedzieć gdzie jestem? Raz na pustyni, raz w mieście, raz u szczurów to mogę się pogubić!)
- Udało mi się wygrać wyścig. Bractwo mnie dostrzegło więc wziąłem tą robotę.
Wytłumaczyłem.

Szałas - 2009-05-04, 19:13

Zaśmiała się. - Aaaa to ten drugi co został po wyścigu? Hahaha... gdyby nie to że ten co wygrał odjechał nie miał byś pracy wiesz o tym? Hahaha... - No mesjaszu... zabolało?


(Nie napisałeś że chcesz wiedzieć :))

Nicolay Chrupow - 2009-05-04, 19:23

- HAHAHA! Zabawne, ale szkoda ,że go nie zastrzeliłem podczas wyścigu. Łajza i tak miała szczęście, że dojechała z przestrzelonymi oponami.
(Wcale nie zabolało)
- Ale praca na bok. Co taka urodziwa dziewczyna robi w bractwie?
Zapytałem

Szałas - 2009-05-04, 19:31

- Urodziwa? Skąd. Ale szukają specjalistów a nie ma drugiego takiego sapera jak ja... -
Nie pewna i ma kompleksy to widać. Ale saper? WoW.

Właśnie załadowała ostatnią skrzynie.
- Chłopcy! To wszystko wracamy na dół... Hej? Idziesz z nami? Ponoć masz nadwyżkę czasu...

Nicolay Chrupow - 2009-05-04, 19:43

- Ano. Mam!
Powiedziałem wesoło.
Możesz ją opisać?
- Saper? Nieźle. A jaką rzecz wysadziłaś ostatnio?
Zapytałem.

Szałas - 2009-05-05, 09:10

Poszliście razem. Opowiedziała ci o swoim zawodzie i że ostatnio wysadziła 3 supermutantów za jednym razem. Za to dostała awans... Ty jej powiedziałeś o technice robienia ładunku czasowego. Wymiana doświadczeń zaowocowała polepszeniem twoich stosunków z tą damą oraz zwiększeniem twojej wiedzy w tych tematach.

Jak mówiłem ma na sobie lekki pancerz bractwa. Wygląda profesjonalnie. Na ramieniu awał liny i druta. Przy pasie kilka toreb z prochem, kablami i narzędziami. Wojskowe buty i tatułarz bractwa na ramieniu. A twarz?

Nicolay Chrupow - 2009-05-05, 10:24

(Trafiłeś w mój gust draniu)
Podziękować ci o najwyższy! Taka ładna saperka!
O cholera...
A co tam!
Prawdziwy mężczyzna myśli o konsekwencjach 10 minut przed powrotem do domu.
- A jak w ogóle trafiłaś do bractw władczyni eksplozji.
Gdzie my w ogóle siedzimy?

Szałas - 2009-05-05, 11:43

W barze starego ghula.
A i ona już mówiła jak się dostała... zagapiłeś się na jej twarz przyznaj się?
Popijacie jakiś alkohol. Ona Winopodobne coś a ty piwo... chyba.
- Zmieńmy temat... Właśnie skończyłam ostatnie zadanie na ten miesiąc. Widzisz. Na razie nie ma zapotrzebowania na wybuchy... mam wolne ale muszę być w kontakcie z bractwem co oznaczało by siedzenie w bazie aż do odwołania... - Wzięła łyczek...
- Ale ty masz kontakt z bractwem a ja nie mam zajęcia... co ty na to kaskaderze?

Nicolay Chrupow - 2009-05-05, 14:11

- To może weźmiesz się ze mną? Mam na pokładzie wolną kabinę a jak ci się nie podoba to odstąpię ci swoją. Samochód opancerzony, robota bojowego mam także w samochodzie i kupę amunicji. A do tego też wykonuje misję. To co? Spędzisz aktywnie urlop? Jakby co, to mogę im nawciskac kitu ,że potrzebna jest mi pomoc przy konwojowaniu. Znasz się trochę na mechanice? Czy na obsłudze komputerów?
Zapytałem.

Szałas - 2009-05-05, 15:52

Natłok informacji nieznacznie spłoszył dziewczynę.
- Wiesz co? I tak jadę do następnego miasta na twojej mapie - Cholera skąd zna twoją rozpiskę? A już wiem... bo jej nie wyłączyłeś. - Więc chętnie się zabiorę przynajmniej tam... dalej zobaczymy. - puściła ci oczko...

Nicolay Chrupow - 2009-05-05, 16:41

- Ale daj spokój! Wszystko załatwię. Nawet teraz!
Zrzekałem się.

Szałas - 2009-05-07, 19:19

Ok teraz trochę opowiastki.

Zgodziła się i po upiciu się jak świnie chwiejnym krokiem śpiewając sprośne piosenki ramie w ramie szliście w stronę windy. Mimo upojenia nie byłeś idiotą i nie jechałeś autem. O nie. To przesiedzisz... a właściwie prześpisz kaca.
Obudziłeś się, o ironio, tak samo jak ostatnim razem kiedy piłeś z kobietą alkohol.
Ty bez ubrań i ona bez ubrań.

"Ja to se ekipę wybieram, nie ma co..."

Nicolay Chrupow - 2009-05-07, 19:24

Budzę się.
Mój Pan Dobry i Szczodry jest! Takimi darami takiego sługę jak ja obdarzać! Cześć ci Panie!
Modlitw składać nie będę ale jak chcesz mutków kilka czy potworów w twym imieniu ustrzelić mogę.
- Wstałaś?
Pytałem zakładając spodnie.

Szałas - 2009-05-07, 19:35

- AAaaaaaaa. - Jej piękny śpiew poranny zbudził i uspokoił twe skołatane nerwy.
- Ty jesteś prawie nagi! - wstała zdziwiona. Stała chwilkę. BEZ UBRANIA! Po chwili jednak zorientowała się i zakryła się kocem z twojej pryczy. Czerwona na twarzy. Chciała zapytać ale się wstydziła.

"Głupcze! Wyjaśnij jej..."

Nicolay Chrupow - 2009-05-07, 19:40

Rzuciłem jej moją kurtkę żeby się ubrała i odwróciłem się.
- Jakby ci to wyjaśnić...... Rozmawialiśmy o tym ,że masz wolne ale musisz być w bazie. Więc spotkałas mnie i spytałaś czy możesz się ze mną zabrać. Ja oczywiście się zgodziłem. Decyzję i twój aktywny urlop opiliśmy w knajpie. I tak cię odprowadziłem do mojego hotelu, aniele eksplozji.
Opowiedziałem

Szałas - 2009-05-07, 19:45

Nim skończyłeś mówić poczułeś miły całus na poliku.
- Prawdziwy gentlemen... to jak jedziemy? - Decyzja jest twoja. Ale rozegranie spoko.

Nicolay Chrupow - 2009-05-07, 19:50

Masuje się w tym miejscu z uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, bombeczko.
Po czym ruszyłem odpiłem samochód i wyjechałem z tej dziury.
Po drodze spytałem się.
- Lubisz rock?
Zapytałem.

Szałas - 2009-05-08, 18:13

Wtem przerwało ci samoistne włączenie radia.

~~To ja wasz ukochany DJ Mad Mike! Jeżeli mnie słyszysz znaczy że "Bagno" jest blisko. HEJA! New Jork! Żal mi tych którzy nie odbierają najlepszych audycji na pustkowiach. Pamiętaj! MAD FM tylko muzyka i lecimy!~~

Zaczęła lecieć całkiem przyjemna muza. Stara ale przyjemna.

Następny przystanek "Sarnia" Cokolwiek to znaczy...
Lamia widząc punkt na mapie oznaczony taką nazwą powiedziała.
- Sarnia słynie z ropy. Na bank masz tam zatankować i wziąć kilka beczek czarnego złota -

Nicolay Chrupow - 2009-05-08, 18:18

- Widać ,że świat się odradza.
Skwitowałem
Wsłuchiwałem się w nową stację.
- A co to w ogóle za mieścina Sarnina?
Zapytałem moją towarzyszkę.

Szałas - 2009-05-19, 13:18

- Mówiłam ci już... naucz się słuchać... - obrażona odwraca się w przeciwnym kierunku.

W Radyjku zapodaje nowa muzyczka.

"Ludzie i ludziska... właśnie doszły do mnie słuchy że kolejny oddział mutantów napadł na osadę rolniczą niedaleko miasta Sarnia... niech bóg ich ma w opiece. Z tej okazji trochę smętnych kawałków dla ich uczczenia... Mad Mike, do usłyszenia..."

Wow... ale zbieg okoliczności...

Nicolay Chrupow - 2009-05-19, 13:33

- Oj, nie gniweaj się. Chodziło mi o to czy wiesz dlaczego nazywa się Sarnina?
Zapytałem kojąco.
Następnie zajechałem pod jakiś bar czy inną spelunę. Przydała by mi się jakaś spulwa. Normalna. Może coś kupie? Wysiadam z łomem przy pasku.
WOW! Paliwko.....
O patrzcie! Kierowca się obudził!
(szczerzy się)

Szałas - 2009-05-19, 20:08

"Gdzie na moje imię ty tu widzisz bar? Przecież jeszcze 15 km do najbliższego zabudowania a ty już nie wiem co... Kara!!!"

Zbierają się ciemne chmury. Deszcz. Niby przyjemnie gdyby nie fakt że w tych rejonach jest on kwaśny... Nie bój żaby! Pancerz wytrzyma nawet uderzenie pioruna więc. Ale ty to co innego. Skura w kontakcie z kwasem pali się i topi. O masie bąbli nie wspomnę tak samo jak o bliznach na całe życie.

- No ładnie... mamy pecha. Ale mogło być... - Nim skończyła przed wami grzmotnął piorun... Straciłeś kontrole i zjechałeś z drogi. Zaryłeś w próg i coś trzasło w wahaczu tylnym...

- Teraz jesteśmy w dupie... W mieście to naprawią ale... przez ten deszcz może być ciężko dojść tam. -

Małe przypomnienie... kwas nie pali plastiku...



(A to przez to że na kości szczęścia wypadło 3... 1 i byś umarł najpewniej...)

Nicolay Chrupow - 2009-05-19, 22:21

(Stracić kontrole nad kilkutonowym pojazdem?! Nagle zajechać w rów? To tak jakby jechał czołgiem i myszy się przestraszył, coś tu nie tak.........)
- Wiesz co? Może uda mi się go naprawić samemu.... Ale wtedy kiedy deszcz minie.
Powiedziałem do swej towarzyszki.

Szałas - 2009-05-20, 15:57

Godziny mijają... radio przestaje powoli działać. Deszcz nie mija. Lamia już śpi z nudów... A przez wodę otaczającą wóz oraz jego masę coraz bardziej się zagrzebujesz.
Puki co nic takiego. Kilka centymetrów w kilka godzin ale co to będzie później...


(Tak się ma jak się nie jest cierpliwym...)

Nicolay Chrupow - 2009-05-20, 19:49

Panie, za co.....
Jeżeli będziesz mi jeszcze takie jajca odwalał, to przepiszę się na inne wyznanie!
Zara......
Przecież jestem ateistą! To po cholerę on do mnie mówi?
Nieważne.
Próbuje wyjechać pojazdem z dziury a JAK to nie pomoże to biorę łom i narzędzia by obejrzeć usterkę i ja naprawić.

Szałas - 2009-05-20, 21:42

Ruszasz. Powoli auto rusza z miejsca. Wygrzebuje się przód ale tył nadal zakopuje się głębiej... Tada! Oto wyjechałeś przodem auta... Mały sukces ale jest i musisz wykombinować jak to wykorzystać na swoje...
Wychodzisz... Kwas pali cię w skórę, głowę i zaczyna niszczyć twój ciuch...
Twój skill mechanika pozwala ci ocenić szybko że potrzeba albo dźwiga, sześciu chłopa, nagłej suszy albo podnośnika by cię z tego wyciągnąć... Pierwsze niemożliwe, drugie po spacerku koło godzinnym by się udało, trzecie jest w rękach boga a ostatnie może sam wykombinujesz...

Nicolay Chrupow - 2009-05-21, 10:05

Cholercia......
Nic to.
Spróbuje poszukać w czołgu jakiegoś podnośnika czy innego ustrojstwa, a jak to nie zadziała to.....
Robocik....
Może on da radę wyciągnąc auto?

Szałas - 2009-05-21, 10:40

Genialne!

Jednak nie zrozum mnie źle. Przerobienie oprogramowania robota stricte bojowego jest trudne... Cholernie trudne. Przywrócenie go do użytku poprzedniego może być nawet trudniejsze. Ale nie nie wykonalne.

Trudność Cholernie trudne

Chcesz spróbować?

Nicolay Chrupow - 2009-05-21, 18:18

(Ziomek, wiesz co? Odłóż NS)
Jak na razie postanawiam poszukać podnośnika czy innego ustrojstwa. Jak poszukiwania zawiedzą, budzę moja drogą przyjaciółkę, streszczam jej co się dzieje i przedstawiam pomysł odnośnie robota.
- .... i czy znasz się coś na komputerach?

Szałas - 2009-05-21, 19:04

Szukasz, szukasz... MASZ!
Lewarek... Głupie! Po co mały lewarek do ponad 3 tonowej maszyny?
Nic to.

- Co? Jak? Aha... Tak znam się... Jak gówno na poezji. Wybacz ale umiem tylko wysadzać... przy okazji. Twoja skóra zawsze była taka w czerwone plamy? -

(Newer!)

Nicolay Chrupow - 2009-05-21, 20:08

- Nie złotko. Śpij dalej.
Cholera, tym lewarkiem to jednak nie dam rady. Nic to. Szukam jakieś peleryny i idę do Sarniny po pomoc.
- Popilnuj wozu. Ja idę na piechotę po pomoc i ludzi. Musisz zostawić swoje DNA u robota żeby cię nie rzowalił. Ok?
Zapytałem

Szałas - 2009-05-22, 15:11

Znalazłeś kawał foli. Zakładasz go jak Płaszcz i idziesz. Nie rozpuści się ale uważaj by ci nie zwiało...

Po godzinie.

Trafiasz do miasta. Deszcz pada nadal. Wszyscy schowani w rdzewiejących i luźno usłanych" budynkach". Powoli się rozpadają... Smutny widok.

Nicolay Chrupow - 2009-05-22, 15:21

Poprawiam płaszcz i łom przy pasie. Wchodzę do jakiegoś budynku co wygląda jak bar czy sklep, albo coś w ten deseń.
Mam nadzieje ,że odbędzie się bez zadymy.

Szałas - 2009-05-22, 20:02

Wchodzisz do jakiegoś budynku. Jest sporawy, a sporawa jego część znajduje się pod hałdą śmieci. Widnieje szyld.

"Coś za nic" - Sklep wielobranżowy. Skąd wiesz? Bo szyld zleciał na ziemie chwile po tym jak wszedłeś.

- <Kaszel> Witam młodego. W czym może ci Stary Marty pomóc? <Kaszel> -

Miły starszy pan... z mocno podziurawioną skórą pełną poparzeń.

- Ładną tu mamy pogodę co? <Kaszle> Nie zawsze jest tak... o nie. Czasami jest jeszcze tornado i burza... teraz to ledwie kapuśniaczek... <Kaszle> -

Nicolay Chrupow - 2009-05-22, 20:29

- Wóz mi wpadł w rów i poszukuje ludzi którzy pomogą mi w wyciągnięci wozu. A propo. Co w tym sklepie można kupić?
Spytałem.

Szałas - 2009-05-22, 22:23

- Wóz powiadasz? Wynajmę ci roboli za.... Powiedzmy.... Ile masz chłoptasiu? -
Kolo konkretny jest...

Nicolay Chrupow - 2009-05-23, 10:58

Co mi tutaj zaśmierdziało. Znałem się na tym. Powiem za dużo to sobie sami wezmą i tyle mi pomogą. Zwężyłem oczy.
- Nie za dużo i nie za mało. A zresztą podaj swoją cenę a ja swoją.
Zaproponowałem

Szałas - 2009-05-23, 13:28

- Cwaniaczek co? Nie lubimy tu takich... mów albo moich chłopcy pomogą ci inaczej niż myślisz... - Kiepska przemowa stary... Nie masz gadane to się nie wychylaj.
Nicolay Chrupow - 2009-05-23, 13:49

- Nie cwaniaczek tylko handlarz.
Położyłem rękę na łomie.

Szałas - 2009-05-23, 14:31

- Skoro tak wolisz młodzieńcze... Henry! -
Cios w głowę. Świat ciemnieje.

Budzisz się po jakimś czasie na kanapie w jakimś domku.
Obok siedzi Sklepikarz. Ściska czapkę w rękach i buja się na krześle. Wygląda na zmartwionego.

Nicolay Chrupow - 2009-05-23, 18:31

- Za co to było?
Spytałem się. Pewnie zostałem ograbiony ze wszelkich dóbr.

Szałas - 2009-05-23, 20:05

- Wybacz panie... Pan nie wspomniał że z bractwa. Odznakę znaleźliśmy jak pan upadł... Myśleliśmy że pan to jakiś taki... no wie pan <kaszle> - Zabraliśmy pana do burmistrza... chłopacy już poszli po pański wóz. Pomogą...
Nicolay Chrupow - 2009-05-23, 21:33

- Nic nie szkodzi. Po prostu wypełnialiście swoją robotę.
Wstałem i pomasowałem się po głowie.
- A propo. Co można kupić u was w sklepie?
Zapytałem.
- Może ubijemy jakiś handel?

Szałas - 2009-05-24, 17:55

- Co? Obrażasz mnie... Damy ci wszystko co możemy i czego potrzebujesz. BoS zrobiło dla nas tak wiele że... Zrób listę a ja to załatwię na jutro. - Wyjrzał przez okno...
- <Kaszle> Wciąż pada... mam nadzieje że te gumiaki wytrzymają. Nie chce by moi synkowie poparzyli się jak ojczulek co nie? - Zaśmiał się.

Zobaczyłeś na zegar. Jest 21.50 W tym samym momencie usłyszałeś jakąś muzykę i śmiechy. Radość? Śmiechy? Tego nie znasz...

- Oho... młodzież znów się bawi. Dziś chyba sobota... Może pójdziemy im pokibicować? Burmistrz wróci za godzinę. Rozmawia przez terminal z bractwem i przeprasza za to co się stało... - Chce ci pomóc wstać...

Nicolay Chrupow - 2009-05-24, 18:58

Uśmiechnąłem się w myślach. Darmowy staff. Fajnie. Zrobię ta listę.
- Więc ruszajmy Marty! Zaznajmy radości w tym smutnym świecie.
Rzekłem

Szałas - 2009-05-25, 18:43

Dostajesz płaszczyk z kapturem i wychodzicie...

Jesteś na tej samej stercie śmieci. Tyle że na jej szczycie. Widzisz całe miasto.

Na złomie konkretnie górach złomu i aut. W oddali widać działającą pompę, to tam ropę wydobywają. Jedyna działająca pompa, podobnie jak miasto cała w rdzy i dziurach. Jeszcze parę lat takich deszczów i zniknie z map...

Nic to... Schodzisz i małym podwieszanym mostem z gazrurek idziesz do remizy strażackiej.
Tam widzisz tańczące nastolatki w rytmie twista. Czarni, biali i kilku indiańców... Wszyscy bawią się gdy wokoło smutny widok...

Nicolay Chrupow - 2009-05-25, 23:00

W myślach tworze listę.

*Nóż.
*Jakąś boczna spluwa. Obrzyn, pistolet, rewolwer. Wszystko jedno.
*Jakaś pałka. Najlepie bejsbol
*Może lepsza i wytrzymalsz kurta czy pancerz.
*Żarcie.
*Kanister paliwa
*Klasyczna powtarzalna strzelba na śrut.

Tak.....
Tego chce.

Idę za nim do remizy.

Szałas - 2009-05-26, 18:18

Już w niej jesteś.
Nicolay Chrupow - 2009-05-26, 18:33

:-/
To patrzę co się dzieje.
- To Chuby Cheker?
Zapytałem o nazwę piosenki.
( http://www.youtube.com/watch?v=jja7m6gp8zc )

Szałas - 2009-05-26, 20:16

Znasz się na rzeczy. Bibka trwa do rana. Wypiłeś tony ponczu o smaku poziomkowym z dodatkiem alkoholu.
Grałeś w Limbo, tańczyłeś sobie i to chyba przez muzykę, ale dobrze się bawiłeś.
Po godzinie przyszła Lamia i zatańczyliście razem. Zabawa była ułożona, to prawda ale jaka fajna.
Rzut do tarczy, kręgle i ciasta. Teraz już wiesz czemu ci ludzie nadal tu są... Bawią się i nie myślą o złym. BoS chyba maczał w tym palce.

Nicolay Chrupow - 2009-05-27, 12:17

I niech będzie tak dalej!
Jeżeli jeszcze trwa zabawa to się bawię. Trzeba korzystać z okazji do maksa.
A jak po bibe to biorę kartkę i ołówek i zapisuje to co w myślach przygotowałem sobie.
Rozwalam się na pryczy rozmarzony.
Jutro dam mu kartkę.

Szałas - 2009-05-27, 18:45

Zabawa dobiega końca.
Zostałeś poproszony wraz z Lamią do swoich kwater w hotelu "SunRise" przed którym stoi wasz wóz. Sen, tym razem na oddzielnych łózkach.

Świt 6.00
~~Dzień dobry moi drodzy! Tu Mad Mike z kolejną dozą muzyki. Ale najpierw informacje poranne. Wczoraj nad całym wschodnim wyżebrzem szalał kwaśny deszcz. Wciąż są tego ślady więc proszę uważajcie gdzie stąpacie bo możecie trafić grzej niż na psią kupę. Ale to nie wszystko. Doszła mnie plotka że ponoć BoS wysłało nie wyszkolonego rekruta na podróż przez nasz sektor z Chicago do Nowego Yorku. Szaleństwo? W tym jest metoda. A bastion pode mną potrzebuje stafu który on wiezie. Z bogiem nieznajomy! A teraz trochę ostrych rytmów na pobudzenie...~~

Budzik z radiem... stary ale sprawdzony sposób na pobudkę. Działał wiele lat temu więc czemu ma przestać teraz?
No nic. Wstawaj. Czas zbadać czy dostawa już załadowana i dać swoje zamówienie.

Nicolay Chrupow - 2009-05-27, 20:40

He, nawet o mnie mówią w radiu! Cholernie wesolutko!
Nic to. Czas wstać Derek! Zobaczmy co ci da albo odbierze dzisiejszy dzień.
Patrze na Lamie. Czekam aż się zbudzi.
Anioł, tyle mogę powiedzieć. Chociaż jedna piękna rzecz w tym chorym świecie.
Patrzę na nią.

Szałas - 2009-05-28, 22:07

"Niewiernyś!!!"

Śpi. Wciąż śpi. Patrzysz na nią. Dostrzegasz coś jednak... na serdecznym palcu. Świeci się i jest metalowe. Zanim przyglądasz się dokładniej budzi się. Po przywitaniu uśmiechem oboje wstajecie i po wykonaniu czynności porannych wychodzisz przed hotel. Wóz stoi. Trochę pordzewiał w kilku miejscach ale blacha jest mocna i mało ją o wzrusza.
Sklepikarz stoi przy nim. Wraz ze swoimi synami. Jeden z nich leży na noszach i jest zanoszony do jakiegoś przykrytego folią namiotu z wielkim czerwonym X na nim.

- Mój synalek... wleciał wprost do dziury wypełnionej deszczówką. Cały jest poparzony ale najgorsze... <kaszle>... Najgorsze że nałykał się tego trochę. Przy odrobinie sczęscia i skończy jak ja... <kaszle>. Ale, masz dla mnie listę widzę. - Przegląda listę.
- Uuu... część nie da rady ale większość spokojnie. - Kaszle znowu i po kilku szeptach do swoich synów odwraca się z powrotem. Synowie odchodzą.
- Nóż będzie, bejsbol, kurtka... mam taką od BoS będzie pasować jak ulał. Lekka bo lekka ale jest... co jeszcze? A tak. Prowiant, beczki paliwa już są na pace... <kaszle> sam wóz też do pełna... co do spluw... nie mamy tu pistoletów bo wszytko mają szeryf i jego ludzie a im zabrać nie można... BoS ci nic nie dało? - Zapytał ze zdziwieniem...

Nicolay Chrupow - 2009-05-29, 10:40

- Dało, ale jest zwollennikiem prostszej techniki i spodobów działania.
Odpowiedziałem.
Czyżby Lama była mężatką?
Zapytałem siebie zdziwiony.
Czy ona nie jest.....
człowiekiem?
- To kiedy da sięzałatwić to wszystko?
Zapytałem.

Szałas - 2009-05-31, 21:53

- Zaraz załadujemy... za kilka minut będzie pan mógł odjeżdżać... - powiedział sucho i bez wyrazu.

"W tych czasach... nikt nie przestrzega świętości związku małrzeńskiego... To jest koniec świata. Cholipcia! Czemu mnie ubiegliście ludzie?!"

Nicolay Chrupow - 2009-06-02, 19:14

,, Trzeba było pić kiedy butelka była pełna"
Odszedł na ubocze i oparłem się o mój wóz podziwiając zachód słońca. Cholera, naszła mnie melancholia.

Szałas - 2009-06-03, 17:28

Patrząc na Wschód, bo jest ranek, słońca przypomniała ci się osoba z którą spędziłeś mnóstwo przyjemnych i nieprzyjemnych chwil. Która wciąż czeka na ciebie w Chicago...
Marta pojawiła ci się przed oczami. Spędziłeś tak cały dzień. Po prostu siedząc i patrząc. Ocknąłeś się o zachodzie słońca, kiedy to wielki żółty ustąpił małemu łysemu na nieboskłonie. Poczułeś głód. Zauważyłeś że wóz już czeka gotów do drogi. Ty byłeś zmęczony, spragniony i głodny. No a o innych potrzebach to już nawet nie wspomnę...

Co robisz? Kantyna, WC, Łózko czy droga?

Nicolay Chrupow - 2009-06-03, 18:38

Po kolei. Idę coś zrzuci, później coś wszamać a później według powiedzenia ,, Komu w Drogę temu w czas! Więc ruszam.
HIGWAY THE HELL!!!

Szałas - 2009-06-07, 17:30

Więc po kolei...

WC był obok... Przeczytałeś siedząc tam artykuł o wschodnich sztukach walki i o jakimś Chucku Norisie... Dało ci to do myślenia. Potem kawiarnia.
Zjadłeś bulę z masłem i szczurzym schabem. Popiłeś zwietrzałą herbatą. Wyszło cie to trochę grosiwa więc... Lamię za łeb do wozu i WIO!!!
Odjechawszy w momencie kiedy "łysy" był już wysoko na niebie a Mad Mike kończył audycje...

Jesteś na pustyni. Autostrada jest tak krucha że właściwie jedziesz po piachu. W oddali słychać niepokojące odgłosy. CPU wyświetla komunikat. "Tereny Skrajnie niebezpieczne". Co jakiś czas słyszysz coraz częstsze dziwne odgłosy...

- GRrogogrhgohrohogghh! -

Nicolay Chrupow - 2009-06-08, 13:30

Uruchamiam sytemy bezpieczeństwa. Na siedzeniu obok kłade spluwy. Będzie cholernie wesolutko. Mam nadzieje ,że puszka to wytrzyma.
Szałas - 2009-06-09, 12:27

Jedziesz dalej. System uruchomił przyćmione czerwone światło w miejsce typowej żółci.
Robot się aktywował ale siedzi nadal w śluzie skanując otoczenie. WTEM!!

Po hamulcach! pisk i znów jesteś na drodze. Coś przebiegło przed maską. Widziałeś zarys dzięki reflektorom ale uuuu... wierz mi że nie chcesz wiedzieć co to było. Po chwili coś zaczęło miarowo tłuc w boki auta. Słyszysz kilka par stup, racic, macek czy czegokolwiek na dachu.

STUK, STUK STUK... TRZASK. ARAARARAHARHAhAHA!!!

Coś atakuje. Wtem zobaczyłeś co to. Zdziczałe Ghule! Cała chmara. Lamia poszła na stanowisko obsługi działka maszynowego na dachu. mało to da zwłaszcza na ghule. Na otaczającym horyzoncie kilka świecących postaci... oni im pomagają...

Nicolay Chrupow - 2009-06-10, 22:29

No to dawaj!
Wciągam karabin i wyceowywuje celnie w świecące postacie. To ich dowódcy. Zaprawdę powiadam.

Szałas - 2009-06-11, 22:37

Pech że jesteś otoczony przez "zwykłe" ghule a tamci są koło kilometra od ciebie...
lamia już strzela.

RATATATATATATA!

Trafione uciekają by po chwili wrócić. Przejechałeś 6 z nich... we wstecznym lusterku widzisz że wstały i nadal biegną. Głowami uderzają w pancerz... Mocno. Jeszcze troche i stracisz równowage...

Nicolay Chrupow - 2009-06-12, 11:17

NIc innego mi nie pozostaje jak pruć do przodu. Włączam automatyczne sterowanie. Wyjmuje karabin i wycelowywuje w świecących.
HIGWAY THE HELL BICH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Szałas - 2009-06-12, 22:51

Celować możesz... Ale nie ma pocisków w twoim arsenale które by tam doleciały. Nic to. Jedziesz dalej. Wycieraczki nie nadążają by ścierać zgniłą krew z szyb. Lamia krzyczy.

- Odgryzają działko! Są na dachu! -

W istocie kilka z nich dostało się na dach. Zaczynają pazurami i zębami rysować pancerz. Idzie im to szybko. Nie ubywa ich.
Wtem usłyszałeś gięcie stali.

- Są w środku! -Lamia oddała serie ze swojego karabina. Chwila moment... TO TWÓJ KARABIN! Ten nowoczesny. Dźwięk wystrzału jest jak muzyka a wrzaski umierających ghuli jest jak singiel...

- Jest ich za dużo!!! Zrób coś! - Lamia wrzeszczy jak... jak... Kobieta?

Nicolay Chrupow - 2009-06-12, 23:06

Jest ostro, cholernie ostro. Rzucam jej mojego guna i idę rozjeżdżać tych śwecących.
- IDĘ PO WAS!

Szałas - 2009-06-12, 23:08

Ona ma już twoją broń... i tak ją przewyższają liczebnie.

- Aaaaa!!! - Złapał ją jeden.

Pojazd jest już na "prostej" drodze ku świecącym Ci zaczęli powoli się odwracać i chyba próbują uciekać... Ich popękane ciała nie pozwalają im na szybkie ruchy...

Nicolay Chrupow - 2009-06-12, 23:45

Prosty skutecznie rozwiąże sprawę. Wyjmuje łom i odpieram ataki.
- LAMA WŁĄCZ ROBOTA!
Krzyczę. Pięknie, oszalałe ghule nacierają. Ja powinienem trząść się ze strach i nie tylko a dzielnie wszystko znoszę. To chyba dobrze nie?
Niedobrze sir, jesteś psycholem a psychole sie nie boją
Tak jakby facet.

Szałas - 2009-06-13, 21:36

Gentelmen miał racje. Jesteś psychol. Zostawiłeś wóz na pełnym gazie i poszedłeś tłuc ghule łomem. Lamia wcisnęła przycisk. Robot był już aktywny a śluza otworzyła się i jedną serią z działka odstrzelił pół tuzina wroga. To dopiero początek. Auto zaryło w 5 świecących ghuli na raz i zatrzymało się z niejasnych przyczyn. Czas na walkę na otwartym polu w kompletnych ciemnościach. Robot włączył reflektory ale czerwony kolor mało daje. Samochód już nie świeci. Lampy są popękane. Ty masz łom, Robot działko a Lamia Karabin next genowy... Bezie Rzeź!!!
Nicolay Chrupow - 2009-06-13, 22:54

Do nieba nie chodzę bo do piekła jest mi po drodze
TAKKKKKK!!!!!!!!!!!!!
- Chodźcie skurw&*yny! Zaczynamy szow! A może chcecie żyć wiecznie zasrańcy co?! Chcecie żyć! Nie pozwolę wam!!!
- Niech żyją łomy!
I rzuciłem się w wir walki
Comon, get"s some!!!

Szałas - 2009-06-19, 19:11

Więc jesteś ty, ona i to coś... Na przeciw, za wami a możliwe że i pod wami są ghule.
Jesteście nimi otoczeni. Znikąd pomocy a wszechobecny mrok rozświetlają tylko gasnące ciała świecących ghuli oraz słaba lampka w kolorze czerwieni.
Chwila ciszy. Ghule stały dygocząc swymi powykręcanymi ciałami. Spoglądały na martwych liderów. Spojrzeli się na was. Wszystko trwało chwilę.
Nie minęła sekunda kiedy ruszyły na was z wściekłością małych dzieci z nadmiarem cukru we krwi. Podchodzący w pierwszej linii gineli szybko. Robot miał ramie silne i hydraulikę niezawodną. Cios za ciosem padali jaki muchy a wielkie metalowe dłonie miażdżyły kości z taką łatwością jak by były z papieru. Lecz wrogów było dużo a mechanika była stara, przedwojenna. Na każdego zabitego pojawiało się trzech którzy wspinali się na kolosa próbując
przegryźć jego żelazną skórę. Lamia nie pozostawała dłużna. Światłość niegasnąca wydobywała się z lufy jej karabinu. Wolną ręką strzelała z pistoletu, który swoją drogą też jest twój. Tylko ty stałeś jak ten dureń z łomem w dłoni i głosami w głowie. Wtem coś ruszyło twoją ręką i zacząłeś machać tym złomem niezwykle celnie. Każdy twój cios równał się niemal ciosom robota. Ty jednak byłeś szybszy. Walka nie miała się ku końcowi. Staliście już na małej górce trupów. Oboje w bliznach, krwi własnej i zielonej z domieszką oleju i sadzy. Wy w przeciwieństwie do robota nie macie generatora fuzyjnego który zapewniałby wam stały dopływ sił do mięśni. Każdy kolejny strzał był mniej celny i mniej zabójczy. Każdy cios coraz słabszy a łom coraz więcej tracił ze swego kształtu i faktury.
Robotowi skończyły się naboje w działku. Dłonie obdarte z pancerza a sam w "bliznach" na całym mechanicznym ciele. Ghuli było coraz więcej. Zatłukliście już koło piędziesięciu i drugie tyle czekało nadal. Wtem robot zaczął iskrzyć. Padł na ziemi i dostrzegłeś wyciekającą żółtą ciecz. Reaktor... Przecieka...
Uciekliście. Część dzikusów nadal was goniła. Reszta zostając przy maszynie i aucie po chwili spaliła się na popiół. Siłą eksplozji uderzyła w was z taką siłą że po chwili oboje znajdowaliście się dziesięć metrów dalej i gryźliście ziemię. Ghule spotkało to samo. Jednak byli lżejsi i wylądowali przed wami. Nie bacząc na złamania wstali i pobiegli w waszym kierunku. Śmierć była bliska. Lamia nieprzytomna a ty chyba złamałeś nogę. Robot unicestwiony a auto pod gruzami. Znikąd nadziei.
Wtem oślepił cię blask światła. Usłyszałeś jakieś niewyraźne dźwięki, huki i chyba głosy. Głowa upadła na ziemię. Ostatkiem sił dostrzegłeś postać otoczoną światłem wyciągającą dłoń. Zemdlałeś.


WNET BUDZISZ SIĘ! Gwałtowny ruch przysporzył ci sporo bólu. Jesteś na łóżku polowym. Obok ciebie zblazowany kolo w dziwnym, grubo szytym stroju z metalowymi elementami i wielkim czerwonym krzyżem na "czapce" z monoklem.
- Żywy... - Tyle powiedział po czym zaczął notować coś. Jesteś w jakimś betonowym pomieszczeniu. Nad tobą fabryczne lampy przemysłowe obok kroplówka i jakaś aparatura. Cały jesteś w kablach, przewodach i choć wstyd się przyznać, w rurkach...
Nie wiesz gdzie jesteś, co się stało ani co z Lamią... wiesz tylko że żyjesz.

Nicolay Chrupow - 2009-06-20, 01:19

- Gdzie jest mój łom? Gdzie jest mój łom? Gdzie jest mój łom...........?
Zawodziłem. Czerń tańczyła mi przd oczami jak tancerka. W końcu ciemność. I zaraz cały obraz jak ktoś by mi włączył nagle TV w mózgu.
- Gdzie ja jestem?
Zapytałem powietrza.
Ja też sir....
Ale była biba....
Tyle, że bimbru nie było....
Cholera, sir, chętnie bym się napił!
!?!?!?!?!!??!?!?!?!?!?!?!?!
HEHEH! Eleganicki, ty mi się zaczynasz podobać.
A co? Dżentelmen nie może pić?
- Gdzie ja jestem?

Szałas - 2009-07-12, 13:01

- Zanotować... pacjent nr 262 obudził się. Podać antybiotyki, wapno i witaminę D, A i B12 doustnie. Porcje 2214c3, 377vc1 i trzy po 45a w powłoce z gumowego soku.
Proszę czekać aż przybędzie pielęgniarka, Zaleca się ruch odradza się opuszczanie pomieszczenia. Dziękuje... -
Wyszedł.

Nicolay Chrupow - 2009-07-12, 14:49

- Byle nie w czopkach. Byle nie w tym...
Odezwałem się. Wsparłem się moimi rękoma aby przyjrzeć się sali na której jestem. Szumiało mi nieźle w głowie. Jak po zarąbistej bibę. Miejmy nadzieje ,że pielęgniarka będzie w miarę urocza

Szałas - 2009-07-12, 17:57

po chwili przyszła pielęgniarka.
Była urocza... ale była też facetem.
Pan pielęgniarka postawił na półce przy twoim łożu tace z talerzem na którym były
ziemniaki piure polane sosem z marchewką i udkiem kurczaka a obok była szklanka wody i tacka z lekami. łącznie pięć pigółek. Duża, bardzo duża i trzy zwyczajne.
- Wszamać i ubrać się. - Miło odezwał się i poszedł.

Nicolay Chrupow - 2009-07-12, 18:58

Nic to. Wezmę tacę z jedzeniem które zjem, wezmę te cholerne tabletki. Wstanę, ubiorę się i zobaczmy jakie przyjęcie czy pogrzeb mi urządzili. A może stype?
Szałas - 2009-07-26, 17:13

Ubrałeś spodnie łowcy, swoje ciężkie buty i kamizele BoS którą miałeś. To aktualnie twoje najlepsze odzienie. Nie nowe, czyste czy ładne ale najwytrzymalsze na pewno. Stara kamizela jest cienka a reszta stroju Łowcy jest raczej kiepska i przebajerzona.

W tym samym momencie gdy skończyłeś się ubierać do pomieszczenia weszło dwóch ciężko opancerzonych żołnierzy w formie obstawy dla jakiejś kobiety. Również ciężko okuta ale bez hełmu i z "wybrzuszeniami" na pancerzu.

- Statut, cel i powód niepowodzenia podróży? - Spytała oschle.

Nicolay Chrupow - 2009-07-26, 19:07

Oho, mam przed sobą kobietę z plemienna ,,Przeklętych Biurokratek" które nie mają życia a jej namiastkę traktują jako swoją pracę. Graj według jej zasad a poczujesz tylko jej wzrok i cierpkie słowa. Luźno salutuje.
- Derek Kilian, świeżo rekrutowany wolny kierowca. Miałem dostarczyć przesyłkę do Nowego Yorku, była ze mną towarzyszka imieniem Lana. Zostaliśmy zaatakowani przez zdziczałe ghule. Udało nam się odeprzeć atak. Dalej, straciłem przytomność.
Powiedziałem z prawdą. Cholera! Co z Laną?

Szałas - 2009-07-27, 10:22

- Yhy... - Zaszeptała coś do jednego z bodyguardów po czym przejrzała notatki. Nie mogłeś nic usłyszeć. Po chwili odparła.
- Nie... żadnej Lany nie ma na poziomie szpitalnym ani na terenie obiektu. - zakonotowała coś. i zalała cię pytaniami.
- Mieliście do dyspozycji komunikator zamontowany w APC. Czemu nie wezwałeś wsparcia jak to jest zapisane w protokole? Ile było tych ghuli. Robot obronny został uruchomiony. Co się stało że implodował? Czy APC był w jednym kawałku zanim upadłeś? Kto jest twoim przełożonym? Dla kogo była przesyłka? Jaki był jej stopień ważności?

Nicolay Chrupow - 2009-07-27, 11:08

- Niech mi Pani wybaczy ale nie przeczytałem instrukcji obsługi ani nie czytałem żadnego protokołu. Nie potrafi określić liczebności ghulii ale powiem jedno. HORDY (wyraźnie podkreślam ten wyraz). Nie mam zielonego pojęcia co spowodowało że, imp.. coś tam a robot uległ zniszczeniu podczas obrony pojazdu. Nie mogę powiedzieć co przewożę , bo obejmuje mnie tajemnica. Zostałem zwerbowany w Chicago z misją przewozu do Nowego Yorku.
Naprawdę nie była tutaj przeniesiona kobieta która była ze mną? A co z moim autem w ogóle?
Zapytałem na koniec.

Szałas - 2009-07-27, 21:05

Notowała każde twoje słowo.

- Yhy... ymh... aa... yhm... mhm... hmm? Skąd?! Kobieta była... Kapral Lamia Hawks. Saper. Jest w sąsiednim pomieszczeniu. - Zanotowała coś i powiedziała coś do Bodyguarda. Udało ci się zrozumieć "Podać więcej pigułek na mowę i pamięć".
Po tym kolo wyszedł a ona kontynuowała.
- APC jest w drodze. Cały i ładunek z tego co mi wiadomo przetrwał... chyba więc wykona pan zadanie. A co do Hord to zbadamy sprawę... Może teraz pan odwiedzić pannę Lamię i przyjdzie do pana jeszcze jeden medyk... - Zasalutowała i wyszła zostawiając drzwi otwarte. Po chwili wróciła i powiedziała.
- A... i witamy w Nowym Jorku...

Nicolay Chrupow - 2009-07-28, 11:52

Zdziwiłem się.
- O kur#a.... To już dojechałem? Tak szybko? Czyli jestem po robocie, no nie do końca bo muszę przekazać w ręce tego Mistrza czy innego faceta tego Pip Boya.
Później.
Idę do sąsiedniego pokoju, żeby zobaczyć się z moją towarzyszką. Jak śpi wykorzystam fakt żeby przyjrzeć się temu czemuś na jej palcach.

Szałas - 2009-07-29, 12:09

Wchodzisz i widzisz... coś co widzieć nie chciałeś.


Biedaczka jest całą potłuczona, w bandażach. czystych bandażach co znaczy że nie jest tak źle. Jednak jest nieprzytomna. Nie reaguje na dźwięki twoich kroków ani na twoje odezwy... Jej karta jest bardzo zapisana... nie znasz się ale to nie świadczy dobrze.
Siedzisz na krześle przy jej łóżku. Wtem, przychodzi pielęgniarka... ładna z buzi. i podaje ci tace z wodą i jakimiś pigułkami.
- Proszę nie wybrzydzać... - czeka aż wypijesz

Nicolay Chrupow - 2009-07-29, 13:15

- A na co to w ogóle tabletki?
Spytałem z zaciekawienia. Może chcą mi podać to co chciała ta babka ,żeby wziął.

Szałas - 2009-07-31, 09:41

Pielęgniarka uśmiecha się do ciebie i mówi.
- Nie przejmuj się... wielu ma problemy z zapamiętywaniem. To na prawdę jest nic wielkiego. A powiedz... pamiętasz jak się nazywasz? - Mówi do ciebie jak do dziecka...

Nicolay Chrupow - 2009-07-31, 12:34

- Derek Kilian, (cała formuła dotycząca stopnia i drogi przewozu, niech się zdziwi)
- W jakim stanie jest moja towarzyszka?
Pokazałem ręką nie spuszczając z pielęgniarki wzroku.

Szałas - 2009-07-31, 13:05

- Przeżyje... Ale może mieć jakieś trwałe uszkodzenie organów wewnętrznych... - Sprawdza jej kartę. - Tak... nie radze jej palić bo płuca są znacznie osłabione. To od szeregu operacji przy których wyciągało się pazury ghuli i fragmenty jej broni. Ale nic jej nie będzie. Wstanie za jakiś tydzień... - Wzięła tace i wyszła z uśmiechem...
Nicolay Chrupow - 2009-07-31, 13:23

- Oby, oby wstała i żyła. Tylko tyle chce.
Skwitowałem filozoficznie.
Wziąłem ją za rękę, potrzymałem chwilę... Po czy poszedłem poszukać tego całego całego Brata Komylarza Ezela Klarka. Dam mu to i niech to się wszystko skończy.

Szałas - 2009-08-01, 22:52

"Eee... GŁUPCZE! Nie masz towaru przy sobie... Całość waży jakieś 3 tony... poszukaj kogoś kto coś wie niewierny..."

Bozia dobrze gada. Puki co wyszedłeś na korytarz. Widzisz drzwi swojego pokoju, obecnie pustego absolutnie. Całe pomieszczenie jest... niskie i krótkie. Obejmuje jakieś 6 pokoi i drzwi wyjściowe. Na suficie jest jedna lampa a na podłodze strzałka ku drzwiom wyjściowym.

Wyszedłeś. Byłeś zdumiony.... Znajdowałeś się w samum środku zrujnowanej wierzy Empire State Building. Resztki kondygnacji zostały umocnione i trzymają całość w kupie. Jest to prawie setne piętro. Płaski plac. Zamontowano barierki by nikt nie zleciał w duł. Pomieszczenia w których byłeś to jeden z rozstawionych tz. "szybkich pomieszczeń".
Łatwe w ustawianiu i przenoszeniu kompletne budynki.

Widzisz tu kolejno...
Stołówkę, dwie sztuki koszar, centrum dowodzenia, szpital polowy, centrum generatorów, dwa garaże, trzy zbrojownie, pięć magazynów ustawionych na sobie, piętnaście stanowisk strzeleckich, sanitariaty i kwatery rannych z których wyszedłeś. Wszystkie ustawione w ciasnym kole wokoło windy. Barierka o której mówiłem jest ostrokołem z drutu kolczastego więc radze nie podziwiać widoków. Grunt jest betonowy i stabilny. Wszędzie leży amunicja, narzędzia, części, niewypały i ogólnie śmieci. Słyszysz jak na dole strzelają. Jest noc więc widać też małe błyski tych wystrzałów...

Nicolay Chrupow - 2009-08-19, 15:33

Cholera, jak ja się w ogóle tutaj dostałem?
Spojrzałem z uznaniem na budowle i rozplanowanie pomieszczenia. Zaburczało mi w brzuchu.
NIE, NIE NIE!!!!!!!!!! MÓJ SAMOCHÓD!!!! MÓJ PANCERNIACZEK!!!!!!!!!! NIE!!!!!!!!!!!!!!!
Te, rajdowiec. Weź se na wstrzymanie bo jak nie to ci na%ierdole. Ku^wa.
Właśnie ,sir! Niech pan do diaska się uspokoi! Może jest pan wariatem ale niech się pan tak nie wrzeszczy.
(Brzdęk tłuczonej butelki)
BEKKKKKK! Tak się ucisza wariatów, dobrze ,że opróżniłem bimberek wcześniej.
Dobrze wujek, dobrze
A tulipankiem cię podrapać? He!?
Zamknąć mordy bo nie pójdę na stołówkę!!!
Ok
Już się uciszamy sir.
Spokojnie Panocku
(Rajdowiec milczy)
Zmierzam do stołówki.

Szałas - 2009-08-20, 11:07

Aaa... stołówka. Kawał dwu piętrowego bloku z czego górna część jest mniejsza od dolnej co daje w rezultacie małą altankę. Dwu drzwiowe wejście obok którego widnieje połowa napisu neonowego... to było chyba "Eat at Joe's" czyli stołuj się u Józka.

Wchodzisz. Wnętrze jest... ubogie jeśli chodzi o wystrój przyjazny oczom. Sporo tu dozowników pod ścianami, rur odpływowych i okablowania. Cztery lampki pod sufitem dają sporawo światła ale przerywanego. Plus to ciągłe brzęczenie...
BZZZZZZZ... KLIK... BZZZZZZ... i tak cały czas.

Jest jeszcze lada. Przy niej stoi jakiś automat. Trochę brak mu obudowy i widać okablowane wnętrze ale sądząc bo iście barmańskich popisach, jest sprawny. O! Właśnie podaje jednemu z BoS na tace miskę z jakąś zupą. Ten obiera ją i podchodzi do dozowników. Wciska przycisk i wyskakuje otwarta puszka z kawą. Napis koło automatów głosi.
"Odnieś naczynia do okienka" co chyba tyczy się również tych puszek i innych naczyniopodobnych substytutów. W pomieszczeniu jest teraz sześć osób. Dwie na górze i cztery tu plus ty.

Nicolay Chrupow - 2009-08-20, 11:29

No cóż.
Jak powiedział mi pewien barowy mędrzec, kiedy jesteś głodny twoje ciało i umysł na pewien okres czasu staje się inteligentniejsze i sprawniejsze.
Podchodzę do automatu.
- Dobry, zupę poproszę.
Powiedziałem rzeczowo i wyraźnie. Bo znając swoje szczęście to pewnie popsuł mu się system odbierania poleceń głosowych. A zresztą, kto nie ryzykuje ten nic nie ma.

Szałas - 2009-08-21, 13:32

- Bzzzz....Klik... Wzuuummm... Pip. - Maszyna zareagowała.
- Dzisiaj polecamy zupę cebulową z kluskami. - Ramiona automatu zaczęły działać a jego oko zeskanowało twoją odznakę BoS.
- Witam, kierowca Derek, Zupa gotowa. - Przerywany głos z taśmy już cie poznał. Ramię podało ci zupę w lekko pękniętej misce na tacy wraz z plastikową małą łyżeczką.
- Życzę miłego dnia... Bzzzz...

Nicolay Chrupow - 2009-08-21, 14:48

- Nawzajem.
A jednak się nie rozwalił. Cholera, czegoś trzeba się napić. Podszedł do tych zbiorników czy innego szajstwa. Przyjrzałem się czego można sobie nalać. Wybrałem jakiś napój gazowany czy inny soczek.

Szałas - 2009-08-23, 12:38

Sodówa... Nim otworzyłeś butelkę usłyszałeś że gaz już ucieka od jakiegoś czasu a kapsel był już urzywany... Ech. Uroki świata po świecie...
Konsumując posiłek zauważyłeś jak jakiś kolo zszedł ze strefy dla Vip-ów czyli piętra. Był to starszy pan w niebieskiej szacie z metalowymi wspomoagczami i pancerzem...
Pytał się Automatu czy sie nie przesłyszał i słyszał twoje imie...
Podszedł, nie... podbiegł do ciebie i podpierając się gwałtownie o stół zapytał się uprzejmie...
- GDZIE JEST URZĄDZENIE!
Tak... Odznaka konsylarza na piersi głosi
"Brat Konsylarz Ezel Klarka"

Nicolay Chrupow - 2009-08-23, 12:47

Wstałem i zasalutowałem.
- We wraku sir! Zaatakowały nas ghule i nieznane siły nam pomogły. Mój wóz został tutaj przyholowany i w nim znajduje się obiekt konwojowany przeze mnie.
Stałem wpatrując się w niego i czekając na reakcję.

Szałas - 2009-08-26, 10:25

Złapał się za brodę i zaczął mruczeć coś pod nosem patrząc się na ściany i podłogę tak jakby ich tam nie było...

- Czyli jest nadzieja... Wszystkie ghule zostały zabite rozumiem... Hmmm... Więc... jeżeli... Taak... - Wyprostował się i chwytając za ramię powiedział.
- Synu! Bądź jutro gotó na ekspedycje. Musimy pojechać po ładunek... Zbiórka przy windzie punktualnie 4 rano! Spocznij... - po Czym wyszedł... Misja skończona?


MISJA UKOŃCZONA...

Nie chce mi się liczyć bo dużo zrobiłeś... powiedzmy że masz 2 poziomy w górę.

Nicolay Chrupow - 2009-08-26, 16:34

- W końcu........
Wypuściłem z siebie powietrze, po czy wróciłem dalej do konsumpcji zupy. Swoją drogą nie taką złą.
Ok, czeka mnie niezła jazda. A może by zrobić coś sobie samemu? Czemu nie!
Uśmiechnąłem się i wytarłem rękawem twarz po jedzeniu.
Wstałem i ruszyłem do garażów.
Przeszedłem przez wielkie drzwi. Usłyszałem i poczułem to pomieszczenie. Odgłosy ciętego metalu, spawania, zapach smaru, oleju.
Zamknąłem oczy rozkoszując się klimatem.
Akurat chłopaki nie mieli za dużo roboty, więc sporo maszyn było wolnych. Miałem kilka projektów.
Projekt numer #1. Naręczna wyrzutnia.
Potrzebowałem kilku rzeczy.
Małej butli ze sprzężonym powietrzem bądź dwóch mały ale mocnych sprężyn.
Małej szpulki elastyczniej rurki, takich jakich używają przy kroplówkach ale nieco mocniejszych i wytrzymalszych.
Dwóch rurek. Najlepiej PCV.
Kilka pasków skórzanych.
Montaż był łatwy tylko dużo kłopotów sprawiało ciśnienie. Butle wykombinowałem wraz z rurką w lazarecie. Zbiornik zamontowałem przy pasie a rurkę od kroplówki przeprowadziłem przez ubrania. Całą tę spluwę odpala się przez wajchę na mojej dłoni. Trzeba silnie podnieść kciuk a dwa bolce wystrzelą w kierunku wroga. Zrobiłem kilka takowych pocisków. Dorobiłem także awaryjny spust przy butli. Mały dodatkowy zaworek których jeszcze bardziej wypuszcza sprężone powietrze. Chłopaki z warsztatu głupio się uśmiechali. Ale jak zrobiłem próbę czyli wystrzeliłem w kierunku drzwi samochodu z gdzieś tak czterech metrów to ich zatkało. Wbiły się gdzieś na jedną czwartą ich długości. To wystarczy.

Projekt numer #2 Szpony
Słyszałem co nieco o nich. Nawet widziałem niektórych ludzi z nimi. Niektóre były (nie)naturalną częścią ich ciała a niektórzy robili sobie je.
Kilka części mocnej blachy
Obręcz na rękę
Postanowiłem że zastosuje w nich mechanizm jak w składanych nożach. Jak trzeba to je schowam a jak trzeba to wyjmę. Robota poszła szybko dzięki maszynom i szlifierkom. Zamontowałem sobie szpony na lewej ręce żeby prawą mieć wolną.To będzie moja broń pomocna. Amunicja się skończy a mutek czy ghul podejdzie to ja go pazurkami po szyji. Wypróbowałem go na fotelu od samochodu stojącego niedaleko.
Jakiś facet zaczął się wkurzać i już do mnie podchodzi. Nagle wyciągam przed nim pazury. Od razy się wycofał. Reszta patrzy z podziwem.

Projekt numer #3 Obrzyn i Rewolwer

Nie znałem się zbytnio na rusznikarstwie więc poszedłem do biblioteki po ksiązke. Udało mi się znaleźć ,,Broń naszych przodków" . Akurat było to co szukałem. Mechanizm
Dubeltówki i rewolwerowa. Praca szła dosyć długo. Prostsza była z obrzynem, gorzej z rewolwerem. Poszedłem z nimi na strzelnicę. Pożyczyłem rękawice przeciwodłamkowe i założyłem dodatkowo okulary.
Rezultat.
Z obrzynem wszystko jest ok. Natomiast gorzej z rewolwerem. Strasznie kopie.Może dlatego że jest na 44 Magnum? Ale i tak za mocno. Nie mam czasu na poprawki.

Projekt numer #4 Lejce

Udało mi się znaleźć w magazynie stare lejce dla konia i kilka skór. Miałem kilka sróbek i nóż z sarniny. Pociąłem odpowiednio i miałem kilka pochw i pasków do trzymania broni.

Projekt numer #5 Pancerz na szyje i barki.

To mogło mi się przydać. I poszła w MIARĘ szybko. Naramienniki połączyłem drutem z moją zbroją i całkiem nieźle wyszło. Natomiast na gardło to jest zwykła obrobiona acz nieco przybajerzona blacha. Sztywno w niej ruszać głową, ale ma się pewność że się nie dostanie odłamkiem w szyje ani
nikt ci nie poderzniecie gardła.

Projekt numer #6 ..... Problem.

Tutaj miałem problem. Zostało mi nie wiele czasu. Na prace, bo muszę coś zjeść i się wyspać przed zadaniem.
Mam zrobić elektryczny pastuch czy nóż który umie WYSTRZELIĆ swoim ostrzem w kierunku wroga? Wybrałem to drugie.
Wziąłem nóż który dostałem w Sarninie. Całkowicie go rozebrałem. Przerobiłem trzonek noża. Wstawiłem tam sprężynę.
Dorobiłem dodatkowy przełącznik. Czuje czyiś wzrok, wszystko nagle ucichło.
Wszyscy z warsztatu zaczęli mi się przyglądać co znowu zrobiłem.
Odwróciłem się do nich. Uniosłem nóż do góry a następnie wycelowałem w te same nieszczęsne drzwi gdzie tkwiły pociski z naręcznej wyrzutni.
Pstryk!
I drzwi zyskały do kolekcji kolejny pocisk.
Wszyscy mruknęli z podziwu.
Ja natomiast posprzątałem zabawki i wyszedłem z stamtąd. W zbrojowni udało mi się uzyskać kilkanaście naboi do rewolweru i paczek do obrzyna.
Zjadłem kolacje i poszedłem spać. Nastawiłem budzik na trzecia trzydzieści.

Szałas - 2009-08-28, 09:19

Sprawa się udałą... Nowy sprzęt dorzucił trochę świeżych kilogramów do twojego obecnego stanu. Ale na pewno się przyda. Zjadłeś coś ze swojego pudełka śniadaniowego. Bułki i chleb troche sczerstwiały ale mimo to je zjadłeś. A fakt że roztopione batoniki oblały całą zawartość opakowania tylko dodał im lepszego smaku. Co się nadało to zjadłeś. Popiłeś wodą. Widziałeś jak kilka osób zazdrości ci źródlanej wody.

Jest 1 w nocy. Idziesz spać do kwater. Pytasz się gdzie możesz spocząć. Dają ci prycze... że tak to nazwę. 20 chłopa w ciasnym pomieszczeniu z pryczami a ty przychodzisz w samym środku nocy przed wyprawą i połowę budzisz próbując wejść na skrzypiące łóżko.

Pobudka była szybko. Nie wyspałeś się dobrze. Nie miałeś czasu by zdejmować pancerz i sprzęt... Wali od ciebie trochę i jesteś padnięty. A za chwile czas na akcję... konkretnie 10 min... Kwatera jest już pusta...

Nicolay Chrupow - 2009-08-28, 11:31

- Żesz kuźwać...
Zaklnąłem pod nosem ,że mnie musiał akurat wziąć duch majsterkownia.
Pieprzyć to. Będzie miał ważne zadanie do wykonania. Ciekaw jestem kto będzie dowodził akcją. Jakiś gryzopiórek czy doświadczona wyga.
Wstałem, wziąłem co moje i poszedłem na zbiórkę. Nie dla mnie życie żołnierza. Jak to się skończy to się wypisuje albo dezerteruje.

Szałas - 2009-08-28, 20:37

Wyszedłeś. Pustawo. Tylko koło windy jest jakieś zamieszanie.
Podchodzisz i słyszysz.
- Ok. Wszyscy w komplecie. Gratuluje! Dziś jest wasz pierwszy dzień służby BoS.
Jest nasz czterech. Mnie już znacie. Jestem dowódcą polowym 4 stopnia. Będę dowodził tą misją i kilkoma następnymi. Do czasu jak awansujecie i przeniosą was dalej. Bądźcie pilni i wykazujcie się. Nie raz zdarzyło się że ludzie awansowali już pierwszego dnia. - Przeleciał po was wzrokiem. - Ok. To teraz wy się przedstawcie. Imię, Nazwisko, Stopień, Jak się tu znaleźliście i co chcecie osiągnąć. Zapadła cisza. Pierwszy wychylił się chudy kolo w goglach, czarnym kasku, roboczej zbroi BoS, dziurawych spodniach i z pasem obwieszonym dosłownie cały elektronicznymi gadżetami, śrubowkrętami, kalkulatorami i z jedną bronią palną.

- Emmm...eh. Jestem, Jeremiasz Drown... Eee... jestem szeregowym technikiem... eee... Zostałem tu ściągnięty z... Eee... Detroit USA... Eee... Chce poznać technologie BoS i wkomponować je w moje własne... - Cofnął się. Gapił się na ziemie.

Kolejna była laska żyjąca gumę. Blondi w okularach słonecznych. Luźnej kurtce lotniczej i skórzanych czarnych spodniach z frendzlami i w czapce kowbojskiej. Na plecach dyndała się wiatrówka.
- Tego... Jestem Cudo Hopkins, nie? Jestem strzelcem, nie? I tego... tatko mnie sprzedał jeszcze tam, nie, w Teksasie, nie? I tego, Chce tu jakiś bogatych i przystojnych wyłapać, nie? Bo BoS to przystojni są nie? - Spojrzała się na Jeremiasza. - Chyba, co nie? -

Ostatnim był Postawny murzyn. Miał na sobie Pancerz BoS, od stup do szyi. Tyle że nie z tych lat. Był cały miedziany od rdzy. Ubytki zastąpiono rzemykami i skórą. Doczepiono też kilka łańcuchów i dospawano aluminiowe kolce. Ma kwadratową szczenę która chyba nigdy się nie uśmiechała. W ręce dzierżył młot. A przy pasie małą piłę spalinową.
- Ja Ugh! Ja być - Spojrzał na swoją odznakę na pancerzu. - "Szeregowy walki bezpośredniej". Ja zabijać z bliska. Ja być z plemię "Florida". My lubimy ciepło i woda słona. Ja chcieć zabić tysiąc wrogów na każdej z tysiąca bitew. Wtedy ja się móc ożenić. - Uśmiech na twarzy zawitał. Miałeś wrażenie że zaraz mu twarz pęknie.

Twoja kolej. I możecie iść na miasto...

Nicolay Chrupow - 2009-08-28, 20:49

Wystąpiłem luźno. Zasalutowałem tak samo
- Derek Kilian, pochodzę z pustkowi ,kierowca, złotka rączka i facet od improwizacji oraz obicia mordy. Zostałem wcześniej wynajęty jak kierowca do transportu opancerzonego. Znam się na kierowaniu pojazdami oraz ich naprawami, spędziłem kawał życia na autostradzie. Potrafię także strzelać i się bić na pięści oraz na łomy. (Pogłaskałem swoje przyjaciela w pochwie, Mr. Łoma)
Do usług.
Wstąpiłem do szeregu. (Coś mi się zdaje ,że jestem tutaj Pan Uniwersalny)

Szałas - 2009-08-28, 21:47

- Cele? Jak się tu znalazłeś? - Dowódca był troche zły że nie wykonałeś wszystkich poleceń. - Jaka konkretnie część pustkowi... - Znudzonym, złym głosem przemawia.
Nicolay Chrupow - 2009-08-28, 22:06

- Kilkadziesiąt mil na zachód od Chicago. Zostałem zwerbowany po zdobyciu drugiego miejsca w wyścigu w mieście o którym wcześniej wspominałem, a to był cholernie ciężki i krwawy wyścig. Z dziesięciu zawodników, osobiście skasowałem dwóch i jednego podniszczyłem. Dostałem propozycje od tamtejszych reprezentantów Bractwa Stali. Transport przesyłki. Podczas przewozu miałem niemiłą przygodę w której zostałem odznaczony stopniem szeregowca. (patrzyłem się na niego beznamiętnymi oczami)
To wszystko sir. Idziemy na piechotę czy dadzą nam jakiś pojazd?
Uffffffff
O kurde, jaki złamas.
Ee, nie jest taki zły sir. Lepszy taki niż jakiś psychopata.
Jaki przystojny (kierowca)
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O to cię nie podejrzewałem psycholu
Ja też nie sir.
Te, gagatek. A może chcesz się zapoznać z moim trzonkiem od łopaty.
Oj, nie znacie się na żartach.
Dziwne milczenie.

Szałas - 2009-08-29, 08:09

Jego twarz mówiła. "Na cholerę mi tyle szczegółów?"... Po chwili powiedział.
- Nie umiesz, krutko i szczegółowo jak reszta? Zwisa mi jaki był ten wyścig. Zwisają mi szczegóły twojej porażki w misji przez które teraz musimy narażać życie. I wreszcie zwisa mi jakim jesteś mechanikiem... Tu wszyscy jesteście szeregowi. Mięcho armatnie do czasu jak sie wybijecie. Macie słuchać rozkazów DOKŁADNIE to może się wybijecie... - Wcisnął przycisk windy.
- Jeżeli gdzieś w rozkazie była mowa żebyście skakali to skaczecie nawet jak jest to zbędne. Rozkaz ma być wykonany w 100%. Żadnej samowolki. Za samowolkę strzelam w nogi jako karę. No to WYMARSZ! - Winda otworzyła się. - Jedziemy na 3 piętro i stamtąd przedzieramy się na zewnątrz. Pieszo. Ugh idzie przodem, Lala i ja z tyłu a wy dwaj w środku. Rozkaz jest by tam dojść, ocalić ładunek... jeżeli się uda uruchomić APC. Do tego wy dwaj tu jesteście. Ty mechanika on elektronika. - Winda wysadziła was na 3 piętrze jak planowano.

- To jest NY... Tu nie ma przelewek. - Kończąc te słowa podniósł broń. Spory karabin szturmowy. i Oddał kilka strzałów... w mutanty. - Jest ich z 7! Strzelać bez rozkazu!

Nicolay Chrupow - 2009-08-29, 10:42

Może się wygłupiłem, ale sam kutas chciał szczegółów.
Dobywam broń (samoróbkę) i turlam się do najbliższej przeszkody terenowej (czytaj zasłony). Oddaje kilka strzałów (w miarę celnych).
Dlaczego nie zrobiłem sobie kilka granatów? Zapytałem sam siebie.
Bo nie jesteś zbyt doświadczony t takim boju. Przecież siedziałeś zawsze na tyłach i czatowałes i od czasu do czasu za bryki udało ci się kogoś postrzelić.
Pierwszy raz odezwał się we mnie głos rozsądku.
Wiesz co koleś, powiem jedno.
Spier$alaj.
Po czym znowu zacząłem wykonywać rozkaz.
Jeszcze trochę a zastrzelę tego ku&asa.

Szałas - 2009-08-29, 13:44

Strzały były celne... ale to są mutanci czystej/brudnej krwi. Ich skóra jest mięśniem. Ciężko takie coś zranić a trudno w ogóle zabić.
Mimo to Ugh sobie radzi najlepiej. Jego młot ogłusza Mutki a piła przecina się przez tkanki zaskakująco łatwo. Blondi wraz z Dowódcą prowadzą ostrzał ciągły. Jej wiatrówka jednak mało robi. Co innego karabin. Tnie ich niczym laserowy nóż. A co się tyczy frajerowatego... Stoi jak głupek z odwróconą głową i zamkniętymi oczyma i strzela na oślep... Fakt że pociski same szukają celu nie zmienia nic... To nadal wygląda żałośnie.
Młot robi bach. Piła robi ciach tak jak karabin. Wiatrówka robi Pif a ty strzelasz jak możesz najlepiej. Razem z blondi odwracacie najwyżej uwagę. Puki co padło 3 z 7. Potrzeba czegoś silniejszego na nich...

Nicolay Chrupow - 2009-08-29, 14:51

Chyba znowu wpadłem na kolejny genialny inaczej pomysł.
Wysunąłem ostrza i dobyłem obrzyna.
- OSŁANIAĆ MNIE!
krzyknąłem.
Postanowiłem ,że zaatakuje pozycje. W sumie jest ich czterech, to może.
Postanowiłem zaatakować tego co jest najbliżej nas.
Biegnąc wywaliłem w najbliższego mutanta z obrzyna. Jakby jeszcze się sapał to przeleciałem mu swym ostrzem po klatce piersiowej. Tak żeby ostrza wbiły się we wnętrzności. A do deto poprawiam jednym pociskiem z wyrzutni w łeb tego matko*ebnego mutka. Dlaczego nie zrobiłem sobie rozpruwacza czy czegoś w tym stylu?

Szałas - 2009-08-31, 07:15

Męczyłeś się długo... Chyba 2 min ale wreszcie wyzionął ducha. Z tym że... nikt cie nie osłaniał. Nie usłyszeli a ty byłeś zbyt daleko od reszty.
Z ciemności wypełzł do-niczego-nie-podobny-stwór i ciekał wprost na ciebie. Swoimi kończynami oplutł cię tak że nie miałeś dostępu do tlenu w wystarczających ilościach...

Nicolay Chrupow - 2009-08-31, 10:47

- Uhghhhhh..... Nażryj się tym skur$ysynie!
I następnie wypaliłem w niego z mojej naręcznej wyrzutni. W jego jeb%any łeb. Znając życie to go nie powaliło. Dobyłem swoich ostrzy by przeciąć jego kończyny czy chociaż je pociąć.
Czy wywalam z niego z obrzyna czy rewolweru.
Zdechnij w końcu szmato!

Szałas - 2009-08-31, 14:59

Szpikulec przeleciał przez "głowę". Szpony posiatkowały tkankę ale nadal nic. To coś nie ma jako takiej budowy pozwalającej trafić w czułe miejsce. To skóra napchana galaretą.
Ale rewolwer się spisał... Prawie. Pozbawił to coś pół masy a reszta uciekła.
Pech w tym że wytrąciło ci ramie. Lewe ramie. Ból jest straszny. Nie umrzesz od obrażeń ale możesz od bólu... W między czasie reszta mutków uciekła. Nie szukają cie tylko padli z wyczerpania i odpoczywają, zbierają siły, są wyczerpani.

Nicolay Chrupow - 2009-08-31, 16:07

Nad tą spluwą trzeba jeszcze popracować, ale trzeba powiedzieć jedno. Ma kompa. Oj, ma kompa. Pół bestii... Nie ma. Ramie może zaświadczyć.
Wyjąłem z kieszeni lizaka od pani doktor. Oderwałem papierek i włożyłem go sobie do gęby. Przeszukałem pobliskie ofiary działalności naszego squadu.
Po czym wróciłem oznajmiając.
- Czterech leży połowa jednego została a reszta uciekła. Mamy jeszcze trzech na karku. Ale to w miarę bezpiecznie sir.
Doładowałem lotki do wyrzutni, wyjąłem dwie puste łuski od obrzyna po czym załadowałem nowe. Łuskę z bębenka rewolweru. Przekręciłem lizak z lewego knocika ust do prawego.
To lubię.
- Zna się ktoś na medycynie? Ramie mi poszło? Nastawi mi ktoś?

Szałas - 2009-09-11, 22:03

Patrzyli na siebie z otępieniem. Nie. Nikt z nich nie zna się na medycynie. Ale zaraz przyszedł Ugh.
- Ja nie lubi lekarz... Ale ja zna kości. Ja nastawi. - Wierz mi. Gdyby nie lizak z morfiną ryczałbyś z bólu. Zabiegi tego kolesia są tak mało finezyjne że nawet w konkursie na najgorszego sanitariusza przegrałby bo odstraszał by pacjentów.
Nic to. Pierwsze starcie z wielu. Ta przeprawa. Te kilkanaście przecznic. To będzie ścierzka zdrowia, spacer po węglach, igłach i kwasie. Nic przyjemnego.

W oddali słyszysz wrzaski i serie strzałów. Zobaczyłeś błysk a po chwili usłyszałeś łomot. Te dźwięki przerażają. Ciesz się że to końcówka nocki. To miasto jest już stracone.

- Jak się wam podoba pierwszy spacerek? Hehe. - zaśmiał się dowódca wstając na równe nogi. Lekko się kołysał. - No to idziemy dalej. Windą na parter nie zjedziemy więc idziemy po schodach... Jednak... ważna sprawa. - Tu posmutniał - Idziemy różnymi drogami. Spotykamy się na dole. Traktujcie to jako test. ROZPROSZYĆ SIĘ! - krzyknął po czym pobiegł w ciemność. Ugh zrobił to samo. Cienias poczekał chwile aż uciekł gdzieś. Laska i ty zostaliście.

Nicolay Chrupow - 2009-09-12, 13:38

- Ok, kowbojko! Spadamy razem.
Wybrałem schody przeciwpożarowe, aby zejść na dół. Bądź inną dostępną drogą (ale nie tą co reszta udziału poszła) .Od czasu do czasu obejrzałem się czy ona za mną biegła. Czyżby znowu najwyższy dał mi kobietę? Bądź kolejny element pułapki która czeka na mnie z n niecierpliwością?
- Radzisz sobie?
Powiedziałem do niej po pewnym czasie wciąż bawiąc się patyczkiem po lizaku.

Szałas - 2009-09-13, 18:54

"Głupcze!! Niedoceniając co masz i chcąc więcej stracisz wszystko co ci drogie... obacz me słowa niewierny!"

Laska faktycznie pognała za tobą. Razem poradziliście sobie wyśmienicie. Zabiliście grupkę zdziczałych ghuli, dwa zmutowane psy i związaliście jakiegoś bandytę co ukrywał się w jednym ze schowków na szczotki otwartym po uderzeniu weń jednym z psów który umarł w locie. Zeszliście z nim na dół. Szamotał się straszliwie ale jak powiedziała Cudo, nikt z zewnątrz nie ma prawa przebywać w tym budynku. Jako jednak że to człowiek i że nie zaatakował was ma prawo zostać przy życiu przynajmniej do czasu przesłuchania przez wyższego rangą... A i o wilku mowa. Czekają na was Ugh i Kapitan... pinglarz zwiał...

- Dezercja psia mać! Zabije jak go znajdę!!... A wy co tu macie? - zaczął szamotać i tak szamoczącym się więźniem. Skąd się wziął?

Po wysłuchaniu albo wam da go przesłuchać albo sam to zrobi... Dobierz więc słowa odpowiednio...

Nicolay Chrupow - 2009-09-13, 21:58

- Kiedy szliśmy drogą to razem z Hopkinsem znaleźliśmy go w schowku na szczotki. Nie wyszedł do nas z bronią tylko z pięściami więc go uspokoiliśmy, związaliśmy i sprowadziliśmy tutaj. Co mamy z nim zrobić sir? Przesłuchać?
Wyjąłem łom żeby pokazać ,że mogę to zrobić. Zacząłem się nim bawić, że jestem gotów na rozkaz Zapytałem rzeczowo. Spojrzałem się na Cudo.
W sumie fajna dziewczyna, acz przydałoby się żeby była troszkę wygadana. Jaego fantami podzieliłem się z towarzyszką broi a miał...
(Nie napisałeś co miałem przy mutkach)

Szałas - 2009-09-15, 09:30

(Psy były gołe... ghule miały tylko szmaty na sobie)

- Prawdę mówi, sir... Dam se rękę uciąć jeśli nie! A w teksasie to złapanego przesłuchuje łapacz, sir! Takie jeeeest praaawo Doooliny! -Oparła nogę o wystający kawał gruzu i zawadiacko się patrzyła... że byłeś za nią zauważyłeś tatuaż na jej... lędźwiach.

- Skoro tak... przesłuchajcie go oboje! A my zabezpieczymy teren. Niech to nie trwa długo... chce skończyć jeszcze dzisiaj...

Nicolay Chrupow - 2009-09-15, 13:47

Trzymając patyczek w ustach spojrzałem na Cudo. Fajne imię.
Po czym usiadłem koło więźna trzymając łom. Tak żeby go widział.
- Wiesz co koleś? Możemy to rozwiązaćna dwa sposoby. Ty powiesz kim jesteś i co ty tutaj robisz. Bo jak widzę jesteś zwykłą łajzą która się najnormalniej w świecie wpier%oliła się na chama. A prawo mówi że kto wchodzi do czyjej własności bez zgody właściela musi zdechnąć. Prawda Hopkins?
- Natomiast drugi sposób to tortury. Najpier cię tak obije tym narzędziem co trzymam w rękach (poruszyłem łomem). Tak cię nim obije ,że żebra będą ci przebijać skórę. Ja będziesz milczał to ten wielki facet z tąwielką piłą PROFESJONALNIE połamie ci kości. Wszystkie. A ja to nie zadziała to poproszę go żeby odciął ci je piłąmechaniczną. Ale to nie koniec. Posłuchaj co dalej.... Zatamujemy krawie, a ta krew co ci wypłynie z kończyn, to my..... Obsmarujemy cię nią i rzucimy dzikim psom. Albo i nie. Przyprowadzimy psy i na własne oczy będziesz widzieć jak one zżerają twoje kończyny.
- Więc jak będzie? Pierwszym czy drugim sposobem?
Zapytałem
- A może Panna Hopkins coś zaproponuje?
(a co miał więźeń?)

Szałas - 2009-09-15, 16:47

Łajza... na imię miał Łajza... może nie na imię ale tak go nazywano od kiedy został sierotą to się przyzwyczaił. Młody jeszcze. Ma ledwie 18 lat. W normalnych czasach teraz szedł by na studia. Zwykły śmieciarz, to co z niego zrobił ten "wypadek" z czerwonym przyciskiem. Ma na sobie ledwie kilka łachów. Lumpex to przy tym Garmani. Podarte koszule nałożone jedna na drugą by był całkowicie zasłonięty. Trochę rzemyków i lin. Do tego biżuteria... Zmiłój się panie... Zardzewiały łańcuch przemysłowy. Czapka z wełny z nausznikami to chyba najcenniejsza część jego ubrania. Buty to trampki. Firmówki ale z rocznika na 20 lat przed "wypadkiem". Ma też broń... naostrzoną rączkę szczoteczki do zębów... konkretnie 16 pod kamizelką.

Nie miał zamiaru nic ukraść tylko chował się przed watahą psów mutantów. Często przebiegają się po mieście polując na to co się rusza. Częściej na bezdomnych i ghuli ale i na mutki i BoS się czasami rzucą... Błaga o litość. Albo szybką śmierć bez bólu...
Co wybierasz?

Nicolay Chrupow - 2009-09-15, 18:04

- Powiadasz ,że ukrywałeś się tutaj przed psami? Widziałeś może wrak dużego transportera?
Po uzyskaniu odpowiedzi powiedziałem dowódcy wszystko co powiedział mi ten gagatek.
- Mamy go puścić czy wysłać do lepszego miejsca sir?
Zapytałem
- A może będzie służył nam jako przewodnik sir? Zna dobrze teren.
Z powrotem spytałem

Szałas - 2009-09-17, 21:13

- Ty zadecyduj... - Spławił cię i kontynuował przerwaną rozmowę przez krótkofalówkę.


(Jak raz napisze że ty decydujesz to nie chce się powtarzać)

Nicolay Chrupow - 2009-09-18, 15:27

- Ja mam zdecydować.... Dobrze.....
Powiedziałem cicho.
Podszedłem do gostka. Spojrzałem mu w oczy. Wyciągnąłem nóż i przeciąłem mu liny na nogach. Wziąłem go za ramie i postawiłem do pionu.
- Mam dwa pytania.
Przerwałem
- Pytanie numer jeden. Czy widziałeś wrak z takim znakiem jaki mam na odznace?
(Czekam na odpowiedź)
- Pytanie numer dwa.
Znowu przerwa.
- Czy znasz dobrze teren? Bo jeśli tak to może trochę zarobisz i przy okazji puszczę cię wolno.
Czekam na odpowiedź.

Szałas - 2009-09-18, 18:10

(zawsze jak jest wybór TO TY WYBIERASZ! To twoja gra nie moja co nie? Jak grasz w fallouta i masz pytanie: "Chcesz to czy nie?" to co pytasz się: "A co ty byś zrobił?"? NIE... odpowiadasz jak chcesz... mogłeś go zabić. Nic by się nie stało... mogłeś zgwałcić cudo... możesz zdezerterować. Możesz wysadzić budynek bos... Nic się złego nie stanie... to twoja gra i grasz jak chcesz... byle logicznie. Ja ci tylko daje okazje do wyboru i strzelania. :mrgreen: )

Pytasz się go... odpowiada na pierwsze pytanie.
- Tttak... Jest taki... ghule go zaciągały w okolice Metra. Nie wiem po co... wyglądał jakby ktoś zdetonował w środku bombę. Widziałem a potem mnie goniły psy... -

Odpowiada na drugie pytanie z problemem...
- W zasadzie... to się tu urodziłem... - po chwili namysłu wskazał jakiś wierzowieć niedaleko was. - O, tam... - Smutne co nie?

Nicolay Chrupow - 2009-09-18, 19:02

- Ok, witamy w kompani! Będziesz naszym przewodnikiem.
Podchodzę do dowódcy. Czekam aż skończy rozmowę czy podobne sprawy.
- Sir! Ten koleś wie gdzie jest nasz transporter i będzie przewodnikiem. Możemy już iść? Sir?
Zapytałem po wojskowemu?
(Ty myślisz ,że ja nie znam konsekwencji decyzji w grach RPG? Wysadzę bos. Cała organizacja si wkurzy. Zgwałcę Cudo, strzeli mi w plecy, walnę dowódcę w gębę. Dostanę kulkę. I nic mi się nie stanie. Ty myślisz ,ze ja mistrzów gry nie znam :-D ?

Szałas - 2009-09-18, 19:43

(no...)

- WYMARSZ!!! - Tyle powiedział... poszliście za Łajzą.
Doszliście do metra. Było już po południu. Ciężko się przedziera przez zrujnowane miasto wierz mi... Słońce świeciło ale przez mgłę, kurz i budynki nie było go widać zbytnio.
Zabiliście kilka ghuli po drodze. Wygoniliście bandę popaprańców gwałcących jedną małą dziewczynkę. Wykastrowaliście nawet jednego z nich na ostrzegę. Wysadziliście auto pełne zdziczałych kobiet. Tak... pozostawione same sobie byłe niewolnice zaczęły wariować bez dragów...

Ale przy metrze nie było już wozu... tylko ślady ciągnięcia. W dół... Wasz przewodnik uciekł widząc że chcecie tam wejść.

- Zginiecie!! Mówię wam!! - po czym uciekł... Cudo zdołała go ranić w noge ale to na nic.

Weszliście. Na samo dzień dobry Ugh musiał odciąć kila zwisających na okablowaniu metra szkieletów. Każdy miał rurkę w czaszce. Na znak że chyba wyssano im muzgi. Typowy archetyp zombie. Światło nadal działało w kilku miejscach. Widzieliście bramki do metra, tablice informacyjną i tory... dalej był mrok i mrugające światła w oddali.
- Dzielimy się na grupy. Ja i Cudo idziemy w lewo. Derek i Ugh idziecie w prawo. Trzymajcie kontakt radiowy. Co 15 minut raport. Jak znajdziecie to poinformujcie. Przybędziemy. Kurwa... że też to się musiało tak popieprzyć... - Rzekł był kapitan.

- Ale ja woleć iść z panem sir... pan silny nie to co chuchro... On mnie nie obroni pif paf we wroga jak pan...
- Weź w ogóle idź ty... Ja tam wole iść z Derekiem...
- Kurwa! Jak chcecie... A ty co? Z kim idziesz? - zapytano cię...

Okazja do poznania Ugh-a... zżycia się z Cudo lub zapulsowania u kapitana... równie dobrze co rozzłoszczenie Ugh-a. Urażenia Cudo i zaminusowania u kapitana... co wybierasz?

Nicolay Chrupow - 2009-09-18, 19:53

- Że je niby mam słaby pif paf taa? Pobył ze mną chwilę to byś się zdziwił jakie mam pif paf ale ch*j! Idę z Cudo.
Wyraźnie zakomunikowałem.
Polubiłem ją, a Uhg i tak mnie chyba nie lubi bardzo. Choć bardziej przydałby mi się niż ta laska ale nic.
- Ok, to tyle. Dostaniemy jakieś latarki czy z pochodniami mamy zapieprzać?
Zapytałem.
Kiedy kawałek odeszliśmy zwróciłem się do Cudo.
- Wiesz co? Ta twoja wiatrówka jest za słaba trochę. Masz.
Daje jej obrzyna z kilkoma nabojami.
- Oddasz mi po akcji.
Dodałem.

Szałas - 2009-09-19, 14:05

- Latarki? Kurwa z dupy ci chyba wyciągnę... WYMARSZ!
- Ugh mieć cie w dupie też... Chyba... Bo coś uwiera to chyba ty nie?
Poszliście... Wynik wyboru? Poszedłeś w prawo, z cudo, dałeś jej broń i cie lubi bardzo... Ugh ma cie w dupie "chyba" a kapitana chyba drażnisz.
Tak to jest.

Jest ciemno. W oddali kilka lamp działa. Ale do tego czasu nic nie widzicie co jest wokoło.
Po 15 minutach Cudo raportuje o niczym... Oni to samo. Wtem rozgałęzienie torów. Na prawo jest ciemno cały czas i nic dalej nie widać... ale jakiś dźwięk słychać. Jakby szuranie nogami po żużlu. Na lewo jest światło... ale jest też rozwalony pociąg metra... Drzwi do ostatniego wagonu są otwarte. Kilka kół jest na szynach więc stąd to oświetlenie...

Nicolay Chrupow - 2009-09-19, 16:58

- Teraz na paluszkach Hopkins...
Fajnie jest.Połowa odziału mnie nie lubi. Na szczęście nie jest jeszcze tak źle że muszę uważać na plecy żeby nikt mi w nie nie wbił bagnetu. W prawo nie idę. Ta się kręci ktoś prawdopodobnie nieludzki.
Wchodzę do rozwalonego wagonu. Nim wejdę rozglądam się czy nie w nim nic paskudnego. No i oczywiście rozglądam się za fantami czy podobnymi rzeczami. Coś mi się wydaję ,że może tutaj coś znajdę. Możesz szczęście mi pomoże?

Szałas - 2009-09-27, 12:33

Weszliście... cały wagon zatrząsł się. Drzwi się za wami zatrząsnęły a pociąg poprzewracał się trochę. Część poszła w górę cześć na bok ale kilka z szyn spadła... przez to mniej prądu dochodziło do lamp i zaczęło się migotanie światła.
Co do was... hmmm w dziwnej pozycji na siebie wpadliście. jej kolana są między twoimi uszami... zaiste dziwne.

Nicolay Chrupow - 2009-09-27, 15:40

- Hopkins, coś ci powiem. lubię ciebie, lubię dziewczynki ale jakbyś mogła zejdź ze mnie choć mimo mam fajne widoki od tej strony. Możesz zejść?
Spytałem się spokojnie.
Następnie wstałem, otrzepałem się. Przez rozbite okienko spojrzałem gdzie jesteśmy.
Cholera, teraz zacznie się film pod tytułem Gdzie jesteśmy?
Po zwiadzie wyszedlem z pociągu . Z bronią.

Szałas - 2009-10-03, 17:53

Jakie wyjść? Drzwi tylnie teraz stykają się z podłożem... okno? Rozbite fakt ale przy samej ścianie.
Człeku... nie ma stąd wyjścia. Przynajmniej nie tą samą drogą co chciałeś...
Wszystkie wagony są nadal połączone... to twoja droga.

Cudo zeszła z ciebie... poczuła się nieswojo. Ale nie dała tego po sobie poznać. Rozejrzała się po sytuacji i... w sumie to ona jest z teksasu ziom. Mało wykoncypuje sama...

Nicolay Chrupow - 2009-10-03, 20:27

(Nieswojo?) Cz wszystkie kobiet chcą mnie zgwałcić?
Pomyślałem sobie.
Rękawem przetarłem szybkę żeby spojrzeć co jest w dalszym wagonie. Jedną ręką trzymałem samoróbkę a drugą delikatnie otworzyłem drzwi. Kiedy nie chciały się otworzyć kopnąłem je z nogi.
- Ja pilnuje twojego przodu a ty mojego tyłu Hopkins.
Szepnąłem.

Szałas - 2009-10-05, 09:54

Weszliście do kolejnego wagonu...
Ten był ciemny. kolejny stykał z szynami ale nie ten... i był dłuuugi.
I coś tu szeleściło.
- Kszzzszkkskkiiszszszz... - Dziwny dźwięk... jakby ktoś gwizdał tyłkiem.
Zrobiłeś krok, poślizgnąłeś się... cudo poleciała zaraz za tobą... jako że strona od której wchodziliście był w górze... ze ślizgaliście się na sam dół. Zahaczyłeś o kilka przedmiotów i kiedy ze sporą siłą przygrzmociliście w przesuwane drzwi przedziałowe byliście cali w małych zielonych papierkach z facjatami jakichś dupków, kilkoma rurami, całą masą śrub oraz kilkoma torbami podróżnymi. Twoja twarz przyssała się do szyby wspomnianych drzwi...
- No i kicha, nie? - trafnie zaobserwowała cudo...

Nicolay Chrupow - 2009-10-05, 15:45

Ja mam szczęście.
Zawsze i wszędzie.
Pomyślałem sobie. Swoją drogą to fajnie. Jest sporo toreb.
Popatrzmy na nie. Zacząłem przeglądać torby podróżne w poszukiwaniu baterii, broni, amunicji, latarek i reszty podobnych i niepotrzebnych reszty. Typowo babskie rzeczy na dzień dobry oddaje Hopkins. Kilka papierków z zielonymi facjatami wpycham sobie po kieszeniach
A po grzebaniu.....
- OK Hopkins, mamy fany to teraz spieprzajmy stąd

Szałas - 2009-10-09, 11:59

"Szczęście? HAHA GŁUPCZE!"

Papierki w istocie były pieniędzmi. Większość toreb byłą wypchana jakimiś papierami, połamanymi śmieciami... szminkami. Ale jedna była szczególnie ciekawa. Sportowa torba na trampki. śmierdziała jak cholera. W środku było... około 4 kg czystej kokainy! Nie wykryto jej przez smród... psy najpewniej uciekały.
Obok była jeszcze jedna walizeczka. Również ciekawa... otworzyłeś ją starodawnym sposobem na chama... W środku było jakieś 500 dg plastiku... C4! Widocznie właściciel nie zdążył zdetonować przed tym jak wciśnięto czerwony guzik...

Zaczyna tykać... przestaje i znów zaczyna... To bomba z obluźnionym niestałym zapłonem! A do wyjścia jeszcze 12 wagonów... czas detonacji to 4 godziny plus/minus godzina.

Nicolay Chrupow - 2009-10-09, 18:05

- O kur*a Hopkins! Patrz!
Pokazuje jej C4 i tłumacze co to jest.
Wywalam resztę torem i otwieram ostrożnie drzwi które były pod kupą tych toreb. Może dadzą się otworzyć.
- Hopkins, jakby co osłaniasz mnie.
Ostrożnie wyciągnąłem ręke i otworzyłem drzwi.

Szałas - 2009-10-09, 18:38

BAM

otwieracie drzwi i...
- WOOOOOOOOO! - Lecicie znów w dół. Jak? niewiadomo. Po prostu lecisz w dół.
Lecisz ty, cudo, dragi, torby, śmieci i bomba. Jakieś 10 metrów w dół.

Co się okazało? Coś tu kopało, odkryłeś przypadkiem wejście tajemne. Widzisz drabinkę z powrotem do wagonów... widzisz też że Cudo o nią zahaczyła i rozdarła sobie T-Shirt w "doskonałym miejscu". Spoko żaby, nie spadnie. Ma się na czym trzymać. A ona nie wydaje się przejmować.

Co robisz? Dalej tunelem pod metrem czy na góre i 12 wagonów do wyjścia?

Nicolay Chrupow - 2009-10-09, 18:42

- Hehhe, pomóc ci Cudo?
Zapytałem. Odczekałem reakcje. Opuchliznę od jej ręki wymasowałem i następnie poszedłem tajemną drabinką w dół czy gdzie indziej.
Idąc dalej zagadnąłem do Cudo szeptem. Żeby urozmaicić podróż.
- Gdzie nauczyłaś się strzelać Cudo?
Zagadnąłem.

Szałas - 2009-10-10, 12:54

Na twoje pytanie cudo obejrzała siebie.
- No cóż... ten stanik już mi się raczej nie przyda. hihi. - Koleś... to są słowa na które czeka ponad połowa populacji mężczyzn na świecie.

- A wiesz... u nas, w teksasie, strzelać się uczysz razem z chodzeniem i mówieniem.
Ja nauczyłam się strzelać zanim zdołałam cokolwiek jeszcze powiedzieć. Biegałam, ja ci po polach, w pampersach lub bez i strzelałam z korkowej strzelby. A potem z wiatrówki którą mam do dziś.
Pamiętam że jak kiedyś z koleżankami poszłyśmy się wykąpać nago w jeziorze, a miałyśmy koło 17 lat, to ja jak ta Amazonka czy jakoś tak, siedziałam upaprana w błocie na drzewie i strzelałam do chłopców próbujących się do nas dobrać. hihi... było śmiechu. Ale... to co mi dałeś to najsilniejsza broń jaką kiedykolwiek miałam w rękach... Wiesz, pasza kosztuje więc oszczędzaliśmy na ubraniach, broni i tej no... opiece medycznej. Ale... - Zatrzymała się... Szła przed tobą więc i ty się zatrzymałeś.

- Lubisz minę? - zapytała się po czym jeszcze - ...znaczy, lubisz lubisz? - Co teraz?

Nicolay Chrupow - 2009-10-10, 19:23

- Ciebie? Jak cholera. Fajna jesteś. Wygadana, sympatyczna. Piękna, lubisz to co faceci i masz to coś w sobie że mnie to kręci Kowbojko.
Powiedziałem normalnie. Wiedziałem co się szykuje.
- A miny w ziemi też lubię. Szczególnie kiedy je zakładam.
Powiedziałem drapieżnie.

Szałas - 2009-10-10, 19:41

- Oj... sorka... tan mój akcent jest czasami... Ok koniec tego gadania! jest ciemno, tamci są daleko... do kontaktu radiowego jeszcze 10 min... -
Zdjeła co zostało na niej... była... WOW! a potem zrobiła to z tobą...

KoHaliście się równe półgodziny!
Leżycie teraz na swoich ubraniach w jakimś tunelu. Obok jest Krak i C4... a wokoło tunel nad metrem... Ach.

Nicolay Chrupow - 2009-10-10, 19:58

Cholera, zostałbym dłużej ale.....
- Ok, Cudeńko (Niech ma). Bierzmy ciuchy i zwiewajmy stąd. A propo, mam znowu coś dla ciebie.
Daje jej dwa kilo koki. Niech ma.
- Z czystej przyjaźni daje.
Kolejna kobieta na mojej liście. Cicha dziewczyna z sąsiedztwa, saperka z bractwa no i kolejna dziewczyna z bractwa. Lista się wydłuża. Chciałbym tym razem (o ile się spełni) dziewczynę mojej filozofii stylu. Stylu drogi, auta, dobrego rocka, dobrego auta i w zajebistych skórach. Czyżbym chciał swojego odbicia.
Zaczynasz wydziwiać sir...
Ta, stary. W dupie ci się już przekręca od tych dziewczynek. Nie dość ,że same ci wskakują to jeszcze marudzisz.
BEEEK! Jeb^a się leszcze. Chłopak ma marzenie i niech je pielęgnuje jak zacier pod dobry bimber.
- Prosto i przed siebie towarzyszko....
Wyciągnąłem spluwę. Ręke oparłem o ramie. Żebym wygodniej ją niósł.

Szałas - 2009-10-10, 20:27

Zostawiła koszulę i stanik... nie są jej już potrzebne.
Wzięła towar. Nie cipała nigdy ale umie takie coś opchnąć. - Kupie za to nowy stanik i strzelbę. A może podobam ci się w samym pancerzu co? hihi. - Była radosna i pełna życia... zaczynasz być w tym dobry.

"Zaiste, twór wyszedł mi nie mały... Głupcze! A kondomy! Pieprzyć co mówił kościół! Istotna jest teraz ochrona! Albo zwinność..."

Oj tak... czekała was przeprawa. tunel był jeszcze długi i całkiem ciemny. Ty zaś miałeś nadal przed oczyma to wspaniałe ciało... ciężko ci odejść od tego wspomnienia nie ważne jak "macho" się uważasz... będzie to w twojej psychice.

- Tu... <kaszle> Tu Hopkins. Zgłaszam się z raportem... - Głos w radiu odpowiedział.
- <zgrzyt> co wy kurwa? Pieprzyliście się z ghulami czy jak? My tu w panice! Co znaleźliście?
- C4 i wagon metra... idziemy dalej bo odcięło nam droge powrotną. Jesteśmy troche w dupie, sir.
- Cholera... my tu mamy kilka ghuli w okolicy. Nic wielkiego... idźcie dalej. Znajdziecie jakąś odnogę to się zgłoście... bez odbioru <zgrzyt>

- Mamy kupe czasu... hihi. - O boże...


(wierz mi, ciężko to pisać)

Nicolay Chrupow - 2009-10-10, 20:37

- Jeszcze raz? Co za dużo to nie zdrowo. Ale jak chcesz....
(Po numerku)
- Ok Hopkins, wyleźmy już stąd. Mam dosyć tych cholernych korytarzy. Chce znaleźć moją zagubioną dużą, metalową dziewczynkę którą ktoś porwał i poranił kolanko które zabandażuje. W tłumaczeniu. Znajdźmy ten transporter, naprawmy go i w nogi. Oczywiście weźmiemy resztę oddziału.
Wytłumaczyłem

Szałas - 2009-10-10, 21:12

Sex znów był niezły... Ona poszczyciła się nowymi umiejętnościami. Woooha!
Nowe lądy rozkoszy i perwersji zostały zdobyte kapitanie!
Jakby nakręcono to i puszczono w internet było by najczęściej oglądanym pornosem w historii. 30 min jazdy typu bez trzymanki na rozpędzonym motorze na ruchliwej autostradzie na 3 wiagrach.

Ale wracając... Doszliście kawał dalej. W górę... teraz. Ściany są betonowe.
I plum... znów w metrze. Sznur wagonów jest daleko z tyłu. W między czasie znów raport i idziecie dalej.

Tunel jest ciemny ale... w oddali widzisz światło. Słabe, jakby gasnące.
Siedzi tam jakiś dziadek i smaży czyjąś zieloną nogę. jest w dziurze w ścianie... dość głębokiej.

- KIM WY! AAAAA!! Stój bo strzelam! - Trzyma w rękach kij... i celuje nim w ciebie.

Nicolay Chrupow - 2009-10-10, 21:19

O kurcze. Ja to mam szczęście. Jedne razy po dwa razy. Mi się podoba

Opuszczam broń.
- Hej, hej. Spokojnie! Jesteśmy z bractwa. Nic ci nie zrobimy. Widzisz moją oznakę?
Pokazałem palcem na to co mówiłem.
Zielona noga? Pewnie ujeb*ł jakiegoś ghula i go wcina. Czy można to podpisać pod kanibalizm? Nieważne, każdy je to co sobie upoluje.
Święta prawda, dziadek się nie patyczkuje. (Wujek) Zaradny Skurwy^yn.
Dobry Boże! On się pochoruje! (Anglik)
Eeeeee, ogień i tak zabija większość bakterii.
Dobra cisza!

Szałas - 2009-10-10, 21:39

Po chwili słyszysz krzyk.
- Henry! Gdzie moja noga ty Suki*****! Uje*** cie łeb przy samej szyi jak ją znowu chcesz zeżreć! - Wyszedł ghul... ubrany w jeansowe ubrania podskakiwał na jednej nodze.
- Ty łajzo! Mówiłem ci żebyś poczekał aż Berta wróci z polowania!
- Cicho... nie było jej już od miesięcy...
- Od 3 godzin idioto! I odłóż ten kij bo jeszcze ich... Hmmm... oni ciebie skaleczą.
- Nie mówi mi co mam robić!
- przepraszam was... on ma problemy z głową... Ale zaraz? Jak wyście przeszli przez strefę zakażonych? - Zapytał się was ghul..

Nicolay Chrupow - 2009-10-14, 16:29

- Najnormalniej w tym popieprzonym świecie. Kolejką podziemną.
Odpowiedziałem trzymając broń skierowaną ku dołowi.
- Jak widzę nieźle się wam tu żyje, widzieliście gdzieś może wrak opancerzonego transportu?
Spytałem się normalnie.

Szałas - 2009-10-15, 23:22

- Pancerzzzz....
- Cicho henry... Tak coś widzieliśmy... Zabrali go ci truposze.
- Zaaarazaaa
- Zamknij się! I oddawaj mi nogę... NO NIE znów dałeś sos tatarski ty sukin****.

W tym momęcie jakaś naprawde kulturystycznie zbudowana... hmmm... kobieta (?) przyszła i rzuciła na ogień kilka szczurów.

- Boże... Dzięki Berta... Ten debil znów mi nogę szamał...
- BERTA! No... skarbie ty mój... to jest uczta. - Gruby kobiecy baryton odrzekł na to...
- Tylko nie zeżryj wszystkiego na raz jak ostatnio... Nie mam zamiaru ciągle latać w te i wefte... trzeba jeszcze znaleźć medykamenty dla Boba. - Spojrzała się na was.

- o nie kur** dla was tego nie szukałam... szukajcie sobie sami...

Nicolay Chrupow - 2009-10-16, 15:21

- Nie bój się, my tu nie na wyżerkę. Szukamy wielkiego, rozwalonego transportera którego ghule gdzieś zaciągnęły. Widziałaś może coś takiego po drodze?
Spytałem się, to wszystko zaczynało być popieprzone. W sumie to nic tutaj nie było normalne. Normalny ghul, zdziczały i oszalały staruszek, napakowana kobieta. Coś jest tutaj nie tak. Zdecydowanie nie tak.
- Co o tym wszystkim sądzisz?
Spytałem cicho.
(Po odpowiedzi)
- A propo, macie coś na handel? Bo bym się kilku rzeczy pozbył.
Zapytałem

Szałas - 2009-10-17, 17:43

(nie wiem do kogo mówiłeś na końcu więc ignoruje)

- TA WIELKA PUSZKA! Tak widziałam to - splunęła na ziemię - ale to nie ghule są tym co wokoło tego krąży.
- Berta... ciii
- Nie uciszaj mnie DD! Wiem co robię.
- Mniam, mniam, BEK, mniam...
- Ty też Henry cicho bądź...
- No dobrze Berta... sama chciałaś...
- No... więc jak ona się zamknęła to słuchajcie... -


Opowiedziała wam o tym co się tu stało. Otóż... jacyś terroryści na kilka minut przed wystrzeleniem pocisków zagłady dokonało zamachu i porwało ten pociąg metra. Mieli C4 by go wysadzić jak coś... w czasie wojny wszystkim było jedno gdzie i kiedy zginą więc... Mieli też próbki jakiegoś wirusa. Grypy. Każdy miał go wypić jakby C4 nie zadziałało... Po godzinie zero. Pocisk trafił w ziemię nad metrem. Wagony odskoczyły a radiacja przebiła się w dół. Wirus grypy zmutował przez te kilka lat i zwłoki tu i tam leżące zaczęły. Te trupy to prawdziwi zombie... nie ghule. Mają całą skórę i wyglądają jak w dniu śmierci. Niby nic w końcu tego dnia w metrze zginęło tylko koło 50 osób... ale to jest jednak nadal grypa. Przenosi się drogą kropelkową, przez krew, w powietrzu i czasami przez dotyk... Więc do tej pory populacja poszerzyła się do sporych rozmiarów. Co gorsze wirus nadal mutuje. Najdłuższe oddziaływanie na wirusa powoduje nawet spore mutacje cielesne a obecnie każdy z nich porozumiewa się na odległość... ostatnimi czasy zaczeli znów mówić i posługiwać się telekinezą... To oni mają APC w swoich łapach...

Nicolay Chrupow - 2009-10-17, 22:50

Zaczynałem się powoli obawiać kilku rzeczy. Czy to co mam w plecaku to na pewno jest koka, (a jeżeli nie to.... O KUR*A!!!).
- A czy te zombiaki potrafią myśleć jak my czy to po prostu żywe mięso?
Zapytałem dosyć ponuro tej napakowanej laski
- Znaczy chodzi mi o to czy potrafią się kryć, wiedzą co to broń, stosują jakąś taktykę czy sami używają broni i pułapek?
Znowu spytałem

Szałas - 2009-10-17, 23:06

- Taktyy... Eee...
- O bosh... No więc to jest tak... oni mówią ale tylko po swojemu. Niektórzy, są telepatami ale nie martwiłabym się tym... Berta to udowodniła. Mózgi im eksplodują jak nadużywają tego daru. Co jeszcze?
- Aaa takie rzeczy? No to reszta zasadniczo rzuca się na ciebie, porywa i gdzieś na uboczu zabija. Taka ich taktyka, każdy robi co innego ale są podzieleni na grupy.
Najmłodsi z nich są mięsem armatnim, lecą na przód i robią kuku gdzie się da. Następni są siłacze, Oni są wielcy.
- Och te ich muskuły!
- Zamknij się DD, no więc... są też ci skaczący nie?
- Mlask, mniam, mniam... tak. Włażą na wysokości jednym susem, czekają... mlask. I jak jesteś w dobrym miejscu to przygniatają cię jak... mlask.... naleśnik.
- No... kot Henrego właśnie tak zginął.
- Mlask... ale był i tak smaczny. Mniam.
- CISZA OBOJE! No... i prócz telepatów są jeszcze porywacze... oni w kilku podskokach są przy tobie i łapią cię za szmaty. Po chwili jesteś trup parędziesiąt metrów od miejsca gdzie stałeś. - Berta skończyła wyliczankę...
- ALE czekaj... a mutki? Kochana... jeszcze są powykręcani. Oni mają najwięcej wypaczeń cielesnych! Rzadko które są niebezpieczne ale od nich najłatwiej się zarazić.. - Skończyła DD... tak ghul.

Po sekundzie namysłu... Cudo się odezwała.
- Too... skoro są tak niebezpieczni to po co tu siedzicie?
- Bo tu jest źródło wody... A my nie mamy pewności że gdzieś indziej też jest.... - Głos mężczyzny. Na horyzońcie pojawiło się trzech kolesi. Jeden kulał, drugi go podtrzymywał a trzeci, który do was przemawiał szedł obłożony karabinami.
- Mike!
- Siemka...
- Gdzie reszta?
- Dexter jest ranny i został tam... - DD zamarła... jak na ghula dziwnie to brzmi.
- Niee... Braciszku!...
- Nie martw się. Wrócimy po niego. Dobrze się ukrył. Ale... kim są oni? - Spojrzał się na was...

Nicolay Chrupow - 2009-10-18, 00:12

- Kto my? Akwizytorzy z firmy Bractwo Stali. Oferujemy różnego rodzaju postrzały ze wszelkiego rodzaju kalibru, ran ciętych i szarpanych ze wszelakich rodzajów noży, siekier i reszty żelastwa oraz nie wspominając już o eksplozjach. Oczywiście szukamy chętnych współpracowników do działania w naszej firmie. Mamy kilka ciekawych powiedzonek typu:
Śpieszmy się rżnąć mutantów czym się da bo tak szybko odchodzą czy Dobry mutant to zły mutant. Ale żarty na bok.
Zaśmiałem się lekko.
- Nie widzieliście może przedstawicieli naszej firmy? Jeden to był wysoki murzy z DUŻĄ piła mechaniczną i był z nim białas z wielkim karabinem.
(Po odpowiedzi)
- Aha, ok. To wchodzimy w współpracę. Pomożemy wam poszukać waszego kolegi a wy wspomożecie nas ogniem w poszukiwaniu naszego celu misji. Mam na myśli siebie i tą zgrabną laskę obok mnie.
Dawałem znak głową w jej kierunku.

Szałas - 2009-11-11, 19:23

Widać po nim że skory był do pozytywnej odpowiedzi. Już miał uścisnąć ci dłoń i zaśmiać się z żartu kiedy.
Berta krzyknęła.
- NA ZIEMIE!
A DD dodała...
- AAAAAA!
Na co henry dodał...
- Mlask, mniam... chrup.

W tym bowiem momencie ci o których dyskutowalście się pojawili.
- TRUPOSZE NAS ATAKUJĄ!
Tak jest. Kilku rzucało w was jakimś pulsującym śluzem... pozostała banda chuderlaków i jednego NAPRAWDĘ sporego dryblasa składającego się z samych bicepsów i tricepsów i z przerośniętą lewą ręką ruszyło na was...
Rozpoczeło się strzelanie na oślep i walka w ręcz... było ich więcej ale szybko padali jak muchy.
- NIe dajcie się opluć jadem! - krzyczał ktoś... to jest poważna sprawa.

Nicolay Chrupow - 2009-11-11, 21:09

Dobywam swojego obrzyna. Poświęcam całą uwagę na tego wielkiego dryblasa. Nic mnie nie obchodzi do okola. Wycelowywuje w niego i wywalam.
Cholera, nie mam go. Biorę rewolwer.
Po strzale dobywam ostrzy i ciacham bydlaków.
Gdzie ona jest? Gdzie jest Cudo?
Pytałem sam siebie.
Trzymałem głowę nisko ,żeby nie zostać oplutym przez jad.
Gdzie... Ona... Jest....?

Szałas - 2009-12-05, 16:13

Walka wrze! Co róż widzisz padające trupy. Nie tylko po stronie przeciwnej. Właśnie teraz DD straciła nogę a Henry łapczywie rzucił się na nią. Obrzydliwy widok przeciwników, powykręcane ciała w niekończących się konwulsjach "tańca śmierci" nacierają zewsząd łażąc po ścianach i suficie.
Zabarykadowaliście się na chybcika jakimiś skrzyniami które Berta miała przy sobie. Co odważniejsi, w tym ty, ruszyli na przody. Jest to ryzykowne ale zabezpiecza przed trafieniem śluzem. Jeden z towarzyszy został cały tym opluty i rozpuścił się na twoich oczach wrzeszcząc maniakalnie niezrozumiałe słowa. Cały korytarz drżał od huków wystrzałów i od "myśli" psioników. Ale... cudo? gdzie ona? Nie wiadomo... zniknęła ci z oczu. Strzelasz celnie choć na oślep. Jest ich wystarczająco dużo i poruszają się tak szybko że strzelając w dowolne puste miejsce jest 76% szans że kogoś trafisz.
Padają kolejni... twoi towarzysze również... Walka trwa.

Nicolay Chrupow - 2009-12-05, 18:52

(I co ja mam zrobić?)
Przyklęknięty odpieram kolejne ataki popaprańców. Kiedy do mych uszu dochodzi najgorszy dźwięk gorszy nawet od ryków tych potworów czyli
KLIK, KLIK, Klik, kli......
Dobywam wtedy moich ostrzy. Wysuwają się one z charakterystycznym chlaśnięciem powietrza. Tnę i bije z wściekłością stwora. Nie zważam na obrażenia i krzyki.
Po prostu walczę.
Jestem cały we krwi, moi towarzysze wciąż walczą ale są osłabieni. Biją, rżną, duszą ostatkami sił.

Derek... Jesteś tam?

(Cisza) Siłuje się z poparprańcem który powinien leży już od kilkudziesięciu lat odłogiem a on chce mojego mięsa. Teraz.
Wbijam mu łon w oczodół i odkopuje.

Teraz musisz zdecydować. Oberwałeś już kilkakrotnie.

Przejeżdżam pokrakowi ostrzem po mordzie.

Nie wytrzymasz wiele. Kochasz to, choć nie przyznasz się do tego. Pamiętasz wyścig? Chcesz mieć tak cały czas?

Wale jak jaskiniowiec w mutka łomem.

NIE! SIR! NIE GÓDŹ SIĘ! NIEEEE!!
STARY! BŁAGAM! POSŁUCHAJ ELEGANCIKA!
NIE! NIE! NIEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!! (Kierowca)
NIE CHŁOPCZE! NIE GÓDŹ SIĘ NA TO! BĘDZIESZ PRZEKLĘTY.
Twoi towarzysze mają racje. Nie ufaj mu. To droga pełna nienawiści. (DAMA!)

Adrenalina tryska mi uszami. Wrzeszczę nie słysząc siebie.

DASZ RADE BEZ NIEGO CHŁOPCZE!

To niska cena Derek, niska. Pamiętaj, zaraz mogę cię stąd zabrać albo uratować.

Co wybierasz?

Akurat biegnie naprzeciw mnie banda mutantów.

Daj mi jeszcze czas...

Szałas - 2010-01-30, 01:59

Ten błysk w oku, mina jakbyś był gdzie indziej myślami. Wyprostowałeś się, ciało działa samo. Głosy? Ucichły... zduszone... tym jednym.

Zmutowane potwory biegną... Zostało widocznych żywych 3... ty, Mike i ktoś jeszcze kogo nie znasz. Nigdzie nie widzisz Cudo. Hopkins gdzieś wcięło ale... nie przejmujesz się tym teraz. Teraz jesteście sami na sam ze zgrają potworów która zabiła przed sekundą tego trzeciego a wcześniej całą masę innych, obcych ci ludzi.

Zgiąłeś się i podniosłeś kilka leżących u stup karabinów, pistoletów i...

Tego słowa nie opiszą. Wiedz tylko że strumień kul przecinał powietrze a ty... z przerażającym spokojem patrzyłeś jak giną przez ciebie, po raz drugi.
Kończyny odcinane od ciała, mięso i krew wszędzie wokoło. Mike skorzystał z okazji że zajmują się tobą i ukrył się z boku. Widział wszystko i to on pisać może tylko co się stało.

"Obłęd, powtarzam obłęd! Ten spokój w oczach... ich cała masa... wszędzie były a on... a on stał w tym jednym miejscu... Padali przed nim, przed jego bronią... przed tą okrutną bronią! Stawał na truchłach gdy zaczęły zasłaniać mu widok... TO BYŁO.. niesamowite i przerażające. Nawet nie mrugnął. Nie wiem nawet kiedy ale nagle zaczął być WSZĘDZIE! Biegał, wbijał lufę w ich ciała i... nie mogę. Nie chcę... to mutanty! To skażeni ludzie... a on ich zabijał tak łatwo. Był cały we krwi.... Skończyła się mu amunicja. MIAŁ JAKĄŚ DZIWNĄ BROŃ! On... ON... wgryzał się w ich dosłownie!... zamknąłem oczy. Gdy skończył odwróciłem się. Wyszedłem z ukrycia i..."

- Chłopie! Za... zaa... Zabiłeś ich wszystkich...

"Stał tam... cały w krwi. Patrzył na mnie zdyszany tym... tym strasznym wzrokiem. mimochodem, chyba nawet o tym nie myślał ale zapytał o jakąś Hopkins... bałem się mu powiedzieć cokolwiek... co mam zrobić?"

Nicolay Chrupow - 2010-01-30, 16:06

Jakiś mężczyzna przygląda mi się. Cały się trzęsie. Ze strachu. Co to w ogóle za uczucie?
Wywołuje je chyba.
Z mojego łomu spływa krew. Pazury powyginały się od cięć. Są na nich jeszcze skrawki mięsa. Moje cichy są podarte, postrzępione. Nasiąknięte posoką. Pod stopami czuje coś miękkiego, sprężystego. To oczywista odpowiedź co mam pod nogą.
Oczy. Potworów, ludzi. Powykrzywiane twarze w grymasach bólu oraz ten obraz wypalony w ich umysłach.
Powoli cofam się do siebie. Bóg wyłącza wizje, fonie. Jak ekran telewizora.
Ciemność.

Biegnę korytarzem. Wszędzie widzę zdjęcia osób których znałem. Kumpli z gangu, kupieckiej rodziny która mnie przygarnęła, Fryca, Mindy, Edna, Jesica, oraz reszty. Matre, Lame, wszystkie osoby które pamiętam.

Kolejne drzwi

Z rozbiegu je wywalam.
Biegnę pośrodku pustyni. Słyszę warczenie silnika. Wiele warczeń.
- BIEGNIJ DEREK! BIEGNIJ!
Patrzę w bok. To Jo. Kumpel z trzeszczących kości. Śmieje się do mnie prowadząc furę a z jego gogli wystaje wajcha od skrzyni biegów. Prowadzi wóź co zawiózł go wprost do kostuchy.
- BIEGNIJ! BIEGNIJ! BIEGNIJ!
Krzyczą zmarli kumple. Rick prowadzący bez głowy swojego pick upa. Carlos, cały spalony. Tim, co ma podziurawioną pierś od kul.

Po środku krajobrazu stoi wejście otwarte na oścież.
Wbiegam

- ZOSTAWIŁEŚ NAS!
Pędzę wciąż. Cieniste sylwetki, mające sylwetki kobiet krzyczą na mnie. Grążą pięściami.
- JA MOGŁEŚ MNIE ZOSTAWIĆ!!!!
Głośne wycie potępieńcze, płacz.
- DLACZEGO! się PYTAM DLACZEGO!!!!!!!!!!!!
Spazmuje. Pędzę po zielonym dywanie. Kolorze nadziej.
- BĄDŹ PRZEKLĘTY!!!!.
Dolatuje za mną złowróżebne życzenie. Kolejne przejście.

Spadam. Na coś twardego. Rusza się, kręci jak na karuzeli. Wyrzuca mnie. Padam na tłok, taki sam jak w silniku. Wyrzuca mnie w górę.
Padam na kolejny. Tak, kilka razy. Czuję to na całym ciele. Aż mnie wybija na pasek klinowy.
Przyklejamy się do niego. Zaczyna się kręcić. W szybkim pokazie slajdów stanowiących wspólną całość ukazuje się mi cały silnik w samochodzie.

Na wszystko nagle pada słoneczne światło. Wielką ręka odrywa mnie od chłodnicy. Złota tarcza oślepia mój wzrok.

Czuję zapach skóry i ją samą. Tyle ,że to nie kurtka.

DEREK ! DEREK! DEREK! DEREK ! DEREK!

Odwracam głowę. W skórzanej ładownicy do rewolweru mówią do mnie... ja sam. Moje klony. W liczbie pięciu.

- Jak
- się
- masz?
- Pewnie
- chujowo?
- Co
- nie
- młody
- przystojny
- bandyto?

Każdy powiedział jedno zdanie. Szaleństwo. Patrzyli się na mnie. Wszyscy na niedosłyszalne pstryknięcie palca, zaczęli się śmiać jak mechaniczne lalki.
Tak samo. Identycznie.
Ucisk na mojej głowie. Potężny, prawie mi jej nie rozbije jak arbuza.

Wyciąga mnie z ładownicy. Wielki otwór w bębenku od rewolwera otwiera się. Jest tam doskonale odlana sylwetka. Moja sylwetka.
Cały pasuje idealnie. Reszta jest wkładana.

- Będzie
- akcja
- co
- nie
- chłopaki?

Przeładowanie bębenka. Widzę swoja trajektorię. Jakiś mężczyzna. Słyszę odbezpieczenie kurka. Spust.
Lecę. W kierunku. Jemsa. Mojego opiekuna. Chce zmienić swój tor lotu. Lecę w jego serce.
Kula, czyli ja przebija ubranie, skórę a w końcu tkankę.

Znowu ciemność.

Biegne zakrwawionym kroytarzem. Zdjęcia są zrzucone i połamane. Szkło grzęsi pod moimi butami. Widzę białe zakrwawione drzwi.
Wszystko spowalnia. Płacz niemowlęcia. To jest coraz gorzej pojebane........

Zatrzymuje się. Przekręcam złotą gałkę.

Bardzo ładny salon, wyłożony dembiną roaz innym mocnym drewnem. Obita kanapa. Stół z mahoniu. Półki a na nich książki. Nie takie zwykle. Twarde okładki i tytuły ,,Kultura" Savouvir Vivr" ,,Zachwanie przys stole" oraz podobne.
Mężczyzna w czarnym garniturze i meloniku tego samego koloru psuje efekt. Parasol wbity w jego jamę ustną i gardło.
Przypomina on połykacza mieczy który czegoś najwyraźniej zapomniał zrobić. Wzrok wyraża przerażenie. Najzabawniejsze jest to ,że
wciąż siedzi poprawnie wyprostowanej pozycji. Nie żyje.
Co mi podpowiada żebym pociągnął za czerwoną książkę o nazwie ,,Jak postępować z chamami". Postępuje według podpowiedzi czy
czy jak to nazwać.
Cała półka otwiera się. Czerń mnie zaprasza. Przyjmuje zaproszenie

Pół mrok skutecznie zachęca. Tam gdzie się znajduje, unosi się dym papierosowy. Czuje zapach piwa, wódy, potu.
Jedną poświatę daje lampa nad stołem bilardowym, przy którym tocz się gra. Kule są rozproszone a kij sobie leży wzdłuż.
Na stolikach stoją niedopite kufle piwa. Stołki pod ladą baru są porozrzucane. O nią oparte są zwłoki martwego mężczyzny.
Ktoś poderznął mu gardło rozbitą butelką tzw. tulipankiem. Leży on niedaleko jego. Jest zababrany we krwi.
Ofiara, typowy bywalec baru. Czarna, skórkowa kamizelka, biała koszulka zaplamiona juchą. Kolczyk w lewym uchu. Stara, blizna bójkowa.
Twarz chamska, prostacka ale rubaszna. Usta ma otwarte. Oczy zamknięte.
Neon nad barem reklamuję markę piwa. Butelki stoją grzecznie na półce za ladą. Cygaro tli się w popielniczce.

Patrze po barze. To już mnie nudzi, kolejne drzwi z napisem ,,exit"
Wzdycham. Robię co powinienem.

Dobiega do mojego nosa zapach smaru. Jestem w warsztacie samochodowym. Podnośnik hydrauliczny, kilka samochodów, walające narzędzia po
pomieszczeniu napraw. Lustra wiszące na wszystkich ścianach obok lasek na plakatach są potłuczone. Na ziemi oprócz plam olejów, benzyny
oraz drobnych części leży rozjechana padlina. Ta padlina była kiedyś Homo Sapiens. Przejechana kilka razy po plecach rozerwana na dwie części
utrudniając stwierdzenie co to w ogóle było. Ocalały tylko ręce, część korpusu wraz z głową. Ta była typowo szczurza gęba na której na głowie
znajdował się blond kucyk.
Nagle podniosły swój ciężar srebrne rolety. Takie same jakie można spotkać w warsztatach. Biel z nich bije nie pozwala stwierdzić co za nimi jest.
Nie miałem wyboru.

Stąp po kamiennej posadce. Cały korytarz przypomina połączenie zamkowego z pałacowym. Kolumny oplatają krzew dzikich róż. Skąd ja to wszystko wiem?
W życiu nie widziałem tej rośliny? Na ścianach suszą się zioła. W pomieszczniach idąc wzdłóż kortarza są rzeczy małe i duże do
pielęgnacji ciała oraz oprawki zwierciadła duszy, twarzy.
Ładny basen, wyłożony niebieskimi płytkami z ceramiki. Sauna pośrodku której stoi piecyk żarzących węgielków. Przy nim wiadro wypełnione wodą, zanurzoną
drewnianą łyżką. Ogród pełen kwiatów. Sam bym wszedł, ale nie mogę. Biurko z wielkim lustrem a wokół niego stoliczki wypełnione kremami, pudrami, flakonikami.
Aż w końcu widzę dużą wannę w jednym z pomieszczeń. Wystaje z niego ręka.Podchodzę do niej. W przezroczystym lustrze wody widzę kobietę.
Chwytam ją i wynurzam. Jest, była piękna. Skóra jak jedwab, czarne włosy o których sam kolor byłyby zazdrosny kruk, piersi małe acz pełni warte pokusy i dotyku.
Żałuje ,że nigdy jej nie poznam a zapamiętam tylko jej wygląd. Oddają ją z powrotem żywiołowi. Miej swoją ofiarę skurwielu.
Odchodzę ostrożnie nie naruszając jej snu ponadwiecznego. Śpij dobrze.
Stopy kierują mnie przed oblicze wielkkich, drewnainch, okutych drzwi. Podchodzę do welkiego koła który jak szpula nici tak on jest powiązany łańcuchem.
Kręce nim, a wrota podnoszą się. Czuję ciężar, ale nie zmęcznie.
Przechdzę.

Słońce ogrzewa mnie. Stoją przed farmą. Ktoś połamał napis na górze. Kawały nazwy zwisają z dwóch pali.
Wszystko otoczone płotem ze złomu, skał, drewna.
Martwy bramin leży na polu ze swoim pługiem. Liczne budynki gospodarskiw wyglądają tak jabky miał z nich wyjść gospodarz.
Dzrzwi są pootwierane na zewnątrz, tak samo jak stodoła. Kilka kurczaków poczuło wolność i przechadzają się dumnie po obejściu.
Uderza we mnie widok traktora własnej roboty. Na siedzieni zrobinego z fotela pokojowego siedzi przywiązany do niego starszy meżczyzna.
Wspinam się na pojazd. W jego ustach znajduje się lejek, tak sam jakich używa mechanik do wlewania oleju silnikowi.
Po drugiej stronie trktora wala się mnustwo gąsiorów z napisem ,,XXX" .Bimber. Ktoś zapił biedka na śmierć.
Odwracasz się. Słyszysz chłysnięcia. Z powrotem patrze na niego. Żyje. Wyciągam mu naczynie. Krztusi się, kaszle. Pluje na ziemie.
Dyszy, zbierając siły.
- Heh..... Uyyyy....:GULM:..... Musisz go pokonać Derek....... Musisz.....
Po czym wraca do snu z którego go nie wybudze.
Klapa w ziemi z której bije ciemność kusi mnie do zejścia.

Znowu korytarz. Ciemny, mroczny. Na ścianach wiszą ilustracje zabijania ludzi, działa taktycznego, sceny śmierci zwierząt i naszego gatunku ludzkiego.
Widzę masywne drzwi jak od bunku. Tam czeka coś z czymś powinem........

Szałas - 2010-04-01, 16:09

Stałeś krok od poznania wszystkiego... jeden krok, jeden prostu ruch dłonią by drzwi puściły się kurczowo trzymanych zawiasów. Dłoń zbliża się się masywnej żelaznej konstrukcji. Stuk, stuk... lita stal hartowana. Głębokie echo dźwięczy za nimi. Chwytasz klamkę i...

"Głupcze! Co żeś ty uczynił?!"

Bóg się odezwał... znów się odezwał.

"Zobacz, niewierny synu, zobacz coś narobił. Czy to było warto? Czy na prawdę wierzysz że nie było innego wyjścia?" Bóg westchnął... "Życie za cenę samego siebie... Młody bandyto... mam nadzieję że zadowolony jesteś ze swego wyboru. I choć mógłbym skończyć te cierpienia, zakończyć każdą pomyłkę jaka wynikła przez ciebie... Jednym mym słowem zażegnać twój żywot i uczynić świat lepszym... Nie uczynię tego."

Twe ciało drętwieje, Drzwi oddalają się w uciekającym korytarzu, twa ręka niemal czuje już chód klamki gdy ta znajduje się dalej i dalej. Korytarz ciemnieje. Słyszysz słowa które wypowiedział gospodarz. Słyszysz je... w 5 różnych głosach. Słowa powtarzają się i powtarzają mieszając się nawzajem. Coraz głośniej i głośniej.
Z jazgotu wypływa jeden, słyszalny głos.

- MYŚLISZ ŻE TAK ŁATWO SIĘ MNIE POZBĘDZIESZ?!

Gromki śmiech, syczący w twych uszach rechot. Nie możesz tego znieść. Cały ten hałas.

"Ja ci nie pomogę niewierny głupcze... coś uwarzył to teraz musisz wypić. Nie się stanie... OBUDŹ SIĘ NIEWIERNY! Obudź. Obudź. Obudź..."

Głos się zmienia. To nie głos boga. Nie tak mówi bóg...
- Obudź się! Obudź. Obudź... O Kurwa! ŻYJESZ?! - To Mike... obudził cię.

Nicolay Chrupow - 2010-04-01, 22:10

Otwieram oczy. Czuje jak jakiś palant mną potrząsa. Nie ma wrogich zamiarów więc ja nie reaguję agresywnie. Znam tego palanta.

Czuję ściekającą krew z mojej twarzy. Krew potworów? Ludzi? Tych drugich nie zabiłem. Pomagałem im. Nie, to złe słowo. Walczyłem razem z nimi. Tak, to prawidłowe słowo.
Patrze na niego. Zimnymi oczami, pełnymi ukrytej gotowości.
Coś jest we mnie nowego. Coś umarło, a ja wykopałem grób temu czemuś.

- Słyszę cię Mike. Dziewczyna ze mną, żyje?
Spytałem ponurym głosem. Miałem chrypę. Gardło, moje ciało krzyczało za mnie podczas walki. Mimo ,że masz mózg twoje ciało robi zupełnie coś czego nie miałeś zamiaru zrobić. To tak jakby ktoś odepchnął cię od konsoli twojego ja i postanowił sam tobą pokierować, a ty możesz najwyżej wszystko rejestrować a potem wspominać co ty/on zrobił. To takie zabawne.

Szałas - 2010-04-02, 14:54

Mike. Człek pod 40, kwadratowa szczęka, spory mięsień i jeansowa kurtka obwieszona łańcuchami. Twardy człowiek i łamacz tak serc jak i kości. Jednak teraz? Jego twarz jest nadal zdziwiona. On, przywódca tej podziemnej bandy, łowca mutantów, był przerażony jak małe dziecko. Czuł wstyd za samego siebie. Pomógł ci wstać.

- Pewnie jeszcze żyje. Kilku z nich uciekło kiedy zacząłeś rzeź i zabrało paru moich ludzi, w tym ją, ze sobą. - Spojrzał wokoło. Widział sterty ludzi i potworów wymieszanych w krwawą pulpe jakiejś biologicznej masy. Cieszy się jednak że to już koniec. Liczył każdego padniętego stwora. Doliczył się ilości odpowiadającej wszystkim "chorym".
- ...Zostało tylko - ciągnął dalej - pójść i zabić ostatnich. CHOLERA! Mam nadzieje że Dextera nie zabrali! - Krzyknął i zaraz się odwrócił z wziął karabin leżący na ziemi. Wtem oboje usłyszeliście głos.
- Oj niemądry ty... nadal się o tego kalecznego braciszka martwisz? O Boshe! - To DD.
Ghulica nadal żyje. Jej zielone cielsko leży bez kończyn i odzienia. Jednak nie licz na miłe widoki. Jej piersi to rozpuszczony sylikon luźno trzymający się kościstego cielska.
- Ty nadal żyjesz?
- No a jak słodziaku? Może nie mam kończyn ale główka pracuje. No choć do mnie... jeszcze raz się zabawimy jak wtedy gdy jeszcze... AAAhahhha... - Mike odciął jej głowę od tułowia.
- Wreszcie zdechła głupia sucz. Wstajesz?

Kręci ci się jeszcze w głowie. Ale nie z powodu odoru śmieci i rozkładu wokoło. Nie... czujesz zawroty przez... dziwną lekkość jaką czujesz w środku. I tę niepokojącą ciszę w twojej głowie. Czujesz to co czułeś gdy stary dobry James opuścił cię raz na zawsze. To samo uczucie gdy Stary udawał poświęcenie w walce z mutantami. To samo uczucie gdy Marta machała ci jak odjeżdżałeś z Chicago. To samo... paraliżujące uczucie. Wiedza, przeczucie, pewność tego co stało się i co już nie wróci... nie wróci.
Pokrzepia cię to że tak jak Stary Fryc, tak i te dobre chwile, te dobre rzeczy... wrócą.

Nicolay Chrupow - 2010-04-02, 19:55

http://orlando.wrzuta.pl/...-_gimme_shelter

- To tylko droga cienia, to tylko droga cienia....
Nucę pieśń. Wstaję. Sprawdzam ,czy mam broń przy sobie. Cierpnie oczyszcza człowieka. Sprawdzam swe pazury. Pewnie są powyginane od walki i obrażeń. Nieważne, naprawie je. Przecież jestem złotą rączką w oddziale Bractwa. Swoją drogą ciekawe co oni teraz porabiają? W gorszej, lepszej są sytuacji? Po cholerę się martwię. Bambus ma zajebistą piłę a Sierżant i tak ma niezły karabin więc po cholerę....?
Wciąż czuję ból w gardle. Okrzyki bojowe.... Tylko mi ogara wojny brakuje. Nie trzeba było uruchamiać programu Demon Wojny.exe to miałbym gładki głos.

Nie pomodlisz się do swojego Pana grzeszniku?
(Cholera jasna, nowy głos)
Za to ,że pozwolił ci żyć mimo twego samobójstwa wnętrza?
OKAŻ MU SZACUNEK PRZEKLĘTY!!!!
(gromi swym charyzmatycznym głosem, parzy mnie jego ogień religijności)

Te, kaznodzieja. Wyluzuj.
(Kolejny?)
Ważne jest ,że żyje. A zresztą o co wszczynasz pretensję? On i tak jest ateistą więc się odpieprz.
(Całkiem sesnownie)

Uhu, uhu. Fura, bójka. Hehe. Ty Cwaniak?
(????????)

Dzikus, patrz, tam wóz jest.
(Zadziorny, kobiecy głos)

UHHHHHHHHHHHH!!!!!!!!!!!

No, w końcu inteligentne towarzystwo. To kiedy idziemy na piwo Derek?
(Fajny charakterek, zaczyna mi się podobać)
Fajną laskę sobie znalazłeś, choć wsią zajeżdża. Lepiej ją odszukaj.

Nie działajmy pochopnie bandytko. Nie działajmy pochopnie.
(Akcent angielski, ale tak jakoś zabrudzony czymś)
Poszukajmy śladów, przygotujmy broń, wyjmijmy nóż. Może upolujemy jakąś zwierzynę?
Jakby co jestem Traper.

Nie ma co. Głosy umarły, niech żyją głosy.

- Ruszajmy Mike

Szałas - 2010-04-04, 23:08

Poszliście. Przez glutowatą biomasę i piszczące pod naciskiem narządy których istnienia nawet nie podejrzewałeś. Szliście oboje jakieś kilka minut. On miał już dwa karabiny i kilka przepasanych toreb z amunicją którą zagarną z trupów. Idąc za nim zauważyłeś że na plecach, na specjalnej lince, dynda mu saperka. Jak na szelkach.
Podejrzewasz teraz dlaczego tak dobrze mu idzie grabienie zwłok i wykańczanie półżywych.

Mike może być jednym z "grabarzy". Hieny cmentarne. Słyszałeś o nich gdy byłeś jeszcze w gangu. Ponoć chłopcy narzekali że zawsze jak była ustawka z innym gangiem to Grabarze zawsze czekali na najbliższym wolnym kwadracie by zgarnąć co zostanie i pochować pozostałych.

Nie mniej jednak. Doszliście do Dextera. Był cały i na dodatek taki jak go sobie wyobraziłeś. Miał okulary, podartą białą koszulę i narzuconą na to kamizelkę w kolorze czarnym do tego bojówki i trampki. Twarz z typu tych "chłopięcej urody" i wydawał się mądrym z pyska. Inteligent jak nic. Miał kaburę z kalibrem 9mm na udzie. Opierał się i dyszał o kamień w tunelu. Ten kamień to... uch. Nie wiesz co to. Wygląda jak głowa ale z kamienia. Rzeźba? Kij go wie.

- Co tak długo! - Zaskrzeczał Dex - Słyszałem jakąś rzeź! Bałem się że tu dotrze przed wami jej sprawca! - Biedny... nieświadomy tego kogo właśnie spodkał.

Nicolay Chrupow - 2010-04-04, 23:16

- Miło cię poznać Dexter. Lubisz zabijać?
Rzuciłem ni stąd ni zowo. Przypatrzyłem mu się. Inteligencik co? Lubi się mądrzyć. Trudno, fajna ma dziewiątkę. Rzuciłem okiem na tą rzecz o którą opierał się ziomek inteligent.
Mike grabieżca? Zwłok? W sumie ja też nim jestem ale nie aż tak wyrobionym. No, no.
- Rzeź? Nie nazwałbym to tak tego. Było cholernie wesoło Dex, choć cię nie znam. A jeżeli chodzi o sprawcę.... to jest w pobliżu.
Rzuciłem mu wesoły uśmieszek. Mam nadzieje ,że chłopaczek nie wyciągnie swej dumnej dziewiątki i nie zacznie nią nawalać. Szkoda byłoby chłopca.

Zostaw chłopaka. Jest uroczy.

Ciekaw jestem czy ten grzesznik coś w ogóle wierzy niż w te swoje ,,książki". Bóg jest prawdą, nie podpałka.

Nie wiem co wierzy, ale ja na miejscu tego chłopka inaczej bym się przygotował. Biała podkoszulka w ciemnym tunelu? Widoczny jest jak tarcza do diaska, TRAMPKI? Nie nadają się.

Traper, on uprawia Survival Miejski a nie pustynni to może tak wyglądać.

Ugu, UG. Widzieć Brykę?

Tam jest słodziutki.

Ja się nie nabrać.

ZAMKNĄĆ MORDY!

Szałas - 2010-06-03, 17:20

Dexter był conajmniej zniesmaczony i oburzony twoim przywitaniem. Zaczął coś jęczeć w "języku" który chyba tylko Mike rozumiał. Po chwili oberwał z liścia.
- Kurwa, Dex! Wszystko ale nie jęcz... błagam. Ten tu to prawdziwy kiler. Pomoże nam się przedrzeć ale najpierw idziemy po porwanych.
- ŻE CO?! Nigdzie nie idę z tym... nim! A w zupełności nie po jakichś głupków co dali sie porwać. Nie ma... - Trzaśnięcie znów przerwało lament.
- Dex... co ja mówiłem?
- Ale... ale...
- Nie... Idziemy i ratujemy pewną piękną teksanke. - Oczy Dexa... znaczy te zza okularów, zaiskrzyły.
- Prawdziwa? Zmutowana pewnie...
- Nie... Prawdziwa. Czysta. Zajęta... - Mówiąc to ostatnie Mike spojrzał się na ciebie i zaśmiał. - Ale nie wiadomo czy jeszcze żywa. Sporo z zainfekowanych padło z ręki Dereka. Sporo... jakieś 80% wszystkich tych bydlaków, HA! Ale nadal... musimy się śpieszyć. Im nie wiele trzeba czasu by nowych potworzyć.
- A jacy zostali?
- No... - Mike zdał sprawozdanie z tego kogo zabiłeś. Dex kalkulował w głowie po czym.
- Ee... to luz. Zostały same zwyczajne. Zombie. Martwa tkanka,stężenie pośmiertne, strasznie capi i uderza z siłą armaty. Trzymając na dystans szybko ich liczebność przetrzebimy i usuniemy ofiary grypy Rx-00 raz na zawsze.

Nicolay Chrupow - 2010-06-03, 18:58

- Cholera, Dex. Jakiś ty mądry! Ty tak z siebie czy z książek?
Rzuciłem jako kawał.
- Nie ważne co ta za choroba. Lekarstwa na nią nie ma oprócz żelaza i stali w ich łbach, no chyba że władca książek powie coś innego?
Powiedziałem dość poważnie.
- A ta dziewczyna nie jest zmutowana. Zapewniam cię w 100%
Dodałem na koniec

Szałas - 2010-06-03, 19:41

- Mądrala się znalazł - Też zarzucił jako żart. Dziwisz się jak on może jeszcze żyć jako taki wrzód na du...
- No to idziemy! Ale... gdzie? Ty... nie masz jak sie z nią skontaktować? Powiedziała by gdzie ją zaciągły. Wiesz... ja się na tropieniu żywych nie znam. - Powiedział po czym zrozumiał że chyba o słowo za dużo dodał. Nic... ty chyba masz pomysł co/

Nicolay Chrupow - 2010-06-03, 20:57

- Wiesz, żyłem trochę na pustyni to może uda mi się ją wytropić po śladach.
(Test na przetrwanie proszę)
Bardziej żyłem w swoim pojeździe niż na samej pustyni, ale nie raz mi się benzyna skończyła i musiałem drałować na piechotę. A czasem wędrówka była druga.
- No to popatrzmy na ziemię...
Zachęciłem. Szukałem śladów ludzkiej stopy. Pytałem się także Dextera czy widzi coś pomiędzy tymi śladami. Może znajdziemy ją? Żywą?

Szałas - 2010-06-03, 21:24

(Proszę bardzo... nawet ci wyniki podam)

TEST powyżej 40
39 - Auć!

Kiedy ci się zdaje że jesteś na tropie... kiedy niemal widzisz ślady jej pięknych stup na tym gruzowisku... ślad się urywa. Nie zaprowadzisz ich bezpośrednio do celu. W momęcie gdy straciłeś trop znaleźliście się znów w tunelu metra. Za wami jest pierwszy wagon roztrzaskanego pojazdu podziemnego. Jedno ze świateł delikatnie i niemiarowo skrzy się. Prąd nadal jest tu uwięziony. Idziecie fragment dalej i tu właśnie tracisz trop. Dalej jest droga w głąb tunelu. Jednak z boku znajduje się dziura. Wytężasz zmysły lecz dźwięk wędruje echem.
Dex mówi że dźwięk brzmi metalicznie jakby odbijał się o beton.
Mike sugeruje że tylko zombie wydrążyło by taką dziurę i Dex się myli sądząc że echo jest z tunelu. Kłócą się. Co decydujesz?

Nicolay Chrupow - 2010-06-04, 11:02

Wyjąłem rewolwer, opróżniłem komory z zużytych pocisków, te włożyłem do kieszeni po czym wyjąłem nowe, nie śpiesząc się. Rozmyślałem się nad tym gdzie powinniśmy iść. Wzdłuż tunelu, czy może do tej dziury która była ,,niby" wywiercona przez zombiaków.
- Spokój na wsi chłopaki! Zrobimy tak!
- Ja pójdę sam do tego tunelu wywierconego ,,niby" przez zombiaki a wy pójdziecie tym co kiedyś jeździły w nim pociągi. Bo pewnie żaden z was nie pójdzie sam? Co nie? A swoją drogą.... Mike. Masz tam na plecach jakąś śrutówkę czy automat? Bo jak idę sam to przydałoby by mi się coś z rozmachem coś uderzy do publiki obszarowo czy wręcz ,,seryjnie"?
Spytałem spokojnie. Wiedziałem ,że nie oddzielę od siebie tych palantów. Choć nie jak by się pożarli to żaden z nich nie pójdzie sam. Taka jest moc przyjaźni, a sami się zgodzą na tą propozycję. Przecież nie zależy im na gatunkowo lepszej przybłędzie z pustyni.

Mimo ,że jesteś grzesznikiem synu mój to cię podziwiam za odwagę. Pan sprzyja tym co są odważni. Idź mój synu! Zbaw ją i siebie!

Iść nie przygotowanym? Znaczy masz rewolwer, szpony i co niego w torbie, ale nie rezygnowałbym z twoich współtowarzyszy. W kupie raźniej.

Hej! Derek! Czy ciebie pojebało!? SAM CHCESZ TAM IŚĆ? Albo ją kochasz albo jesteś głupi bądź odważny. Mną byś się zajął a nie tą szmatą z Teksasu. Prhhh!

Wiesz co? Jestem za bandytką. Ja bym poszedł z chłopakami. Szczwany żyją dłużej chociaż obrywają częściej.

Ja tam nie chcieć iść!! Nie nie nie!!

Więc zatańczmy........

Szałas - 2010-06-06, 16:54

- ZGODA! - Słowo przerwało kłótnię. Dex był szczęśliwy z możliwości dowiedzenia swojej racji a Mike zadowolony że w miejsce gdzie będą zombie pójdzie ich pogromca.
Rozdzieliliście się więc i szybko stoczyłeś się na dno... a po za tym też stoczyłeś się na dół jamy. (Życiowy dół już był)
Kroczyłeś wśród szerokich i pojemnych jam. Między nimi były krótkie korytarze prowadzące w dół. Coś jednak nie zgadzało się z teorią Mika.
Znalazłeś otartą o ściany jaskiń... sierść.
Co jak co ale zombie nie mają sierści. W oddali słyszysz szurania i dziwne jęki i inne dźwięki... w tym szuranie.
_________________

Nicolay Chrupow - 2010-06-06, 16:58

Ch*j, jak jest to idę to sprawdzić. Pewnie będzie to coś cholernie paskudnego, wielkiego, złośliwego, krwiożerczego. Puchaty zajączek rozdający czekoladę to na pewno nie będzie. Wziąłem pewniej do rąk moją armatę abym mógł odeprzeć atak.
Szykujcie się chłopaki, zrobimy tutaj małe porządki!
Tancerzy nie ma a parkiet jest.

Szałas - 2010-06-06, 17:03

Im bliżej jesteś dźwięków tym bardziej... czujesz jak gruz na ciebie opada. Sufit drży.
Kolejny tunel jednak nim z niego wyszedłeś usłyszałeś.
- Sqłeee... martwe ciała! Znów idą! Sqłeee!!! -
Jesteś zdziwiony. Ruszasz? To na pewno nie jest tu. Znaczy że Grabarz i Mól książkowy są w tarapatach. Sprawdzisz czy się cofasz? Każda minuta jest cenna.

Nicolay Chrupow - 2010-06-06, 18:49

Biegnę tym debilom na pomoc. Mógłbym ich zostawić, ale oni znają te tunele lepiej ode mnie więc gdyby zginęli to ja bym się po nich błąkał a wyjście zmalałbym po kilku tygodniach lub wcale. Cholernie miłe miejsce pochówku.
Ruszam im na pomoc. Uderzyła mnie w tym momencie myśl. Czyżby pinglarz z naszego udziału był jakoś powiązany z Dexterem? Podobieństwo nawet, nawet. Przekonamy się.
Kieruje się po dźwiękach. Muszę tam dobiec...

Szałas - 2010-06-10, 18:41

Biegniesz a za sobą słyszysz piski i wiwaty.
- Martwe ciała odchodzi! SQUEEE! SQUEE! - Cokolwiek to było cieszy sie z twojego odejścia nawet jeśli nie jesteś zombie... jeszcze. Biegniesz dość szybko i długo. Pokonujesz dziurę przy której zostaliście rozdzieleni. Uświadamiasz sobie jaka to była strata czasu. Wyniesiesz z niej lekcje? Nie teraz... Teraz biegniesz dalej. Biegniesz tunelem... wtem coś się nie zgadza. Słyszysz boski głos. Znów go słyszysz ale... to nie bóg.

"Witaj Niewierny" Głos jest równie nieziemski co ten od boga lecz tym razem czujesz się jakoś... inaczej słuchając go. "Co my tu mamy? Dorodny okaz. Skażona dusza. Przekrętny umysł. Wiele osób w jednym ciele. Twa fizyczność mówi wiele Niewierny ale twoje wnętrze jest tym na co patrzę ja. Przynoszę Ci Światło i symbol mój trzech liter Niewierny. To co ON" Głos wykrzykuje to jedno słowo w wielu głosach z których każdy umęczony bardziej od drugiego."... odrzuci, ja przyjmę z otwartymi ramionami. Więc? Niewierny?"

Gromki śmiech umęczonych głosów przerywa twój letarg i znów czujesz że biegniesz. W ostatniej chwili zauważasz wystający pręt ze ściany rozwalonego tunelu.

TEST NIEUDANY

Mimo to jednak jesteś zbyt ciapowaty by go odpowiednio ominąć. Podtykasz się i ranisz sobie oba kolana i dłonie. Ciesz się że twarzą nie zaryłeś bo byś szczękę postradał.
Szybko wstajesz i biegniesz dalej. Zauważasz że ból jaki ci sprawiają rany ogranicza twoje zdolności ruchowe. Kuśtykasz. (Kara przy przemieszczaniu się, unikach, walce wręcz i używaniu narządzi i broni dystansowej) Cóż... za nieuwagę trzeba płacić.
Nie mniej nie zwracasz już na to uwagi. Dotarłeś właśnie do, jak ci się zdaje, zakończenia tunelu i leża truposzy. Widok jaki się przed tobą rozpiera jest... jest...

"Czyż to nie piękne Niewierny? Spojrzyj. Napawaj się. Chłoń te widoki! HAHA!"

(Jeżeli skupisz sie na "widokach" idziemy dalej ale czeka cię kolejna kara tym razem do psychiki. Jeżeli uciekniesz nie patrząc na to to jesteś tchórz, oni umrą lub staną się bóg wie czym ale za to wyzerujesz straty i TEN NOWY nie będzie cię już męczyć. Co wybierasz? )

Nicolay Chrupow - 2010-06-10, 20:07

Pier*dolone nogi i ręce!
Pomyślałem głośno. Wyjąłem z kieszeni pudełko aspiryny. Nasypałem sobie kilka tabletek na rękę. I połknąłem. Raz żaby nie czuć bólu, a dwa żeby przygotować się na to co będzie. Aspiryna mogła działać łagodzące na bólu, ale także usypiająco. Szkoda ,że nie miałem wódy przy sobie. Co ja był dał za dobrą butelczynę by zwiększyć odwagę.
Przyrzekam, że jak stąd wyjdę kupię albo zrobię. Lepiej zrobię ochraniacze na kolana i dobre, pokryte żelazem a nawet żelazne rękawice jakie kiedyś mieli ci rycerze. Chciałem takie, albo nie.... te policyjne. Dosyć tego zachowuje się jak...... Ku*wa, starzeje się.
Mam tutaj trudny wybór.
Jakieś nowe bóstwo chce się mi włamać do łba, mówi mi że to co on nie przyjmie bądź odrzuci to ten przyjmie z otwartymi rękoma. Chyba znam kolesia...
To będzie trudny wybór. Zostać w grzecznej grupie dzieci i być nie lada łobuzem i urwisem czy iść do ,,czarnej trzody?". Zaraz, czyżby ten kto do mnie mówi od początku odejścia od gangu chce mnie porzucić, a ten chce mnie przyjąć? Nie wierze przecież w nic? To skąd te głosy się pojawiają? Skąd? Skąd? Skąd?

Hej! Kaznodziejo! Nic nie powiesz Derekowi? Przecież jesteś ekspertem w tego typu sprawach? (nyck, nyck. Cyka Cwaniak

No właśnie!? Nic mu nie podpowiesz? Rurę masz za cienką kochaniutki?

Ja bym tam nie wchodził i tak. Jesteś ranny, na ćwierkało ci się nieźle we łbie od obrazów które tutaj widziałeś. Ledwo wytrzymałeś psychicznie tamtą rzeź a teraz chcesz IŚĆ TAM? A kilka tabletek aspiryny nie wiele ci pomoże. A ten ,,nowy" głos nie podoba mi się zbytni.

UG! Mieć racje! Nie iść tam!

NIE WIEM! NIE WIEM! NIE WIEM! Sam mam problem ze zrozumieniem tej sprawy i tego kogoś? A jeżeli ON nas opuścił albo jesteśmy zakładam jego z ....szatanem? Czyżbyśmy byli Hiobem?

Co ja powinienem zrobić? Jeden z tych kolesi pomógł mi się pozbierać a teraz mam go zostawić? Wróci jako gorsza bestia... Jeszcze gorsza. A po za rym jeszcze została Cudo.
Ktoś mi powiedział że ten Koleś na Górze kocha odważnych.

WCHODZĘ

Szałas - 2010-06-10, 22:16

Podejmujesz decyzję. Aspiryna w między czasie zaczyna działać. Tyle o ile kolana cię już mniej bolą to nadal masz otarcia które kurewsko cię szczypią. Nic to. Zaglądasz ku ucieszę "Niosącego światło". Klecha w tobie jest przerażony i czujesz że ta część ciebie tarci na sile. Bo to co widzisz nie jest tym co widzieć chciałeś.

Jesteś na czymś przypominającym półkę skalną wyrytą w betonie. Poniżej... widzisz piekło.

Zombiaki które ocalały lub nie angażowały sie w walkę "pracują" poniżej. Wszędzie, absolutnie wszędzie widzisz żyły zastygłej krwi, biomasę będącą zlepiszczem organów i rozczłonkowanych ciał. Stosy mieszkańców Nowego Jorku, poćwiartowani i porozrzucani. Widzisz na dolę grupę jeszcze żywych. Są w klatkach. Zakrwawionych, zardzewiałych od krwi i żółci wnętrzności ciał martwych. Widzisz maszynę, dziwne łóżko szpitalne pełne metalowych części. Pomimo smrodu i odrażającego krajobrazu dostrzegasz scenę. Słyszysz krzyki. Rozpoznajesz je. To "Dowódca polowy 4 stopnia". Pech chciał że nigdy nie poznałeś jego imienia. Dziwi cię jak się tu znalazł. Coś krzyczy. Zombie łapią go i zaciągają na stół. Leniwymi ruchami zapinają go i przyszpilają dziwną mechaniką. Widzisz jego wyraz twarzy. Krzyczy

- Nie.. nie... bagam... NIEE! - Po chwili zombie pociąga jakąś dźwignie. Słyszysz dziwny trzeszczący dźwięk i widzisz agonię swojego byłego dowódcy. Silne druciane odnóża rozrywają klatkę piersiową biedaka. On sam krzyczy bezładnie i szaleńczo z bólu. Zombie podchodzą i opróżniają biedaka gdy ten jeszcze dycha. Ostatnim tchnieniem spogląda się w dal... na ciebie. Jego usta układają się w słowa które możesz tylko zgadywać. "Pomóż nam...". Widzisz jak zombie rozrzuca organy na sterty niedbale. Zastanawia cię co oni z tym robią. Po chwili widzisz kto jest w klatce. Cudo, Ugh, Mike, Dex i jeszcze trójka innych ludzi. Są bliscy obłędu ze strachu... no może po za Ugh-em. Jest nadal niewzruszony. Dzielny olbrzym nie ma co. Zombie idą po następną partię.

"O patrz, Niewierny. Chcą zabrać tego okularnika. Co ty na to że zmienię ich zamysł. Powiedzmy że mam ochotę mieć u siebie... blondynkę. HAHAHA"

W tym samym momęcie jak głos znika, martwa ręka sięga po Cudo już ją zaciągają. Kolejny raz Czarny olbrzym próbuje ratować sytułację ale szybko jest odstraszany przez łapczywe zęby nieumarłych, chętnych by posilić się na żywym.
Dwa martwe ramiona ciągną cudo do "rozczłonkiwarki". Nadal nie wiesz po co to robią i jak to możliwe że martwe ciało w ogóle MYŚLI. Zaraz piękne piersi Cudo zostaną nadziane na szpikulce a ona sama zostanie rozerwana na strzępy.

W myślach przypominasz sobie jej piękne ciało...

Nicolay Chrupow - 2010-06-11, 15:55

Jestem karuzelą! Jestem karuzelą! JESTEM JEBAN$ KARUZELĄ!!!
Ja pie$ole! To nic co do tej pory widziałem. A ja myślałem ,że piekło to walka i ciężkie warunki jej. Ze słabą bronią, zbyt silnymi wrogami... Ale się myliłem. Jest i chodzę po jego dnie. Nawet nie chce myśleć ,że to co tutaj widzę będzie do mnie wracało każdej nocy. Zachoruje na bezsenność. Taaa........ Będzie najlepiej.......
Dlaczego nikt mnie nie atakuje? Dlaczego przechodzę obok nich jakbym był dla nich duchem? Czyżbym został już bestią bez przemiany? One się mnie lękają aż tak bardzo czy mnie po prostu ignorują.
Ona żyje, dzięki ci Panie którego nie ma. Ona żyje! ONA ŻYJE!!!!

Skaczę szybko na pomoc. Nie patrzę na ból ani rany. Mam pancerz. Tnę, bije. Wszystko abym mógł ją uratować.

- HOPKINS! ZA MNĄ SIĘ SCHOWAJ!

Krasnoludki pompują pompę strachu, adrenaliny w moim ciele. Rozbrzmiewa mi dźwięk potępieńców i potępionych... dowódca nie żyje......

ZAJEBIŚCIE DEREK!!! ZAJEBIŚCIE!!!! OBEJMIESZ DOWÓDZTWO!!!!!!!

Kim ty jesteś........?

TWOJĄ AMBICJĄ PALANCIE! Później pogadamy.....

Cisz

KREW, MIĘSO, FLAKI, BEBECHY!!!!! JU HUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!! JESTEM W RAJU!!! A TY JESTEŚ ZE MNĄ!!!!!!

Moje głosy przerażają

TAK DEREK!!! TAK! Proszę, popatrz na to jeszcze!!! Chce krwi!!!! Słyszysz!!!! CHCE KRWI SKU&WYSYNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jesteś karuzelą, jesteś karuzelą, jesteś karuzelą....... Ty nią sterujesz, ty nią sterujesz, ty nią sterujesz.....

Reszta jest zbyt przerażona by mówić.

Zatańczmy

Kiedy zająłem się Cudo, ruszyłem na pomoc ludziom w klatkach. Wyjąłem rewolwer.


- ODSUŃCIE SIĘ!

Strzelam w zamek na klatce. Daje baseballo Mikeowi a Łom Ughowi. Gdzie muzyka?

Szałas - 2010-07-25, 23:05

Akcja była ostra!
Zaskoczyłeś grabarza i mola ale na szczęście Ugh jest zawsze gotowy. Otrzymawszy broń natychmiast wyżył się na truposzu i wypuścił tym samym resztę. Góra mięśni i ten niezachwiany wyraz twarzy. Wyglądał jakby... liczył?
Mike z trudem złapał kij ale zaraz poczuł się jak za starych czasów jego pradziadka któy grywał w ten dziwny sporty zawodowo... widać ma się to we krwi.

Podczas gdy reszta zajmowała sie walką z niedobitkami "oryginalnych zakarzonych" i ich pupilków ty pobiegłeś do Cudo.
Wyrwałeś ją z maszynerii. Zabiliście kila stworów wokoło a ona... odwdzięczyła się przesłodkim pocałunkiem który w twoim odczuciu mógł trwać wiecznie.
W głowie słyszałeś śmiech.

Nie potrwało to Szczególnie długo nim wszyskie oznaki tej przeklętej choroby w NY zniknęły. Dexter potwierdził to kalkulacyjnie ale nikt chyba, prócz Mike go zrozumiał.
- Co teraz być? Szef nie ma. Szef zabić. Co tera być? Mi brak 112 wroga do ślub.
- Spokojnie duży... se poradzim... zwłaszcza że... - to mówiąc Cudo złapała twoją dłoń i ścisnełą mocno. - ...Że jesteśmy tu razem.
- To jest matematycznie niemożliwe! Jak to mogło wogóle -> w ogóle się udać? Jeden człowiek... potem nas 3 z 4 to daje znów 4 i... ACH!
- Uspokuj się, grunt że "szufla jest cała" - Na dźwięk tych słów Mike-a Dex się uspokoił.
- ...Ale Olbrzym ma rację... co ter... - W tym momęcie usłyszeliście... NIE, poczuliście wstrząs. Nad wami coś się stało.

Nicolay Chrupow - 2010-07-28, 16:12

- UP! UP UP! JIIIIIIIIII HAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!
Wrzeszczę głośno aby pozbyć się negatywnych emocji.
- Obejmuję dowództwo! Pierwszy rozkaz do wszystkich żywych i myślących! WYPIE$#ALAMY! MIKE! WYPROWADŹ NAS!

Noooo..... Stary..... Objąłeś dowództwo. Jestem pod wrażeniem... Może zostaniesz Paladynem w Bractwie, co?

JA MAM KREW. MAM FLAKI.


BEZBOŻNICY! DEMONY! PRECZ OD DEREKA! NAKAZUJE WAM!

Taki jesteś cwany Kaznodziejo? Z twoją pomocą to by padł na kolana i modliłby się żeby stwory same zdechły a on sam zostałby rozerwany na strzępy. Więc lepiej wracaj do swojego bożka podczłowieku....

BÓG WAS UKARZE!!!

Taaa.............

Reszta milczy

Szałas - 2010-08-15, 21:47

Gwałtownie rozglądasz się wokoło. Wstrząs poruszył sklepieniem i ścianami. Widzisz wydobywające się resztki APC po który w gruncie rzeczy przyszliście tutaj. Ale... gdy "szefa" nie ma nic nie stoi na przeszkodzie dezercji. Nie mniej jednak w środku widzisz cel. Prototyp Pit-Boya. Prawdopodobnie najcenniejszy kawałek technologii w całym NY. Bierzesz go i uciekacie.
Wydostajecie się z podziemi dzięki wprawnemu kierowaniu Dex-a. Wychodzicie po zupełnie innej stronie miasta... I cieszy was to. Jest już noc. A wy widzicie niezwykły... "spektakl".

//W miejsce żołnierzy wstaw nieznane ci zgrupowanie żołnierzy a w miejsce obcych siły BOS... lub na odwrót. Ty to ten w "zbroi"//

Gdy Helikoptery obleciały budynek BOS rozpętało się piekło. Wymiana ognia raczej dramatyczna bo BOS nie przewidziało że w tych rejonach ktokolwiek będzie miał dostęp do sprzętu latającego NIEWSPOMINAJĄC o paliwie do niego. Żołnierze atakujący są bezwzględni w wykorzystywaniu tej słabości. Posterunki obronne nie były przystosowane do obronny przeciwlotniczej i pociski z CKM-u raczej niewiele zdziałały. Z kolei po wymianie ognia kilka z śmigłowców wystrzwliło w rusztowania budynku podtrzymujące sklepienie i kilka pięter pociski. Efekt był... krwawy. Oberwało też kilka posterunków na sąsiednich budynkach o których istnieniu nie miałeś pojęcia. Koniec końców sprawę zakończył dwuśmigłowiec ze skrzydłami który zrzucił solidne ładunki na okolicę. BOS w tym sektorze przestało istnieć. Żołnierze nieznanej frakcji spuścili się na linach by obadać teren. Tylko dzięki temu że jesteście naprawde daleko nie wykryją was. Po chwili zawineli się. Odlatując jednak dostrzegli was i otworzyli ogień jednak uznali że jesteście NIKIM i polecieli dalej. Kule rykoszetowały wokoło was dość niecelnie. Nikt nie ucierpiał.

Jesteście w szoku.

Nicolay Chrupow - 2010-08-15, 22:14

To wszystko było na nic?
Zapytałem sam siebie.
Krew, rany, strzały, strata ludzi a tu nagle nie ma Bractwa? A w miejsce jego są

ruiny? Co mam robić? Co mam robić?
Doszedłem do siebie.
- ZNALEŚĆ SCHRONIENIE!
Dorwaliśmy się do ruiny jakiegoś budynku. To były pozostałości po jakieś kawiarni.

POtrzaskane stoliki, powywracan krzesła, rozprute kanapy. Ruina.
POdszedłem do jednego ze stolików, wziałeś go i postafiłem przed pufą na której

usiadłem. Położyłem rewolwer obok siebie na stoliku. Ukryłem twarz w dłoniach i

zacząłem myśleć.

Akcja Ratunkowa?
Zrzucili na bractwo bomby. NIe istnieje. Na tym terenie. Jednak mogły utrzymać się

posterunki wokół głownej kwatery. Te skuwysyny nie mogły bez powodu zaatakować

Bractwa.
Plusy Akcji
* Pozyskamy ludzu
* Pozyskamy sprzęt
* Rozpoczniemy partyzantkę

Minusy Akcji
* Ludzie są zmęczeni
* NIe mamy wystarczjąco broni by atakować.
* Jeżeli posterunki były na wieżowcach to kicha. Klatki schodowe są zniszczone a windy
poszły się gryźć

Odpuściłem sobie akcję ratunkową. Choć...
Zainteresowałem się pip boyem. Fajny mini komputerek. Lubię takie zabawki. Są uniwersalne. MOżna sprawdzić dzięki nimi swój stan zdrowaia, promieniowanie, a jak nie to użuć dydktafonu do zabawy. Założyłem go na ke i postanowiłem włączyć.

Szałas - 2010-08-15, 22:43

Mike i Dex zaczeli rozmawiać... ze spokojem i nagle Mike gdzieś poszedł. Dex zagadał do Dużego. Cudo przysiadła przy tobie i czulę cię objęła.
- A co to tam masz? - i Jakby na dźwięk jej głosu... KLIK!
Zgrzytanie po chwili ustabilizował się ekranik w odcieniach Błękitu, czerwieni i zieleni i zaraz ujrzałeś w miarę kolorowy wyświetlacz. Poproszony, jako pierwszy użytkownik wpisałeś swoje dane. Poczułeś wielokrotne ukłucie w miejscu gdzie technologia stykała sie ze skórą. Na ekraniku pojawiła się śmieszna animacja z chłopkiem oddającym krew. Następnie ujrzałeś cały majestat technologii lat minionych. Pojawiło się więcej niż myślałeś. Twój póls (który przy okazji bliskości Cudo zwiększał się miarowo) Grupę krwi, procentową ocenę zdolności fizycznych, wydolność nerek, wątroby i płuc oraz masę innych. Nagły błysk zrobił ci zdjęcie i umieścił w lewym górnym rogu. Pojawiła się mapka oraz ostatnio wypowiedziane przez Cudo słowa, "A co to tam masz". Cudo zaśmiała się i na tej samej linijce niżej pojawiło się wiele mówiące "Hahaha - śmiech kobiecy". Dalej było jeszcze ciekawiej. Pojawiła się animacja ludzika podłączającego cos do kontaktu i informacja "Wykryto Kompatybilne Elementy". Poczułeś jakby porażenie prądem. Urządzonko podczepiło się pod twój kombinezon BOS i jego miedziane odrutowanie wewnętrzne i wyświetliło dalsze dane. Pojawił się ciężar obecnie niesiony, jakość twojej broni w tym tej improwizowanej (szpony wypadało by naostrzyć i poodginać) oraz oceniony szacowany okres wartości posiadanej wałówki. Dane wlewały w ciebie masę informacji o tobie samym. Cudo zaciekawił wynik pomiaru testosterony oceniający atrakcyjność i... coś co określiło jako "Zdolności Łóżkowe".
Ciebie uradowała możliwość włożenia kasety z ulubionymi utworami. I już miałeś odtworzyć Autostradę Do Piekła (na skołatane nerwy) gdy nagle odezwało się CBradio. Animacja ludzika ze słucjawkami przy przedpotopowo wyglądającym urządzeniu oświadczyła że "Wykryto Sygnał HAVOC inc." Odsłuchaliście go wszyscy... wszyscy 4.

- Bzzzz... Tu grupa Lader 2... powtarzam Tu grupa Lader 2. Czy cel osiągnięty? Odbiór.
- BBbzzz... sszzhh.... Tu Air 1, melduje że cel został zniszony. Żadne z... Baassss... Żadne z grup Air nie ucierpiały. Zzzzz.... Grupa Bum 4 wykonała robotę.Zzzzbbb.... Okolica oczyszczona, odbiór.
- Szzzzzbaazz... Czy napotkaliście jakieś trudności? Odbiór.
- Bzzz.... Nie. Tak jak przewidzieliśmy wróg nie był przygotowany na tak zmasowany atak z powietrza. Odbiór.
- Zzz... Czy to znaczy że wszystkie oddziały Bractwa w tym sektorze przestały istnieć? Potwierdź.
- Zzz... Nie potwierdzam. Odbiór.
- Szzz... CO? Jak to, nie potwierdzasz? Air 1! Wyjaśnij Odbiór.
- Bzzzz... Wylatując z sektora napotkaliśmy głównie bandytów ale nasz snajper wykrył na skanerze jeszcze trzy pancerze BOS. Jeden pod ziemią bez oznak życia, jeden tuż nad nim z dziwnymi zakłuceniami sygnału... tego w towarzystwie innych ludzi ostrzelaliśmy...
- Czy cel jest martwy? Odbiór!
- Nie... uznaliśmy że to Bandyta któremu trafiła się zbroja. Ostrzelaliśmy go.
- Bazzz... Tak, tak... a trzeci sygnał? odbiór?
- Szz... Wykryliśmy go w bazie przed atakiem ale na chwilę przed samym uderzeniem znajdował się po za obszarem zrzutu grupy Bum 4. Po zakończonej akcji straciliśmy sygnał gdzieś na północy. Odbiór.
- Czy to strefy mutantów? Potwierdź?
- Potwierdzam. Odbiór.
- Dobrze... Bzzaa.... możecie wracać do bazy. Bez odbioru.

Teraz przypomniałeś sobie o twojej znajomej z APC i przygodzie z ghulami. ONA TAM ZOSTAŁA! W ambulatorium! Jednak z tego co wiesz ktoś prztrwał atak. Jest w strefie mutantów. Wysokie skażenie. Może to ona? Nikłe to szanse.
W oddali widzisz wracającego Mike.... PROWADZI MOTOR! Z siedziskiem dla pasarzera.

Nicolay Chrupow - 2010-08-16, 10:52

Byłem zadowolony z nowej zabawki. Wiedziała ona o mnie więcej niż ja. Jakie zajebiste funkcje! Oddtwarzacz kasetowy, podręczna pielęgniarka, pomocny mechanik. Cacuszko jest zajebiste. Przetarłem mu ekranik kawałkiem czystej szmatki. Obiecuje, że jak wócę to dorobię specjalną ochronkę wokół pip boya by nie uszkodził się podczas akcji. Nic dziwnego ,że bractwie tak bardzo zależało na tym cudeńku. Zrobiliby schematy i rozpoczęliby produkcję masową.
Zdziwiła mnie rozmowa radiowa. Tak są zaawansowani technicznie? Pogratulować.
Opancerzony transporter w strefie mutantów? Cholera, czyżby to było Lamia? Tak czy siak musiałem sprawdzić to.
- Ok ludzie! Wiem ,że jesteście zmęczeni i wykończeni ale ten ktoś w transporterze pomoże nam wydostać się z tego gówna jak my pomożemu jemu. Więc kto idzie za mną?
Zawołałem unosząc rewolwer do sufitu.

Ho, Ho ZAczyna się znowu impreza! Dalej Derek! Dalej! Ty tu rządzisz
Cholera! Jestem po sutym obiedzie z widoków jakie tam widziałem ale chcę KU%WA JESZE! SŁYSZYSZ JEBA^Y LACHOCIĄ&U!? JESZCZE!!!

Głupcy! Jesteśmy zmęczeni i wykończeni a wy i ty Derek chcecie jeszcze walczyć?
(Kaznodzieja jest nieprzytomny)
Ja tam bym wolał iść na piwo...
Poszłabym z tobą gdybym mogła
UH! Ja nie chcieć iść, ja pojeździć! BRUM, BRUM!

Jak nikt nie chciał, ruszyłem sam.

Szałas - 2010-09-02, 17:50

- UGH być silny! UGH zawdzięcza Szponiasty kolo życie! UGH pójść bić się za ładna pani... - Dex i Mike spojrzeli po sobie. A Cudo... wybuchła.
- CO?! Dla jakieś suchej jędzy chcesz życie ryzykować?! Pojebało cie? Ty... ty ją dymałeś! Przyznaj się że nie jestem pierw... - tu się zatrzymała ze złością na twarzy i łzach w
oczach.
- Ty... TY!... Nie... - zapłakała ale tak by nikt nie widział prócz ciebie. Odwróciła się i podparła ścianę walącego się budynku. Wtedy Mike się odezwał.
- Ekhem! Słuchaj... wszystko fajnie ale... ja i Dex właśnie straciliśmy wszystkich których znaliśmy w NY. Cała ekipa padła pod ziemią. No... mamy plan stąd pojechać. Wiesz, motor i te sprawy. Jedziemy... - tu Dex go zatrzymał w pół słowa.
- Chodzi o to - kontynuował Dex - że nie chcemy już bezpośrednio się narażać. Śmierdzi od nas śmiercią już wystarczająco intensywnie. A ty chcesz żebyśmy za tobą poszli w zakazane strefy NY. Rozumiesz do czego zmierzamy?

Zapadła niezręczna cisza.

(Nigdy, NIGDY nie wyprzedzaj faktów typu
Nicolay Chrupow napisał/a:
Jak nikt nie chciał, ruszyłem sam.
NIGDY!)
Nicolay Chrupow - 2010-09-03, 12:59

Większość nie chciała wyruszyć, Dexter i Mike mieli dosyć wszystkiego na dzisiaj, skończyły im się żeton na życia, Ugh chciał mieć jak największ wskaźnik mordu by móc się chajtnąć, Cudo nie chciała żebym tam wyruszał. Lamia.... Ona tam jest....
Sam jestem wypełniony demonami, poraniony, ekwipunek mam uszkodzony, naboi też pewnie mam mało...
- Nie chcecie się narażać? Ok, w porządku. Ja pojadę z Ughem motorem i wrócimy transporterem APC który zabierze NAS WSZYSTKICH z tej kupy gówna. Mike, biore twój motor a wy poczekacie na nas.
Postanowiłem

Szałas - 2010-09-03, 17:14

Dex się zaśmiał i Mike z nim.
- Wiesz jakie są szansę ze A - naprawimy APC, B - Wrócisz żywy i C - że Mike ci pożyczy motor?
- Wybacz stary ale to jest moja.. nasza jedyna szansa ucieczki stąd i nie oddam mojej Maibel nikomu. Ciężkie prawo ale... Dex, przytocz cytat.
- Dura Lex Sed Lex.
- No właśnie, prawo pustkowi przyjacielu. Kto ma to czego ty nie masz, wygrywa. - Cudo zaś dodała do ognia.
- A ja jadę z nimi. - Mike popatrzył na nią i kiwną przytakując.
- Wiesz... teoretycznie rzecz biorąc. Ok, przyjmijmy że wrócicie żywi... ty i... On. - Dex zakasłał. - Jeżeli wrócicie w ciągu, bo ja wiem, tej godziny może dwóch, to my poczekamy. Z motorem i nawet zorganizujemy jakąś naczepę czy co żeby wszyscy mogli pojechać.
- Co ty DEX?! Moja maleńka Maibel nie jest koniem pociągowym!
- Ten raz będzie... No to wracając. Idź... wróć i będzie fajnie. Jeżeli po 2 godzinach po was nie będzie ani śladu ani słychu to my jedziemy a wy jesteście zdani na siebie. Ok?

Nicolay Chrupow - 2010-09-03, 19:52

Krew napłynęła mi do mózgu. Ręka sama zadrżała żeby wyciągnąć rewolwer i wszystkim tym kutasaą i pizdami powystrzelać dziury. Cudo w serce by oberwała, Mike dostałby w ramię żeby się nie mógł nadziwić co widzi a temu cholernemu doktorkowi odstrzeliłbym łeb. Jeba^y maminsynek. Ugh dostałby szponami w bebechy.

Jednak napłynęła mi inna myśl do głowy. Ja sunę po autostradzie Nowgo Yorku wyjedźając z tego gówna, lewą ręką trzymając kierownicę a prawą Lamię, natomiast Ugh wycirałby łom uśmiechając się jak mało zostało mu wroga do śłubu i puściłbmy na cały regulator nowy utwór który znalazłem w mojej kolekcji ,,Impreza Truposzy" a gdyby po drodze spotkałbym te cioty... Zauważłybym ich cholerne zdziwienie a tej suce zrobiłby się głupio. Jedyne co bym zrobił to pokazał wyśrodkowany palec i powtórzyłbym słowa Mike

No właśnie, prawo pustkowi przyjacielu. Kto ma to czego ty nie masz, wygrywa

I dodałbym jeszcze....

HEJ! CUDO HOPKINS! A ONA JEDZIE ZE MNĄ!!! HAHAHAHAHAHAHAHA!!!

A wtedy Lamia się wystawia szczerząc się dziko, następnie podgłaszam radio i wyprzedzam palantów.

Zagryzłem zęby i spytałem się

- To może chociaż mi powiesz jak najszybciej dotrę do zakażonej strefy?

(Impreza Truposzy http://www.youtube.com/watch?v=JLPmyoxvTPo)

Szałas - 2010-09-05, 16:32

- Pss... też pytanie. Na północ. To tam! - Wyśmiał cie Dex
Nicolay Chrupow - 2010-09-05, 18:59

Z niewybrażalnym trudem powstrzymałem się żeby nie wyjąć gnata i zmienić zdania odnośnie celu na osobie Mika. Jedyne co ,to posłałem mu groźne spojrzenie, takie same jakie miałem gdy rozwaliłem te wszystki mutanty w podziemiach.
- Lepiej naostrz saperkę przyjacielu...
Zacząlem kierować się do skażonej dzielnicy sprawdzając mojego Pip Boya czy ma funkcję w stylu radio albo wykrywacza radiowych nadajników. Zajebiście ułatwiło by mi to znaleźenie transportera. Spojrzałem na Ugha. Miał same postrzepione ciuchy. Przypomniał mi się stój bandyty który miałem w plecaku.
- Ugh, nie możesz isć tak na zadyme. Masz.
Wręczyłem mu strój łowcy najemników.

Szałas - 2010-09-05, 21:50

Ugh założył na siebie strój... czuł się nieswojo jak Piętaszek u Robinsona Crusoe ale koniec końców przywykł do noszenia tego stroju. Zdobienia i elementy mu przypasowały i czuł się potężnie... znaczy jak na takiego olbrzyma.

Derek - Traci pancerz.
UGH - poziom pancerza +25
Misja "ZARAZA" - Ukończona!
Derek - Poziom w górę.
Derek - Profit "Tańczący z Zombie" dodano.
Misja "Ratunek Byłej" - rozpoczęta!


Szliście przez ruiny miasta. Zapadał zmrok. Kilka razy prawe się potknąłeś o kawał żelbetonu i za którymś razem kliknąłeś coś w PipBoy-u i zaświecił jaskrawo żółtym kolorem ekranik. Dało to lekkie światełko i uprzyjemniło dalszą podróż. Ugh spoglądał we wszytkie strony. Teraz pierwszy raz widzisz jaki jest. Nie jest głupi, oj nie... on ma uśpione instynkty. Teraz... teraz gdy jesteś z nim sam na sam w ciemności widzisz że jest w nim uśpione zwierze.
Szliście dalej aż zauważyłeś coś dziwnego. To APC. Rozerwane na strzępy. Więc ten kto uciekł daleko nie zajechał. Idąc dalej usłyszałeś dziwne dźwięki zewsząd. Ugh zacisnął dłoń na Młocie. Ty chciałeś zacisnąć dłoń na Obrzynie Ale... Nie było go tam. Teraz poczułeś strach. Miałeś same rewolwery! I swoją broń improwizowaną. Potężna jak jest ale ograniczona ilość amunicji do dystansowej może uprzykrzyć życie. Ale potem znów zobaczyłeś Ugha.... on chciał iść goły i ma ze sobą tylko młot. Inspiruje cię i idziecie dalej. APC ma ślady pazurów na drzwiach wejściowych do ładowni. Ale z przez ciemność jeszcze mało widzisz...

Nicolay Chrupow - 2010-09-06, 19:36

Ludzka głupota a instynkt zwierzęcy dwa zupełnie inne elementy. Było to widać na Ughu, przecież wychował się w plemieniu. Czyżby był nomadem? No cóż, tak czy siak pewnie i tak lepiej widzi i słyszy niż ja.
Wszedłem pwoli do środka oświetlając sobie drogę ekranem z pip boya. Szedłem sobie powoli by nie potknąć się ani nie nadzić się na ostry kawał metalu. Szedłem do kabiny kierowcy żeby sprawdzić czy da się odpalić transporter. Prawdopodobnie da tylko pancerz trzeba bedzie klepać, klepać i jeszcze raz klepać. Przydałby się młot wspomagany. Uga poprosiłem żeby stał przy drzwiach i nasłuchiwał czy nikt albo coś się nie zbliża. Postanowiłem sprawdzić także ładownie. Interesowało mnie przedewszystkim żywność, broń, amunicja i baterie.

Hej Derek! Słyszysz tą muzykę? To ciemnośc gra dla ciebie!

Kim jesteś?

Obesrwatorem.

Ehhh, Derek. Zostaw tą ku%wę i chodźmy wreszcie na piwo!
Dalej pasterzu! Dalej! Znajdź swą owieczkę zgubioną w jaskiniach wilków!
To jest jedno wielki nieporozumienie.... Jesteś nieprzygotowany i tak ale sprawdź dobrze ten składzik, pamiętasz robota?
Ciemno, głucho, strasznie i do domu daleko...... Jestem za bandytką.....

Ale z was cioty! Boją się ciemności! Heheh!
Derek! Ja chę do spoczonego k*rwa nędzy KRWI! KIEDY JĄ DOSTANĘ?!
Weź wyluzuj Daniel. Dostaniesz ją niedługo.
NIE BEDZIESz MI KUR%A MÓWIŁ KIEDY MAM SIĘ USPOKOIĆ!!!

Musze wziąść urlop od tego wszystkiego, naprawdę, muszę.

Szałas - 2010-09-07, 18:31

Zaglądasz. Wygląda nieźle. Przednia szyba cała mimo że APC tkwi w słupie w który wjechał. Silnik może i odpali pomimo wgniecenia z przodu ale... stacyjka. Brak tam kluczyków. Rozejrzałeś się dokładnie ale nic nigdzie nie leżało. Ładownia to co innego... prawie cały tył był w pazurowym graffiti. Skrzynie były rozerwane jakby były z kartonu. Ale... przyjrzałeś się dokładnie. HURA! Widzisz broń palną.

- Karabin myśliwski - Sklejony taśmą i rzemieniem kawał rusznikarskiego kunsztu jutra po holokauście. Strzelający długimi pociskami kalibru 5.56. Pojedynczy strzał plus przeładowanie co pięć takich strzałów. Daje to siłę i celność jakiej potrzeba w dzisiejszych czasach. Ten egzemplarz jest dość podniszczony i luźny w miejscach gdzie nie powinien ale raczej nie wybuchnie w rękach. Najwyżej się rozsypie. Taśma klejąca nie trzyma wiecznie.

Obok znalazłeś walające się kilkanaście naboi do tej broni. Teraz żałujesz że nie zagarnąłeś trochę ammo gdy miałeś własnego APC ze skrzyń które woziłeś. 5.56 było MASA! Nic to wychodzisz tyłem a tam stoi niewzruszony Ugh. Poszliście dalej a twój Pipboy zakonotował
- Nowa pozycja na mapie - i po chwili patrzenia na ciekawą animację rysowania mapy widziałeś nowy znacznik na ekraniku "mapa" pod tytułem "Wrak APC". Poszliście dalej. Zrobiło sie ciemniej a i dochodzić was zaczęły dziwne odgłosy.
Wtem zobaczyłeś coś w ciemności... spojrzało się na ciebie żółtymi oczyma i uciekło. Podbiegliście na miejsce i zobaczyliście dziwne zjawisko.
Można by je zbadać... ale... w okolicy widzisz że wiele żółtych oczu patrzy. Znaczy... Uhg to widzi i ci oznajmia. Warto ryzykować i sprawdzić czy iść dalej?

Nicolay Chrupow - 2010-09-07, 20:15

Uśmiechnąlem się na widok karabinu myśliwskiego. Jego brakowało mi jedynie w kolekcji ,,prkatyczego bandyty". Jak znajdę czas to tą maszynkę do dalszego zabijania naprawię. To nie jest skomplikowany mechanizm. Takich to już używano w latach... cholera, zapomniałem ale tak czy siak nie naprawiam broni energetycznej czy automatycznej.
Kluczki z całą pewnocią ma Lamia, gdzieś uciekła i schowła swe piękne ciałko. Choćby nie wiem co, muszę wziąć tego APC żeby nie wracać z pustymi rękoma (Nie licząc Lami) znaczy... na własnych nogach.
Stałem razem z Ughiem przyglądając się potworom z ciemni. Sku$wisyny miały całkiem niezłe pazury skoro rozerwały metalowe skrzynie jak głodny dzieciak przedwojenne płatki śniadaniowe. Poluzowałem rygl w moim nowym karabinie by móc wprowadzić pocisk do komory. Widziałem jak Ugh trzyma bojowo młot. To zacięcie na twarzy... kolo miał większe jaja odemnie.
- Lepiej nie ryzykować, przyszliśmy tu szukać kierowcy tego wozu a nie badać zjawiska natury, chodźmy dalej.
Powiesziałem

Szałas - 2010-09-13, 17:13

Odchodzicie. Ugh jest trochę rozczarowany. Po chwili ci melduję co następuje.
- Te Dziwy... One jedzom same siebie. Tam truchła. Coś je tam zabić. Ugh myśli - pułapka. - odparł po czym usłyszeliście mlaskania i szarpaninę. Mutanty zaczęły ucztować. Wy zaś szliście dalej na północ aż po godzinie uznaliście że straciliście zupełnie trop. Dalej nie prowadziły już żadne ślady ludzi. Wniosek? Minęliście się. Dalsze tereny są już tylko mutantów. Nie ma tam ludzi, tego jesteście pewni. Spojrzałeś mimowolnie na pipboya jak na zegarek i ujrzałeś dziwny obraz z napisem. - SZUKANIE CZĘSTOTLIWOŚCI - Pipboy od jakiegoś czasu wyszukuje jakiejś częstotliwości ale sygnał jest za słaby i technologia nic nie może poradzić. Jednak jest nadzieja... ktoś bowiem nadaje sygnał.

Nicolay Chrupow - 2010-09-13, 21:23

Usiadłem na murku czy głazie. Spojrzałem na ekranik Pip Boya, następnie przyłożyłem go du ucha. Miałem nadzieje ,że usłyszę jakiś sygnał czy wiadomość z audycji.
Gdyby to nawaliło, wstałem i zacząłem kroczek po kroczek iść za sygnałem i obcerować pip boya. Miałem nadzieję ,że uda mi się tak złapać sygnał. Prosiłem Ugha żeby w tym momencie był czujny i obserwował okolicę za nas dwóch.

Szałas - 2010-09-14, 19:16

Szumy... Same szumy. Pokrętłem zwiększyłeś głośność i szumy były głośniejsze.
Lecz idąc z powrotem na południe szumy lekko malały. To pewne jak nic... minąłeś cel i zmarnowałeś pierwszą z dwu godzin na akcję.

Nicolay Chrupow - 2010-09-14, 22:05

-Kur%a
Zabluźniłem pod nosem. Jedna godzina poszła się je%ać jak facet z pełnym hajsem i panienkami. Podsumowując błędem było nie zbadanie tamtego miejsca ,które wydawało mi się niewarte przeszukania. Może będzie łatwiej, Ugh twierdzi ,że bydlaki potrafią same siebie zabijać. Zresztą nie wrócę do reszty towarzyszy z niczym, nie dość ,że mnie wyśmieją to może jeszcze zostawią. Co jak co ale Mike mnie wkurwi*. Może jeszcze Dexowi poprawię? Kuta#y.
Wróciłem się do tego miejsca które wcześniej olałem.

A ciemność mu śpiewała nad głową.

Słuchaj stary (to ja) jesteś najbardziej wkur%iającym głosem jaki mi się zaroił we łbie.

Jestem twoją poezją.

Żebyś ty chociaż był kobietą to rozumiem, ale masz męski głos to jesteś facetem a ja takiej przyjaźni bardzo nie lubię, choć do pedałów nic raczej nie mam choć przydałoby się kilu odstrzelić których nawet geje się wstydzą.

Szałas - 2011-02-20, 18:35

Wróciliście się. Nieubłaganie cyferblat pitboya odliczał kolejne minuty z kolejnej godziny.
Znaleźliście się znów przy APC. Stał nieruchomo jak ostatnio. Minęliście go i doszliście do punktu jatki mutantów.
Zdawało się normalną miejscówką mordów. Jak każde było pełne kończyn, krwi i smrodu stygnących ciał. Tu truchło, tam truchło tu.... i wtedy natrafiłeś na coś niezwykłego.
Ślady. Jasne symbole, jakby gwiazdy, otoczone czarną sadzą. Mini eksplozje! Czuć było od sadzy jakimiś dziwnymi substancjami. Magnez, cyna... skład ogniw elektrycznych.
Wiedząc czego szukasz przyjrzałeś sie dokładnie. TAK! Jeden ze stworów miał w nodze, notabene oderwanej od ciała i przypalonej, "łupinę" z takiego ogniwa. Ale coś jest nie tak. Gdzie broń na te ogniwa? I gdzie osoba nimi strzelajaca? Z tego co ci osobiście wiadomo tylko bractwo korzysta z tej broni. Wśród śladów krwi mutantów widać jeden konkretny. Ugh go znalazł. Mówi że te ślady są inne... ciągną się dalej.
Twoim zdaniem oto co się wydażyło:

Ktoś był tutaj. Noc była jeszcze w pełni. Broń energetyczna generuje światło i ciepło. Zwabione tym mutanty zaczęły pościg. APC którym jechał właściel broni rozbił się. ten z bractwa nie przestawał strzelać. Pewnie przez panike nie skojarzył że stwory szukają światła i ciepła i że strzelając tylko je nakręca. Wypędziły go z auta. Walczył dalej ale amunicja się skończyła i wypadła z broni - jak to ma miejsce w energetykach. Próbując naładować broń nowym ogniwem przypadkiem upuścił swój zapas. Małe rozbłyski rozjuszyły i zwabiły potwory. Te które polowały na nieszczęśnika zabrały go ze sobą. Nowe mutanty przybyły na nowe, ciepłe i jeszcze rozjaśnione w ich oczach miejsce.
Chwile potem pojawiliście się ty i ugh.

Tym nieszczęśnikiem może być Lamia! Ślady prowadzą na wschód... w stronę Manhatanu.

Nicolay Chrupow - 2011-03-05, 22:55

Co mam robić?
Olać ją i wrócić ze spuszczonym łbem do ekipy czy iść prosto w paszcze najrozmaitszych bestii? A może by załatwić to zupełnie inaczej? Po prostu uciec? Jak dla mnie za dużo... Za dużo krwi, za dużo huków, za dużo wszystkiego. Nie wrócę do tych palantów, nie mam zamiaru słuchać docinków tych debili i tej pizdy której uratowałem życie a nie chce sobie brudzi rąk krwią (nie)winnych. Gdybym to zrobił to nie miałoby sensu to co zrobiłem.
Zresztą to wina Mika, nie zabije go. Teraz. Powiem raz jeszcze. Mam tego dosyć. Odchodzę troszeczkę dalej od Ugha, odwracam się po czym...

- To nie ma sensu. Nie będę ciebie narażał ani ja siebie. Ona i tak umrze. Prędzej czy później. Nie mówię jak bohater, ale ja mam wszystkiego dosyć Ugh. Wracaj do Mike Ugh. Ja znajdę inną drogę ucieczki z tego gówna.
Czekam na jego reakcje.

Ooooo, wieki kolega się wkurzy!!! Kawał łba Derek! Może zaczniemy kolekcjonować trofea bo ten łeb naprawdę wygląda porządnie!!! (Daniel)
Daniel, uspokój się. Dostaniesz swoją krew ale na razie uspokój się i pomyśl o czymś innym. Na przykład o autopsji. (Chory Dowódca)
E tam! AUTOPSJA! Mi się bardziej podoba NEKROFILA!
...Wyluzuj.
(Słychać skrobanie w notatnikach)

Szałas - 2011-03-24, 10:49

Ugh wygląda jakby... poczuł ulgę.
- Ugh cieszy się że nie ginie z głupi powód. - Rozluźnił lekko wciąż napięte, przez ostatnie kilka godzin, mięśnie.
- Ugh nie chciał ginąć z głupi powód. Ona zginąć. Derek ma racje. Tam są potwory. Cała masa. My mamy siłę ale w małej liczbie. Oni siła w liczbie. Mike to idiota! - Zaśmiał się... ten olbrzym umie się śmiać!
- Ugh jednak ma dług - powiedział znów ponuro. - Ty uratować życie Ugh-a. Ugh musi iść z tobą. Ugh oddałby życie za twoje. I Ugh to zrobi jeśli trzeba. Dlatego Ugh iść z tobą. Jeśli się nie zgodzi ugh będzie bić... - znów się zaśmiał. Niebywałe. On umie żartować i ma poczucie humoru. Oboje zadecydowaliście. Lać na tego kto biegnie do Manhatanu. Tylko idioci tam chodzą. Ona, jeśli to ona, jest zbyt głupia by żyć skoro podjęła taką decyzję.

Wniosek prosty. Na północ nie, bo tam strefa skażenia. Na południe nie bo tam Mike i reszta czekają... chyba. Wschód? Nie, bo tam Manhatan i koniec Amerykańskiej ziemi. No cóż Cowboy-u. Idziemy na zachód...

Nicolay Chrupow - 2011-03-26, 17:10

No tak, zachód. Chciago!

- Więc Ugh, wypieprzajmy z tego chorego miejsca. Jak najdalej stąd, na zachód. Swoją drogą kogoś na zachodzie mam do czego wracać.

Ruszyłem wraz z nowym kompanem na zachód. Pip Boy jako najuniwersalniejsze urządzenie które kiedykolwiek miałem służyło i za mapę, kompas i kilka innych funkcji w jednym. Przyrzekam sobie ,że postaram się znaleźć instrukcję do tego urządzonka. Jest ono tego warte by je poznać.

Wybacz Lamia...

Eksplozje wypełniają moją głowę. Wszystko w niej wybucha. Szaleństwo powoli nadchodzi.
- Nie wybaczę ci.

Błagam, niech ktoś odkupi ode mnie bilety na tą przejażdżkę szaleństwa. Dam za bezcen.

- ZOSTAWIŁEŚ MNIE!!!!

Większa ilość wybuchów w mojej głowie. Wszystko dosłownie wy&ierdala w powietrze.

- JAK MOGŁEŚ!!! AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!

Wycie Szpona Śmierci to przy tym drobnostka.

- Pierdol się...

Wyjmuje jednego Painkliera i łykam go. Na dziisaj zamykamy. Nie daje tego po sobie poznać, szczególnie Ughowi.
Żeby zapomnieć odzywam się do niego.

- Chciałbyś zamieszkać w Chicago Ugh? Fajnie tam jest. Woda jest, żarcia też nieco. Bandytów nie ma tak dużo. Zresztą jak tam dojdziemy to już będziesz mógł się ożenić z jakąś kobietą bo przyrzeczenie będzie miał wypełnione.

Zagaiłem.

Szałas - 2011-05-02, 19:52

Szliście na zachód. Długo szliście. Poprzez ruiny najznamienitrzego niegdyś miasta. Miasta Świata! Wielkiego jabłka. Doszliście do tego co było niegdyś znane jako zoo w central parku. Zwierząt nie było. Wybiegi w ruinie. Pipboy zaczął traikotać. Tak... Rady. Musieliście wybrać inną drogę. Ominięcie gorącej strefy zajęło wam sporo czasu. Po kilku bezkrwawych spotkaniach z bandytami i cieniami ruin... wyszliście. Przed wami 1144 kilometrów do Chicago. Przy śrenio 5 kilometrach na godzinie zajmie wam to około 200 godzin marszu. 9 dni.

Warto by skołować jakiś środek transportu... póki co jednak. jesteście przy stacji paliw na obrzeżach miasta. Rozpościera się przed wami pustka tego miejsca.

Nicolay Chrupow - 2011-05-03, 20:54

(Pewnie i tak długo nie zobaczę odpowiedzi, ale co tam...)

Wyjąłem manierkę i pociągnąłem łyk. Oparłem się o ścianę budowli myśląc co mam robić dalej. Mój stan fizyczny był względnie dobry. Gorzej z psychą, lecz jak wiem z doświadczenia częsta zmiana otoczenia i nowe wrażenia niszczą całkiem skutecznie złe wspomnienia. Ciekaw jestem co się stało z tymi cwaniaczkami. Z Cudo, Mikiem i tym jajogłowym. Cudo oprócz mojego obrzyna ma chyba jeszcze coś co wyjdzie gdzieś po 9 miesiącach, lecz odjazd jej z Mike dał mi do zrozumienia ,że to koniec związku. Trudno.
Rzadko patrzę za sobą, na przyszłość nie patrzę, ważne jest to dzieje się teraz. Coś dzisiaj cicho w mojej głowie. Nikt się nie odzywa. Mam spokój.
Spojrzałem na Ugha, siedział pod blaszanym dachem chroniącym zardzewiałe, odrapane dystrybutory z paliwem. Bawił się swoim młotem rachując w głowie ilu po drodze załatwi.
Dzięki pip boy wyliczyłem ,że sporo drogi na mnie czeka jeżeli będę szedł piechotą. Musiałem skombinować jakiś wóz, pojazd, cokolwiek aby mogło zabrać mnie i mojego kumpla.
Dopiero teraz wyrwany z zamyślenia odkryłem ,że jestem na Stacji Benzynowej! Cholera! Jeżeli nie jest bardzo złupiona powinienem znaleźć kilka przydatnych rzeczy.
Jednak najpierw wspiąłem się na dach budowli by przyjrzeć się okolicy. Szukałem swym wzrokiem jakiś pojazdów czy miejsc w których mogą być.
Stacje benzynowe mają czasem ciekawe rzeczy i złomy rożnych mechanicznych pojazdów więc postanowiłem poszabrować i przyjrzeć się wszystkiemu co rokowało nadzieje że da się to uruchomić.

Szałas - 2011-07-01, 23:24

Okolica była rodem z sennego koszmaru psychopatycznego mordercy z depresją.

Pusto jak okiem sięgnąć. Niestety wszechobecny kurz i dym z miasta, słowem 'smog', uniemożliwiał podziwiania dalej oddalonych rejonów. Wszędzie jednak widać ślady wozów. Głębokie. Znaczy opancerzone. Bractwo tędy jeździło... no cóż. Już nikt tędy nie pojeździ. Cała wyspa jest obecnie odcięta. Nie było by to wielką niespodzianką gdybyście byli jedynymi ludźmi na całym tym obszarze... no jest też jeszcze... ale to nie ważne. Martwych się nie liczy.


W każdym razie zajrzałeś do stacji. Faktycznie... zbezczeszczona. Nawet lodówki puste są. Ugh został na zewnątrz. Przechadzałeś się po tym antycznym miejscu. Kroki twoje brzmiały głuchym echem odbijanym od ścian i śmieci na podłodze. Rozkopywałeś puszki po oleju i konserwy SPAM-u. Zaszedłeś za ladę. Kasy nie ma. Nawet krzesło zabrali. Rozkopujesz i nagle... słyszysz znajomy dźwięk. Brzęk kluczy! Rzucasz się na stertę śmieci. Są! Klucze. Tylko do czego? Rozglądasz się dokładnie. Widzisz jedne drzwi na tyły. Idziesz tam... drzwi zamknięte, no tak... pełno śladów po próbach otwarcia. Otwierasz. Mały schowek, nic wielkiego... GDYBY NIE STOJĄCY PROSTO MOTOCYKL!
Ktoś wcisnął w ten schowek na szczotki prawdziwy choć stary i zardzewiały, motor.


Niestety... widzisz pod nim plamę oleju. Prawdopodobnie przez lata trzymania w takiej pozycji, z silnika i cylindrów wylało się całe czarne złoto. Bez tego silnik się przegrzeje przy pierwszej próbie odpalenia. Potrzeba coś znaleźć. Coś co chociażby zastąpi olej. Na jakiś czas.

BUM!

Słyszysz coś w oddali. Wystrzał?

Nicolay Chrupow - 2011-07-02, 14:59

Ucieszyłem się na widok motoru. No i co z tego ,że zepsuty i z cieknącym olejem?
Dziurę załatałbym puszkami po konserwach bądź oleju, albo obydwoma naraz by było po równo. Praktyka i funkcja mechanika w zmotoryzowanym gangu nie poszła do burdelu! Tylko skąd ja wytrzasnę olej? Gdzieś słyszałem ,że olej napędowy można uzyskać za pomocą odpowiednio spreparowanego tłuszczu zwierzęcego. Tylko nie wiem jak się to robi...
Zdziwił mnie wybuch, jednocześnie dał rozwiązanie problemu. Może wybuchł jakiś pojazd bądx oberwał rakietką czy czymś innym ,że spowodował spore zniszczenia, ale nie aż taki by uszkodzić wszystkie elementy silnika? Tak! Olej! Albo inny pojazd!
Wziąłem karabin myśliwski do rąk. Teraz dopiero przejrzałem się czy ma lunetę czy nie. Przez lunetę chciałem zobaczyć miejsce wybuchu.
Dałem sygnał Ugowi ,żeby ze mną poszedł. Przyda się

Szałas - 2011-07-03, 22:02

Szliście kawałek. To co zobaczyliście było... dziwne.
Jakiś dziwny koleś z bandą obdartusów atakowali jakąś pozycję 'ufortyfikowaną' workami z piaskiem.
Koleś owy trzymał na ramieniu, o zgrozo, bombę.



Bandyci z kolei wyglądali jak typowi obwiesie z całych pustkowi.


Nie. Najciekawsi jednak byli owi obrońcy fortu.
Banda dziwnie ubranych jegomości z naprawdę dziwną bronią. Ale wygląda że mają coś za plecami. To kanistry! Benzyna! Może nawet olej! Nic dziwnego że bandyci postanowili zaatakować. Ale co ci "wojakowie" tu jeszcze robią?

- Może warto pomóc bandytom? - Zaproponował ugh. Prawda jest że to nie jest głupi pomysł. Bandytów jest dużo i szybko liczebnie przewyższą obrońców. Ale to znaczyłoby że trzeba się będzie dzielić.... z drugiej można pomóc obrońcom. Jesteście na pozycji gdzie zdołacie zdziałać dużo. Plusem będzie masa łupów po bandytach i może obrońcy pożyczą olej? Tylko... bandytów naprawdę jest sporo.

Nicolay Chrupow - 2011-07-04, 14:01

Brzydcy, źli i dobrzy. Jak z antycznego filmu który oglądałem w przedwojennym kinie samochodowym, zajebiście się go oglądało dopóki jakiś na szprycowany facet nie posiekał ekranu z pościeli serią z maszynówki. Jak go inni potraktowali.... Jedna babka wyszarpała mu oczy za to ,że nie pozwolił dokończyć jej.... indywidualnej eksploracji. Nie miała dawno faceta po prostu. Znałem ją. Teraz zajmuję się handlem używanymi częściami od 5 ręki. W tych czasach się nie marudzi i nie wybrzydza. Wtedy się tym zajmowała.

Brzydcy, źli i dobrzy.... Z kim by się spiknąć?

Będę potrzebował jeszcze trochę czasu by im wszystkim się dokładnie się przejrzeć...

Szałas - 2011-07-04, 16:39

nie masz czasu
Nicolay Chrupow - 2011-07-04, 21:56

Hmmm. Z bandytami by się dogadał miałby spore szanse żeby zgarnąć kanister z olejem ale nie liczyłbym bardzo na resztę łupów. Zresztą jak zobaczą mnie w tym pancerzu to zaczęliby strzelać bo jestem z Bractwa
Z tym wariatem z bombą nie spiknę się bo pewnie chce wszystko wysadzić.
Czyli zostają obrońcy.
- Wiesz co Ugh? Bandyci się nie nadają. Zaczęliby do nas strzelać z dwóch powodów. Raz, że wyglądam jak członek naszej poprzedniej organizacji, a dwa ty wyglądasz jak łowca niewolników. Więc zostają obrońcy...
Tylko jak się do nich dostać?

- Owca zawsze pozna owcę. Wilk pozna wilka
- A jak wilk przebrał się w owczą skórę?
- Wtedy pies będzie sędzią dopóki pasterz nie przybędzie

No to dołączmy do obrońców. W ostateczności zawsze można zwinąć kanister...

Szałas - 2011-07-04, 23:33

Na twoje słowa Ugh rzucił się na najbliższego bandytę ze swym młotem. Śmierć nastąpiła od razu. Obie walczące 'frakcje' zauważyły was i tak bandyci rzucili się na was a obrońcy osłaniali Ugha serią zaporową. On w tym czasie zdołał chwycić świeżego denata w charakterze tarczy. Truposz przyjął serię kulek ze strzelb i pistoletów. Szczęście że bandyci mają tylko broń na krótki dystans.

W tym samym czasie pipboy zasygnalizował ci obrazkiem mięśniaka prężącego muskuły z pianą w ustach oraz uroczym dzwonkiem że:

POZIOM ADRELANLINY:
Stan: Rośnie krytycznie.
Zalecenie: Wyżyć się fizycznie i emocjonalnie zanim poziom osiągnie stan krytyczny.

Więc Wilku. Broń owiec i strzelaj do braci!

Nicolay Chrupow - 2011-07-05, 17:30

- Aaaaaachhhhh!!!! Nie ma to jak rozwalić kilka łbów na ranem!
Powiedziałem sam do siebie i do moich głosów.

TAAAAAAAAAKKKKKKKKK DEEEERRRRREEEKKK!!!! TAK DALEJ!!! ROZWAL KILKA ŁBÓW!!! NIECH ICH KU$$A MÓZGI LATAJĄ JAK JE*(NE SPODKI!!! JU HUUUUUU!!!!!!!!

- TO JEST ROZKAZ ŻOŁNIERZU!!!

Znowu czuje to coś dziwnego, lecz nie uruchomię tego z powrotem. Za dużo mnie to wtedy kosztowało. Tutaj jest o kilka pięter bliżej czyśca niż nieba, do nieba jest daleko. Daleko ja na k*rewską galaktykę.

Koniec biadolenia, zatańczmy do muzyki.

Szpony w lewej, łom w lewej. Obuch i ostrze zarazem. Prawą zostawiam wolną. Sztucer zawieszam na plecy.
Przejeżdżam ostrzami pierwszemu, lepszemu bandziorowi po twarzy. Wyrywam mu broń i wywalam z niej całą amunicję w kierunku bandytów.
Spluwę wkładam do jednej z wolnych pochew a następnie dobywam magnuma. Zabijam 2 bądź 3 a następnie.
- UGH! Chowamy się do OBROŃCÓW!!!
Przeskakuję przez worki i ,,przytulam się do ściany". Patrzę na nich i.....
- Nie ma to odstrzlić kilka szmat od rana, nie?
Zarzucam radośnie.

Szałas - 2011-07-08, 00:04

Tym pierwszym lepszym był Eric. 21 letni chłopak z zapyziałej dziury na obrzeżach dawnej stolicy Ameryki. Jego rodzice żyli w kamperze umiejscowionym na zrujnowanym moście razem z licznymi sąsiadami. Żyli z handlu, szabru i hodowli kurczaków. Eric opuścił dom rok po tym jak to samo uczyniła jego siostra. Poszedł jej szukać. Miał dość rodziców i smętnej perspektywy jutra wśród kurczaków i złomu. Okazało się że jego siostra została dziwką jednego z hersztów gangu w którym obecnie jest. Chciał by ją uwolniono. Założył sie z hersztem o jej wolność. Jeśli by wygrał herszt nie tylko zwróciłby jej wolność ale i dałby mu ciężarówkę zapasów! Jeśli by przegrał musiałby patrzeć jak robi mu dobrze a potem przyłączyć się do gangu... walkę przegrał. Został zraniony w kolano i kuśtyka do dzisiaj. Obrazy gwałtu dopuszczanego na jego oczach tkwią mu po dziś dzień. I były ostatnią rzeczą jaką widział w swym życiu.

Nie znałeś go. Nie miałeś pojęcia że to zwykły dzieciak szukający swojego miejsca z dala od swych demonów. Nie wiedziałeś też o jego kontuzji. A mimo to wykorzystałeś ją brutalnie. Jego siostra, Alex, do końca życia będzie obciągać hersztom. Ale on już tego nie będzie musiał oglądać. Bo w końcu... to tylko bandyta.

Zabrałeś mu broń jak tylko go zabiłeś. Strzelba typu Pump Action. Nowoczesna!
Reperowana. Wystrzeliłeś magazynek 7 naboi w kierunku bandytów. Ci którzy stali na linii wystrzału padli by się wykrwawić na śmierć. Schowałeś nową broń do pochwy. Haha!
Przyjemnie? No ja myślę.

Następnie wyciągasz Magnum. Rewolwer z wadą. Czy to mądre? No cóż... wystrzeliłeś w jednego bandytę. Ból ramienia przy odrzucie był właściwie paraliżujący. Ledwie czujesz dłoń. A co do celu? Nie ma gościa. Nawet nie jesteś pewien czy wie że nie żyje. Nadal chodzi mimo że nie ma pół ramienia. Zaraz sie wykrwawi i padnie.

Zawołałeś Ugh-a. Schowaliście się za worki. Twoje słowa rozbawiły zebranych.
- Aleś przetrzebił ich szeregi! Z bractwa widzę... przyda się. To jeszcze nie koniec. - Gdy nieznajomy gadał zobaczyłeś czego tak naprawdę pilnują. Masa benzyny. Broń. Leki oraz...
to.

Samochód. 4 osobowy wiec nie masz co marzyć że cie zabiorą nim ze sobą ale... olej na pewno mają!
Jeden z obrońców zauważył jak patrzysz na auto.
- Jeśli ten z bombą tu dojdzie rozwali naszą drogą do domu. Go trzeba szybko załatwić!
- Po twojej akcji zostało ich niewielu... - policzył - no będzie 11 z ich szefem włącznie.

Nicolay Chrupow - 2011-07-08, 10:01

Pump Action! Marzyłem o takiej strzelbie! Przytnę nieco lufę oraz kolbę i będę miał zajebistą strzelbę pseduszturmową ale jak na jakiś rajd na wioskę czy do auta będzie w sam raz! Ciekawe co wpadnie mi jeszcze w moje spracowane rączki!?

Ciekawe mnie skąd napłynęła informacja do mojej głowy o mojej ofierze? Czyżby ktoś chciał żebym poczuł wyrzuty sumienia i kalał się i szlochał? Zresztą ja tego chłopaka to tylko szponami przejechałem, prawda ,że ciężko oberwał ale pewnie i tak przeżył a blizny będą mu mówić żeby to wszystko zostawić bądź będą mu przypominały żeby skombinować jakiś mocny pancerz.

Amunicji do śrutówki zostało mi jeszcze trochę po obrzynie wiec nie będzie problemu z załadowaniem. Zresztą 12 guage ma do tego ,że to są łatwe pociski do wyrobienia. Proch, spłonki, puste loftki, maszyna do zbijania i możemy rozpocząć handel.

Będę potrzebował warsztatu z imadłem i kilku większy narzędzi by ponaprawiać swój ekwipunek i pazurki naostrzyć. Taaaakk......

Odzywam się do tego który wyjaśnił mi sytuację.

- Teraz wiem czego pilnujecie, dobra, zrobimy tak.

Mówię do niego ładując pompkę.

- Mam na plecach całkiem niezły jak na te warunki karabin myśliwski. Jak byście dali mu lunetę to byłby całkiem fajnie bo bym zdjął ich szefa strzałem w głowę czy brzuch. Nie liczę na to że strzał w bombę spowodowałby jej detonację. Wy natomiast będzie strzelać do tych którzy osłaniają szefa a Ugh (pokazuję na mojego towarzysza) będzie pilnował żeby któryś nich za bardzo się nie zbliżył do nas. Jakieś pytanie?

Zapytał z nutą troski w głosie.

Szałas - 2011-07-08, 16:11

(Czytaj uważnie. Chłopak umarł. A informacja nie doszła do twojej głowy tylko ja klimat tworzyłem. xD)

W tym samym momencie jeden z nich rzucił ci lunetkę.

Nie tęgiej świeżości. Słuchali cię jak jakiegoś guru. Ale to nie jest niespodzianka. Masz na sobie zbroję bractwa.
- Ta jest! - Odpowiedzieli gromkim chórem. - Wojskowego sie posłuchamy. My to jeszcze żółtodzioby.
- Ugh jest zadowolony. Ale Ugh sie martwi... czy jak bandyty nie podejdą za blisko czy nie podziurkują Ugh-a strzelbom? Moja tarcza - pokazał na denata - już się zepsuła. - Gdy skończył dali mu parę części zbroi które nałożył oraz jeden napierśnik w ramach nowej tarczy.
- Mamy tego złomu w cholerę i więcej. Na nic nam on jeśli zginiemy. Bierzcie. No... to zaczynamy! - I jak na rozkaz wszyscy zaczęli raczyć wroga salwami po dwa. Ugh czekał w pogotowiu. Zostałeś ty.

Nicolay Chrupow - 2011-07-08, 20:27

Pozwoliłem chłopakom przejąć na razie inicjatywę. Ja w tym czasie starałem się jak najszybciej i jak najlepiej zamontować celownik optyczny. Z narzędzi robota powinna pójść szybko, gorzej gdybym miał tylko nóż do tej roboty. Nawet godzina by nie wystarczyła.
Naładowałem magazynek sprawdzając czy zasuwka dobrze działa. Powinna, skoro Lamia ją wykorzystywała... O, nie... Uruchomiłem... Nie teraz!

Ciekawe co by było gdyby jeden z nich by zginał? Płacz i zgrzytanie zębami?

Chcą przetestować lunetę kucam i kładę karabin na workach z piaskeim. Namierzam szefa. Celuję w brzuch. Jeden wielki je$any spaślak z jedną wielką je^aną wielką bombą i kilkoma mniejszymi. Jak się zatrzyma strzelam w nogę a później w głowę.

Szałas - 2011-07-09, 20:22

Nie czas teraz na rozpamiętywanie zmarłych!

Po tej krótkiej przerwie wymiana ognia znów stała się zażarta. Karabinki obrońców raźno i miarowo pukały serie w stronę nadbiegających. Ugh czekał i cały czas zasłaniał się tarczą. Słychać było miarowe uderzenia, jak od młota, pocisków ze strzelb. Twarda tarcza nie ma co. Ale na bliski dystans pewnie się przebiją. Niektórzy ranni bandyci się wycofują. Reszta sie wykrwawia biegnąc cały czas do przodu.
Ty jednak celujesz.

Celujesz w brzuch. Zwalniasz oddech. Odganiasz wszelkie myśli. Strzał.
Trafienie. Precyzyjnie. Udziabałeś go w nerkę. Zatrzymał się i patrzy jak krew leci. To twoja szansa. Kolejny strzał Niżej. Pudło! Przeciwnik zorientował się kto strzela. Zasuwa maskę spawalniczą! Strzał trzeci... w głowę. Rykoszet o maskę. Boss nadal żyje. Co dalej? Gruby bierze zamach. Przez nerkę nie daje z siebie całej siły. Granat leci niedaleko ciebie pada. Czujesz odrzut wybuchu. Jesteś oszołomiony hukiem.

Co teraz?

Nicolay Chrupow - 2011-07-09, 21:02

Strzał w nerkę. Teoretycznie go zabiłem, w praktyce jeszcze skurwiel żyje i chce wszystko wysadzić. Może nawet siebie. Gdyby był gdzieś chirurg, może by się wycofał i przemyślał sprawę ale nie w tej chwili i nie pod tym naporem adrenaliny. On wie że nie żyje.
Mój karabin myśliwski wypadł mi z rąk podczas wybuchu. Nie mam teraz czasu go podnosić. Żyję w teorii, żyję w praktyce. Jestem ogłuszony. Nie słyszę teraz nic. Głuchota. Przejściowa. Za kilka minut powinna mi przejść. Tyle ,że nie ma kilku minut. Ma tylko kilkadziesiąt sekund. Wstaję, pie$dolę wszystko. Biorę strzelbę z moich pleców, przeskakuję palisadę z worków.
- UGH! ZA MNĄ!!!
Cieszy się jak małe dziecko. Może wrócić z powrotem do walki. Ja strzelam do najbliższych bandytów. Są ranni, zmęczeni, niewiedzą co robią. Je%ani amatorzy.
Widząc ich szefa odrzucam strzelbę. Nie będę do niego strzelał. Jest obwieszony bombami ja te drzewko tymi kulami ze starych książek dla dzieci.
Dobywam nóż, drę się jak wariat, szarżuję na skurwiela. Skaczę na niego. Takiej masy nie przewrócę. Chwytam się jego szmat. Jego kombinezonu. Dźgam jego barki, szyję, górną część głowy, wszędzie by uspokoić świra który wrzeszy w mojej głowie.

- TAK DEREK! TAK DEREK! TAAAAAAAAAAAAKKKKKKKKKKK!!!!!!!!!!!!!! JESZCZE WIĘCEJ JESZCZE WIĘCEJ!!!!!! WIĘCEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Robię by go uspokoić.

Szałas - 2011-07-09, 23:40

Przeskoczyłeś barykadę. Z trudem ustałeś prosto i nie przerywając czegoś co wyglądało jak pewny upadek, pobiegłeś przed siebie. Ugh biegł za tobą. Doganiał cię. Był w lepszej formie zdecydowanie a i nastrój jego niczym rozbawione dziecko z ADHD w wesołym miasteczku z darmowymi zabawkami i na szoku cukrowym!
Strzelasz raz. Trup. Strzelasz kolejny. Trup. Strzelasz jeszcze te pięć razy nim dobiegacie razem z Ughiem, niczym spartiaci pod Termopilami, do szefa. Nie masz amunicji. Rzucasz broń i bierzesz nóż. Skaczesz. Nieudolnie strasznie. Uderzyłeś brodą o jego bark. Ale dźgasz. Koleś jest cały w panice i złości. Nie wie co robić ale po chwili zabiera sie za siebie i zamachem uderza ciebie swoją bombą. Uderzyłeś o kamień głową. Ból jest nieznośny. Zauważasz jeszcze że Ugh dobiegł i z impetem uderzył swym młotem przeciwnika. Równi sobie wzrostem i wagą. Ale Ugh ma mięśnie a nie tłuszcz. Grubas potyka się. Ugh widząc co sie dzieje bierze cię na plecy i zanosi jak najdalej biegiem. Nie zdołał za daleko. Osłonił was tarczą ale...

Bomba upadła. Eksplozja była duża. Mimo tarczy odrzut was przewrócił. Powoli traciłeś ostrość wzroku. Ugh krzyczał.
- NIE SPAĆ! NIE spać... nie... - i zemdlałeś.

Chaust zimnej wody. W panice się budzisz. Widzisz że jesteś w baraku. Wokoło twoi kompani i Ugh z wiadrem. Uśmiechają się widząc ze sie budzisz. Czujesz że nie możesz się swobodnie ruszać. Bandaże. Wokół głowy, Ramienia, obu nóg.
- HA! Derek wyglądać jak mummm... mumija! - Skwitował Ugh.
Zaśmiałeś się mimowolnie z jego prób chwycenia słowa. Zabolało. Zobaczyłeś że pole bitwy to masa ogołoconych trucheł i krater po wybuchu. Zaraz... OGOŁOCONYCH?
- Spokojnie. Wszystko zebraliśmy. - Odezwał się 'przywódca' widząc twoje zdziwienie.
Autentycznie. Wszystkie spluwy, amunicja i inne szpargały.

Nicolay Chrupow - 2011-07-10, 10:37

NIach Niach Niach!!!


Kod:
http://w35.wrzuta.pl/audio/47kNa5n5ULR/rpg_wybrancy_fallout

Szałas - 2011-07-10, 11:50

Łyk wody. Medykamenty już krążą po organizmie. Powiedziałeś co ci po głowie chodziło.
Głos miałeś zmęczony ale i spokojny.
Słońce już zachodziło a wokół szumiał jedynie wiatr. W odpowiedzi usłyszałeś zgodę na swoje prośby oraz...
- ...niestety ale nie jedziemy do Chicago. Zmierzamy bardziej na południe. Do Florydy. Zakładamy tam nową osadę i sprzęt który wieziemy jest tam potrzebny.
- Hej. Tyle dla nas zrobił. Zobacz. Żadnemu z nas nic nie jest. Przeciwnik padł.
- Ben ma rację. Nic nam się nie stanie jak nadłożymy trochę drogi. - Rozłożyli mapę.
- Patrz. Tutaj. Grand Rapis. Tam jest niezła droga na południe też. Do tego punktu chyba nic się nie stanie jak zajedziemy.
- Kurcze... ale musimy się przebić przez tereny ghuli. - Pamiętasz swoją próbę przebicia się tą drogą. Straciłeś APC, robota i niemal życie swoje i... Lamii.
- Nie, nie nie... nie mam zamiaru tędy jechać... Hmm. A tutaj? Północną drogą?
- Nieźle! Nadłożymy jakieś dwa dni drogi ale będzie bezpieczniej niż z ghulami.
Umowa stoi! W takim razie... my zabierzemy się za zbieranie naszych rzeczy.

Gdy Obrońcy zostawili cię byś poleżał i zabrali sie za rozmontowywanie barykad i pakowaniu rzeczy na pakę ty poinstruowałeś Ugh-a by przyprowadził motor. Ty w tym czasie usnąłeś.

Śniła ci się tylko jedna rzecz. Cały czas. Jeden obraz.

Nie mogłeś sie odezwać. Wciąż jednak słyszałeś nawoływanie. Kobiecy głos wołał cię po imieniu. Coraz ciszej i ciszej... aż się obudziłeś.

Motor już stał gdy wstałeś. Poczułeś się lepiej. Ból stłumiły tabletki. Wstałeś też o własnych siłach. Umówiliście się że Ugh będzie jechał na przyczepie samochodu pilnując zdobytego przez was sprzętu. Naczepa jak się okazało była częścią barykady. Wykopali ją i przymocowali do auta. Znalazły się tam różne fajne rzeczy. Ugh miał na nie dobre oko. I cieszył się jak dziecko.
Ty podszedłeś do swojego motoru. Ktoś sobie pozwolił nawet przetrzeć go szmatą. Nawet troche się błyszczał. Mustang.


Gotowi do drogi. Zapuściłeś motor. Przyjemny pomruk doszedł twych uszu. Na kierownicy wisiał kask motocyklowy. Pewnie też prezent od młodzików.

Więc niech gra muzyka. I gaz do dechy!

Ruszyliście przed siebie. Jechałeś tuż obok auta. Bawiłeś się mocą swojej maszyny. Uśpiona przez tyle lat... wreszcie wolna. Znów jesteś na autostradzie. Znów czujesz wiatr. Jechaliście jakąś godzinę niespełna... jeden z żołnierzyków dał ci znak byś się zatrzymał. Tak też zrobiliście. Bob, tak ci się zdaje że on właśnie, wyszedł. Poszedł jakiś kawałek przed wozy. Czekaliście chwilę.
Naglę wybiegł i krzyczał!
- KRYĆ SIĘ! - Za nim zaczerwieniło się od wybuchu! Prawie się potknął ale nic mu nie jest. Podjechałeś bliżej i zobaczyłeś co się stało.
- Zasadzka... - usłyszałeś od kompana i podziwiałeś ogrom eksplozji.

Ktoś ustawił szereg aut i ładunek. Przejechałbyś dalej troszkę, naciągnął linkę i nic by po tobie nie pozostało. Jak w Wietnamie.
- Niepokojące dość. - Powiedział Bob i podszedł do granicy drogi. Zobaczył gdzie jesteście.
Widok był przygnębiający.

Nicolay Chrupow - 2011-07-10, 14:05

Podniosłem do góry szybkę hełmu by przejrzeć się ogromowi zniszczeń. Dobrze ,że ten leszcz zdetonował ładunek i nic mu się nie stało. Te pojazdy miały w sobie jeszcze od cholery energii do o szabrowania i sprzedania ,ale ktoś wolał po prostu to wysadzić. A jeżeli to nie był zwykły atak tylko ktoś mnie i Ugha śledzi? Czyżby ONA przeżyła i teraz mnie ściga? Nie, to niemożliwe. Ona zginęła tam, ONA tam zginęła.
Robię z dwa kółeczka na motorze żeby zapomnieć o stresie. Podjeżdżam do chłopaków i ich pouczam.

- Wiecie co, wyjmijcie lepiej spluwy bo ten wybuch było słychać co najmniej w promieniu 25 kilometrów a my nie mamy tutaj tak fajnej pozycji jak poprzednio więc może być niezła zadyma.
Podjechałem do Ugha
- Ugh, pokaże mi nasze łupy, potrzebuje broni
Wśród fantów szukałem jakieś jednoręcznej spluwy z której mogłem prowadzić ogień jedną ręką a drugą kierować motor.
Interesowały mnie pistolety, rewolwery, pistolety maszynowe, przycięte bądź firmowe krótkie strzelby typu ,,pompka" (1) albo te stylowe strzelby wajchowe (2).

(1) http://almostbrokeahhh.bl...2g-shotgun.html
(2) http://www.youtube.com/watch?v=dnM7mFX8D_4

Uzbrojony, odpaliłem motor i poinstruowałem kierowcę wozy ,żeby jechał drogę wolniej a ja pojadę na niedaleki zwiad, chłopką przypomniałem znowu ,żeby mieli oczy i uszy szeroko otwarte oraz żaby powąchali od czasu do czasu powietrze. Smród bandytów czasem ich zdradza.

Szałas - 2011-07-11, 17:47

Ugh przekazał ci parę rzeczy z waszej części łupów.
- Twoją "pompkę". Pierwszą broń zabraną bandytom.
- Błyskawicę. Niebywale rozpowszechniony pistolet maszynowy Polskiej konstrukcji. Surową i wytrzymałą konstrukcje połączono z szybkostrzelnością a magazynek przystosowano do powszechnych na pustkowiach naboi. To ostatnie 'ulepszenie' wymaga poprawek.
- PM-84 Glauberyt. Kolejny Polski twór. Niebywałe jak dużo tak nietypowej broni posiadali bandyci. Na standardowe naboje 9 typu Dum Dum co jest dość nietypowe ze względu na fakt że najwięcej takich naboi można spotkać głównie jeśli nie zwłaszcza w Polsce. No cóż. Broń lżejsza i krótsza co sugeruje niecelność i przyjemność z korzystania.

Reszta byłą zbyt ciężka lub nie przydatna póki co. Bo ile Jednorurek albo Pompek można nosić?!

Pojechałeś przodem. Poprzez wraki udało ci się przejechać bez trudu. Obrońcy musieli się przebić taranem. Nawet im się to udało. Potem straciłeś ich z oczu. Jechałeś z przodu. Sporo na liczniku. Zatrzymywałeś się co jakiś czas by lunetą przeczesać teren. Pusto. Na razie. Wtem usłyszałeś głos na swoim CB radiu w Pipboy-u.
- Tu Gabriel. Tu Gabriel. Derek, słyszysz nas? Odbiór? - Gabriel? Teraz żałujesz że nie sprawdziłeś jak tamci mają na imię.
- U nas spokój. Straciliśmy cię z oczu. Jak sytuacja na drodze? Haha.. Misie suszą czy szerokości? Odbiór.

Nim dane było ci odpowiedzieć usłyszałeś wystrzał. Pojedynczy strzał. Lunetą zlustrowałeś teren. Dostrzegłeś ruinę jakiejś osady. Widać wielki motel. Może tam ktoś jest? Może nadal tam mieszają? A może tam jest ten który was ściga i strzał był niecelny... a celem byłeś ty?

Nicolay Chrupow - 2011-07-11, 18:43

Oprócz pompki byłem mocno zdziwiony tym co dostałem od Ugha. Broń europejska? Tutaj? Cuda się zdarzają a szczególnie w tym świecie, lecz nie marudziłem na wiedzę posiadania obecnej broni. Rzadko używałem broni siejącą seriami, zwykle to była broń stacjonarna czy zamocowana na obudowie pojazdu. Niechętnie patrzyłem na glubera, zawsze preferowałem broń starszej produkcji. Uważa ,że broń ze starszego okresu jest bardziej niezawodna niż ta dzisiejsza mimo ,że liczy sporo lat na karku.
Błyskawica, ta broń bardziej do użytku dwu niż jednoręcznego lecz zrabowanej spluwie w lufę się nie patrzy.

Gazuje manetką by zniknąć z pola widzenia strzelcowi. Nie mam zamiaru oberwać kulką od snajpera. Starałem się odjechać jak najdalej a jednocześnie jak najbliżej motelu. Szukałem osłony przed strzelcem.
Przełożyłem Pip Boya do ust rozglądając się dookoła czy nikt we mnie nie mierzy.
- Gabriel, tu mówi Derek. Jest względnie bezpiecznie ale uważajcie, bo tam gdzie jestem to nawala do mnie jakiś snajper. Jedźcie dalej ale uważajcie ,żeby któryś z was nie odkrył ,że ma dodatkowy otwór w głowie. Dajcie Ughowi jakiś hełm albo tą maskę spawalniczą po tamtym kolesiu który się wysadził. Mam zamiar sprawdzić tamten motel.

Przy-gazowałem manetką, postanowiłem podjechać do hotelu nie od frontu lecz od bocznej strony tejże budowli. Staram się jechać szybko by utrudnić snajperowi strzał. Na miejscu chowam motor i odkręcam nakrywkę od silnika i wyciągam kabel zasilający. Zakładam z powrotem przykrywkę. Skurwiel ani inna gnida nie odjedzie na MOIM motorze. Zarzuciłem stopkę.
Mimo ,że miałem broń automatyczną wziąłem swoją Strzelbę Powtarzalną. Śrut narobi sporo szkód w korytarzach motelu. Muszę chodzić cholernie ostrożnie bo jeżeli to jest ta sama osoba która zastawiła pułapkę na drodze to muszę być tutaj paranoikiem

Szałas - 2011-07-11, 19:53

- Co? Snajper? Jaki Hotel? Derek. Gdzie ty kurwa jesteś? Nie idź tam! To samobójstwo! Słyszysz? Nie zbliżaj się do snajpera! DEREK! - Ty jednak już jechałeś szukając odpowiedniego miejsca. Powoli i z uwagą zaparkowałeś. W miasteczku panował spokój i cisza. Grobowa cisza. Gdzieś trzeszczały niedomknięte drzwi targane wiatrem. Jedyną ulicą przebiegł obłok kurzu. Cisza.

Wkroczyłeś do hotelu spokojnie i cicho. Hotel był pusty. A przynajmniej takie wrażenie zrobił. Recepcja była pusta. Wszystko jeszcze stało. Doskonałe miejsce do szabru... albo do zamieszkania. Poszedłeś na piętro. Każdy krok powodował zgrzyt podłogi. Nerwy miałeś napięte niczym struny. Doszedłeś na ostatnie 3 piętro. Jedne z drzwi były otwarte na
oścież.

Wparowałeś do środka by zrobić sieczkę!
Było pusto. Łóżko. Okno. A przy oknie stało krzesło. Wyjrzałeś. Tak, to z tego okna strzelano. Nagle słyszysz eksplozję! Zbiegasz w dół do źródła. Przed Hotelem stoi paląca
się kupa złomu. Jakieś auto. Wyszedłeś. Rozejrzałeś się... stał tylko on. Sam.

Nicolay Chrupow - 2011-07-11, 20:27

Nie będę kładł ręki na magnumie. Przypomniała mi się naręczna wyrzutnia którą zmontowałem w bazie. Trzymałem ramie i dłoń w pogotowiu. Jakby coś by się działo po prosty strzelę w niego strzałką ze sprężonego powierza. Niech myśli, że jestem głupcem.
- Nie wiem kim jesteś ani czego chcesz, ale podziwiam twoją znajomość odnośnie robienia dużego huku. Robisz to z niezłą wprawą, z wprawą osoby którą kiedyś znałem lecz już nie żyje. Lecz cholernie szkoda ,że wysadziłeś tamte auta. Tyle energii poszło w dupę braminowi. Lecz zadajmy to pytanie na głoś
Kim, ty, kurwa, jesteś?

Zapytałem.

Szałas - 2011-07-12, 00:15

Koleś stoi w tym swoim kapeluszu i wdzianku jak z westernu. Nie wychylił twarzy znad ronda kapelusza. Powoli, metodycznie i z cierpliwością przeładowuje broń. Słyszysz charakterystyczne "KLIK" gdy zatrzasnął zamek. Wtedy na ciebie spojrzał. Oczy miał pełne łez. Wyraz twarzy nie zdradzał tego dobitnie... po policzkach spływały łzy.
Gdy mężczyzna płacze to musi być rozpacz której nie można opisać słowami.

Wtem, nagle i bez żadnego uprzedzenia podnosi broń do brody i celuje. Celuje prosto w twoją głowę. Nie ma chwili na myślenie. Ale... ręce mu się trzęsą. Zaciska zęby. Nie może uspokoić oddechu. Pociągając nosem pyta się ciebie...
- Gdzie ona jest... - w głosie słychać rozpacz. Ból jest tak wyraźny że niemal możesz go dotknąć.
- Gdzie... Gdzie jest moja ŻONA! - Ostatnie słowo wykrzyczał z trudem. Jakby coś chwyciło go za gardło.

Wtedy sobie przypomniałeś. Lamia. Jej ręka. Pierścionek.
Ona była mężatką. Młodą. Może świeżo po ślubie. Bezdzietna.
To by wyjaśniało zasadzkę. Zwabienie cię do tego miasta. Nawet nie zauważyłeś zakłócacz fal radiowych na dachu Motelu. Straciłeś łączność CB z resztą. Wyjąłeś kabel zasilający z motoru. Nie uciekniesz. Zwabił cię tu. Jak zwierzynę. Profesjonalnie.
Jest jednak roztrzęsiony. Załamany. Młodzik... może w twoim wieku.

- ...gdzie. - Dokończył myśl. Uświadomiłeś sobie że całe wspomnienie Lamii i skojarzenie faktów, które wydawało się trwać godziny, w rzeczywistości trwało mniej niż sekundę. On oczekuje odpowiedzi. Załamany.

Gdyby odzywał się do ciebie jeszcze Bóg... pomógłby ci podjąć decyzję. Bo jak powiedzieć zupełnie obcemu że jego żona nie żyje a parę nocy przed jej śmiercią zdradziła go z... tobą.

Nicolay Chrupow - 2011-07-12, 11:48

- Lamia, chodzi ci o kobietę imieniem Lamia. Żołnierza Bractwa Stali o specjalności saperskiej. Brunetka, krótkie włosy, ładna buzia. Chodzi ci o tą kobietę?
Spytałem się tego człowieka. Będę udawał głupiego mimo, że wiem o co chodzi. Najważniejsze jest teraz żeby uspokoił się i pomyślał o czymś innym.

Szałas - 2011-07-12, 22:45

- Ładna buzia? - Jego głos stał się jakoś wysoki. Opuścił nawet na chwilę broń. Zaśmiał się pod nosem.
- Ja ci dam... sukinNSYNU! - Wymierzył w ciebie i oddał strzał ostrzegawczy. Kula świsnęła ci koło ucha. Poczułeś jak zmiękły ci kolana.
- GDZIE! ONA! JEST! - wykrzyczał. - Nie chybiam dwa razy! Więc bez gierek!

Nicolay Chrupow - 2011-07-12, 23:03

Sukinsyn wiedział jak strzelać. Był w tym cholernie dobry lecz osiągnąłem co chciałem osiągnąć. Nie jest zrozpaczony, jest wściekły. Myśli o czymś innym. To chyba dobrze jak na razie.
- Śmiało, strzel jeszcze raz a powiem ci gdzie ona szczególnie z dziurą w głowie. Umiesz rozmawiać z martwymi? To jest zbyt długa historia żebym ci powiedział gdzie jest twoja żona. Jak nie chcesz słuchać tego co mam do powiedzenia to pozwól ,że puszczę ci coś co ci pomoże ją znaleźć.
Podnoszę rękę z Pip Boyem.
- To jest Pip Boy, jest tutaj zapisana rozmowa radiowa organizacji Havoc, wspominają o TWOJEJ żonie. Jak chcesz to włączę ci ją i odpowie na większość pytań.
Powiedziałem powoli i spokojnie. Mam nadzieję, że to urządzenie zapamiętuje rozmowy radiowe. Jak potrafi być CB radio, robić zdjęcia właściciela to zapisywać rozmowy też potrafi.

Szałas - 2011-07-22, 22:28

Pipboy zazgrzytał. Animacja ludzika ze słucjawkami przy przedpotopowo wyglądającym urządzeniu znów uraczyła twe oczy a napis oświadczył że "odtwarza: Sygnał HAVOC inc." Dźwięk przerwał ciszę.

- Bzzzz... Tu grupa Lader 2... powtarzam Tu grupa Lader 2. Czy cel osiągnięty? Odbiór.
- BBbzzz... sszzhh.... Tu Air 1, melduje że cel został zniszony. Żadne z... Baassss... Żadne z grup Air nie ucierpiały. Zzzzz.... Grupa Bum 4 wykonała robotę.Zzzzbbb.... Okolica oczyszczona, odbiór.
- Szzzzzbaazz... Czy napotkaliście jakieś trudności? Odbiór.
- Bzzz.... Nie. Tak jak przewidzieliśmy wróg nie był przygotowany na tak zmasowany atak z powietrza. Odbiór.
- Zzz... Czy to znaczy że wszystkie oddziały Bractwa w tym sektorze przestały istnieć? Potwierdź.
- Zzz... Nie potwierdzam. Odbiór.
- Szzz... CO? Jak to, nie potwierdzasz? Air 1! Wyjaśnij Odbiór.
- Bzzzz... Wylatując z sektora napotkaliśmy głównie bandytów ale nasz snajper wykrył na skanerze jeszcze trzy pancerze BOS. Jeden pod ziemią bez oznak życia, jeden tuż nad nim z dziwnymi zakłuceniami sygnału... tego w towarzystwie innych ludzi ostrzelaliśmy...
- Czy cel jest martwy? Odbiór!
- Nie... uznaliśmy że to Bandyta któremu trafiła się zbroja. Ostrzelaliśmy go.
- Bazzz... Tak, tak... a trzeci sygnał? odbiór?
- Szz... Wykryliśmy go w bazie przed atakiem ale na chwilę przed samym uderzeniem znajdował się po za obszarem zrzutu grupy Bum 4. Po zakończonej akcji straciliśmy sygnał gdzieś na północy. Odbiór.
- Czy to strefy mutantów? Potwierdź?
- Potwierdzam. Odbiór.
- Dobrze... Bzzaa.... możecie wracać do bazy. Bez odbioru.

Strzelec nie dowierzał.
- Co to? Co to niby ma wyjaśnić? - Wtem opuścił broń. Uświadomił sobie.
- Ona... była w tej bazie... prawda? - Niemal nie upuścił broni z ręki. Pasek z rzemienia trzymał się jego ramienia i tylko to temu zapobiegło. Nagle zaczął się szamotać. Znów chwycił za broń.
- NIE WIERZE! NIBY CO ONA BY TAM ROBIŁA?! GADAJ!

Nicolay Chrupow - 2011-07-22, 23:32

Sytuacja tutaj wyglądała następująco. Ktoś odbezpieczył granat dymny i rzucił go w pokoju z wrogiem. Wróg nie widział ciebie a ty nie wiedziałaś gdzie spieprzać, Jestem teraz w takiej samej sytuacji. Jak kłamać ,żeby wykłamać czy może jak to używali niektórzy moi znajomi ,,popuść częściowo i wstrzymaj" czyli powiedz połowę prawdy. Wybiorę bramkę numer dwa.
- Została wybrana przez Bractwo do eskortowania jakiegoś ważnego pakunku dla nich. Ja zostałem wyznaczony ,żeby przewieźć to coś. Ona miała ochraniać ten ładunek. To jest wojsko, to jest Bractwo. Dają ci michę, dają karabin, dają przeszkolenie, dają bezpieczeństwo a ty oddajesz im się ciałem i duszą, a ona była żołnierzem Bractwa. Dołączyła do mnie w Grand Rapis z polecenia jej przełożonego. Może żyje, może nie żyje. Na twoim miejscu pojechałbym tam a dalej (Tu opowiadam mu co działo się dalej, pomijam te ,,romantyczne i miłosne wątki i zastępuje je historiami typu: jak chciałem się do niej bardziej zbliżyć to ona wyjęła granat, odbezpieczyła zawleczkę i trzymając go powiedziała ,,DOtkni mnie a go puszcz i zostaną ci 3 sekundy życia, o tym ,że ja ją poprosiłem do tańca w tamtej osadzie to odmówiła, wkręcam gdzieś jeszcze historię ,że jak znowu zdobyłem się na odwagę to ona wyjęła nóż i cięła mnie lekko po dłoni)
- .... ostatni raz widziałem ją jak leżała ranna w bazie w Nowy Yorku, dalej nic o niej nie wiem dopóki po kilkunastu godzinach nie atakują bazy śmigłowce.

Co powiedziałem, to powiedziałem.

Szałas - 2011-08-18, 17:07

Słuchając ciebie trząsł głową niedowierzając. W końcu krzyknął.
- NIE! - I wystrzelił po raz drugi. Na twoje szczęście był nieco rozchwiany i mimo zapewnienia że nie chybia... chybił. Lol.

Dało ci to chwilę czasu. Zrobiłeś dość niezdarny zwód i ukryłeś się za najbliższą przeszkodą. On zrobił to samo. Ale zamiast tam zostać ruszył biegiem i cały czas bluzgając innej pozycji. To nie będzie bitwa pozycyjna tylko walka ze zmianą miejsca konfrontacji! Módl się do bogów jakich wyznajesz by sił ci nie zabrakło w tym niesamowicie intensywnym i wyczerpującym boju.

Drogi odcięte. Ogień powoli trawi okoliczną infrastrukturę. Czasu mało.



(Traktuj go jak Boss-a. Ma nad tobą przewagę pod względem znajomosci terenu, pełnego pułapek jego dzieła oraz nadzwyczajną celnością i doborowym uzbrojeniem. Ty masz przewagę pod względem opancerzenia, improwizowanych metod walki, siły w walce bezpośredniej oraz faktów jakie go wytrącają z równowagi.)

Nicolay Chrupow - 2011-08-18, 19:02

Nie wiem dlaczego ale ta cała sytuacja zaczęła mnie kręcić niczym zajebista laska leżąca kuso na masce dobrego auta. Szczerzyłem się jak głupi nie zważając na niebezpieczeństwo. Błyskawiczna myśl podpowiedziała mi aby wybrał Stena na tą batalię.

- Głupio robisz młody strzelając do mnie! Ty nie wiesz gdzie byłym a ni co robiłem!

Przebiegłem do kolejnej przeszkody. Będą blisko niej przeturlałem się by nie dać mu okazji do postrzelenia mnie. Będąc znowu za osłoną puściłem serię w kierunku z którego domyślałem się ,że jest.
Plan jest prosty. Albo zastrzelę go albo wyjdzie tak ,że spotkamy się w twarzą w twarz i najnormalniej w świecie spuszczę mu łomot. Dostanie w brzuch, skuli się, później z kolanka w gębę a na koniec z główki.

- Wiesz jaka ona miała nogi. JAKIE MIAŁA NOGI!!? Pyszne bo dała mi polizać. Deseru też spróbowałem.

Chciałem go wkurwić.

- A teraz pewnie chcesz jej ciała co? Byłeś tak cipowaty ,że nawet nie dała ci w noc poślubną co? Zimne lepiej ci smakuje?

To na razie nic. Atakowałem z ciągłą zmianą pozycji.

Szałas - 2011-08-21, 00:25

Zadziałało. Wkurwił się niesamowicie. Zaczął popełniać błędy. Strzelał na oślep. Magazynek za magazynkiem. Gdy powiedziałeś mu o nocy poślubnej zaskoczył cię. Z okien okolicznych budynków zaczęły padać strzały. Szybko pomimo zmyślnych uników, znalazłeś się w krzyżowym ogniu. CKM-y. Na sznurkach. Zmyślna bestia zaplanował wszystko. Co prawda siła odrzutu przerwóciła jedną z "wieżyczek" ale to i tak ostrzał z trzech.

Wyobraź sobie ogrom nienawiści.
By zastawić pułapkę ze zdatnych do szabru aut, wykorzystać masę benzyny i ładunków by zagonić cię tutaj. Wyplenić całe miasto. Zamontować ciężki sprzęt zupełnie luzem i nieszczędząc na to amunicji.

On uciekł gdzieś na dach jakąś zmyślną drogą. Niedługo dotrze na szczyt i najpewniej zacznie do ciebie strzelać. Puki co jesteś bądź co bądź, jak kaczka na nagonce. Wystawiony przez 3 psy na idealną pozycję do odstrzelenia.
Jednak na polowaniu, kaczki nie mają broni... ale puki "psy" szczekają myśliwy znów ma przewagę.

Nicolay Chrupow - 2011-08-21, 10:50

Skurwysyn rzeczywiście nienawidził mnie bardziej niż kochał powietrze. Skąd on wytrzasnął taki sprzęt? Zagłuszacz fal radiowych, CKMmy, niezły karabin myśliwski. Skąd on to u diabła wziął? Jeżeli uda mi się przeżyć a przy okazji nie wysadzi się samego siebie jak go dopadnę (o ile dopadnę) to wszystko to zrabuje i sprzedam.

Derek, ty głupi chuju. CKMmy nawalają w ciebie jak w cholerne kaczki. Kaczki? Tak się mówi, słuchaj. Co masz zrobić?

Byłem w kropce. Działka nawalały we mnie. Nie mogłem przebiec, ani przeturlać się. Ogień był zbyt gęsty. Jednak wpadłem na pomysł. Wokół mnie walało się pełno złomu kiedy ten koleś wysadził auto w powietrze. Za pomocą najdłuższego karabinu w moim arsenale przyciągnąłem najbardziej odpowiedni pod względem wielkości i grubości kawał żelaza ,który jak go szybko przerobie będzie robił za tarczę balistyczną. Najbardziej pożądałem drzwiczek od auta.
Jak pamiętam te przedwojenne auta zasilane energią termojądrową miałby grubszą blachę niż te na benzynę. Więc miałbym zapewnioną improwizowana ochronę przed kulami. Nawet jeśli przebiłby pancerz to i tak blacha zredukowałby przestrzał. Wtedy oberwałbym pociskiem o masie 9 mm a nie karabinowym.
W ostateczności mogłem wziąć żelazną płytę. Muszę wtedy wziąć wiertarkę z Super Zestawu, przebić ją, przepleśc drutem i hajda na wroga, czyli wkurwionego męża.

Zobaczymy czy skurwiel potrafi latać jak go wyrzucę z wysokiego piętra.

Szałas - 2011-08-24, 21:22

Traf chciał że akurat schroniłeś się za takim przedwojennym autem! Demontarz drzwiczek będąc pod ostrzałem i presją czasu nie był łatwy ale udało się w rekordowym czasie. Chwyciłeś pewnie za wewnętrzny uchwyt i oto tarcza jak marzenie. Niestety o jednym zapomniałeś... te drzwi są cholernie ciężkie. Z trudem udźwignąłeś je jedną dłonią. W zasadzie to szurałeś nimi po podłożu nim dotarłeś do miejsca w którym zniknął twój przeciwnik. Z tego co usłyszałeś właśnie dotarł na dach klnąc soczyście ponieważ nie mógł cię znaleźć. Działka przestały strzelać. Brak amunicji? Raczej wątpliwe... AUTOMATYCZNY SYSTEM CELOWANIA! Szczyt technologii niedostępny dla przeciętnych ludzi! Skąd on to wytrzasnął?!

Nie mniej czeka cię teraz podróż schodami i drabinką na dach. "Tarcza" jest ciężka... jeśli ją weźmiesz nie straszne ci jego precyzyjne strzały! Lecz... zanim tam dojdziesz on znów może cię jakoś niemiło zaskoczyć kolejnym fortelem.

Nicolay Chrupow - 2011-08-24, 23:36

Ucieszyłem się ,że udało mi się uciec z pod ognia tych maszynówek. Koleś musiał mieć niesamowite szczęście ,że to coś znalazł, bądź takie kontakty ,że moja znajomość Brata Ezelkiela to bladziutko wypada przy Jego. Skurwiel przygotował się na mnie lepiej niż odział Bractwa na szturm na bandycką bazę.

Podźwigałem tarczę z radości. Kto by pomyślał... Kawał przedwojennej blachy, stali i nieco plastiku zapewni ochronę przed bronią automatyczną? Po cholerę wojsko wydawało fortunę na nowe rodzaje pancerza? Nie wystarczył stworzyć odpowiedniego stopu metalu?

Wchodząc rozglądam się dokładnie. Przechodząc przez jakikolwiek próg stawiam wysoko nogi. Nie jestem pierwszym leszczem którego można łatwo nabrać na chwyt z granatem i żyłką wędkarską. Swoją tarcze delikatnie opieram o ścianę korytarza.

Chodź znając życie przygotował coś na schodach. Zredukuję szansę wpadnięcia w pułapkę następując co trzeci schodek (mam nadzieje ,że schodki nie są wysokie).

Przyglądając się okolicznej architekturze nie liczę na kominy ani pochodne zabudowania, lecz sadze ,że jeżeli to jest miejscowość wypoczynkowa w latynoskim stylu. Będąc tam będę musiał szukać murków, anten. Cokolwiek za czym będę mógł się schować i powoli podchodzić do tego zasrańca. Przyrzekam, jego karabin, kapelusz i może ponczo (jeśli ma) będą moim trofeum (a te ponczo cholernie mi się podoba)
Jestem cholernie ostrożny, wręcz paranoiczny.



Szałas - 2011-09-01, 22:30

Zatachanie na sam szczyt twojej tarczy było jednym z bardziej wytrzymałościowych zadań jakie przed sobą w życiu postawiłeś. Dotarłeś na szczyt. A on...
Stał tam na dachu i wpatrywał się w punkt gdzie powinieneś kulić się przed ostrzałem.
Stał tam zrezygnowany. Samotny. Załamany. Człowiek w którym coś pękło.


Dach w istocie był dość latino amerykański. Całkiem możliwe że było to miasteczko turystyczne goszczące przejezdnych na drodze do Nowego Jorku. Pułapka na Gringos.
Zająłeś pozycję za osłoną. Usłyszał cię. Masa sprzętu jaki ma sobie i ze sobą miałeś jest prawda świetne w obronie ale nie należy do szczególnie cichych ani subtelnych w obsłudze. Mimo to nie zareagował.

Zastanawiałeś się dlaczego. I zauważyłeś. Tak jak przypuszczałeś. Żyłka. A granat tuż przy twojej twarzy przyczepiony niemałą porcją C4. Miałeś szczęście. Chwilę ci zajęło ale... już pułapka jest bezpieczna. Odkryłeś jednak że przewidział iż mógłbyś ją odkryć. Zamontował prosty mechanizm, wykrywalny pomimo plastiku C4, który odbezpieczy ładunek przy próbie zabrania go. Chyba nie usłyszał że pułapka jest już niegroźna. Czas na odrobinę chamstwa i brutalności.

Nicolay Chrupow - 2011-09-02, 10:08

Stał? Zdziwiło mnie to. To on na mnie dyszy, pragnie zemsty, kupuje czy wyciąga skądś sprzęt wart tysiące a on nagle tak po prostu odpuszcza? Jak leszcz nie mający odwagi zagadać do laski o której śni po nocach? Ja tego nie kupuje.

Przecież to snajper, strzelec wyborowy, dyrygent kul. Ci snajperzy to samotnicy. Wiem co on chce zrobić.

Jeżeli on tak stoi bez ruchy to znaczy ,że jest to nic innego jak cholerny manekin. Wziął go z ruin jakiegoś sklepu z chichami, ubrał w swoje ciuchy, postawił tutaj abym dał się nabrać albo skurwiel ma detonator obszarowy. Ustawił na metr czy dwa, uruchomi się mechanizm i wszystko weźmie jasna choler. A jedyne co zobaczę to jakąś karteczkę z tekstem w stylu ,,To za moją małą skurwielu!" czy coś innego.

Wyjąłem z plecaka pustą skrzynkę po jedzeniu. Lewa ręka natomiast zaczęła dzierżyć Gulberta, ten jednoręczny pistolet maszynowy.
Rzuciłem tą że skrzynkę w kierunku istoty patrzącej na słońce. Uklękłam zaraz po rzucie.

Szałas - 2011-09-02, 23:16

I dobrze zrobiłeś. W momencie gdy postać została uderzona rozległ się odgłos wystrzału serii z karabinu. Postać upadła i tak jak przewidziałeś okazała się kukłą. Twój przeciwnik z kolei ukryty za osłoną na następnym budynku czekał na sygnał by wystrzelić. Uradowany wychylił się z zza osłony by ku swemu zdziwieniu zauważyć brak twojego truchła. Oddał niepewne strzały w powietrze. Szybkim susem przeskoczył z powrotem na dach tego budynku. Podniósł pudełko. TWOJA SZANSA!
Nicolay Chrupow - 2011-09-03, 12:10

Ha! Miałem jednak rację! Jednak nie pomyślałem ,że użyje do zasadzki karabinu maszynowego do zrobienia zasadzki. Ciekawego czego użył? Linki wędkarskiej? Czujników alarmowych podłączonych do elektrycznego spustu który aktywuje się gdy coś się poruszy? Przyjże się wszystkiemu odpowiednie po wszystkim.

Patrzcie państwo, nasz wielce szanowny ŁOWCA postanowił opuścił swoją ambonę by przyjrzeć się co jego automatyczny pies upolował dla swojego ,,PANA". Już Ci dokopie ty ,,kochający mężu za dychę"

Miałem dylemat. Zdjąć go z karabinu myśliwskiego czy skosić z maszynówki? Nie jestem mistrzem celowania lecz umiem strzelać. Swoją drogą to aż tak bardzo nie napsuł mi krwi dzisiaj., acz trza powiedzieć ,że gówniarz z tym sprzętem i wiedzą jaką tu zaprezentował to mógłby pokonać niejedną bandycką ekipę czy patrol Bractwa Stali, lecz miał pecha. Trafił na mnie. Skurwiela który zna dużo pułapek, widział i zrobił niejedną dziwną, lecz skuteczną broń.

To nie jest twój dzień młody...

Odbezpieczyłem swoją broń, dopchnął magazynek. Po czym powoli ruszyłem, przyglądałem mu się. Badał skrzynkę którą rzuciłem w manekina. Zajmie mu to z pół minuty zanim odkryje ,że to skrzynka śniadaniowa.

Dobyłem Gulberta prawa ręką. Lewą trzymałem obudowę pistoletu by lepiej korygować ogień. Nie chciałem mu uszkodzić zbytnio klatki piersiowej. A wiadomo? Może skurwiel załatwił sobie radiowy detonator który został podłączony do prostego medycznego urządzenia badającego tętno. Tętno przestaje bić, radio nie otrzyma sygnału... BUM!

Dlatego strzelałem mu po nogach by nie uciekł, a po rękach i ramionach by nie zdetonował sam ładunku wybuchowego.

Pistolet rzygnął ogniem.

Szałas - 2011-09-03, 19:38

Nim do niego podszedłeś rozległ się niewyobrażalny hałas, huk. Nad wami przeleciał coś... coś niebywałego!

Prawdziwe myśliwce! Oznaczenia na kadłubach od razu rozpoznałeś. To ci sami co rozwalili bractwo w 5 minut! Huk spowodował że myśliwy powstał i spojrzał się w niebo. Nie dostrzegł cię jednak i trzymając pewnie broń byłeś gotowy do wystrzału. Jednak zanim to nastąpiło twój Pipboy zagrał znaną ci melodyjkę oznajmiającą przechwycenie sygnału radiowego. Rozległ się głos rozmawiających pilotów.
- Ty! Stary! Widzisz ten pożar?
- Ten w miasteczku...? - Nim rozmowa się rozkręciła Łowca spostrzegł twoją obecność i wykonał unik. Bez namysłu otworzyłeś ogień! Podziurawiłeś jego Ponczo (tak jest, ponczo) i skrawek ubrania. Nie trafiłeś go jednak. Ogrom twojego wystrzału jednak spowodował u niego panikę i stracił równowagę. Już miał spaść z krawędzi i pocałować ziemię parę metrów niżej po tym jak boleśnie by ją przytulił, gdy nagle chwycił rozgrzaną jeszcze lufę twojego pistoletu, następnie twoje ramie i ciebie całego. Szybkość jego ruchów była przerażająco nienaturalna! Nie wiesz jak ale nagle to ty spadałeś w dół a Łowca miał za to poparzenie 3 stopnia na dłoni.

Obudził cię głos w CB radiu.
- DEREK! DEREK! Cholera... jesteś tam? Odbiór.
Otworzyłeś oczy. Zobaczyłeś czyste niebo, ściany sąsiadujących budynków i ubranie z manekina na szycie jednego z dachów. Tego z którego spadłeś. Wokół panowała cisza przerywana jedynie silnikiem wieżyczki CKM... jednej. Prawdopodobnie tej która się przewróciła. Pozostałe milczą... albo zostały zabrane.
- DEREK! Odbierz no! - krzyczał głos w CB.

Nicolay Chrupow - 2011-09-03, 20:54

Leciałem, ten młody kutas chwycił lufę mojego Bulberta i wziął mnie do
piekła. W ułamku sekundy poczułem swąd palonego mięsa. To była jego ręka.
Będzie miał pamiątkę po naszym wspólnym spotkaniu. Lecę kilka metrów w dół, on też leci. Całe jego szmaty powiewają na nim. Natomiast ja wyglądam jak kawał stali spuszczony przez gówniarzerie dla zabawy. Zabawne, znowu całe życie przelatuje mi przed oczami. Jedna pewien fragment zwalnia by mógł się przyjrzeć jemu...

*** *** ***

- Derek, chłopie. Jeździsz kurwa dobrze, napierdalasz się na pięści całkiem ,całkiem, strzelać też umiesz a łom to u ciebie poezja... dlaczego nie napadasz z nami tylko naprawiasz bryki i polujesz na uciekinierów?
Spanky znowu zawracał mi dupę.
Akurat siedziałem w barze. Wyrwaliśmy się z obozu i wsiedliśmy w pick upa bez barw. Chcieliśmy się napić sami. Bez chłopaków.
- Po prostu tego kurwa za bardzo nie lubię. Wolę siedzieć nad silnikiem
albo se jakiegoś samopała zrobić...
Piliśmy mętne piwo, nie miało zbytnio smaku. Do tego było dziwnie słodkawe.
Może to był wynalazek właściciela na jakiś mocno przeterminowanym soku.
Chuj mnie to obchodził...
- Zresztą, zmieńmy temat i z tym to się odczep ode mnie. Bryka twoja i tak jeździ dobrze bo przy niej siedziałem, jak był dał Dziewiątce (skurwiel stracił kciuk przy czyszczeniu broni) to znowu by ci nawaliła przy zmianie biegów.
Skończyłem dialog. Piliśmy piwo w milczeniu patrząc przez zapaćkane okno na autorstardę która była przed barem. Powoli przed barem zajechało kilka motorów. Poznałem je. Zielone Węże. Zajmowali się bardziej grabieżą opuszczonych miast i kradzieżą pojazdów niż napadami na osady.

Wparowały te obdartusy, każdy z nich miał obowiązkowo wytatuowanego węża na gębie. Tyle ,że była z nimi kobieta. Wtedy poczułem coś, coś czego nigdy nie czułem.

Te długie, czarne włosy, zgrabe nogi ukryte pod ochraniaczami i skórzanymi spodniami, zadziorna, sympatyczna buźka, leciutko skośne oczy, ładnie opalone ręce, dłonie które były chronione przez rękawiczki z delikatnej skóry.

Zrobiłem coś głupiego. Podszedłem do niej. Jakiś głupi kark zagrodził mi
drogę. Zniewagi nie wytrzymałem. Rozpętała się bójka. Rozwaliłem kilka łbów, wyleciałem przez okno.

Pobudka była najpiękniejsza w całym moim życiu. Pierwsze co zobaczyłem to czerwoną bandamę która podtrzymywała jej włosy.

Po krótkiej rozmowie, dotarło do mnie ,że też poczuła chemię. Dała mi poprowadzić swój motor. Szaleliśmy cały dzień. Noc była najcudowniejsza w całym moim życiu. No i co z tego ,że obudziłem się bez pistoletu? Zostawiła
mi manierkę z wodą i nóż. Miła dziewczyna. Do obozu wróciłem na piechotę.
Poznałem chociaż jej imię. Lara.




*** *** ***

Budzą mnie odgłosy mojego naręcznego PIP BOYA. Głowa mnie boli jak po całej nocy picia bimbru. Przynajmniej miałem piękny sen. Przypomniła mi się. Dlaczego Ona ukryła się wśród moich wspomnień? Może powinnienem ją odnaleźć? Olać powrót do Chciago? Wrócićx na stare śmieci?

- Tu Derek. Gabriel, weź ścisz się bo łeb mnie napieprza. Jakbyś chciał weidzieć gagatku to kilka fantów zdobyłem dla ciebie i siebie. Po znajomości sprzedam ci za 60% wartości.

Zakończyłem. Pomysł z olaniem powrotu nie był zły.

Szałas - 2011-09-12, 20:17

- C...Co kurwa? MY od równo 3 dni szukamy ciebie a kiedy raczysz wreszcie odezwać się pierwsze co meldujesz to-BZzzbzk-del jakimś złomem? Kur... nie no Ugh dobrze cię opisał to mu muszę przyznać. Bzhzm. Gdzie jesteś? Podaj jakieś namiary czy cokolwiek. Mamy przykrą wiadomość do zameldowania... nie będziesz zadowolony... odbiór.

Ton głosu Gabriela gdy wymawiał ostatnie zdanie... poczułeś że naprawdę ci się to nie spodoba. Ale co on powiedział? Ugh cię opisał? 3 dni? Jak to trzy dni?! Twój przeciwnik nie wiedział nawet jak bardzo cię ogłuszył ten upadek skoro zostawił cię zupełnie samemu.
Swoją drogą sam fakt że w sekundę sprawił że zamieniliście się miejscami. Ty ze stojącego stałeś się lecącym w dół ku pewnej zgubie a on bezpiecznie został na dachu i dał drapaka.

Rozejrzałeś się gdzie leżysz. Metr dalej a trafił byś na kubeł kontenera. Prawdopodobnie przepołowiłby ci kręgosłup. Śmierć po wielu godzinach czystego bólu.
Jednak miałeś szczęście. Trafiłeś na stertę ubrań... która przykrywała zniszczony materac. ON o tym nie wiedział... a może wiedział? Właśnie w tym momencie wstałeś. Spadła na ziemie karteczka którą miałeś na sobie. Napis głosił...

JA JESZCZE WRÓCĘ.

Złowieszczo. Znając jego możliwości finansowe i techniczne oraz to jak zrobił cię w bambuko, wasza kolejna potyczka będzie... hmm... ciekawa?

Pipboy okazał się znów nieoceniony. Jedno wciśnięcie guzika i już... widać mapę. Pozycja całkiem łatwa do przekazania. Blisko drogi. Powiesz im o tej pozycji a oni przyjadą... prędzej czy później. Da ci to chwilę by się tu rozejrzeć, poszabrować i znów uruchomić motor. Ale daj znak życia!

Nicolay Chrupow - 2011-09-12, 20:34

(To chyba będzie dobra piosenka do panującej sytuacji muzyka

Uśmiechnąłem się. Opanował mnie nieopisany błogostan. Coś mnie kurewskiego zaraz spotka ,ale nie wie dlaczego ale nie robi na mnie wrażenia to co ma do powiedzenia Gabriel.
Ja naprawdę mam szczęście. Jak spadłem do kontenera wypełnionego śmieciami? Heh, na przyszłość muszę być szybszy by nie dać się wykiwać temu leszczowi.
JESZCZE TU WRÓCĘ. Kpiąco się uśmiechnąłem na tą karteczkę. Nie mógł napisać czego w stylu WYPRUJE CI FLAKI i RZUCĘ JE PSOM albo DOPADNĘ CIĘ? Ale dla mnie to trochę debilowaty jest. Jak można napisać WRÓCĘ przez Ó zamknięte? Przecież każdy głupi wie ,że przez u otwarte się pisze. Strzelać umie, nie powiem, ale nad ortografią musi popracować. Ciekawe co przygotujesz dla mnie młody?

Podałem Gabrielowi dokładne namiary na osadę. Zacząłem szukać fantów, broni czy czegokolwiek co jest cenne. Uważałem na pułapki zastawione przez niego. Mógł coś na do widzenia zostawić. No to na grabież!

Szałas - 2011-09-14, 21:25

- Ok. odebrałem. Będziemy tak szybko jak się da. Trochę nas poniosło za daleko na północ jak się okazuje. Powiem ci "nowiny" osobiście. To nie rozmowa na radio. Gabriel bez odbioru.

Żołnierzyk. Musztra radiowa. Poczciwy dzieciak. Przybyli dopiero po 3 godzinach. W tym czasie miałeś mnóstwo możliwości. Pierwsze co to rozejrzałeś się po miejscu gdzie upadłeś. Sterta szmat. Ubrania robocze i dawniej "modne" odzienie codzienne. Materac też raczej do dupy podcierania.

Wróciłeś na górę. Manekin wciąż leżał. Miał też Broń! I PONCZO!

Trafiłeś na pułapkę. Nie udało ci się jej rozbroić ale udało ci się ją uruchomić tak by nikogo nie zabiła. Ot miły gest... raczej nie. Zrobiłeś to by mieć pewność że nie trafi się cwaniak który by UMIAŁ ją rozebrać, nauczyłby sie je robić i TEŻ mógłby stanowić dla ciebie zagrożenie.

Następne na liście były wierzyczki CKM. tak jak myślałeś. Trzy zabrał. O czwartej jednak zapomniał. Leżała w jednym z budynków.
Ciężki kawal gówna to ci powiem. Nabojów może i mało ale na czarną godzinę to i to starczy! Cenne znalezisko.

W pozostałych budynkach raczej pustki. Parę garści naboi, Parę części z samochodów.

ŁUPY:
- Szmaty
- Ponczo
- Karabin Karabin Mannlicher M1890
- Działko CKM z małą ilością naboi
- Między 20 a 36 naboi różnych kalibrów.

Masz jeszcze trochę czasu...

Nicolay Chrupow - 2011-09-15, 16:53

- HOŁ! HOŁ! HOŁ! Ile prezentów mi zostawił? Strasznie roztrzepany dzieciak. Naprawdę. Żeby zostawić tyle zabawek łobuzowi z pustkowi. Hehehe.

Ponczo założyłem od razu na siebie. Może pasowało do tej zbroi jak pieść do nosa... Nie, zmieniam zdanie. Jak teraz ogląda się w resztach lustra w jednym z tych pokoi odnoszę wrażenie ,że całkiem nieźle wyglądam. Plus, że nikt nie pomyśli od razu, że pod tą szmatą mogę mieć pokaźny arsenał, nie wspominając o zbroi. Koleś strzela mi w pierś ze swojego pistoleciku, ja odsłaniam kawał szmaty, celuje w niego.... Ładnie wyglądm? Jestem naprawdę zadowolony z tego poncza. Chciałem takie. Po części można to uznać za trofeum.

Ubraniami też nie pogardziłem. Z tej kupy wygrzebałem dla siebie kombinezon robotniczy (wiecie jak jest niewygodnie robić przy warsztacie w pancerzu? No dobra, nie jest źle, ale i tak wezmę), jednoczęściowy, na suwak błyskawiczny. To dla mechanika jest jak kitel dla naukowca. SYMBOL! Dodaj do tego symbol jakiej stacji mechanicznej a będzie prawie doskonale.
Z tej kupy łachmanów wygrzebałem kilka par dżinsów czy również mocnych spodni. Nie będę przez cały czas zasuwał w skórnych portkach?
Oprócz tego z całych sił i percepcji jaką posiadałem starałem się znaleźć garnitur, czy jakieś ubranie w ten deseń. Kto wie, może będę chociaż raz MUSIAŁ wyglądać elegancko.
Miałem nadziej, że wśród góry tych łachmanów odnajdę jakiś kapelusz kowbojski, ale chyba za dużo chciałem, zwykła bejsbolówka by mi wystarczyła ale niedosyt pozostaje


Tą SAMĄ DROGĄ co wcześniej wszedłem na górę. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się kukle. Ciekawiło mnie w jaki sposób aktywowała się. Za pomocą jakiegoś czujnika, detonatora czy może coś w ten deseń. Naprawdę, chciałem to sprawdzić.

Mój motor, mój słodki motorek... Taaa. Trzeba było zdjąć zabezpieczenie. Heej! Ten skurwiel mógł TEŻ ZAŁOŻYĆ JAKĄŚ PUŁAPKĘ! Na MOIM PIĘKNYM MOTORKU!! Dokładnie oglądam moją dziecinkę. Mam nadzieje ,że ten dzieciak Cię nie skrzywdził...

Cienko było u mnie z materiałami wybuchowymi, jedna z wybebeszonych pułapek dało radę.

Na widok CKMu zabłysnęły mi oczęta. Nie wiedziałem, że to był zamontowany minigun. Chylę kapelusz przed nim gdybym go miał.... Hehe( A chętnie bym nabył takowy). Przyjąłem ten łup wojenny z czcią. Schowałem go do jednego z pokoi motelu, do szafy, jak resztę fantów.
Karabin który także zdobyłem jako łup wonny spodobał mi się. Ma dobre kilkaset lat ale był w zadziwiająco dobrym stanie.... Zaraz.... Taka broń nawet dobrze użytkowana nie przetrwa na pustyni nie więcej niż 70 lat! Ten sukinsyn wziął ją z Krypty! Jak resztę tego sprzętu! No tak! Teraz wszystko jasne! Podbijam obietnice. Nie zabije go, zabije go jak wyjawi mi tajemnicę ska wziął ten sprzęt. Zabije go szybko i bezboleśnie.

Zmęczony usiadłem na balkonie który wychodził z mojego pokoju w którym schowałem łupu. Drzwi zabarykadowałem łóżkiem. Nie było one za ciężki, ale każdy kto by wszedł musiałby się trochę naszarpać nim by otworzył te drzwi. Miałbym dużo czasu.


muzyczka


Siedziałem zmęczony na krześle, karabin oparty był o futrynę. Strzelba leżała na moich kolanach. Obok mnie stał wór z częściami od auta. Patrzyłem się leniwie na plac oczekując tych głupców. Nastawiłem Pip Boya, akurat leciał odpowiednia muzyczka która podkreśla klimat tego miejsca. Opuszczonego, słonecznego miasteczka w którym biła się dwójka ludzi.

Szałas - 2011-10-15, 21:04

Ciuchy zapakowałeś hurtem do walizki. Jakiejś sparciałej walizy z "zamkiem linowym" czyli kawałkiem sznura przewiązanym przez całość. Najpierw wszystko złożyłeś, starannie. James cię tego uczył. Choć nie wiedziałeś czemu zawsze powtarzał o staranności we wszystkim co robisz. Teraz rozumiesz. Pustkowia to miejsce wielu rzadkich okazji. Gdybyś upchał na wariata wszystko by się nie zmieściło. Część by została. Nie było by drugiej takiej okazji. Walizka idealnie wpasuje się na tył motocyklu. Ach... tak, twoje maleństwo. Zaskakujące. Ale przy całej swojej pieczołowitości, wydawało się że zapomniał o twoim motocyklu. Zero pułapek... a może skończyły mu się ładunki? Któż to wie. Dziecinka ma się jednak dobrze.

Kukła. Zwykły manekin. Jedyny "mechanizm" to pasek z kapslami na sznurkach. W momencie poruszenia wydawały dźwięk który dał mu sygnał by strzelić na oślep. Prymitywne... ale jakie cwane!

Po ciężkim dniu szabru poczułeś zmęczenie. Zgłodniałeś. Jednak twoje pudełko jest puste. Zostały ci trochę suszu. Począłeś go rzuć. Żołądek aż podskoczył z radości że znów ma czym sie zająć. Tak sobie siedziałeś... aż zjadłeś wszystko. Zmorzył cię sen w takt spokojnego blusa który akurat leciał przez Pipboy'a.
........................................................

- Schowaj małego! Do piwnicy!
- Aaaa! - odgłosy wystrzałów, seria z karabinu
- Słuchaj skarbie - głos miły i dźwięczny. - cokolwiek się stanie... nie wychodź, rozumiesz?
Ciemność. Odgłosy, ryki, zawodzenia i krzyk konających ludzi. Nagle cisza. Cisza...cisza.
- Ale masakra. - słyszysz głos. - Co też za potwory nosi ta ziemia... ech. Zobaczma czy mieli ta oni co w zapasach. - Światło. Nic nie widać. Zarys postaci w kapeluszu słomianym.
- Hej. A kogo my tu mamy? Nie bój się maluszku. Z nami będzie ci dobrze...dobrze...dobrze...brze.

..........................................................

Nagle zbudził cię ryk silników. Tak. Kilku. Rozpoznałeś motocykle.
Wyjrzałeś przez okno. Wataha około 4 motorów i jednego auta rodzinnego po "tuningu" w stylu pustkowi. Jechali w stronę miasteczka ale... wydawało się że je ominą. Poczułeś niezrozumiały niepokój. Z daleka widziałeś że ciała wszystkich jadących są w jakiś sposób pokryte bandażami. Nietypowe.

Nicolay Chrupow - 2011-10-16, 22:53

Zbudziłem się z zaciekawieniem. Ciekawe, co to był za sen. Urywek z mojego życia? Kurcze, nie wiem. Może kiedyś rozgryzę? Na razie teraźniejszość jest najważniejsza. Przyszłość czeka, przeszłość czeka w ziemi na odkopanie.

Przyciszyłem Pip Boya by nie hałasował. Wziąłem karabin z lunetą do ręki by przyjrzeć się ,,zbójom". Kolesie są owinięci w bandaże? Coś kiedyś słyszałem o gangu w bandażach, nazywali się ,,Mumie". Handlowali narkotykami i lekami ale według pogłosek Bractwo ich przykosiło i się rozpadli. Część porzuciła żywot albo zaczęła szukać miejsca w szeregach innych gangów. Z nami mieli kosę od czasu wymiany. Sprzedaliśmy im dwie beczki benzyny i sto ogniw termojądrowych w zamian za kilka skrzynek z przedwojenną wódką, która okazała się lokalnym bimbrem.
Najebaliśmy się nim i tak, lecz za tą cenę to mielibyśmy co najmniej połowę cysterny bimbru a nie 2 setki butelek. Przynajmniej miałem dobry sodek do czyszczenia. Złapaliśmy kilka ,,Mumii", dostali wpierdol, oddali połowę beczki i 15 ogniw. Daliśmy im spokój ale na sojusz z nami nie mogli liczyć.

Jedno autko, cztery motory. W aucie siedzi gdzieś z 5 - 6 facetów. Na motorach z 4. Bądźmy pesymistami... Co najmniej 12 jeżeli któryś z motorów ma kosz.

Jeżeli chodzi o mnie to siedzę cicho na dupie i nie wdaję się w żadne strzelaniny czy zaczepki. Chowam wór z częściami od auta do środka. Wkładam także krzesło i zamykam drzwi od balkonu.

Poczekajmy na ich ruch.


Szałas - 2011-10-18, 19:06

Motocykle zajechały do miasta. Auto trochę później.

Napis na masce był ironiczny. Albo szczery i pełen złudzeń. W każdym razie zatrzymali się przy pierwszym budynku. Ze swojego okna miałeś dobry widok. Z samochodu wyszła jedna osoba. Był to mężczyzna, niegolony od jakiś 2 lat na oko. Miał na głowie hełm w przeciwieństwie do pozostałych nie miał bandaży... na sobie.


Reszta zaparkowała swoje motory o ścianę budynku. Usiedli i rozstawili coś co wyglądało na grill. Jeden z nich wrzucił pozbierane w okolicy kawałki papieru i śmieci i rozpalił ognisko. W tym czasie "medyk", bo chyba nim był, zaczął sprawdzać ich bandaże. Mieli marsowe miny. O czymś rozmawiali. Jeden wymachiwał ręką wskazując na ulicę. Zauważył ślady eksplozji i walki. Chyba się niepokoił miejscem postoju.
Medyk milczał.

Dziewczyna wyjęła otwartą już puszkę. Wyjęła z niej parówkę. Zjadła i podała puszkę dalej. Jeden nadział ją na swój nóż i trzymał nad ogniem. Zapach, dotarł do ciebie...

Nicolay Chrupow - 2011-10-20, 12:20

Hmmm, parówki. Zjadłbym jedną ale muszę powstrzymać swój głód. Słyszałem o takich grupach. Hipisi, z pokojem na ustach z nożem w ręku. Śpiewasz sobie radośnie piosenkę w rytm gitary, dziewczyny uśmiechają się do Ciebie, popijasz jakąś dobrą nalewkę gdy zaraz potem ktoś wbija CI nóż w plecy, a reszta dobija kopniakami. Jestem za starym bandytą na to (mimo ,że młody ze mnie kogut) by bym się dał na coś takiego nabrać.

Może jednak się mylę? Może rzeczywiście miłują pokój i miłość?

Miłość.

Słodka Lara. Niegrzeczna dziewczynka. Gdzie jesteś czarnowłosa? Gdzie jesteś dziecinko?

Przejechałem sobie ręką po głowie.

Tak bym znowu chętnie Cię ujrzał.

Usiadłem na łóżko by dać myślą chwilę ochłonąć. Zobaczyć w myślach jej twarz. Ehhhh
Hałasy na dole znowu przywołały mnie do świata żywych.

Siedziałem przy oknie, wychyliłem połowę twarzy. Postanowiłem nie ingerować tylko dalej ich obserwować. Wpadłem na pomysł. Włączyłem PIP BOYA, znalazłem ich.

- Gabriel, tu mówi Derek, bądźcie ostrożni gdy będzie wjeżdżać. Jakaś grupa czy gang zrobiła sobie tutaj dłuższy postój.

Powiedziałem cicho. Wróciłem do obserwacji.

Szałas - 2011-10-26, 20:22

Pipboy milczał chwilkę. Dłuższą chwilkę. W międzyczasie tamci siedzieli przy ogniu. Gadali coś ponuro, jedli i gapili się w stroną z której przyjechali. Na coś czekali.
Gdy cisza nadal trawała ponowiłeś sygnał. Tym razem usłyszałeś szum. I nagle.

- To... To... niemożliwe. - szumy znów zagościły w eterze.
- Słuchaj, Derek... wiej. Ty lepiej Wiej stamtąd! - Gabriel ci wyjaśnił sytuacje. Na wschodzie rozpętała się regularna wojna. Okazało się że HAVOC robi czystki. Gangi, osady, mutanty. Wszystkich. Atakują nie wiadomo skąd a gdy kończą oddalają się w różne kierunki. Nie da się określić gdzie maja bazę.

Walki zaczęły sie wczoraj, gdy byłeś jeszcze nieprzytomny w kupie śmieci. Ci na dole to prawdopodobnie ocaleni z jakiejś bandy. Gabriel i grupa własnie zajechali do jakiegoś pobojowiska niedaleko was. Zaproponował byś wyjechał z tego miasteczka sam i że bezpieczniej jest spotkać się na drodze.

Pozwolił ci zadecydować.

Nicolay Chrupow - 2011-10-26, 21:18

- Noż w dupę braminowi....
Zabluźniłem po cichu. Nie ma wała ,żeby wziął części od samochodu i CKM na grzbiet nie zwracając uwagi tych na dole.

Derek ,Derek, Derek. Ty głupi chuju. WIESZ CZEGO KURWA CHCE I BAAAAARDZO DAWNO TEGO NIE DOSTAŁEM!!!! MASZ CKM KUTASIE! CHCE MORZA KRWI SŁYSZYSZ? MORZA KRWIIIII!!!!!!!!!'

Uspokój się żołnierzu. On nie ma tyle amunicji, zresztą gdyby miałby jakieś inne materiały wybuchowe to mógłbyś się nieźle zabawić

Nie mogłem w to uwierzyć. Zaczynałem powoli oddawać się ich sugestii.
4
NIE SYNU! To może są wilki ale nie zaatakowały Cię.
Klecha ma racje stary, lepiej odpuść sobie. Nie warto.
Kaznodzieja ma rację Derek!

Miałem to w dupie. Wyjąłem CKM i cicho postawiłem go na oknie. Drzwi miałem zablokowane. Może mają granaty, może nie. dyby jakikolwiek by wpadł to rzucam się na łóżko. Materac może nie ochroni mnie przed wybuchem ale przed odłamkami tak.

Założyłem amunicję na CKM, nacelowałem tam gdzie było ich najwięcej. Trudno będzie im się zorganizować. Żrą, piją.

Zasiejmy ołowiem.


Szałas - 2011-11-01, 12:55

Wystawiłeś pukawkę na parapet. Odbezpieczyłeś. W tym czasie dziewczyna zapuściła radyjko w aucie. Kasetę. Poleciała muzyka. O ironio.
Dziewczyna lekko zaczęła się wyginać w rytm a chłopakom uśmiech się pojawiał na ustach i tez zaczęli się bujać lekko.
W tym czasie wirnik się rozkręcił i to głośno.
Medyk usłyszał to pomimo muzyki. Krzyknął w głos.
- UWAGA! - i wtedy polał się ołowiany deszcz z piekła przynoszący śmierć.
Pierwsza fala totalnie podziurawiła takiego zakapiora z wąsem, był tyłem do ciebie. Następnie poszły kulę w stronę grilla wywracając go zupełnie i raniąc drugiego kolesia. Upadł, reszta uciekła za wóz. Skierowałeś tam tez ogień. Auto zaczęło się kruszyć od siły pocisków. Z tego co usłyszałeś przez karoserię poleciało kilka pocisków faszerując kogoś z tyłu. Nie wiesz kogo.
Muzyka i wystrzały zagłuszały jęki i krzyk rannego. Ale... umarł.


Nagle... karabin zaczął się tylko kręcić. Skończyły się naboje. Z lufy leciała powolna wstęga dymu. A na dole było piekło. Nie wiesz co z nimi.

Nicolay Chrupow - 2011-11-01, 16:40

- Jak się bawić to się bawić, Kolesia zabić a później na pal nabić! Hahahaah!!!!!

Nie miałem pojęcia co się ze mną dzieje.... Ja..... Ja....... otworzyłem do nich ogień.

Mniam....... Derek, to było KURWA ZAJEBISTE!!!!! Szkoda że nie wziąłeś więcej amunicji ale TO BYŁO ZAJEBISTE!!!!!!! HAHAHAAHH!!!! CHCE JEDNAK WIĘCEJ!! WIĘCEJ WIĘCEJ!!!!!

[i]Witaj Derek.......


Nie znałem tego głosu. Oprócz niego słyszałem dwa kolejne głosy, jakby coś kapało i ktoś przerzucał garść kapsli z jednej do drugiej gaeści

Jestem Chciwość, waśnie się poznaliśmy, później pogadamy ,,paniczu"


Na Boga którego nie ma...... Co ja zrobiłem........ Zresztą, za dużo ostatnio zrobiłem dobrych uczynków, pora pogrzeszyć. Pobyć tym kim jestem..... Innym razem będę błagać za przebaczenie.

Najbardziej ironiczną muzykę musieli teraz załączyć

Żołnierzu, nie przejmuj się, to szumowiny, tylko inaczej ubrane, gdybyś nawet do nich wyszedł z ciasteczkami i kubeczkiem mleka to i tak sprzedaliby Ci bagnet pod nerki i zostawili gdzieś wykrwawiającego się. Głowa do góry, napierdalaj w skurwysynów


Zresztą, w niebie mnie nie chcą, z trudem wpuścili mnie tutaj do czyśca w piekle krzywo na mnie patrzą, lecz szykujcie się wszyscy. Nowy Władca wszystkich trzech Królestw jedzie Autostradą z Piekła.

Upuściłem na podłogę Obrotówkę.
Dobyłem Karabin Myśliwski i wyczekiwałem kiedy któryś z nich wychyli swój łeb czy inną partię ciała abym mógł ją odstrzelić, obok oprałem o scanię błyskawicę. Użyję jej wtedy kiedy zacznie się strzelania.
Byłem napięty jak kobra. Byłem gotowy do skoku na łóżko jeżeliby wpadł granat do środka. Poczekajmy aż któryś z nich się wychyli.

Szałas - 2011-12-21, 21:20

Przez chwilę, ciągnące się niczym godziny, panowała cisza.
Nie zwyczajna... kompletna. Nie było nawet szumu wiatru. Tylko ta muzyka psuła idealny obraz.
Zgrzytliwe dźwięki wydobywały się z radia. Wwiercały się w czaszkę niczym kleszcz w dupę.
Nagle... kawałek się skończył. Szum... i huk! Huk wystrzału.

Zauważyłeś że zza auta na bok przechyliło się ciało. Po ziemi potoczył się hełm z czerwonym krzyżem. Zatoczył się i z brzdękiem zatrzymał. Po chwili usłyszałeś chlipanie. I szur butów o piasek. Ktoś wstał i zataczającym się krokiem zaczął iść w stronę ciał zabitych w pierwszej serii.
To dziewczyna! Trzymała w lewej dłoni pistolet. Od niechcenia, z pogardą wręcz.
Twarz miała we krwi. Prawe ramię krwawiło. Trafił rykoszet przez wan. Szła powoli, nie okazując strachu. Tylko złość. Nienawiść. Uczucia te były tak mocne że aż tworzyły wokół niej mgłę. Iluzja twojego umysłu. Spowolniło to twoją reakcję.

Uniosła broń. Potem powoli, zmagając się z samą sobą, przystawiła, wciąż ciepłą lufę do skroni. Powiedziała coś...



- Podaj mi jeden dobry powód żeby nie strzelić. - Szum radia odbijał się echem od ścian budynków. Głuchy, bez wyrazu.

Nicolay Chrupow - 2011-12-21, 22:13

- Chcesz powód ,żeby nie rozwalać sobie łba? Lubisz pacyfki? No cóż, dam ci dobry powód. Strzel we mnie. Śmiało, nie boje się śmierci. Dałem Ci dzisiaj nienawiść, wściekłość, cierpienie. Jak nie strzelisz sobie w głowę będziesz przeżywać piekło, wszystko będzie Ci wirować, te obrazy będą Cię nachodzić, NAWIEDZAĆ. Jak to przeżyjesz to zdobędziesz siłę, szaleństwo które każdego przerazi i przekona do Ciebie. Kiedy to osiągniesz będziesz mogła się zemścić.....

Chwilę milczałem

- Albo rozpocząć nowe życie i iść ze mną.

Milczałem patrząc na nią. Zobaczymy co zrobi.

Szałas - 2011-12-26, 14:47

Mruczała coś pod nosem.
- zemścić... - nie usłyszałeś.

Broń wycelowała w ciebie, skryłeś się. To były sekundy. Uchyliłeś się w porę by ominąć krótką, niecelną serię w okno. Gdy strzały ustały wychyliłeś się szybko i posłałeś serię... w pustkę. Nikogo tam już nie było. Zobaczyłeś okno wokół ciebie. Ściana miała 5 nowych dziur. Ona strzelała z rewolweru. Został jeden nabój. Ma twoje imię...

Na dole stygną trupy. Gabriel nadal milczy i nie pojawił się. Cisza... i szum radia.

Nicolay Chrupow - 2011-12-26, 21:30

Zrobiło się dziwnie ponuro, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że zabiłem (nie)winnych hipisów? Może powinienem był ich dłużej poobserwować ich i wysnuć wnioski?

Tak, powinienem był zastanowić się.

Człowiek uczy się na błędach. Ja się uczę, a świat uczy się mnie?

Pierdole bez sensu...

No cóż młody, jeżeli na siebie traficie to znaczy ,że zeswatałem Cię z nową dziewczyną. Cholera, jak zobaczę ich razem to najpierw się uśmieję zza zasłony a później pogratuluję a na koniec postrzelamy, podźgamy, powysadzamy i poobijamy się wzajemnie aż w końcu któremuś z nich się odechce.

Spojrzałem na ścianę na której miała być moja krew... Pięć strzałów? Hmm, licząc poprzedni rewolwer musiał być 7 strzałowy. Fajna zabawka. Też by mi się przydał. Przypomniał mi się pewien stary film. Do dwóch zajebiście ubranych kolesi, strzelał jakiś szczyl, też z rewolweru. Na odległość jakieś.... 1,5 metra? Wywalił cały magazynek i żadnego nie trafił, oni natomiast jego tak. Ja byłem w podobnej sytuacji. To przeznaczenie, coś mnie jeszcze spotka.

Powoli schodziłem na dół, byłem na luzie, swą strzelbę oparłem sobie nonszalancko o ramię. Znowu wybiła godzina łupów. W to mi graj!

Na broń mogłem nie liczyć, lecz na medykamenty, jedzenie jak najbardziej. Może nawet uda mi się wybebeszyć części zamienne.

Chodziłem grabiąc moje dzieło zniszczenia. Jakoś mi nie jest specjalnie przykro czy głupio. Takie jest życie na pustkowiach. Raz ty raz ktoś Ciebie. Bo życie jest jak samopał, zwykle strzela dobrze ale raz się rozwala.

Ktokolwiek przeżył pytałem go czy chce żyć czy nie. Jak tak to pomogłem jak nie to zostawiłem w spokoju.

Czekając na Gabriela...

Szałas - 2011-12-28, 17:44

Za wanem leżały dwa trupy. Jeden na twarzy, drug z bronią w ręku i kulą w głowie. Samobój. Pozostali leżą jak ich trafiłeś. Trochę złomu, żarcia... broń. Standard.

Kiedy już co lepsze miałeś ze sobą zabrałeś się za ich motocykle. Ach, piękne... raczej w gorszym stanie niż twój ale paliwo mają i lusterka wsteczne w jednym kawałku. No i ogumienie też sporo lepsze.

W oddali usłyszałeś ryk silnika... jednego silnika.

Nicolay Chrupow - 2011-12-28, 20:02

Huh, jak można popełnić samobójstwo za zasłoną i to jeszcze z bronią w ręku? Dla mnie to nieporozumienie i tchórzostwo. Przecież ja nie torturuje ludzie, zastrzeliłbym ich albo zostawił w spokoju.

Wyjąłem bezprecedensowo broń z dłoni truposza. Średnio mi leżał w dłoni, ale moje skórzane rękawiczki bezpalcy jakoś ułatwiały mi chwyt. Otworzyłem bębenek, wszystkie komory były zapełnione pociskami, spora cześć była i tak zużyta. Wyrzuciłem niepotrzebne.

Motory były ładniusie, ładne wymalowane wzory, przypięte skóry zwierząt.... Wszystko ładnie lecz pod względem technicznym to prze gwizd. Na rajd na osadę by się nadawały lecz na dalszą podróż to słabo. Dobrze ,że mogę jej wybebeszyć z części zamiennych i wmontować w swój motor.

Zebrałem także inne rzeczy. Zagryzałem podczas pracy parówkami, wylało się z puszki nieco wody, ale to nawias. Były pyszne.

Patrząc na te graty miałem nadzieję ,że pośród zebranych rzeczy znalazłem:

*Gogle motocyklowe/taktyczne/lotnicze
*Brzyte do golenia
*Jakiś nóż ze stałą głowiną
*Elektroniczny budzik
*Szczypce do blachy

Gdy usłyszałem ryk silnika postanowiłem że wrócę wcześniej na ufortyfikowaną pozycję czyli do pokoju na górze. Tam pochowałem broń i te sprawy, z góry będzie dodatkowo lepszy ostrzał.

Jak powiedziałem tak uczyniłem.

Szałas - 2012-01-19, 22:14

Znalazłeś:

- Okulary przeciwsłoneczne o owalnym kształcie.
- Brzytwę
- Tasak do kości
- Komórkę bez ładowarki ale nadal z baterią
- Szczypce kuchenne do grilla

Gdy usłyszałeś ryk ruszyłeś dość powolnie do "safe house"-a.

Nim jednak zdążyłeś się schować na ulice wjechała maszyna dwukołowa z rykiem a następnie z piskiem opon zrobiła kółko wokoło ciebie blokując ci drogę. Po chwili zatrzymała się a kozacko odziana laska zarzuciła ci lasso wokoło ciała i śmiejąc się ruszyła co z kolei sprawiło że upadłeś na ziemię i oddałes się byciu ciągniętym po szuterze.

Po około 30 minutach, w trakcie których opuściłeś miasto i znów byłeś na pustyni. Szarpałeś sie jak mogłeś i w końcu lina urwała się i poturlałeś się trochu. Piasek w smaku był okropny i... słony? Dziewczyna wyraźnie ubawiona zatrzymała się przy tobie i zśiadłwszy z motocykla powiedziała do nadal związanego ciebie:
- No siemasz... :3


Nicolay Chrupow - 2012-01-20, 02:21

Hmmm, łupy były udane. Tasak przyda mi się rozwalania łbów i odrąbywania kończyn, brzytwę wsunąłem do buta by mieć jakąkolwiek broń nawet jak mnie rozbroją. Komórka przyda się innym razem, na razie ją wyłączyłem. Okulary do lansu lecz schowam je do pochwy a szczypce..... przydadzą się jak trzeba będzie wyjąć coś z ogniska czy wykuć.

Byłem za wolny, za słabo zareagowałem. Wjechał ta laska nagle i szybko. Z lassem to nieco mnie zaskoczyła. Upadłem jak związany bramin. Lina nie ścisnęła mnie bardzo bo miałem na grzbiecie pancerz, lecz miła (lina) wystarczającą siłę i trwałość by mnie przewrócić i pociągnąć za jeźdźcem.

Urządzało się (nie powem) z chłopakami takie zabawy na innych członkach wrogich gangów czy na niektórych opornych wieśniaków po bitwie. Strasznie zdzierały się ubrania po takiej przejażdżce. Nie raz taka przygoda czyniła hehe ,,gołodupcem".

Teraz nie było mi do śmiechu. Czułem się jak cholerna zabawka. Ciągnięty przez jakaś szaloną dziewczynkę której znudziły się lalki. Kilka razy się przeturałem w tą i nazad. Teraz wiem co czuli tamci ludzie...

W końcu lina pękła a ja wyturałem się z drogi na piasek pustyni. Padłem na plecy. Widziałem piękne, błękitne niebo, leniwe przesuwające się chmury. Nie widziałem, lecz słyszałem jak podjechał motor. Bardzo blisko mnie.

Słyszałem jak piasek osuwa się pod naporem stóp. Czułem cień okrywający mnie kiedy ONA się nachyliła.

Znowu zobaczyłem zgrabne nogi ukryte pod ochraniaczami i skórzanymi spodniami, ładnie opalone ręce skrywane przez rękawiczki z delikatnej którymi opierała się o kolana.
Te długie, czarne włosy. Jej sympatyczną, zadziorną buźkę, te lekko skośne oczy.

Miałem rozmarzony wyraz twarzy. Patrzyłem na nią z uśmiechem.

- No Hejka....

Zagaiłem delikatnie. Leżałem wciąż na gorącym piasku.

Szałas - 2012-01-21, 20:47

Dziewczyna zabawnym, ciężkim krokiem okrążyła twoją leżącą głowę. Zaśmiała się głośnym, pojedynczym "HA" i kucnęła tuż przy tobie trzymając broń przy twojej
głowie.
- Wyglądasz na bandytę, wiesz? - zaśmiała się w tak uroczy sposób że pomijając spluwę przy skroni było by to całkiem przyjemne doświadczenie.
- Tak, tak... pamiętam. Tak wygląda bandyta. On tak mówił, pamiętam. Ten pancerzyk Bosów raczej kiepska przykrywka. Nikt nie uwierzy że jesteś jeden z nich. Bandyta jak się patrzy. James tak mówił...

To imię. Strzeliło cię tak jakby dziewka nacisnęła cyngiel. Przypomniały ci się czasy w gangu. James... był jak ojciec. Ale raczej nie możliwe żeby mówiła o tym sa... ZARAZ! Logo na jej ramieniu! TRZESZCZĄCE KOŚCI? Niemożliwe!

Po chwili dotarło do ciebie że dziewczyna cały czas coś mówiła. Teraz gapi się na ciebie i czeka na odpowiedź na pytanie którego nie słyszałeś będąc pogrążony w myślach.

- No więc? - zapytała.

Nicolay Chrupow - 2012-01-21, 22:36

Tak, to imię wytrąciło mnie z dziwnego snu. Jakby ktoś poraził mnie prądem a później napoił mnie bimbrem. Wszystko wróciło. Nauka strzelania, podstawy walki barowej, bandycka nauka, agresywnego prowadzenia auta i ostrzału z niego.

Taaaak..... Fajne czasy. Do dzisiaj nie zapomnę jak James posadził mnie obok siebie w hatchbacku. Prowadził ze spokojem mimo ,że jechaliśmy co najmniej 80 km po starej hucie. Wszędzie były wystawione rury, jeszcze specjalne otwory były naostrzone by dodać animuszy niebezpieczeństwu i przy okazjo zmniejszyć szanse przeżycia.

Po drodze były poustawiane tarcze strzelnicze. Strzelać i prowadzić przy dużych prędkościach? To popierdolone i to mocno, ale to mój styl życia i nie rzadko praca. Wracając do historii.

On tak kierował ,że byłem oniemiały. Wyobrażałem siebie jako szaszłyk. Nadzieje się razem z Jemsem i tak skończymy a później ktoś nas znajdzie, ograbi i znowu zostawi.

Tak się nie zdarzyło.

Jemes puścił lewą rękę by wyjąć...... Rewolwer. Najpiękniejszy jaki widziałem. Cały srebrny, okładziny chyba były z jakieś masy perłowej (usłyszałem to od James jak opowiadał o swojej broni kumplom przy piwie).

Wyjął go, wystawił przez okno. Strzelił, tarcza rozpołowiła się na 2 dwie części.

Jeames był niesamowity. Nigdy go zapomnę i zawsze będzie w mojej pamięci i sercu. Był dla mnie jak ojciec, jak ojciec....

Spojrzałem na dziewczynę. Coś wiedziała ale i nie widziała...

Chwilę milczałem. A następnie wybuchłem śmiechem.

- HAHAHA! Trzeszczące Kości? Buhaha..... Dziewczyno nie wiem kim Ty jesteś ,ale wyjeżdżasz mi z takimi rzeczami o których nie masz pojęcia. Po pierwsze byłem i chyba znowu będę bandytą, po drugie należysz do Trzeszczących Kości z którymi miałem CHOLERNIE WIELE WSPÓLNEGO! A po trzecie to za młoda Ciebie lasencja żebyś miała cokolwiek wspólnego z Jemsem, tak z TYM JAMESEM z TRZESZCZĄCYCH KOŚCI!

NA chwilę przerwałem

- Bo ja jestem wychowankiem Jamesa Kiliana, imię Derek Kilian Ci coś mówi Młoda?

Zapytałem nieco ponuro

Szałas - 2012-04-27, 17:47

Dziewczyna przechyliła głowę i zrobiła ponury grymas jakby właśnie zjadła całą cytrynę.
- Ja nic nie powiedziałam. Ty mówisz za dużo wiesz o tym? - Wyjęła coś z kieszonki i przyłożyła do ust. Po chwili leciuteńkie ukłucie. Strzałka. Oczy zapadły mgłą i ostatnie co widziałeś był perłowy rządek zębów dzierlatki. I śmiech...


Nie wiesz ile czasu upłynęło od przygody na pustyni i niebywałego spotkania.
Wiesz jednak że tak smacznie to nie spałeś chyba nigdy.
Leżałeś na materacu. Był mięciutki... zasługa ta należy się molom które go zamieszkują.
Przeciągnąłeś się... i zauważyłeś że jesteś w klatce! Klatce zespawanej ze starych wózków z supermarketów. Takich cel było kilka. Wszystkie były zapełnione. Znajdowaliście sie w jakimś magazynie. Przez okna i dziurę po drzwiach wpadało jasne światło. Twój sprzęt? Nie ma go. Masz na sobie stare Jeansy i robotniczą podkoszulkę. Bez butów.

Już miałeś panikować (w twoim wypadku chodzi o wydzieranie się, przekleństwa i szarpanie kratami) gdy pojawił sie cień. Cień natychmiast się cofnął i po chwili usłyszałes głośne.
- E! Obudził się ten tamten nooo! - Minęło parę chwil. Pojawiło się kilka cieni. Jaskrawe światło nie pozwoiło ci na nich patrzeć.
- No. Teraz sobie pogadamy. - Klatka się otworzyła i dwa zestawy silnych ramion podniosły cię i wyprowadziły na zewnątrz.


Teren pusty i pustynny... lecz co to? Kable? W tle wiatraki?
Nie zdążyłeś się dobrze przyjrzeć. Zabrali cię dalej.

Wszystko przypominało małą społeczność handlową. Ale kable nie ciągnęły się stąd. Wnioskujesz że główna "baza" i centrum znajdują się gdzieś indziej i są ukryte. Cwane, pomyślałeś.

W końcu zaprowadzili cię do dużego budynku. Napis głosił "części".
Myślałeś o jakie części może chodzić. Mechaniczne? Czy... inne? Czy to dla tego cię tu siłą zanoszą?


Weszliście... Ujrzałeś swój "nowy" motor. Stał oparty na nóżkach wypolerowany i lśniący. Panowie cie puścili. Po chwili wyskoczyła jak z konopi Dziewczyna przez którą tu jesteś.
- No hejka! - I uraczyła cię tym rozkosznym uśmieszkiem.

Nicolay Chrupow - 2012-04-28, 23:03

Zostałem niewolnikiem. Pięknie... Ja dumny acz często poobijany i poraniony wojownik drogi i autostrady teraz zniewolony. Zajebiście...

Zostałem ciągnięty przez dwóch karków. Próbowałem się im wyrwać ale weź się siłuj z karkiem jak nawet głupiej gazrurki czy naostrzonej blachy nie masz za paskiem... A tak w łeb albo w brzuch i po krzyku. Tą brzytwę to trzeba było schować w innym miejscu... No tak, nie jestem pedałem... Bandaż elastyczny na klatce piersiowej a za nią mini zestaw wytrychów i brzytwa? W to mi graj!

Po chichu rzucałem przekleństwa i złorzeczyłem tej osadzie. Dorwać flarę, podpalić magazyn z paliwem... chaos murowany, a ile można zgarnąć fajnych rzeczy... poezja...

Zdziwił mnie budynek do którego zmierzałem. ,,Części"? Mechaniczne bo biologiczne cholernie ciężko... cholernie... KUREWSKO CIĘŻKO! Tak, kurewsko ciężko przechować biologiczne części, więc mechaniczne...

W tym budynku ktoś naznosił sporo nagrabionego sprzętu z warsztatów samochodowych. Wiedzę tu sporo hydraulicznych podnośników ,których stan jest krytyczny no ale od czego są metalowe słupy różnych długości?
Kiedy mnie prowadzą o mało nie wywalam się o silnik od auta. Rozbebeszone graty stoją wszędzie. Po zardzewiałych półkach leżą nie poukładane części mechaniczne. Drażni mnie ten nie ład. Jak można kłaść razem alternatory i lusterka razem? Ehhhh

Widzę ,że zadbali o mój motor. Czyściutki, pozbyli się zardzewiałych części... Szkoda ,że go opylą... Tak maszynka naprawdę była kochana a ja tu zostanę robolem... Ehhhhh.

Karki puszczają mnie ale wciąż stoją za mną. Założyli ręce i robią groźną minę. Nie wiadomo skąd i jak pojawia się przede mną ta sama dziewczyna co mnie schwyciła. Zna się na kamuflażu, zapamiętam. Przywitała się radośnie.

Ja udawałem głupiego, zacząłem na nią patrzeć przekrzywiając głowę jak pies który dziwi się czemuś... Aż w końcu się wyprostowałem, uśmiechnąłem. Przejechałem ręką po włosach i powiedziałem...
- Cześć...

Czekałem na dalszy rozwój sytuacji

Szałas - 2012-05-02, 11:02

- Ten to on? - Zapytał jeden z karków. Brzmiało to jakby go ktoś upuścił gdy był dzieckiem i szaszka mu zbytnio mózg ugniata. Słowem = brzmiał jak tępak.

Dziewczyna podchodzi do ciebie i z dziecięcą wręcz "wnerwiająckością" zaczęła się zastanawiać.
- Oj... nie wiem. Hej malutki - zapytała się ciebie - jesteś tym onem? - Zaśmiała się po czym machnęła ręką na karki że mogą iść. Byli skołowani, jak ty, ale posłuchali się.

Dziewczyna z kolei usiadła sobie na twoim motorze i pochyliła się kusząco, jak na tych starych plakatach reklamowych i ze słodko przekręconą główką zapytała.

- I jak? podoba się? Bardzo łatwo było go naprawić... jakby siedział lata zamknięty w szafie hahaha!

Nicolay Chrupow - 2012-05-03, 23:54

Czułem się wolny jak te karki mnie puściły. Mogłem w tej chwili zrobić wszystko. Uciec, zaatakować ją i się zemścić za zdarzenie na pustyni... ale nie... to wszystko mogło się potoczyć w naprawdę zabawny sposób...

(Lepszej muzyczki do tej atmosfery nie mogłem znaleźć...)


Ona nie chce mnie (na razie) sprzedać jako niewolnika, dziwnie się teraz ze mną przekomarza. Flirtuje ze mną? Spore prawdopodobieństwo, albo to jest skrypt dziennego zachowania się i konstrukcja charakteru.

Co ja pierdole?

Nieważne, może szuka porządnego bolca. Heh, przydałoby się nieco...

Powolnym krokiem, nie zwracając na nią uwagi zacząłem się rozglądać po warsztacie. Uśmiechałem się zawadiacko. Oparłem się o jedną z półek, chwyciłem część i zacząłem ją oglądać.

- Wiesz co? Akurat masz rację dziewczyno./rzekłem spokojny, lecz nieco zawyżonym głosem/. Wyciągnąłem ten motor ze schowka w jakieś /chwila przerwy/ opuszczonej stacji benzynowej ,któóóra /lekko przeciągam/ było ogołocona ze WSZYSTKIEGO.
/Bawię się częścią samochodową i odstawiam ją/.
Podchodzę do niej bardzo powoli niczym wilk skradający się do swojej zdobyczy cały czas do niej mówię w tym czasie...
- Tam... w tamtym miasteczku... myślałaś ,że udało CI się dopaść żołnierza BOSa? Co nie? Znam ten zaszczyt chwały ubicia BOSa... Lecz znalazłaś kogoś innego... Znalazłaś mnie... I to co zobaczyłaś w moich oczach cholernie Ci się spodobało...
Te ostatnie słowa wypowiadam kiedy stoję przed nią. Chwytam kierownicę motoru i delikatnie nachylam się nad nią wciąż wpatrując się jej w oczy...


Ciekaw jestem co zobaczę w jej oczach...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group